środa, 27 sierpnia 2014

Wyprzedaję biblioteczkę

   
Książki się u mnie piętrzą, ja dokupuję półki, brat dokupuje książki. Raz, dwa razy przeczytane, odstawione w kąt i leżą, a w pokoju brak miejsca na cokolwiek. I choć z bólem serca, bo uwielbiam książki - wybrałam ciekawsze propozycje i postanowiłam odsprzedać. Jeżeli ktoś z Was będzie zainteresowany - kontakt theresaursulasjewelry@o2.pl O koszty wysyłki pytajcie, będę ważyć i na podstawie parametrów sprawdzać cennik na stronie Poczty Polskiej.

Zestaw książek Stephenie Meyer. 4-tomowa seria "Zmierzch" w miękkiej okładce, stan dobry (zgięcia na grzbietach i pożółkłe kartki). Do tego piąta części sagi w grubej okładce oraz świetny "Intruz" z okładką z pierwszego wydania w stanie b. dobrym. Sprzedam tylko w całym zestawie - 60zł.

    
2 części (kolejne będą wydawane) serii "Zakon ciemności" Phillipy Gregory. Obie książki kupione na początku roku, przeczytane raz. Bez żadnych śladów użytkowania w stanie idealnym. Za zestaw - 30zł.
  
 
  "Pod błękitnym greckim niebem" - kupiona tego lata, jednokrotnie przeczytana, bez śladów użytkowania, w stanie idealnym. 15zł

  
"Harry Potter i Książę Półkrwi" stan b. dobry - 15zł
   
  
"Harry Potter i Insygnia Śmierci" stan dobry (zagięty grzbiet) - 15zł.
  
  
"Mistrz i Małgorzata" - chyba najlepsza lektura szkolna jaką przyszło mi czytać. Czytana raz, w stanie bardzo dobrym. 10zł.
  

 

sobota, 23 sierpnia 2014

Challenge Accepted #2: Szyję z sutasz.info 2.0

Na ostatnią chwilę, kilka godzin przed zakończeniem wyzwania udało się! Szyłam wczoraj, dziś tył wykańczałam, a zdjęcia świeżutko cyknięte (choć prawdę mówiąc zastanawiałam się czy w ogóle cykać, kiedy zobaczyłam jakie piękności dziewczyny poszyły na wyzwanie).
 
Druga wersja naszyjnika na wyzwanie "Szyję z sutasz.info" inspirowanego tutorialem Dory Maar. Nie jestem z niego tak zadowolona jak z poprzedniej pracy. Przypomina mi stworka z kartoflanym nosem, plastusiowymi uszami i srebrnymi zębami wyszczerzonymi w gangsterskim uśmiechu :D Przyjrzyjcie się, może i Wy dostrzeżecie w nim buźkę :) 
    
Tym razem wisior w bardzo prostej wersji, z elementami w kolorze srebra, bo z jednej strony zabrakło mi koralików do uszycia krawatki, a z drugiej strony stwierdziłam, że wisior będzie się lepiej prezentował na delikatnym łańcuszku niż ciężkim sznurku skręcanym.
 
Na święta dostałam prześliczny miętowy sznurek i nie miałam pomysłu na wykorzystanie. Na to wyzwanie wyszperałam w szufladzie materiałowy guziczek zapasowy z eleganckiej, miętowej garsonki mojej mamy (jeszcze z czasów mojej komunii ;O) i okazało się, że idealnie pasują do siebie odcieniami. Zdecydowałam się na wykorzystanie metalowych koralików, które dostałam kiedyś w gratisie od Qnszt.pl i wrzuciłam do pudła z przekonaniem, że nigdy nie znajdą zastosowania w moich pracach. Do tego malutkie, srebrne kuleczki.
    
  
Tył podkleiłam i podszyłam beżową skórką obszytą malutkimi perełkami, a łączenie krawatki ukryłam metalowym kwiatkiem :)
 
  
Uwielbiam wykańczać prace "dzyndzlami" :) Do Fire Polish i metalowego koralika dołączyłam długo chomikowane fasetowane oponki. Pięknie się mienią!
  
  
A tu banerek wyzwania:
  
http://1.bp.blogspot.com/-go8ECLkIidQ/U9Ap1WOiXLI/AAAAAAAAASM/1j9c-5Hj1OQ/s1600/banersutaszinfo.png
http://www.sutasz.info/2014/07/szyje-z-sutaszinfo-tutorial-wisior.html

środa, 20 sierpnia 2014

Czekoladowo-orzechowy zegarek

Dziś dla odmiany zegarek, bo dotychczas tylko jeden kiedyś zrobiłam. Donuty ręcznie lepione z polewami czekoladowo-orzechowymi i ręcznymi posypkami. Połączone z kwarcem wiśniowym :)
 


niedziela, 17 sierpnia 2014

Challenge Accepted #1: Szyję z sutasz.info

Czas rozpocząć serię postów otagowanych hasłem "Challenge Accepted". Wyzwania organizowane w internecie oraz te, które rzucacie mi TU mają pomóc mi wyrwać się z wakacyjnego letargu i okropnego lenistwa, które mną owładnęło. Jeżeli macie pomysł na coś, co mogłabym uszyć czy ulepić zapraszam do odnośnika wyżej. Chętnie podejmę się wyzwań w dosłownym tego słowa znaczeniu - czegoś z czym mogłabym mieć trudności, a mogłoby podnieść poziom moich umiejętności.

Jako pierwsze wybrałam wyzwanie pod hasłem "Szyję z sutasz.info" organizowanym przez sutasz.info. Zadaniem uczestników jest uszycie wisiora inspirowanego tutorialem Dory Maar. Wzór nieskomplikowany i przyjemny, a organizatorzy pozostawili nam też pole do popisu zezwalając na samodzielny wybór rodzaju, wielkości i kształtu kamieni z możliwością zawarcia elementów haftu koralikowego. Dlatego też padło właśnie na to wyzwanie.

Za tym wisiorem kryje się 3-dniowa przygoda. (W tym czasie obejrzałam 8 odcinków "Salem" i wciągnęłam się w "The Big Bang Theory" :P) Nie spodziewałam się, że zajmie mi to tyle czasu, ale sama skomplikowałam sobie pracę. Na centrum wybrałam chomikowany przez prawie rok kaboszon kwarcu, a jedyny wodoodporny klej do podklejenia jaki posiadałam to ten do sztywnych połączeń. W efekcie materiał, do którego wszywałam później koraliki i sznurki był tak twardy, że połamałam rekordową ilość igieł - trzy sztuki na całą pracę :) Niemniej jednak czas i pokłute do krwi opuszki były warte efektu - uwielbiam ten naszyjnik.

Wraz z tym wyzwaniem tutorial nauczył mnie nowego rodzaju koralikowych krawatek. Przy okazji podpatrzyłam u autorki kursu świetny sposób na ukrywanie końców sznurka skręcanego, bez użycia metalowych końcówek :) No i do moich bardzo podstawowych umiejętności szycia haftem koralikowym doszły dwa nowe ściegi - podwójny podstawowy i wykończeniowy murek. Może wkrótce przyjdzie czas na pierwszą pracę tylko w tej technice?

Powróciłam do różu, przed którym ostatnio się broniłam, bo wstyd mi przyznać samej sobie, że po prostu lubię ten słodki i dziewczęcy kolor. Przełamałam go srebrnym sznurkiem, który w połączeniu z pozostałymi materiałami stworzył taką typową błyskotkę :) Na centrum naszyjnika wybrałam łezkę kwarcu różowego, którą otuliłam małymi koralikami Toho metodą haftu koralikowego. Pracę uzupełniają fasetowane kule tegoż minerału oraz kryształki Fire Polish. Dupkę wisiorka podkleiłam i podszyłam eko-skórką obszytą wcześniej Toho. Zapięcie "guziczkowe" na kulę kwarcu wiśniowego.





  

A tu banerek wyzwania:
  
http://1.bp.blogspot.com/-go8ECLkIidQ/U9Ap1WOiXLI/AAAAAAAAASM/1j9c-5Hj1OQ/s1600/banersutaszinfo.png
http://www.sutasz.info/2014/07/szyje-z-sutaszinfo-tutorial-wisior.html
  
Do rozdania można zgłosić dwie prace. Jeżeli znajdę czas to postaram się uszyć drugi naszyjnik :)

sobota, 16 sierpnia 2014

Pastelowy lodzik

Dziś krótko i bez wstępów: jeden z lodzików ulepionych w zeszłym miesiącu. Dłuższy post być może jutro, jeżeli wyrobię się z naszyjnikiem, który już trzeci dzień szyję :)
  


Ulepiony całkowicie ręcznie, bez użycia jakichkolwiek foremek czy wykrawaczek.

środa, 13 sierpnia 2014

Turkus otulony czerwienią - wisior sutasz

Uwielbiam turkusy. Co uważniejszy czytelnik i podglądacz tego bloga na pewno zauważył to w moich sutaszowych pracach. Tym razem zaryzykowałam i postawiłam na ich mocne połączenie z czerwienią i w ten sposób powstał taki fajny wisior. Wieeelki wisior, bo ma aż 12cm długości (14cm z krawatką) i 6cm szerokości. Przy wykańczaniu pracy zamiast wszywać gotową, metalową krawatkę postanowiłam nauczyć się czegoś nowego i uszyłam ją sama, koralik po koraliku, metodą beadingu :)
  


wtorek, 12 sierpnia 2014

CHALLENGE ACCEPTED: podejmę się biżuteryjnych wyzwań

Kochani! Póki wakacje chciałabym wykorzystać je kreatywnie i podjąć się biżuteryjnych wyzwań. W zeszłym roku lepiłam żabę na konkurs, a chwilę potem projektowałam mój najlepszy dotychczas naszyjnik sutaszowy na kolejne, jesienne wyzwanie. Chętnie potworzyłabym coś nietypowego i liczę na Waszą pomoc. Proponujcie co mogłabym ulepić/uszyć. Opisujcie lub przesyłajcie zdjęcia-inspiracje podglądowe (ale nie czyichś gotowych prac - nie chcę plagiatować). Mile widziane linki do zdjęć, które mogłyby inspirować zarówno motywem jak i kolorystyką (coś na wzór foto-inspiracji Kreatywnego Kufra). A może trafiliście na jakieś wyzwanie/konkurs w internecie, na facebooku? Podeślijcie link, może wezmę udział :)

Jeżeli podejmę się i podołam niektórym z rzuconych przez Was wyzwań na bloga będą wstawiane pod Barneyowym hasłem "Challenge Accepted" :] Czekam na propozycje!
 
    
http://1.bp.blogspot.com/-JjlbHm_5dHw/UjsK6-oCf_I/AAAAAAAAHWI/9Qdi2jddLpU/s1600/002.png
 

poniedziałek, 11 sierpnia 2014

Kakaowo-truskawkowe lody

Ciężko uwierzyć, że minęły już 3 tygodnie odkąd lepiłam serię lodów i pokazywałam na instagramie. Zdecydowanie zbyt rzadko pojawiają się tu posty, a wakacyjna laba całkiem już mi się udzieliła :)
  

Ulepione całkowicie ręcznie, bez użycia jakichkolwiek foremek i wykrawaczek.

piątek, 8 sierpnia 2014

Duża muffinka

Tą babeczkę ulepiłam jeszcze w czerwcu i długo przyszło jej czekać na sfotografowanie (masakra, to lipiec już za nami? ;O). Dla odmiany w całości ręcznie lepiona, łącznie z podstawą :)
 




wtorek, 5 sierpnia 2014

Czerwiec i lipiec w zdjęciach

Odpuściłam sobie zdjęcia z maja, kiedy przejrzałam foldery i trafiłam jedynie na zakrapianego grilla :) Zdecydowałam się jednak do lipca dorzucić Wam parę zdjęć czerwcowych, bo to ten okres, kiedy wszystko w pełni budzi się do życia. 
Lipiec minął mi spokojnie i domowo. Rafał pracował, więc większość czasu spędziłam w domu oglądając filmy, seriale, czytając książki i trochę lepiąc. Sierpnia mu nie odpuszczę. Będzie mnie znosił codziennie! :P 
Mieliśmy w planach pod koniec sierpnia pojechać nad morze, ale jak to co roku bywa plany się sypią. Ja w te wakacje nie załapałam się na żadną sezonową pracę, więc z własnymi oszczędnościami krucho. Dobrze jest mieszkać na Mazurach w małym miasteczku otoczonym malowniczymi wsiami. Kiedy finanse nie pozwalają na wypoczynek nad morzem wakacje spędzamy odwiedzając Mierki, Jemiołowo czy Amerykę. Relaks na świeżym powietrzu w otoczeniu przyrody wszystko rekompensuje :)
 
W czerwcu zerwałam swoją pierwszą truskawkę z własnego, czule pielęgnowanego przeze mnie krzaczka :) Owoców mieliśmy niewiele, ale były za to całkiem spore i najsłodsze jakie dotychczas jadłam. Niestety niewiele pozostało z moich sadzonek po lipcowych upałach i nie wiem czy odbiją w przyszłym roku. Teraz, w sierpniu cieszę się już poziomkami, które - o dziwo - jak na pierwszy rok szalenie się rozrosły i bogato kwitną :)
 
  
  
  
    
Ależ mnie w połowie czerwca ucieszyło ukwiecone drzewo, kiedy czas kwitnięcia mieliśmy dawno za sobą. Nie mam pojęcia co z tych kwiatów wyrosło, w każdym razie były całkiem spore.
     
  
   
    
Ktoś prosił w kwietniu o zaprezentowanie białego ogródka, o którym wspominałam? Ta-dał! To zdjęcie cieszy moje oko, tym bardziej, że ze stokrotek i trawy nic nie pozostało, a po suszy tylko siano chrzęści pod nogami. 
   
   
   
    
Wiecie, że mam fajną spiralną nakładkę na obiektyw? :) Takie spiralkowe tło powstaje z jej użyciem ^^
   
    
W połowie lipca odwiedzałyśmy z mamą okoliczne lasy i byłam załamana ich stanem. Turyści z dużych, śmierdzących i zasyfionych miast przyjeżdżają wypocząć na Warmię i Mazury, a zamiast wypoczywać i cieszyć się pięknem natury zasyfiają nasze lasy. Będąc w Stawigudzie jeszcze nigdy nie widziałam tylu śmieci. Niemalże na każdym kroku. Ale nie śmieci będę Wam pokazywać :) Kilka leśnych zdjęć udało mi się pstryknąć.
      
  
  
  
   
Chociaż udało nam się 4kg jagód nazbierać i kilka dni cieszyliśmy się pierogami, naleśnikami, ciastami i zupką jagodową to grzybów zebrałyśmy tylko garstkę.
 
  
Na pierwszy wakacyjny spacer podczas krótkiego wolnego na jakie załapał się Rafał wybraliśmy się na drugą stronę jeziora - do Jemiołowa. Moja ulubiona spacerowa i rowerowa trasa. Pojawiam się tu co roku :)
 
  
  
  
  
  
  
  
Zapakuj świnki do koszyka w celu zabrania ich na łono natury = zatrzymywanie co kilka metrów, aby każdy przechodzień mógł powzdychać, popiskać i pomacać te włochate świństewka :D
  
  
  
  
  
  
Wiecie co? Rafał im starszy tym przystojniejszy, aż strach pomyśleć co będzie za 5 lat :) Nadawałby się na amerykańskiego agenta FBI, co nie? ^^
 





  
A na zakończenie: w połowie miesiąca załapałam fazę na pieczenie własnego pieczywa. Zaczęłam od najprostszych pszenno żytnich:
  

  
Pszenne z sezamem:
 
  
Najlepsze z najlepszych! Pszenno-żytnie ze smażoną cebulką <3
 
  
Z rzodkiewką:
 
  
I mój pierwszy wypiek z nietypowej mąki. Na pierwszy ogień poszła mąka kukurydziana i już wiem, że na pewno nie będzie należeć do mojej ulubionej. Choć smakowo dobra wypieki z niej są ciężkie. Na sierpień planuję poeksmetymentować z mąką ryżową i owsianą :)
 
   
A jak Wam mijają wakacje? Spędzacie je w domu czy wypoczywacie poza nim?
 

You Might Also Like:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...