sobota, 30 listopada 2013

Johnny Depp

Bransoletka, którą wykonywałam jakieś 2 lata temu. Dziś wygrzebałam to zdjęcie w starych folderach i - jako, że do tej pory nie było okazji jej pokazać - pokazuję :)
 

piątek, 29 listopada 2013

Śnieżynkowe ciasteczka / 1000

Takie o ciasteczka świąteczne ze śnieżynkami odbitymi stempelkiem:)

Kształt ciastek wycięty wykrawaczką. Śnieżynka odciśnięta stemplem.

Sklepik Theresa Ursula's Jewelry ma już 1000 produktów!
Z tej okazji możecie skorzystać z rabatu -10% na cały asortyment*.
Wystarczy, że składając zamówienie w uwagach wpiszesz kod "TYSIĄC".
Po zakupie czekaj na e-maila z kwotą do zapłaty oraz danymi do przelewu.
Kod rabatowy można wykorzystać do 07.12.13
*rabat nie obejmuje kosztów wysyłki

środa, 27 listopada 2013

Rudolf Czerwononosy - świąteczny TUTORIAL

Pamiętacie zeszłorocznego Rudolfa? W tym roku opracowałam sobie nową reniferkową buźkę, dlatego też postanowiłam się podzielić z Wami sposobem na tę starą (chociaż trochę ulepszoną:D). Akurat dziś uśmiechnęło się do mnie szczęście, ponieważ do południa mieliśmy piękne, bezchmurne niebo i w końcu aparat zechciał ze mną współpracować, wykorzystałam więc okazję na przygotowanie tego tutka :) Jeżeli taka pogoda się powtórzy i zbiegnie się z moim wolnym to z pewnością jeszcze jakiś przygotuję, więc trzymajcie kciuki o więcej takich dni :D
 
Poziom trudności - średni
Czas lepienia jednego renifera - 30 min.
 
Potrzebujemy modeliny w proporcjach widocznych na zdjęciu, w następujących kolorach:
* Opalony (Sculpey III)
* Brązowy (SuperSculpey Living Doll)
* Zielony (Premo! Sculpey)
* Czerwony perłowy (Sculpey III)
* Biały i czarny (Premo!Sculpey)
 
       
Z dużego kawałka brązowej modeliny formujemy spłaszczoną łezkę i od razu wbijamy szpilkę.
   
    
Beżową modelinę również spłaszczamy na kształt łezki i umieszczamy na brązowym kawałku.
     
    
Po środku robimy głęboką krechę :)
    
    
Mniejszy kawałek czerwonej modeliny spłaszczamy i umieszczamy nosek na ryjku Rudolfa.
 
   
Dłutem kulkowym robimy oczodoły a cyrklem rzęsy i uśmiech.
   
   
W oczodołach umieszczamy małe kawałki białej modeliny.
  
   
I mniejsze czarne kawałki:
  

    
Czas na rogi. Estetyka nie jest tu ważna, ponieważ łączenia i tak zostaną zakryte. Najważniejsze, aby je mocno przymocować, żeby nie odłamały się po wypieczeniu.
  
   
Większy kawałek czerwonej modeliny palcami rozpłaszczamy formując nierówny trójkąt.
   

   
Umieszczamy go na głowie renifera, zakrywając tym samym łączenia rogów z głową.
  
   
I zaginamy:
  
   
Następnie białą modelinę układamy tak jak na zdjęciu i dłutem kulkowym "napuszamy".
  

   
W ten sam sposób mocujemy pompona.
  
  
Z trzech maleńkich zielonych kawałków modeliny formujemy listki i skalpelem rysujemy nacięcia. Następnie umieszczamy na czapeczce :)
  
     
I na koniec owoce ostrokrzewu:
  
   
Gotowe elementy wypiecz.
  
  
I wykończ wg. własnego uznania. Ja polakierowałam błyszczącym werniksem Sculpey'a i przyczepiłam bigle z koralikami:
  

Ulepione całkowicie ręcznie, bez użycia jakichkolwiek foremek.
  
I jak się podoba? Jakieś pomysły na inne świąteczne tutki? ;)
  

UWAGA! Jeżeli korzystasz z tego tutorialu a pracę umieszczasz u siebie na blogu podaj link do tego posta.

wtorek, 26 listopada 2013

Świąteczne babeczki

Babeczki powstały spontanicznie tydzień temu z resztek silikonu na zeszłorocznych ręcznie lepionych bazach :)
  
Ulepione całkowicie ręcznie, bez użycia jakichkolwiek foremek.

poniedziałek, 25 listopada 2013

Betlejemskie pierniki

UWM rozwala system. Pomimo, iż jestem chora i ciągle gorączkuję wstałam dziś o 5:30, żeby o 7:00 wyruszyć do Olsztyna na OBOWIĄZKOWY wykład z ochrony własności intelektualnej. A wszystko po to, aby 15 minut czekać na wykładowcę a po jego przybyciu dowiedzieć się, że wykład jednak nie jest obowiązkowy, a ja niepotrzebnie 40 minut tłukłam się do Olsztyna z gorączką 38. Na stos z nimi!

A poniżej pierniczki z gwiazdami betlejemskimi :)
   
Ulepione ręcznie, bez użycia foremek. Gwiazda odbita stemplem.

ZAMÓWIENIA:

a) Standardowe: w Oficjalnym Sklepiku (w nim kupisz najtaniej), na DaWandzie oraz w galerii Art-Madam wystawionych jest już kilkanaście świątecznych wzorów oraz setki innych prac. Większość z nich (pomijając decoupage) występuje w pojedynczych egzemplarzach, dlatego chętnych zapraszam już teraz :)
b) INDYWIDUALNE: Jak co roku wykonuję personalizowane zamówienia decoupage. Na kolczykach, naszyjnikach, brelokach czy zawieszkach do telefonu może znaleźć się dosłownie wszystko: zdjęcie bliskiej Ci osoby, domowego zwierzątka, lubego, ulubionej gwiazdy lub klubu piłkarskiego. Ponadto: "Keep calm and...", I <3 ..." oraz inne personalizowane napisy i loga. Istnieje również możliwość złożenia zamówienia na biżuterię z modeliny. W przypadku zamówień indywidualnych proszę o jak najszybszy kontakt, ponieważ czasu coraz mniej i nie chciałabym, aby wszystko skumulowało się na ostatnią chwilę. Kontakt - theresaursulasjewelry@o2.pl

niedziela, 24 listopada 2013

Sezon świąteczny czas zacząć :)

Święta dokładnie za miesiąc, więc sezon świąteczny na blogu czas zacząć. Jak widzicie zmienił się już trochę wygląd bloga. W najbliższych dniach mogą dochodzić kolejne zmiany, ponieważ tło wydaje mi się być nieco zbyt pstrokate. Zaktualizowałam też wszystkie zakładki. Doszły więc dwa pytania do FAQ a w zakładce "Tutoriale" znajdziecie bezpośrednie linki do aż 14 moich tutków. Powstała również podstrona "Wyróżnienia", gdzie możecie zapoznać się z dotychczasowymi wygranymi w konkursach handmade, z kosmetycznymi nagrodami oraz wyróżnieniami blogowymi :)

Dziś wrzucam już pierwsze świąteczne kolczyki. Standardowo zaczynam od tych, które podobają mi się najmniej, a im bliżej świąt tym więcej będzie tych moich ulubionych :) Te pierniczki lepiłam jeszcze rok temu, przeleżały rok w szkatułce niewykończone. Doczepiłam tylko kokardki i gotowe. W tym roku jeszcze nie lepiłam ludzików. Mam nadzieję, że znajdę jeszcze na to czas, ponieważ sama jestem ciekawa czy poczyniłam jakieś postępy od zeszłego roku.
  

Wykonane całkowicie ręcznie, bez użycia jakichkolwiek foremek czy wykrawaczek.


ZAMÓWIENIA:

a) Standardowe: w Oficjalnym Sklepiku (w nim kupisz najtaniej), na DaWandzie oraz w galerii Art-Madam wystawionych jest już kilkanaście świątecznych wzorów oraz setki innych prac. Większość z nich (pomijając decoupage) występuje w pojedynczych egzemplarzach, dlatego chętnych zapraszam już teraz :)
b) INDYWIDUALNE: Jak co roku wykonuję personalizowane zamówienia decoupage. Na kolczykach, naszyjnikach, brelokach czy zawieszkach do telefonu może znaleźć się dosłownie wszystko: zdjęcie bliskiej Ci osoby, domowego zwierzątka, lubego, ulubionej gwiazdy lub klubu piłkarskiego. Ponadto: "Keep calm and...", I <3 ..." oraz inne personalizowane napisy i loga. Istnieje również możliwość złożenia zamówienia na biżuterię z modeliny. W przypadku zamówień indywidualnych proszę o jak najszybszy kontakt, ponieważ czasu coraz mniej i nie chciałabym, aby wszystko skumulowało się na ostatnią chwilę. Kontakt - theresaursulasjewelry@o2.pl

czwartek, 21 listopada 2013

ShinyBox by DeeZee LISTOPAD 2013

Wczoraj do moich rąk trafiła listopadowa wersja dobrze znanego już Wam pudełka. Niestety kiedy rozpakowałam przesyłkę robiła się już szarówka, więc nie było jak obfocić, dlatego też post jest dopiero dziś.
   

 
Zanim przejdę do zawartości poruszę temat selekcji, która od jakiegoś czasu mnie drażni, a w tym miesiącu wprawiła mnie w pewne rozgoryczenie. Nie zauważyłam nigdzie, żeby ktoś na to narzekał. Czy jestem zatem jedyna, której przeszkadza dzielenie nas na zajebiste subskrybentki, niewiele znaczące klientki i kompletnie nic nie znaczące wymieniaczki gwiazdek? Subskrybentki co miesiąc raczone są dodatkowymi, drogimi prezentami, na które my - zwykłe klientki - nie mamy szans, nawet jeżeli pudełka kupujemy regularnie. Szczęście, że przynajmniej bierzemy udział w losowaniu jakichś skromnych dodatkowych nagród, bo z tych losowań wymieniaczki gwiazdek są zazwyczaj wyłączone (nie licząc tego miesiąca). Powiecie więc - "zamów subskrypcję". Macie rację, bo nie ma różnicy czy zapłacę te 49zł sama przelewem czy samo ściągnie mi z konta, ale tu niestety pojawiają się schodki. Pomimo szczerych chęci nie mogę zostać subskrybentką, bo nie mam ani karty debetowej, ani tym bardziej kredytowej (to jedyna opcja w moim banku, która jest płatna). Pozostaję więc przy pojedynczych pudełkach, ale pomimo iż jestem z ShinyBoxem od początku, posiadam wszystkie dotychczasowe edycje pudełek i regularnie zamawiam kolejne od kilku miesięcy czuję się pominięta i zapomniana, a co za tym idzie - coraz bardziej rozczarowana. Dlaczego na miano ShinyGirl bardziej zasługują subskrybetki a pozostałe klientki są niedoceniane? Dlaczego zasadę "Każdy klient - nasz pan" zamienia się na "Subskrybent - nasz pan"?

Inna sprawa to różne wersje pudełek. Naprawdę sprawiedliwiej byłoby, gdyby każda z nas otrzymała absolutnie te same, niczym nie różniące się pudełka. Jest mi przykro, że w moim boxie znalazł się produkt AA zamiast Dear Body. Nie mogę też znieść faktu, że niektóre dziewczynki otrzymały śliczne, soczyste kolorki kolorówki a ja takie nijakie. Być może bardziej cieszyłabym się ze swojego pudełka, gdybym wiedziała, że pozostałe SGs otrzymały te same produkty i w tych samych kolorach.

A tak na zakończenie moich gorzkich żali - losowanie dodatkowych produktów. W tym miesiącu spośród wszystkich osób, które zakupią pudełka przed pierwszą wysyłką miało zostać rozlosowanych 1000 maseczek, 300 torb i 50 zestawów kosmetyków. Otrzymałam maseczkę, z czego się cieszę, ponieważ torba kompletnie nie w moim stylu a na zestaw nawet nie liczyłam, ale zauważyłam, że są osoby, które otrzymały i jedno i drugie, a nawet takie, które otrzymały wszystkie 3 prezenty. Dlaczego? Nie lepiej było dać szansę każdemu? Niespodziankę mogło otrzymać aż 1350 osób, ale otrzymało ją mniej, ponieważ do niektórych powędrowały dwa lub trzy prezenty. Bardzo, bardzo nie fair. Najbardziej zdenerwowałam się dziś, kiedy jedna z subskrybentek (!) wstawiła zdjęcie, na którym widnieje oprócz standardowych kosmetyków: a) odżywka za subskrypcję, b) maseczka z losowania, c) torba z losowania, d) zestaw z losowania składający się z 8 kosmetyków. Podczas gdy są osoby, którym nie przypadł żaden dodatek do pudełka. Zdaję sobie sprawę, że za ten post zostanę zapewne obrzucona bluzgami ze strony tych, które w tym miesiącu otrzymały przesyłki na bogato, ale jestem przekonana, że pozostali się ze mną zgodzą. Niestety mam wrażenie, że sama ekipa Shiny potrafi tylko dziękować za miłe słowa, a niezadowolenie i rozczarowanie klientów pozostaje niezauważone i pominięte. Obym się myliła i oby ShinyBox przemyślał moje spostrzeżenia.
  
I apel do ShinyBox! Wiem, że to czytacie - do tej pory zawsze czytaliście ;) Mam nadzieję, że weźmiecie to do serca. W grudniu są święta. Z tej okazji chociaż jeden jedyny raz potraktujcie wszystkich równo, bez szufladkowania.
___________________________________________________________________________________
 
Koniec ględzenia, czas na zawartość.
     
 
Jak widzicie pudełko po raz kolejny wygląda inaczej. Wyjątkowe pudełko z okazji wyjątkowej edycji by DeeZee :) Mam nadzieję, że na święta również trafią w nasze ręce inaczej wyglądające pudełka, ale taka mała sugestia dla Shiny - nie uprzedzajcie nas o nowym designie. Następnym razem zróbcie nam niespodziankę, dajcie szansę na powzdychanie i te "wow" przy otwieraniu :)
    
   
LA ROSA
Mineralny cień do powiek
Cienie zawierają czyste pigmenty mineralne, które wydobywają urodę oka oraz chronią i pielęgnują delikatną skórę powieki. Szeroka gama kolorów o wysokiej pigmentacji zapewnia intensywny kolor. (Info z ulotki) 
Wartość 25zł/3g. W pudełku znalazłam produkt pełnowymiarowy.
O tym, że cień jest bardzo dobrze napigmentowany miałam już okazję się przekonać, ponieważ dotarł do mnie źle dokręcony i 1/4 zawartości zasypała pudełko. Myślałam, że nie doczyszczę pozostałych produktów z ciemnych drobinek. Trafił mi się odcień Lazurite, nie jest taki zły, ale fakt, że inni otrzymali inne, bardziej mi pasujące odcienie sprawia, że jestem średnio zadowolona.
  
  
LA ROSA
Lakier do paznokci
Odpowiednia konsystencja i dobrze wyprofilowany pędzelek lakieru sprawia, że aplikacja jest łatwa i szybka. Całkowite krycie i czysty, nasycony odcień bez smug, uzyskuje się przy drugiej warstwie. Lakier utrzymuje się na paznokciu 4-5 dni, nie odpryskuje. (Info z ulotki) 
Wartość 18zł/10ml. W pudełku znalazłam produkt pełnowymiarowy.
Aż mnie ściska ze złości, kiedy widzę piękne, pastelowo-różowe kolory u innych, podczas gdy ja otrzymałam, taki nijaki, stalowy odcień. Jasne kolory wykańczam do końca, ciemnych używam raz na ruski rok, zazwyczaj w okresie wakacji a i tak większa część zawartości spisana jest na straty, bo zanim zdążę go skończyć albo straci ważność, albo zaschnie.
   
  
MARIZA
Matujący puder ryżowy
Wyjątkowo lekki, sypki puder, który skutecznie matuje i utrwala, wcześniej nałożony podkład. Dzięki niemu makijaż wygląda świeżo przez cały dzień. Mikroskopijne, lekko transparentne cząsteczki pudru nie posiadają wartości kryjących, czyniąc produkt bardzo uniwersalnym. (Info z ulotki) 
Wartość 18zł/5g. W pudełku znalazłam produkt pełnowymiarowy.
Z tego produktu jestem najbardziej zadowolona, głównie z tego powodu, że puder jest transparentny, a więc nie muszę narzekać na zbyt jasny lub zbyt ciemny odcień :) Wygląda bardzo zachęcająco, aczkolwiek nie mogę wypowiedzieć się na temat jego właściwości matujących, ponieważ jeszcze go nie wypróbowałam.
   
  
BINGOSPA
Maska do twarzy ze 100% olejem migdałowym
Zawartość oleju ze słodkich migdałów działa natłuszczająco i nawilżająco, jest dobrze wchłaniana przez skórę, nie lepi się i nie pozostawia uczucia ciężkości. Nie powoduje podrażnień, odżywia skórę. (Info z ulotki) 
Wartość 12zł/120g. W pudełku znalazłam produkt pełnowymiarowy.
Niewiele mam do powiedzenia na temat tej maski. Produkt nie jest zły, z pewnością wykorzystam, ale nie zachwycił mnie.
  
    
AA BODY CARE PROGRAM
Balsam do ciała
Idealny do codziennej pielęgnacji skóry wymagającej natychmiastowego nawilżenia. Daje efekt wygładzenia i skutecznie przeciwdziała wysuszeniu naskórka. (Info z ulotki) 
Wartość 24zł/250ml. W pudełku znalazłam produkt pełnowymiarowy.
A to jest największa porażka tego pudełka. Otrzymywałyśmy albo AA albo Dear Body, a mnie przytrafiła najgorsza z możliwych marek ever! Już bym się z Delii albo Marionu bardziej cieszyła. Po raz kolejny czuję żal do ekipy ShinyBox za dwie wersje pudełka. Sprawiedliwiej byłoby wysłać wszystkim te same produkty, wtedy nawet to AA bym jakoś przełknęła.
   
  
Ponadto w pudełku znalazłam:
  1. FLOSLEK Mineral Therapy. Produkt z losowania, pełnowymiarowy o wartości ok. 3zł. Pierwszy raz, kiedy w ramach losowania otrzymałam dodatkowy prezent :) Maseczkę oddam jednak mamie, ponieważ mam zasadę - używać tylko kosmetyków dostosowanych do wieku, a wygładzanie zmarszczek zdecydowanie nie jest przeznaczone dla 20-latki.
  2. CORINE DE FARME krem przeciw zmarszczkom, 3ml próbka o wartości ok. 1zł (produkt pełnowymiarowy kosztuje 17zł/50ml). Jak wyżej - oddaję mamie.
  3. ROMANTIC PROFESSIONAL szampon i balsam regenerujący w próbkach po 8ml.

Ocena pudełka - 4/5. Nie biorę pod uwagę nietrafionych  kolorów cienia i lakieru, bo produkty same w sobie fajne. Ocena niżej za balsam AA. Gdybym miała oceniać całokształt, wliczając w to szufladkowanie na subskrybentki i nie subskrybentki oraz dziwne zasady losowania dodatkowych nagród - kampania listopadowa zostałaby oceniona 2/5, nie jeden, bo przynajmniej zawartość w miarę przyzwoita.
A skupiając się na bardziej pozytywnych aspektach listopada z ShinyBox - nadrabia nowym designem pudełka, w miarę fajnymi kosmetykami oraz wartością, która wynosi (wraz z dodatkową maseczką) okrąglutkie 100zł.

Na koniec dziękuję jakiejś przemiłej osóbce, która skorzystała z mojego linku polecającego zamawiając subskrypcję, bo właśnie się zorientowałam, że kolejne pudełko mogę zamówić już za punkty :)

O grudniowym pudełku na tym blogu usłyszycie dopiero po świętach, ponieważ mam życzenie, aby rodzice schowali je przede mną, żebym mogła otworzyć je dopiero w Wigilię wraz z innymi prezentami - będę miała większą frajdę :D
 
Jeżeli ktoś z Was nie subskrybuje jeszcze ShinyBoxa lub chce kupić pojedyncze pudełko może to zrobić z tego linku:
Koszt jednego pudełka to jedyne 49zł, a wartość zawartości zazwyczaj jest wyższa. W dodatku co miesiąc możesz cieszyć się jak dziecko otwierając z niecierpliwością pudełko-niespodziankę. UWAGA! ShinyBox uzależnia! Jestem posiadaczką wszystkich pudełek od czerwca 2012 do listopada 2013 :) Wszystkie moje pudełka można zobaczyć TU
PS. Tak, tak - składając zamówienie korzystając z powyższego linku pomagacie mi w zbieraniu gwiazdek :)

środa, 20 listopada 2013

1 miejsce w konkursie kamyczki.pl


Jakiś czas temu wspominałam, że wygrałam konkurs jesienny organizowany przez kamyczki.pl. Pierwsza nagroda (bon 200zł) miała zostać wybrana przez Kamyczkowe Żyry :P, natomiast o kolejnych dwóch miało zadecydować fejsbukowe głosowanie. Ja jestem szczęśliwa podwójnie, bo nie dość, że to pierwsze miejsce to w dodatku przyznane w najuczciwszy sposób - moja praca została uznana za najlepszą według zespołu Kamyczków, nie brałam udziału w nieuczciwej walce o lajki :) Z tego miejsca kieruję serdeczne podziękowania Kamyczkom za wyróżnienie.

Nagrodę otrzymałam przedwczoraj i wczoraj udało mi się ją obfocić. Dziś dzielę się z Wami moją radością :) Niektóre rodzaje kamieni pierwszy raz w życiu trzymałam w dłoniach, a najbardziej cieszą mnie te, na które nigdy nie mogłabym sobie pozwolić finansowo. Zakupy są głównie sutaszowe. Nie szyję za dużo, ale chomikuję kamyczki na jakieś większe projekty :)
  
Zacznę od tablicy do wyrobu biżuterii, która okazała się być 3 razy większa niż ją sobie wyobrażałam :) Dzięki niej nie będę miała "rozpiździeju" na łóżku w trakcie sutaszowania :D Z pewnością pięknie mi zorganizuje pracę :)
   
     
 
Pierwszym "must have" był czarny sutasz, ponieważ niedawno zabrakło mi go przy szyciu drugiego kolczyka. Ale ponadto mogłam w końcu zaopatrzyć się w metalizowane sznureczki.
     
   
   
Pozłacane półfabrykaty należą do moich ulubionych, więc korzystając z okazji uzupełniłam zapasy o bigle, ogniwka, karabińczyki i łańcuszki :)
   
    
  
Im dłużej szyję sutasz tym coraz bardziej przekonuję się do elegancji. Zwykłe bigle są be, natomiast bigle angielskie idealnie pasują do tej techniki :)
  
   
  
Kilka szklanych perełek z myślą o wykończeniu paru świątecznych prac.
  
      
 
Daggery są idealne do sutaszu. Już nawet mam pewien zarys jak je wykorzystać :)
   
    
  
Przechodząc do najlepszej części nagrody - absolutnie najwspanialszy ogromniasty obsydian :)
  
   
  
A zaraz po nim przepiękny fasetowany ametyst, którego piękna nie udało mi się wychwycić na zdjęciu, ale cudownie się mieni.
  
   
  
Kolejno - jaspis, kamień księżycowy oraz słoneczny:
   
   
  
A te labradoryty to niby zwykłe szare kamyczki, ale pod światło mienią się na zielono, nawet widać to trochę na zdjęciu.
  
   
   
Fioletowe czaroity:
   


Oraz trzy bryłki riolitu, które nie wiem jeszcze do czego wykorzystam przez ich bezkształtność.
  
   
   
Agat w postaci żółwiej zawieszki:
   
  
  
Cztery fasetowane kaboszony, zaczynając od różowego i podążając w kierunku wskazówek zegara mamy: kwarc, ametyst, karneol oraz tygrysie oko.
  
   
   
A na te kamyczki skusił mnie nie tylko kolor, ale i nazwa - lapis lazuli. Miło przenieść się w świat simsów :)
  
    
  
Kwarc różowy:
   
  
  
Piasek Pustyni i Noc Kairu to moje ulubione syntetyki a zawdzięczają to połyskującym drobinkom. Do kolekcji dołączyła właśnie Trawa Pustyni.
  
   
   
Piryty wybrałam przez metaliczny kolor.
  
  
  
Granat:
   
    
   
Larwikit, czyli norweski kamień księżycowy:
   
  
   
Rodonit:
  
  
  
Bursztyny są pożądane, ale niestety drogie, a te naturalne, niepodrobione rzadko spotykane. Korzystając z wygranej pozwoliłam sobie na odrobinę luksusu :)
  
   
   
Złoty kalcyt:
   
   
   
Niedawno skończyłam jeden kolczyków, w którym turkusy są motywem przewodnim. Podczas szycia drugiego do pary okazało się, że brakuje mi po dwie kule w rozmiarach 8 i 6mm. Niestety te turkusy mają odrobinę inny odcień i będę zmuszona po raz kolejny robić zakupy w qnszcie.
    
   
  
Debeściarskie ciemnozielone w jasne paski malachity:
  
  
  
Aragonit:
  
  
  
Karneol matowy:
  
   
   
Obsydian śnieżny: 
  
    
  
Sodalit:
   
   
  
Do tej pory zawsze miałam do czynienia tylko z kamieniami półszlachetnymi. Zoisyt także należy do tej grupy. Ale ten zoisyt jest wyjątkowy, bo zawiera domieszki najszlachetniejszego rubinu. Jaram się :)
  
   
   
I na koniec 2mm maleństwa. Nie wyciągałam z woreczków do zdjęcia, bo porozsypywałyby się po ogrodzie i miałabym kilkugodzinne zajęcie :) Jadeit różowy i phrenit.
  
   
   
Wzbogacona o nowe półprodukty z niecierpliwością wyczekuję przerwy świątecznej. Bo choć już teraz ręce świerzbią, choćbym bardzo chciała nie znajdę czasu w najbliższych tygodniach na nacieszenie się tymi cudownościami.

Załogo  http://kamyczki.pl/ - raz jeszcze dziękuję :)