niedziela, 29 kwietnia 2012

Jigglypuff :)




Mój ulubiony pokemon ^^

Zielenieje w oczach! Przedwczoraj kasztanowiec za moim oknem był łysy, wczoraj kwitł, dziś jest zielony :) Wczoraj śliwa w ogródku sąsiadów była delikatnie zazieleniona, dziś jest pokryta ślicznymi, białymi kwiatkami. Wczoraj rano zauważyłam w ogrodzie jednego tulipana, zielonego, tylko pąk, wieczorem był już cały czerwony, dziś rano wraz z trzema innymi rozwinięty, fascynujące! :) I jest ciepło, gorąco!

piątek, 27 kwietnia 2012

Zakupy

Rzadkością ostatnio piszę i cokolwiek wstawiam, nie tylko tu, ale i na fotoblogu również. A przyczyną tego jest to:

Całość muszę przerobić do końca tygodnia, a w poniedziałek lecę po kolejną  taką kupkę i do piątku wszystko ma być wyuczone. A co robi Ewelina zamiast się uczyć? Lepi lub pajacuje ciesząc się wiosennymi promieniami słońca :) 

A ten post zamierzam poświęcić zakupom z tego tygodnia od materiałów poczynając.
Grudniowa 100metrowa szpula z łańcuszkiem powoli się kończy, więc kupiłam kolejną, prawdopodobnie ostatnią, bo w sklepie już więcej nie widziałam. Ponadto 100 łyżeczek, 50 buteleczek, fimo liquid (w końcu!), farba akrylowa i moje ulubione pędzelki (nie wiem z czego są, ale różnią się od tych, które używałam dotychczas i są przewspaniałe).




Weszłam w posiadanie 280 motek muliny. Kompletnie nie wiem co z nimi zrobię, ale pomyślałam, że jak kupować to na całego :)

NOWA SAGA! Jaram się, wystarczy, że na nią patrzę :) Już teraz z chęcią zaczęłabym czytanie.

Album na pocztówki z postcrossingu:


Nowe okulary...

...które z okularami z zeszłego roku tworzą pokaźną kolekcję :)

Torebka zaprojektowana przez siostry Olsen z kolekcji Olsenboye. Jestem z niej bardzo zadowolona, przede wszystkim ze względu na fakt, że jej cena to 45$ (ok. 140zł - to nie na mój budżet :P) a ja kupiłam ją na allegro po przecenie za jedyne 36zł :) 
Zdjęcie nie jest mojego autorstwa! Zostało pożyczone od sprzedawcy allegro: fasion_shop_pl

Czarna pensjonarka...
Zdjęcie nie jest mojego autorstwa! Zostało pożyczone od sprzedawcy allegro: A-Angelina

...w której śmigam na zakończenie roku szkolnego za chwilkę. 

Pozdrawiam :)

sobota, 21 kwietnia 2012

Poke Ball

Na wszystkie e-maile odpiszę jutro, już mam wizję wyglądu bloga, nie wiem tylko jak się za to zabrać, muszę pokombinować, poprojektować i wówczas będę mogła odezwać się do wszystkich chętnych do współpracy. Obecnie jak widać szablon nowy, ale tymczasowy, nareszcie bardziej stonowane kolory.



Ja tymczasem polepiłam nowości w nieco innej koncepcji niż dotychczas, wszystko w stylu kawaii, całkowicie lepione ręcznie. 



Wszystko na razie w formie "charms", ale w najbliższej przyszłości będą to naszyjniki i zawieszki do telefonu/kluczy. Obecnie tylko Poke Balle stały się kolczykami.




Pozdrawiam :)

niedziela, 15 kwietnia 2012

Wiosenna babeczka



Od kilku godzin już lepię. Głupia! Zachciało mi się "urlopu", więc zaplanowałam go sobie oficjalnie na allegro i postanowiłam skupić się na nauce (a skończyło się jedynie czytaniem opowiadań Margit Sandemo). Teraz się skończył a do jutra muszę uporać się z masą zamówień, które nawarstwiły się w przeciągu tych dwóch tygodni. Zmotywowałam się i już odpisałam na wszystkie Wasze e-maile, przepraszam, że tak późno.

Od dwóch dni jestem na głodzie! 
Jeżeli za chwilę nie poczuję w ustach smaku czekolady ZWARIUJĘ! :)
Też tak macie?

Pozdrawiam ciepło :)

czwartek, 12 kwietnia 2012

Jagodowa babeczka

Czy jest tu ktoś kto zajmuje się wykonywaniem szablonów i nagłówków na bloga i ktoś kto jest chętny na współpracę? Zapłatą jest biżuteria, którą wykonuję - ilość do ustalenia :) Po prostu poszukuję kogoś kto zaprojektuje mi wygląd bloga.

A może macie inne propozycje współpracy? Piszcie na theresaursulasjewelry@o2.pl


wtorek, 10 kwietnia 2012

Rodzinne pamiątki.

Wczoraj chwaliłam się Wam, że odnalazłam stare zdjęcia i to im poświęcam ten post. 
Zdjęcia znalazłam w takim albumie:

Sądzę, że zdjęcia musiały być skompletowane w latach 80-tych, bo sam album wyprodukowany był w 1980 roku, a pomiędzy zdjęciami z dzieciństwa mojej babci oraz wieloma z nieznanymi miejscami i twarzami znalazło się również parę kolorowych zdjęć, również ze studniówki mojej mamy. Poniżej zdjęcia z jednego albumu:
 Ciężko określić dokładny wiek zdjęć. Moja babcia urodziła się w 1936 roku, więc lata powstania zdjęcia określam najczęściej na postawie buzi babci Tereski, czasy jej szkoły to koniec lat 40-tych, początek 50-tych. Na tyłach niektórych zdjęć są daty, najczęściej lata 50-te.

Poskanowałam kilka zdjęć:

Twarze są kompletnie nieznane. Pierwsze trzy zdjęcia są dedykowane. Dziewczyna na pierwszej fotografii była koleżanką mojej babci Teresy - Halinka, a to zdjęcie podarowała w 1953 roku, co nie oznacza, że z w tym roku zostało wykonane. Kolejne przedstawia Erykę - zapewne koleżanka, zdjęcie podarowane w 1955 roku. Na trzecim zdjęciu Jutka - koleżanka dziadka Longina. Pozostałych zdjęć nie jestem w stanie zidentyfikować, jedyna nadzieja w starszym rodzeństwie mamy.



 Lata 50-te nie wydają się aż tak odległą przeszłością, a jednak jest to aż 60 lat wstecz.
Zdjęć jest dużo więcej, z czasem może pokażę więcej.

POWIĘKSZANIE ZDJĘĆ!
Kliknij w zdjęcie, wyświetli się w nowym okienku, następnie kliknij prawym przyciskiem i wybierz "pokaż zdjęcie". Wówczas możesz użyć lupki i zobaczyć zdjęcia w dużym rozmiarze. Naprawdę polecam. Fotografie skanowałam w najlepszej rozdzielczości i po powiększeniu możecie zobaczyć wszystkie szczegóły, plamki, zagięcia.


Pozdrawiam cieplutko :)



PS. Historia bezdomnego psa, potwornie wzruszająca:

poniedziałek, 9 kwietnia 2012

Eat Ice Cream :)



Znalazłam mnóstwo, mnóóóstwo przestarych zdjęć z lat 40-tych i 50-tych. Niektóre są w rozsypce, wobec tego, aby uniknąć utraty tak cennych pamiątek najpierw je poskanuję, a później poczytam, czy są jakieś sposoby zabezpieczania starych fotografii. Oczywiście z czasem pokażę Wam kilka w postach na blogspocie. Mnie zauroczyły zdjęcia, w których tłem są mieszkania i ich wnętrza, meble, wyposażenie. Ponadto znalazło się kilka zdjęć z dawanymi ulicami mojego miasteczka. Uwielbiam też fotografie twarzy, większość niezidentyfikowanych, na tylnej stronie jedynie są podpisy i zwroty do adresata, kilka z nich skierowanych do moich nieżyjących już dziadków ze strony mamy (wszystkie zdjęcia pochodzą ze strony mamy), ale każde pozdrowienie pisane jest pięknym, uroczystym językiem, niespotykanym w XIX wieku :) Wkrótce zobaczycie, zdjęć jest tyle, że będę musiała je pokazywać w wielu oddzielnych postach, będą się pojawiać w pewnych odstępach czasowych.

Lecę przejrzeć jeszcze jedno pudełko ze zdjęciami i dobranoc :)

piątek, 6 kwietnia 2012

Wiosenne, pastelowe lody


Z przerażeniem dostrzegam kolejne zmiany w moim organizmie. Z dnia na dzień coraz częściej kicham, pokasłuję, dziś pojawił się już problem przy przełykaniu. Za oknem natomiast kusi słoneczko i czyste niebo. Niech to się skończy jak najszybciej!

czwartek, 5 kwietnia 2012

Tenisówki Sailor Moon

Czy kupowałyście coś kiedykolwiek ze Sklepiku dla Was? Kupiłam pierwszy raz i muszę przyznać, że jestem bardzo, ale to baaardzo zawiedziona. Z reguły przyzwyczajona jestem, że kupując w poniedziałek gdziekolwiek produkty do rękodzieła  paczka przychodzi jeszcze w tym samym tygodniu w związku z tym mam możliwość pracy już w weekend. W tym przypadku chodzi o Fimo Liquid, którego pilnie potrzebuję. Buteleczki kupione w innym sklepie tego samego dnia dotarły już następnego, tymczasem tutaj mija kolejny i kolejny dzień i cisza. Dziś natomiast po czterech dniach od dokonania wpłaty otrzymałam e-maila z aktualizacją zamówienia, że oczekiwanie na dostawę może potrwać od 5 do 10 dni roboczych i dopiero wówczas wysłane do mnie. WTF? Kupowałam oprócz Liquidu kilka pucharków, ale kiedy wyskakiwała mi informacja, że dany produkt jest obecnie niedostępny kasowałam go i ostatecznie zamówiłam tylko 3 rzekomo dostępne pucharki. Wysyłka rzekomo w ciągu 3 dni roboczych od otrzymania wpłaty a tu po takim czasie otrzymuję wiadomość, że poczekam sobie jeszcze na paczkę. Szkoda, że dopiero teraz. Gdybym wiedziała nie przelewałabym od razu pieniędzy. Ba! Gdybym wiedziała kupiłabym gdzie indziej. Liquid kupiłam w Sklepiku dla Was ze względu na najniższą, niezawyżoną wysyłkę, a wiadomo, że każdy grosz się liczy. Na allegro wysyłka zazwyczaj od 8zł. Niestety zmuszona jestem w tej chwili wydać kolejne pieniądze i kupić na allegro, bo domyślam się, że paczkę allegrową otrzymam dużo szybciej. Trudno, co 2 liquidy to nie jeden.


Tymczasem przedstawiam Wam kolejne ręcznie malowane trampki. Tym razem już nie są inspirowane niczyją twórczością. Ot, postanowiłam namalować postaci z mojej ulubionej bajki "Sailor Moon", Usagi Tsukino - odzwierciedlenie mojego dziecięcego zapału i Mamoru Chiba - najcudowniejszy mężczyzna na świecie, szkoda, że nierzeczywisty co nie powstrzymało mnie przed powieszeniem sobie jego wizerunku nad łóżkiem :) 


Uwielbiam, wprost ubóstwiam ten serial, ch*j mnie strzela, że czekaliśmy na ponowną emisję 12 lat, a kiedy TV4 zdecydowało się w końcu, z nowym, dużo lepszym lektorem po pierwszym sezonie przerwali emisję. Uwielbiam te radosne głosy, ich śmiechy, okrzyki, miny i Tokio, gdzie na ulicach nie ma samochodów :P



Do wystawienia ocen 5 dni szkolnych.

Do matury niecały miesiąc, 29 dni.

Wprost nie mogę się doczekać -.-


niedziela, 1 kwietnia 2012

Ann-Christin Gjersoe - Saga Dziedziectwo i Dziedzictwo II

UWAGA! W związku z faktem, że otrzymuję mnóstwo zapytań o możliwość odsprzedania sagi informuję, że nie posiadam już jej.

Dla odmiany co nieco o serii książek, którą właśnie skończyłam czytać. Nie traktujcie tego jako nieudolnej recenzji, ale po prostu opis moich uczuć związanych z tą sagą.




Ostatni, 26 tom drugiej części sagi „Dziedzictwo” stoi na półce wraz z pozostałymi tomami, ale co chwilę wyciągam go, aby ponownie przeczytać epilog. Nie mogę pozbyć się smutku, nie dopuszczam do świadomości faktu, że to już koniec. Po 15 tomie drugiej części sagi (37 całej serii), po śmierci jednej z ważniejszych postaci  nie widziałam sensu czytania kolejnych 11 tomów, ale żałoba bohaterów powoli zamieniała się w kolejne ciekawe wątki, które sprawiły, że czuję niedosyt, chcę jeszcze.

Saga „Dziedzictwo” nie jest w rzeczywistości tak ogromnych rozmiarów. W Polsce została podzielona na dwie części: „Dziedzictwo” 22 tomy oraz „Dziedzictwo II” 26 tomów, łącznie 48. W Norwegii saga liczy tylko 24 tomy, niestety polskie wydawnictwo Super Saga słynie z dzielenia każdego tomu na dwie w celach zarobkowych. W ten sposób zamiast płacić 10zł za jeden rzeczywisty tom płaciło się 20zł, aby dostać go w dwóch osobnych częściach. Wydawnictwo reklamuje się pod hasłem „czytelny tekst” i rzeczywiście – 200 stron czyta się średnio przez godzinę. 

Wiem, że to jednak nie koniec. Poszperałam, poczytałam i wiem, że w Norwegii pojawiło się kolejne 10 tomów. Ciężko mi w to uwierzyć. Saga nie urwała się tak nagle jak „Szpital św. Harvarda”, czy „Zapomniany Ogród”, które w Polsce nie zostały wydane w całości. Pierwszy tom zaczyna się prologiem  opisywanym w 2006 roku z perspektywy praprawnuczki głównej bohaterki, pierwszy rozdział jest retrospekcją do 1881 roku, która ciągnie się przez kolejne tomy. Ostatni rozdział ostatniego tomu kończy się w sylwestra 1885 roku i nie pozostawia żadnych niedokończonych wątków,  bohaterowie po wielu przejściach odnajdują spokój a Abelone rozpoczyna nowe życie. Następuje epilog, rok 2010, ponownie praprawnuczka, która po krótce przybliża dalsze losy postaci. I ostatni akapit: „Dziedzictwo zostało przekazane dalej” oraz ostatnie zdanie „Rodzinne dziedzictwo.” – to piękna wisienka na torcie. Jest początek, jest zakończenie – stąd moje niedowierzanie, że powstają kolejne tomy. Ale jak już powiedziałam – wraz z ostatnim akapitem owdowiała Abelone rozpoczyna nowe życie, którego czytelnicy nie mieli możliwości poznać. Podejrzewam, że autorka została uproszona przez miłośników sagi o kolejne tomy. Cieszę się, że tu nie zostało nic urwane, że wszystko zostało wyjaśnione. Pomimo to czuję niedosyt. Sagę zaczęłam czytać pod koniec stycznia, przyzwyczaiłam się do bohaterów, utożsamiałam się z nimi, zaprzyjaźniłam, uzależniłam. Jest mi po prostu cholernie smutno, że to już koniec. Ale tak jest po każdej sadze a przeczytałam ich już 10 w przeciągu ostatnich dwóch lat. Po dziesięciu przeczytanych sagach mogę z ręką na sercu powiedzieć, że ta dziewiąta i dziesiąta, czyli „Dziedzictwo” i „Dziedzictwo II” pobiła wszystkie pozostałe na łopatki, była najlepsza, lepsza nawet od sag Margit Sandemo, która wprowadziła mnie w świat skandynawskiej literatury. W przeciągu tego tygodnia pochłonęłam dosłownie ostatnie 10 tomów. Dziś odkładając na półkę po raz kolejny tom „Rodzinne więzy” żałuję, że czytałam tak zachłannie. Powinnam smakować każde słowo powoli, cieszyć się opowieścią dłużej.

Zdecydowanie najlepsza saga. Piękna, rodzinna, ciepła, ale też tragiczna, smutna, wielokrotnie doprowadzała mnie do łez. Porusza sprawy ostateczne. Umoralnia. Uczy doceniać każde, nawet te banalne, zwykłe chwile. Aby to zrozumieć trzeba przeczytać, skupiając się przede wszystkim na ostatnich 12 tomach.
A tymczasem biorę się za Rafała Kosika „Felix, Net i Nika oraz Świat Zero”. Trochę młodzieżowego humoru nie zaszkodzi. To będzie idealny lek, który ukoi mój smutek i pomoże zapomnieć.


A dziś rano za oknem powitała mnie taka oto pogoda:

U Was też pada śnieg?