poniedziałek, 20 października 2014

Serialowe breloki: Dr. House

 
W lutym tego roku miałam krótkotrwałą aczkolwiek intensywną fazę na dr. Housa. Jarał mnie nie tyle serial co uroda aktora i charakter postaci, w którą się wcielał. Obejrzałam pierwszy sezon i kawałek drugiego, po czym zaprzestałam, bo zabrakło mi tu wciągającej fabuły, niemniej jednak w tym krótkim czasie zdążyło powstać 5 tematycznych breloków decoupage, które do dziś przeleżały niefotografowane.
  





środa, 15 października 2014

Donutowo-życiowo-informacyjnie

U mnie nadal niejesiennie i raczej już nic jesiennego nie wykombinuję. Najwyższa pora zabrać się za święta, jeżeli chcę się wyrobić :) Już prawie uporałam się z WOŚPowych bałaganem, jaki przysporzyła mi koordynatura nad modelinowymi projektami i już pierwsze cudowności polskich modeliniarek docierają w moje ręce. Przede mną jeszcze wywiązanie się ze współpracy, czyli przygotowanie pięciu tutków na kurs-bizuterii.pl i w końcu na spokojnie będę mogła zasiąść do lepienia tego co już sobie w zeszycie dawno wynotowałam.

Ostatnie dwa tygodnie to był sajgon, uwierzcie. Szyłam, szyłam i jeszcze raz szyłam, a przy okazji płakałam w obawie, że nie wyrobię się z terminami. Łącznie aż 9 elementów uszyłam na dwa sutaszowe projekty Biżuteryjek dla WOŚP. W międzyczasie bałam się o nasze modelinowe projekty, bo co i rusz ktoś nie dawał rady i rezygnował ze swoich charmsów.
Chociaż na blogu jestem kiepsko aktywna to ja zawsze coś tworzę, a jak nie to robię porządki w materiałach lub notuję i szkicuję projekty. Nie ma dnia, żebym czegoś nie robiła, ale tym razem wyjątkowo miałam dość i marzył mi się całodniowy relaks w łóżku, w piżamie, przed telewizorem. Zrelaksowałam się wczoraj i z naładowanymi bateriami mogę wracać do gry :D

Prezentuję zatem ostatni z moich lepionych jeszcze wiosną donutów. Czekoladowy z orzechami :)
  


Ulepiony ręcznie, bez użycia jakichkolwiek foremek czy wykrawaczek.
  
 ~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~
  
A w poniedziałek, 13 października - o czym z samego rana przypomniał mi facebook ( :D ) - skończyliśmy z Rafałem 6 latek :) Nie mam pojęcia, kiedy ten czas minął. Życzę sobie jeszcze co najmniej dziesięciokrotnie więcej lat spędzonych u jego boku.

  
   ~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~
  
A w takich dwóch projektach sutaszowych biorę udział :) Nie mogę zdradzić nic poza tym co jest publikowanie na biżuteryjkowej stronie, ale pochwalę się, że na pierwszym banerku widać aż dwa moje elemenciki. Kto zgadnie które to? ;)
  


   

  ~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~
   
Zbliżają się święta, więc muszę zadbać o uzupełnienie darmowych wystawień na Etsy. Rejestrując się na Etsy z mojego polecenia pierwsze 40 ofert możesz wystawić za darmo (co działa w obie strony, bo i ja dostaję 40 darmowych wystawień). Wystawienia dostajemy w momencie, kiedy otworzysz sklep z pierwszymi pięcioma ofertami (które oczywiście wystawiasz za darmo) :) Zapraszam: http://etsy.me/1vbHDIF
  
    
  
 ~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~

Ponadto zapraszam na mojego drugiego, choć bardziej nieblogowego bloga. Przechodzę przez intensywny nawrót do postcrossingu i codziennie moja skrzynka zasilana jest o kolejne kilka, a nawet kilkanaście czy kilkadziesiąt kartek. W związku z tym, że dużo czasu zajmuje mi już samo przygotowywanie postów (skanowanie kartek, kadrowanie, zmiejszanie, tworzenie mapek i obliczanie podstawowych informacji) raczej rzadko przeczytacie tam cokolwiek na temat pocztówek. Strona jest bardziej bazą kartek. Zapraszam, jeżeli ciekawi kogoś co wpada do mojej skrzynki :) KLIK.
  
http://ewelina-postcrossing.blogspot.com/
 
 ~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~

A na koniec przypominam już tylko, że jestem jeszcze na Instagramie. Zapraszam do obserwowania :)
 
http://instagram.com/theresaursula
 

wtorek, 7 października 2014

Sutaszowe ósemki

Ha! No i przekonałam się, że proste nie zawsze musi być proste. A już na pewno nie szyło się prosto tych prostych kolczyków :D W każdym razie uzyskałam efekt jaki chciałam - nieduże sutaszki obciążone dużymi, turkusowymi dzyndzolami :) Na ostatnim zdjęciu widzicie tył. Inny niż zwykle, bo zamiast podklejać postanowiłam ukryć końcówki sznurków pod maleńkimi Toho.
  





czwartek, 2 października 2014

Sierpień i wrzesień w zdjęciach

Okres wakacyjny już zażegnany. W szkołach zapewne "cisną już" porządnie, ja jestem już po pierwszym weekendowym zjeździe a dziś kisnę samotnie w domu bez Rafała, który właśnie rozpoczął zajęcia na uczelni. Wrzesień w każdym razie był bardzo letni, ciepły i słoneczny. Zupełnie jakby zamienił się z sierpniem :) Dla mnie te ostatnie dni wakacji były leniwe. Nie chciało mi się ani nigdzie wychodzić, ani nic szczególnego robić, tyle co od czasu do czasu w łóżku przed telewizorem trochę poszyłam. Nawet bloga zaniedbałam i we wrześniu pobiłam chyba rekord nieaktywności od początku jego istnienia. Dziś zapraszam Was na małą prezentację minionych dwóch miesięcy :)
  
To zdjęcie zachowałam sobie na pamiątkę i choć teraz się z niego śmieję to na początku sierpnia wcale nie było mi do śmiechu :D Miałam taki piękny jasny blond, a farbując odrosty za dużo naciapało mi się na czubek głowy i wyszedł dosłownie siwy. Próbowałam włosy ratować ciemną farbą, ale zaciemniło jedynie końcówki, a czubek pozostał bez zmian.
   
  
Z przodu nie wyglądało to aż tak źle. Byłam w każdym razie załamana. Nie wiem jak to się stało, ale moje włosy dziś wyglądają już całkiem normalnie. Popielaty odcień po prostu się spłukał :)
  

  
Takie piękne miejsca można odkryć na Mazurach. To bajorko było całkiem blisko mojego domku, a ja dowiaduję się o tym po 21 latach mieszkania w Olsztynku :)
  
  
  
  
  
Czy ten kwiat nie jest uroczy? Kwiatki na kwiatku <3
  







 
Mam też dla Was kilka zdjęć Skansenu "od wewnątrz" ^^ Zdjęcia nie są najlepszej jakości, bo byłam bez statywu, a wszystkie zdjęcia cykane przy dosyć długim czasie otwarcia migawki. Pomieszczenia są bardzo ciemne, światło wpada jedynie przez małe okienka i większość obiektów jest raczej zacieniona. Uwielbiam Skansen za to, że jest "żywy". To nie tylko budynki, ale i zwierzęta, pola a w chałupach domowe przetwory i pracujące w słojach zakwasy chlebowe. To muzeum jest zupełnym przeciwieństwem mojego wyobrażenia o nudnych muzeach.
   
  
  
  
  
Widzicie jak się rozpędza? Chwilę po zrobieniu tego zdjęcia musiałam uciekać :D Wredna gęś!
  









   
Wiecie, że po zimnym sierpniu woda w jeziorze nadal była ciepła? W końcu można było się popluskać!
   
  
  
  
  
Ten pieseł śmieszny był! Zaraz po wyjściu z wody tarzał się w piasku :D Przestało być śmiesznie, kiedy zachciało mu się bawić i prosto z wody, mokry, przez piasek biegł prosto na mnie i opaskudził mi sukienkę :)
  





  
Wyobrażałam sobie, że cyknę zdjęcie w stylu mojej hongkońskiej pocztówki, a tymczasem okazało się, że nocą droga Olsztynek-Olsztyn nie jest taka ruchliwa jak za dnia :(
  
  
Biżuteryjki dla WOŚP już pracują! A w ramach promocji jednego z sutaszowych projektów każda uczestniczka musiała zrobić zdjęcie z serduszkiem :) Trochę ich nacykałam, żeby Ewcia miała z czego wybierać :D
  


  
Ah, no i melduję, że u mnie nadal króluje domowe pieczywo! Nadal jednak jestem na etapie prób i błędów, sporo eksperymentuję ze smakami, także dajcie mi jeszcze trochę czasu i może wkrótce podzielę się z Wami przepisem :) Tutaj świńskie bułeczki, do których dodałam - korzystając jeszcze z ogródkowych zasobów - marchewki i boćwiny.
  
    
Tutaj chlebek żytni, zbity ale lekki, przyrządzany jeszcze na drożdżach.
 
  
Z drożdżami już się pożegnałam. A przynajmniej częściowo, bo na nich piekę już tylko bułeczki a do chleba dodaję tylko ciupeńkę, by wspomóc zakwas. Na początku sierpnia rozpoczęłam hodowanie zakwasu żytniego i dziś piekę już tylko na nim :)
  
  
A to mój eksperyment z końca września. Zamiast wody dodałam do mąki pełnoziarnistej kwaśnej maślanki a smak wzbogaciłam o aromatyczny, suszony koperek. Pyszny! W dodatku jak na mąkę o tak wysokim typie bardzo ładnie się podziurawił wewnątrz, dzięki czemu był miękki i lekki.
    

Dziś robię chlebowy eksperyment życia. Ciasto już zagniecione, odstawione do wyrośnięcia, a mnie zastanawia czy połączenie smaków będzie udane. Trzymajcie kciuki :)

You Might Also Like:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...