sobota, 3 czerwca 2017

Denko: maj 2017

Na wstępie chciałam Was przeprosić za jakość zdjęć. Pogoda mi nie dopisała i nawet obróbka na niewiele się zdała. No ale co tu poradzić skoro zdjęcia wykonywane były przy ISO w wysokości wahającej się między 1600 a 3000? Ehh...
Dziś prezentuję Wam majowe zużycia. MAJOWE! Dopiero co witałam Nowy Rok z milionem problemów i łez a dziś kalendarz wita nas datą 3 czerwca. Coraz bliżej nam do półmetka. Niesamowite jak ten czas śmiga.
   

Każdemu produktowi przy pomocy kolorowych czcionek zostanie przypisana kategoria: Kupię ponownieZastanowię się nad ponownym zakupem oraz Nie kupię ponownie wraz z krótkim uzasadnieniem. Część z tych produktów za jakiś czas doczeka się pełnych recenzji na łamach bloga w oddzielnych postach. Zapraszam :)
     
       
Podkład rozświetlający Ingrid ideaLumi Nude: podkład szybko się ściera a krótko po aplikacji wygląda na twarzy jak ciasto. Pełną recenzję mam już napisaną i opublikuję latem.
 
Podkład Rimmel Lasting Finish 25h 100 Ivory - mój ulubieniec do przykrywania niedoskonałości w domu. Odcień 100 Ivory wymęczyłam, bo jest zdecydowanie za ciemny i do niego nie wrócę. Natomiast 010 Light Porcelain nadal będzie gościł w mojej kosmetyczce. 
   
               
Lipowy płyn micelarny Sylveco: jeżeli jesteście ciekawi jakie spustoszenie  spowodował na mojej twarzy to zapraszam do recenzji. Płyn wykańczał Bartek do oczyszczania i tonizowania twarzy, ale alkohol w składzie nie służył jego tłustej cerze. Ostatecznie końcówka płynu skończyła w zlewie.
              
Różany tonik do twarzy Evree: fenomenalny tonik z innowacyjnym rozwiązaniem dla aplikacji. Z przyjemnością do niego wrócę, a póki co zostawiam sobie opakowanie do dozowania innych toników, które czekają w kolejce na użycie.
     
Nawilżający żel do mycia twarzy AA: nie lubiłam go i używałam bardzo rzadko. Kiepsko zmywał makijaż, nie pienił się a efektu nawilżenia nie zauważyłam.
 
            
Nawilżający krem na dzień Ahava: pachnie wiosną, ma świetną konsystencję, dobrze nawilża a jednocześnie nie pozostawia skóry tłustej. Bardzo go polubiłam i chętnie zaopatrzę się kiedyś w pełnowymiarową wersję. 

Żel-krem Bioderma Hydrabio: ultralekki, megaprzyjemny i świetnie nawilżający. Pełna recenzja tu: klik.
         
                   
Oliwkowa maska regenerująca z kwasem hialuronowym Ziaja: ma multum alergenów, zamiast łagodzić piecze i brak widocznych efektów po zastosowaniu. Jestem na nie!
   
Oliwkowa maska kaolinowa z cynkiem oczyszczająco-ściągająca Ziaja: skład nie powala, efekty niezadowalające. Również nie.
 
Maseczka na twarzy i szyję na noc antyoksydacja Ziaja: kolejna maseczka Ziaji z kiepskim składem. Efektów wielkich nie zauważyłam, ale w końcu zwalczania wolnych rodników nie da się zaobserwować gołym okiem. Być może kiedyś kupię jeszcze profilaktycznie, aczkolwiek nie jestem do niej do końca przekonana.
   
Maseczka regenerująca Dermaglin: maseczki Dermaglin chyba na stałe się u mnie zadomowią. Odżywia, wygładza, zwęża pory. Bardzo na tak.
         
                     
Maseczka rozjaśniająca cherry blossom 365 Daily Mask Beauty Buffet: po ściągnięciu skóra wyglądała na zaczerwienioną, choć nie była podrażniona. Dopiero po kilku minutach buzia prezentowała się lepiej i zdawała się być wygładzona, odżywiona i nawilżona. Przede wszystkim odrzucił mnie zapach. Dla mnie jest na tyle nie do zniesienia, że nie kupiłabym maski ponownie.
 
Maseczka nawilżająca rise wine yeast 365 Daily Mask Beauty Buffet: po ściągnięciu efekt podobny. Po pewnym czasie od ściągnięcia lepiej i skóra wydawała się być nawilżona, jednak z każdą minutą nasilał się efekt ściągnięcia, który na dłuższą metę stał się uciążliwy i musiałam buzię pokrywać jeszcze kremem. Raczej nie zdecydowałabym się na nią ponownie, choć miło mi wypróbować czegoś nowego.
 
Maseczka rozjaśniająca rose water 365 Daily Mask Beauty Buffet: efekt najlepszy ze wszystkich masek tej serii. Nie wiem czy zdecydowałabym się na nią ponownie ze względu na okropny, kwaśny, kwiatowy zapach.
            
Serum Hydro Effect Lavera: próbki wystarczyły mi na 4 użycia i pierwsze wrażenie jest w porządku. Obecnie testuję już pełnowymiarową wersję.
     
           
Krem do rąk i skórek z bio-oliwą z oliwek i rumiankiem Lavera: fajny krem, ale dla mnie za słaby. Przypadł do gustu Bartkowi, więc możliwe, że kupię kiedyś.

Krem do rąk z proteinami kaszmiru i masłem shea Ziaja: niesamowite, że tak tani krem z tak beznadziejnym składem tak miło wpływał na skórę moich dłoni, nawet w miejscu dotkniętym egzemą. Lubiłam go, ale nie jestem pewna czy się jeszcze kiedyś skuszę, bo staram się raczej rezygnować z produktów z alergenami w składzie.
           
                      
Olej z pestek malin Mieszadełko: moja druga buteleczka. Jestem na tak! Od początku roku poznaję się z olejami i zaczynam doceniać je w codziennej pielęgnacji i chętnie do niego wrócę.
  
Olej z orzechów włoskich + zapach Mieszadełko: stosowałam go do włosów i nie przekonywał mnie zapach. Chętnie jeszcze ten olej postosuję, ale bez dodatku kompozycji zapachowych. To również moja druga buteleczka z zestawu startowego Mieszadełko.
  
Olej kokosowy Mieszadełko: sprawdził się jako maska do włosów, dodatek do peelingu oraz, w połączeniu z innymi olejkami, jako balsam do ciała. Moje drugie pudełeczko. Chętnie wrócę.
  
Wosk pszczeli bielony Mieszadełko: nie do końca rozumiem jego przeznaczenie i sporo czasu zajmowało mi rozpuszczenie go. Raczej zbędny dla mnie dodatek.
      
Peeling z pestek malin: to nic innego jak suche pestki malin. Nie jestem zwolenniczką domowych eksperymentów i zabawy w łączenie składników naturalnych oraz tworzenie własnych kosmetyków, natomiast przekonuje mnie niska cena takiego naturalnego peelingu. Być może kiedyś kupię. 
     
           
Odświeżający żel pod prysznic z olejkiem pomarańczy Mariza: bardzo fajny, orzeźwiający żel z przyjaznym składem. Chętnie do niego wrócę. 
   
Mydło w płynie mleko i miód Auchan: zdecydowałam się na coś niedrogiego do mycia gąbeczki, jednak moja gąbka bardziej lubi biedronkowe mydła. To mydło było bardziej wodniste i nie radziło się ze spraniem plam po mocniejszych podkładach.
     
              
Woda toaletowa Avon Pur Blanca: w liceum wszyscy kochali klasyczną Pur Blancę a ja wolałam niedostępną już w sprzedaży wersję Blossom. Dwa czy trzy lata temu skusiłam się na klasykę i pożałowałam. Zapach konwalii nie jest dla mnie. Tej wiosny udało mi się ją wymęczyć do ostatniego psiknięcia.
 
Woda toaletowa L'occitane Wanilia & Narcyz: zapach sprzed 3 lat. Masakrycznie ciężki, mocno waniliowy. Długo leżał. Ostatecznie przelałam go do pustego słoiczka po zapachu samochodowym i w aucie go wymęczyłam.
     
       
Płatki kosmetyczne Velvet: lubię i często do nich wracam. Stosuję naprzemiennie z biedronkowymi.
 
Pasta do zębów Aquafresh fresh&mint: fajny i niedrogi uzupełniacz mojej codziennej pielęgnacji jamy ustnej.


♥  
  
Znacie/używacie któreś z wymienionych wyżej produktów?
Koniecznie podzielcie się swoimi zużyciami maja!
  
Pozdrawiam,

19 komentarzy:

  1. Właśnie stosuję żel AA. Denerwuje mnie, że bardzo słabo się pieni. Stosuję go tylko rano.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do wieczornego mycia twarzy i domywania resztek makijażu nie nadaje się wcale...

      Usuń
  2. Sporo tego! Znam niestety tylko pastę;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To koniecznie musisz wypróbować kultowy w blogosferze tonik Evree :)

      Usuń
  3. Nad tonikiem z Evree widzę sporo osób się zachwyca, może kiedyś się na niego skuszę ;) Też ostatnio używałam tej maseczki antyoksydacyjnej z Ziaji, słabo:( wypada :( Z reszty niczego zbytnio nie używałam, więc sie nie wypowiem. Ale całościowo widzę, że mało zielonego wyszło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A no w tym miesiącu niewiele rzeczy mnie porwało :)

      Usuń
  4. Chyba nic nie znam, ale najbardziej zaciekawił mnie ten krem Biodermy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zapraszam na pełną recenzję: https://theresaursulasjewelry.blogspot.com/2017/05/bioderma-hydrabio-zel-krem-nawilzajacy.html :)

      Usuń
    2. widziałam, że teraz w melissie jest -20% na niektóre produkty Bioderma :)

      Usuń
  5. Również używam toniku Evree, jak dla mnie rewelacyjny ! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda? Już sam atomizer jako forma aplikacji jest świetny :)

      Usuń
  6. Oh mi też w tym roku wyjątkowo czas szybko ucieka. Chyba przychodzi taki wiek, że coraz szybciej się starzejemy :D
    Jak zwykle podziwiam za tak duże denko :O
    Pozdrawiam, Anita

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostatnio co miesiąc duże te denka ;)

      Fakt, z każdym rokiem kolejny nadchodzi coraz szybciej.

      Usuń
  7. Pozazdrościć tej sumienności w zużywaniu kosmetyków :]

    OdpowiedzUsuń
  8. A miałam kupić sobie ten podkład Ingrid :|

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze możesz kupić, może u Ciebie się sprawdzi :)

      Usuń

Dziękuję za komentarze! Wasze zdanie i opinie są dla mnie bardzo ważne, dzięki Wam mogę się doskonalić :) Pamiętaj, aby nie przekraczać pewnych granic. Kultura przede wszystkim! Nie wklejaj proszę linków oraz hamuj swoje frustracje - nie będę publikować takich komentarzy, aby blog nie stał się siedliskiem autoreklamy lub nienawiści.