czwartek, 12 lutego 2015

Tłusty naszyjnik ❤ Tymczasowe zawieszenie bloga

Po długiej przerwie wpadam tylko po to, aby... zapowiedzieć dłuższą przerwę :) Ale o tym za chwilę. Tak jak wspominałam, zaraz po rozpoczęciu ferii przez mojego brata usiadłam do lepienia, czego efektem jest między innymi poniższy faworek. Nie polepiłam jednak dużo, a wszystko leży niewykończone. Dziś zmusiłam się w końcu na doczepienie łańcuszka do faworka, bo jeśli dziś nie opublikuję to czekałby na przyszły rok. A piszę przede wszystkim, aby wyjaśnić moją nieobecność...
 
Prawda jest taka, że nie chce mi się blogować. Odczuwam coś na kształt... blogowego wypalenia (?) Lepić lepię, dekupażuję, koralikuję, ale od czasu do czasu, bez codziennej spiny, że musi być coś na bloga. W 2013 roku postawiłam sobie zbyt wysoką poprzeczkę, której nie jestem w stanie dziś przeskoczyć. Posty pojawiały się prawie codziennie, ale i motywacja była wielka - dużo odwiedzin i komentarzy. Dziś mam troszkę wrażenie, że piszę i wrzucam te zdjęcia tylko dla siebie. Usiłując dorównać samej sobie lepiłam tylko zapychacze, z którym nawet nie byłam zadowolona. Przez bloga zabrało mi czasu na pozostałe pasje, gitarę, seriale, książki. Wiecie jak mi tego brakowało? Właśnie czytam czwartą w tym roku książkę i rozkoszuję się każdym słowem ♥ Tego właśnie potrzebuję: tymczasowej przerwy, aby nabrać siły, naładować baterie i wrócić z większym zaangażowaniem. Dajcie mi 2-3 miesiące, abym mogła pożyć i zatęsknić za tym miejscem. Wrócę na pewno! Na pewno w tym roku! Nie porzucam bloga, a jedynie tymczasowo zawieszam. Mam nadzieję, że kiedy wrócę nadal tu będziecie. A może nawet i Wam ta przerwa dobrze zrobi i zatęsknicie za moimi pracami :D
  
Jeżeli macie Instagrama znajdziecie mnie pod nickiem @theresaursula. Prawie codziennie daję o sobie znać, nie zawsze biżuteryjnie, aczkolwiek odgrzebuję też jakieś starocie i wspominam dawne prace. Jeżeli ktoś chce powspominać ze mną, zapraszam do obserwowania ;)
  



czwartek, 22 stycznia 2015

Zdjęcia z ostatnich miesięcy

Ostatni zdjęciowy post pojawił się na początku października. Dotychczas miałam w zwyczaju podsumowywać miesiąc lub dwa miesiące postem fotograficznym, jednak okres przedświąteczny i nawał nauki nie pozwolił mi na to. Postanowiłam nadrobić to w przerwie między regularnymi postami, bo na nowości przyjdzie Wam jeszcze trochę poczekać. Od razu melduję, że egzaminy zaliczyłam w pierwszym terminie i właśnie zaczynam ferie, jednakże w tym tygodniu byczę się jeszcze korzystając w wolnego komputera kiedy brat jest w szkole. Od soboty on również rozpoczyna ferie i przez dwa tygodnie mój laptop będzie całymi dniami przez niego okupowany :P Za lepienie zatem zabieram się od poniedziałku. Tymczasem zdjęć z okresu październik-połowa stycznia uzbierało się prawie 70, a to i tak zaledwie niewielki procent tego co nacykaliśmy w tym czasie :)
  
Na pierwszy ogień idzie jesień. Wybaczcie, ale przy takie ilości zdjęć nie będę opisywać każdego z osobna :)
   
  
  
   
13 października świętowaliśmy z Rafałem szóstą rocznicę <3 Ależ ten czas leci...
  
  
 
A tu odrobina babiego lata :)
 
  
  
  
  
  
  
  
   
W Olsztynku z inicjatywy "Patriotycznego Olsztynka" rozpoczęto pokrywanie brzydkich, obskurnych murów patriotycznym graffiti. Poniżej pierwsze z nich. Dziś znajdują się tam już trzy takie malunki, ale nie miałam jeszcze okazji ich wszystkich sfotografować :)
       
  
  
  
 
"Oddaj okulary, bo nie wyglądasz tak dobrze jak ja." :P
 
  
Pierwszy śnieg spadł pod koniec listopada i - o dziwo - w tym roku wcale nie narzekałam, pomimo iż szybko stopniał. Ekscytowałam się tą oznaką zbliżających się świąt. Widok zza mojego okna. Nie chciało mi się wychodzić na chłodek :)
   
  
     
  
  
  
     
Wiecie jakie to katusze, kiedy prezenty kryją się pod choinką i obrusem cały dzień, a można je otworzyć dopiero po wieczerzy? ;P
   
 
  
      
Wigilia była bezśnieżna, ale pierwszego dnia świąt naprószył najpiękniejszy śnieg jaki widziałam w ciągu kilku ostatnich lat. Zazwyczaj dodatnia temperatura sprawia, że obielone drzewa szybko "łysieją", a śnieg staje się zbity i brudny. Tym razem aż do "przedsylwestra" trzymał się piękny, puszysty puszek. Poniżej kolejna oznaka mojego lenistwa, bo fotografowałam stojąc w oknie :D
  
  
     
Mój pieseł lubi psuć śnieg. Zawsze wydeptuje jego każdy centymetr.
 
    
   
A tu jedyne zdjęcie wykonane daleko poza moim domem. Może jednak nie jestem aż tak leniwa :)
 
      
Małe przypomnienie moich ulubionych tegorocznych (tfu! zeszłorocznych!) prezentowych zdjęć:
 
  
  
  
  
      
Po świętach spacerowałam wieczorami z moim Lubym. Zdjęcia z kilku dni, bo coś pęcherz mi nie sprzyjał i po dwóch-trzech zdjęciach wracaliśmy do domu xD Poniżej ratusz i kilka olsztyneckich uliczek.
   
      
  
  
  
  
  
  
  
A tak pięknie prezentowały się dni. Słonecznie, ale bardzo mroźnie, więc znów zdjęcia cykane w oknie :)
   
  
  
  
Ładny kubeczek sobie w Rossmanie kupiłam? Były już wybrane, a tego ślicznego bałwanka znalazłam daleko ukrytego za oklepanymi, norweskimi wzorami. Do dziś piję z niego kakao każdego ranka, jakoś nie mogę się z nim rozstać :)
  
  
Na jesień kupiliśmy Tinie taki mięciutki domek, ale dopiero w okresie świątecznym w pełni się do niego przekonała :)
   
  
 
No! Doszliśmy do stycznia! Po Sylwestrze troszeczkę się przeziębiłam, więc czwartego zrobiłam sobie wolne od szkoły i spędziłam urodziny w domku z rodziną i chłopakiem zajadając się tortem "spod piekarnika" (xD) mojej mamy :)
 
  
     
Od chłopaka dostałam najnowszą płytę Katy Perry i po pierwszym przesłuchaniu stwierdziłam, że to mega sieczkarnia :) Oczywiście przekonałam się po kilkukrotnym przesłuchaniu, ale mimo wszystko nadal obstaję przy twierdzeniu, że jej druga płyta "One of the boys" była najlepsza, a to co nastało potem wypada słabo.
 
  
Późnym popołudniem moich urodzin spadł gruby śnieżek...
 
 
...po to, żeby stopnieć następnego dnia. I tu zaczyna się już znielubiana przeze mnie część tej pory roku. Raz jest mega wiosennie, następnego dnia śnieg. Chociaż większość z Was chciałaby jeszcze nacieszyć się śniegiem podczas ferii ja już przeklinam zimę i marzy mi się ciepełko.
 
  
   
U nas nadal wystrój świąteczny chociaż już prawie miesiąc po świętach. Mama konsekwentnie powtarza, że rozbieramy dopiero pierwszego lutego. 
 
  
  
   
    
    
  
   
Najlepsza modelka :)
 
 
A na koniec pochwalę Wam się moim nowym nabytkiem. Wciągnęło mnie w kosmetykę równo i zdecydowałam się zainwestować w coś porządnego. Pędzle są najlepsze! Jedynie do paletki mam mieszane uczucia i trochę żałuję zakupu :)
 
  
❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤
  
Mam nadzieję, że przez ilość zdjęć post nie będzie się ładował zbyt długo. Gratuluję każdemu kto dotrwał do końca, a podejrzewam, że to nieliczne grono :) Za jakiś czas, być może przy okazji kolejnego posta, napiszę parę słów podsumowania tegorocznej akcji "Biżuteryjek dla WOŚP"

Buziaki!

You Might Also Like:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...