niedziela, 30 września 2012

Tostery

Wykonane całkowicie ręcznie, bez użycia foremek.


Tostery z podgrzanymi, chrupiącymi tostami wykonywałam pod koniec zeszłego roku :)



Mam za sobą inaugurację wydziałową, która odbyła się w piątek (a właściwie tylko spotkanie z opiekunem roku, bo uroczystość sobie odpuściłam). Pomijam już ten brak zorganizowania, chaos i fakt, że musiałam czekać na to spotkanie 2,5h, o czym nas nawet nie poinformowano. Już na początku Uczelnia pokazała swoją złą stronę, nie zrobiło to na mnie dobrego wrażenia. Ale nie komentuję więcej, przynajmniej przez najbliższe 5 lat :)
Od jutra rozpoczyna się ważność legitymacji studenckiej, w związku czym oficjalnie będę mogła nazywać się studentką. Studentka filologii angielskiej... Nie przywiązuję się póki co do tego. Nie sądzę, aby mój angielski był na wystarczająco wysokim poziomie, abym miała sobie poradzić i przetrwać przez większość zajęć prowadzonych tylko w tym języku. Pierwszy miesiąc będzie decydujący. Jeżeli nie dam rady przeniosę się na inny kierunek.
A dziś minutę po północy po raz pierwszy rozpoczęłam swoją przygodę z tym tragicznym systemem USOS. To była dosłownie walka z przeciążonym serwerem. Ogromny wyścig na język hiszpański. Na ponad 170 osób z filologii angielskiej było tylko 26 miejsc na ten język, ale udało się :) Spełniłam swoje sześcioletnie marzenie - będę się uczyć hiszpańskiego! Niestety tak się skupiłam na tym hiszpańskim, że zapomniałam o wychowaniu fizycznym i wszystkie zajęcia z nowoczesnych form ruchu (salsa, latino, aerobic, step) zostały zaklepane przez innych, w związku z czym w tym semestrze odpuszczam sobie, spróbuję w letnim.
Jestem załamana swoim planem. W poniedziałki, środy i czwartki mam zajęcia od 8:00 do 20:00. Z Olsztynka wyjeżdżam o 7:00, wracam po 21:00. Nie mam pojęcia kiedy znajdę czas na naukę, hand-made i 4 blogi. W piątki natomiast między hiszpańskim a KKAOJ będę miała 5h 30min. okienka.  Nie tak wyobrażałam sobie studia :)
W dniu dzisiejszym ustawiam po raz kolejny posty na kilka kolejnych dni, będą się publikować same, a komentarze mogą być akceptowane z opóźnieniem. Mam tyyyle do zrobienia, nie wiem jak to ogarnę, skoro w przeciągu 4-miesięcznych wakacji nie zdążyłam :D

Pozdrawiam!

wtorek, 25 września 2012

Bransoletki z muliny

Wybaczcie, że tak rzadko posty się pojawiają, ale im bliżej października tym więcej komplikacji w moim życiu. W dniu dzisiejszym zaprogramuję blogspota, aby dodawał posty przez najbliższe kilka dni. Nie zdziwcie się, jeżeli Wasze komentarze będę akceptowane z opóźnieniem.





sobota, 22 września 2012

Czekoladowo-cytrynowy lodzik




Lód wykonany w całości ręcznie, bez użycia foremek.


Mój pierwszy lód jaki w całości ręcznie ulepiłam, nie znoszę tego krzywego wafelka i nadal mam problem z jego wykonaniem...


Tak z ciekawości: czy są tu jacyś studenci UWM? ;>
A może znajdą się jacyś z filologii angielskiej? :)


piątek, 21 września 2012

Kosmetyczny blog rusza i torcikowo :)

Torcik wykonany ręcznie bez użycia foremek.






W końcu ruszyłam z kosmetycznym blogiem. Pojawiła się już pierwsza recenzja. Zachęcam do odwiedzania i obserwowania :)
http://kosmetyczne-opinie.blogspot.com/


środa, 19 września 2012

niedziela, 16 września 2012

Pudrowy cukierek :)



Pozmieniałam co nieco na blogu, mam nadzieję, że jest nieco bardziej przejrzyście :)
Kombinuję jeszcze tylko nad nowym kursorem.

sobota, 15 września 2012

Cytrynowo-limonkowe torciki

Praca wykonana ręcznie, bez użycia foremek.


Torciki jeszcze z grudnia, ale nie pokazywałam ich na tym blogu.

Stłukłam sobie rękę :| Nie należę do cierpliwych osób i dziś walcząc z aparatem podczas fotografowania prac w złości uderzyłam otwartą dłonią w stół i skończyło się wielką opuchlizną i bandażem. A że to prawa ręka to już z góry mam załatwioną bezczynność na kilka najbliższych dni, a wakacje się kończą i czasu coraz mniej...

Założyłam kolejnego bloga :D Kosmetycznego. Jeszcze nad nim pracuję, pierwsze posty pojawią się w przyszłym tygodniu, ale przedsmak możecie zobaczyć już teraz: http://kosmetyczne-opinie.blogspot.com/  . Opcja "dołącz do tej witryny"  jest już dostępna, więc chętnych zapraszam do obserwowania :)

środa, 12 września 2012

Pudełko ShinyBox IV

Jeżeli ta notka zachęci Was do przystąpienia do projektu ShinyBox proszę, abyście rejestrowały się z powyższego linku. Dzięki temu - nie ukrywam - zdobędę punkty, które w przyszłym miesiącu będę mogła wymienić na kolejne darmowe pudełko :)


Doczekałam się w końcu czwartego, wrześniowego pudełka, które jednak nie przypadło mi tak mocno do gustu jak sierpniowe. W każdym razie Shiny znowu podniosło poprzeczkę, bo zamiast 5 produktów znalazło się ich 6 + prezent.
Widziałam już zdjęcia trzech innych wrześniowych pudełek i póki co każdy otrzymał to samo. Zdania jak zwykle są podzielone. Jedni twierdzą, że najlepsze, ja natomiast uważam, że kolorówka z poprzedniego pudełka była strzałem w dziesiątkę.

Zanim przejdę do przedstawienia mojej opinii na temat kosmetyków poruszę sprawę, która głośna jest w ostatnim czasie w internecie. ShinyBox nas "oszukał". Dokładniej chodzi o ekskluzywne marki jakimi się reklamował, sporo osób jest zawiedzionych, że do tej pory nie otrzymaliśmy jeszcze ani jednego produktu z Diora, Calvin Klein, Prada itd. Śmieszy mnie to narzekanie. Czego można oczekiwać po darmowym pudełku pełnym kosmetyków? Cierpliwości! To dopiero czwarte pudełko, dajcie się firmie rozkręcić, może wkrótce uda im się rozpocząć współpracę z wyżej wymienionymi markami. Mi się nie spieszy. Prawda jest taka, że kiedy współprace z ekskluzywnymi markami dojdą do skutku skończy się otrzymywanie pełnowymiarowych produktów. Kosmetyki, które pojawiły się w poprzednim pudełku zostały ocenione przez większość jako kosmetyki z "niższej półki". Śmiem twierdzić, że osoby, które oceniają to w ten sposób to osoby z "wyższych sfer", które patrzą jedynie na wartość produktu podaną na ulotce dołączonej do pudełka. Ależ się ucieszą, kiedy zobaczą wartość tonika nawilżającego z wrześniowego boxa :D Ja podchodzę do tego spokojniej. Nie oczekuję drogich kosmetyków, bo cena nie świadczy o jakości. Zbieranie gwiazdek nie jest szczególnie męczące, a tylko tyle trzeba, aby otrzymać darmowe pudełko. A jaką radość sprawia jego comiesięczne odbieranie, nie ważne jaka marka produktów i ilu cyfrowa wartość.


DERMEDIC Peeling enzymatyczny HUDRAIN3 - delikatnie i nieinwazyjnie usuwa martwe warstwy naskórka. Nie wysusza, nie podrażnia, optymalnie nawilża. Bardzo mnie ciekawi ten produkt, nie zauważyłam drobinek, nie trzeba go zmywać, wystarczy odczekać, aż do wchłonięcia. 
           Produkt pełnowymiarowy, którego cena rynkowa wynosi 30zł za 50g.



DERMEDIC Koncentrat balsamu HYDRAIN3 - nawilża, wygładza przesuszoną skórę, poprawia jej elastyczność oraz nie tłuści odzieży. Pachnie równie delikatnie jak przedstawiony wyżej peeling. 
Produkt pełnowymiarowy, którego cena rynkowa wynosi 27zł za 200ml.



BIODERMA Hydrabio Masque - maseczka intensywnie nawilżająca do skóry odwodnionej i wrażliwej.  Skóra staje się delikatniejsza, gładsza i odzyskuje swój blask. 75ml produktu kosztuje 89zł, więc ta 15ml próbka jest warta 17,8zł.



BIODERMA Hydrabio Serum - skoncentrowane, hipoalergiczne serum intensywnie nawilżające skórę. Chroni przed odwodnieniem i przywraca naturalną zdolność nawilżania. 40ml produktu kosztuje 84zł, więc wartość 15ml próbki wynosi 31,5zł.



ZEPTER krem do rąk Swisso Logical - chroni dłonie przed przesuszeniem i działaniem wody, wzmacnia mechanizm obronny skóry oraz skórę i paznokcie. Na początku myślałam, że to przypadek, że otrzymałam dwie próbki, ale okazało się, że każdy otrzymał dwie. Jedna próbka jest tak mała, że ledwo na 2 razy starczy. Ponadto nie podoba mi się zapach - jak babcine perfumy. 100ml produktu kosztuje 74zł, więc wartość 5ml próbki wynosi 3,7zł. (2 próbki = 7,4zł)



ZEPTER Owocowy tonik nawilżający La Danza - koktajl naturalnych składników owocowych oczyszcza, odświeża i chroni skórę, zwiększając jednocześnie jej napięcie i elastyczność. Piękny zapach, ale próbka śmiesznie mała. Wartość produktu zwaliła mnie z krzesła. Nie zauważyłam w składzie kosmetyku niczego, co byłoby warte tej ceny. 200ml kosztuje 276zł, więc ta 5ml próbka jest warta 6,9zł.



PREZENT w postaci zawieszki wykończonej kryształkami od marki ZEPTER. Wartości nie ma podanej, nie wiem też z czego zawieszka jest wykonana. Nie jestem w stanie stwierdzić czy owe kryształki są faktycznie kryształkami czy to tylko cyrkonie.



Ponadto do boxa została dorzucona książeczka z ekskluzywną kartą członkowską, która daje mi możliwość dołączenia do ZEPTER BEAUTY CLUB. Dołączając mogę otrzymać 30% rabatu i tester kosmetyczny, ale nie skorzystam - to nie na moją kieszeń, nawet z rabatem.




Podsumowując: mamy 6 (a właściwie 7, ze względu na dwie próbki kremu do rąk) produktów kosmetycznych, z czego 2 są pełnowymiarowe. Ich łączna wartość to 120,6zł, ale otrzymałam je całkiem za darmo. To motywuje do dalszego zbierania gwiazdek :)

Jedyne do czego mogę się przyczepić (pomijają kwestię profilu Shiny, o czym wspominałam przy poprzednim pudełku) to zbyt małe próbki. Reklamowali się tym, że ich mini produkty różnią się od zwyczajnych próbek, bo są takiej pojemności, abyśmy mogły je w pełni przetestować. Niestety po dwóch użyciach tonika czy kremu do rąk nie będę w stanie stwierdzić czy produkt spełnia moje oczekiwania.

 
Krótko przedstawię zasady: 
ShinyBox to pięknie zapakowane pudełko z pięcioma mini produktami kosmetycznymi, które zostaną do Ciebie wysłane za każde uzbierane 100 punktów.
100 punktów = 1 pudełeczko = 5 kosmetyków
   
Jak zbierać punkty? 
Polecasz stronę podając swój link referencyjny. Każda nowo zarejestrowana z Twojego linku użytkowniczka to 5 punktów, więc, aby otrzymać jedno pudełeczko wystarczy, że polecisz stronę dwudziestu osobom. Oprócz tego za samo uzupełnienie swojego profilu otrzymasz 20pkt.
Tak więc ja podaję swój link (rejestrując się z niego pomożesz mi w zbieraniu punktów) i zapraszam do zabawy i dalszego polecania strony rodzinie, znajomym itd.


wtorek, 11 września 2012

Babeczkowa bransoletka

Podstawy babeczek z foremki, reszta wykonana ręcznie.



Wykonując te babeczki stwierdziłam, że pierwszy i ostatni raz używam praski. Zdecydowanie bardziej wolę rękaw z silikonem :)

Jutro post o ShinyBox, bo oczekuję już czwartego pudełeczka, które jutro powinno dotrzeć.
Ponadto przygotowuję post o narzędziach, których używam przy pracy, ale nie mam pojęcia kiedy go opublikuję:)

Walczę z pocztą e-mail, nie mam nawet pojęcia czy e-maile do Was dochodzą.


piątek, 7 września 2012

Rogale z nadzieniem czekoladowym





Praca wykonana ręcznie, bez użycia foremek.

Pozostając przy temacie rogali przedstawiam Wam swoje pierwsze ręcznie ulepione rogale, z czerwca. Lepiłam je w ten sam sposób w jaki moja mam lepi drożdżowe rogale z marmoladą :) Ostatecznie jednak bardziej przepadam za moimi nowymi rogalami :)

wtorek, 4 września 2012

Jak ulepić rogala z modeliny?

Słowem wstępu:

Nie wszyscy znają moje podejście do tutoriali. Jestem za i przeciw. Przeciw? Zawsze pojawiają się prośby na tutorial, których setki w internecie. Naprawdę śmieszy mnie kiedy na czyimś blogu pojawia się tutorial, na coś co już było: różyczki, filiżanki, babeczki i nawet rogale. Mamy tego cały rój. Jestem za, jeżeli tutorial ma dotyczyć czegoś czego jeszcze nie było bądź jest tak mało, że można pokazać własny sposób wykonania.

Dlaczego więc umieszczam tutorial na rogala skoro już takie są? Jest to próba oczyszczenia się z zarzutów. Ci którzy jeszcze nie wiedzą odsyłam cztery wpisy niżej, do ostatniego dodanego w sierpniu.

Filmik jest słabej jakości, nagrywany telefonem brata, bo to najlepsza kamerka jaką dysponujemy w domu :D Jako, że po obejrzeniu filmiku nie wszystko może być jasne przygotowałam też pomocnik zdjęciowy, który przybliży Wam sposób wykonania. A jest to baaardzo proste :)


Tutorial:

Polecam przenieść się na stronę YT i tam obejrzeć filmik w nieco większej rozdzielczości. Zdjęcia natomiast możecie powiększyć klikając w nie.




Do wykonania rogala potrzebny nam będzie kolor zbliżony do tego typu wypieków. Ja użyłam odcienia Tan z kostki Sculpey III.
 


Przygotuj dwa kawałki masy: mniejszy i większy.



Na początku zajmij się większym.
Zroluj oba brzegi na kształt stożków, po czym zagnij je na kształt rogala.



















Zajmij się mniejszym kawałkiem i rozwałkuj go.















Z rozwałkowanej modeliny wytnij trójkąt. Na filmiku użyłam do tego skalpela. Tutaj wykorzystałam taką metalową ciachaczkę, która zawsze wytnie równo, ale nie mam pojęcia się nazywa.















Umieść wycięty kształt na uformowanym wcześniej rogalu.















Ja na początku zajmuję się dopracowaniem tyłu rogala. Pierwszą czynnością jest wygładzenie miejsca, w którym styka się wycięty trójkąt z rogalem. Robię to za pomocą palców i dłuta kulkowego. Następnie szczoteczką do zębów nadaję lekko chropowatej struktury i koloryzuję to suchymi pastelami.


















Przód rogala również traktuję szczoteczką. Następnie wykałaczką robię dość głębokie wgniecenia w zagięciach rogala. Możesz zrobić ich więcej wg. uznania. Ja robię kilka rozgałęzień + malutkie wgniecenia w najcieńszym miejscu naszych zagiętych już stożków.
W następnej kolejności nadaję rogalowi strukturę za pomocą wykałaczki, robiąc podłużne, płytkie wgniecenia, jak na zdjęciach.

















Na koniec użyj pasteli do nadania bardziej naturalnego wyglądu.



I gotowe!



W moim przypadku to jeszcze nie koniec. Samo wykończenie sporo potrwa. Muszę pobawić się jeszcze trochę wykałaczką i pastelami do momentu, aż będę zadowolona. A na zdjęciu niżej dwa niewypieczone tutorialowe rogale z tymi wcześniejszymi, które wzbudziły wątpliwości.



Słowem na zakończenie:

Nie mam nic przeciwko tutorialom, pod warunkiem, że nie są pospolite jak ten wyżej. Macie jakieś pomysły?