wtorek, 23 maja 2017

3xNIE: kosmetyki, które się nie sprawdziły cz.1

Nie lubię pisać na temat produktów, które się u mnie nie sprawdziły. Nie lubię negatywnych emocji i nie chcę, aby blog nimi emanował. Z drugiej strony jednak chciałabym dzielić się z Wami nie tylko tym, co warto kupić, ale i przestrzec przed tym, co nie warte jest inwestycji. W związku z tym postanowiłam, że produkty, którym nie warto poświęcać całego posta będę zbierać w jeden zbiorczy. Dziś zapraszam na pierwszy odcinek z serii "3xNIE", który poświęcę trzem kitowym, pielęgnacyjnym kosmetykom. Zanim jednak przejdę dalej pamiętajcie, że każda skóra reaguje na kosmetyk inaczej i nie musi być tak, że poniższe zestawienie nie sprawdzi się u każdego.
       

                   
Yasumi
krem rozjaśniający przebarwienia z witaminą C
           
            
Krem znalazłam w zawartości styczniowego pudełka Liferia w formie miniatury o pojemności 15ml, która wystarczyła mi na miesiąc stosowania. Ten krótki czas wystarczył, aby zaobserwować niekorzystne zmiany na skórze twarzy i wyrobić sobie na jego temat zdanie. Zacznę od konsystencji, do której właściwie zastrzeżeń nie miałam. Sprawiała wrażenie lekkiej i jedną, sporą pompką można było pokryć całą twarz. Krem dobrze się rozprowadzał i szybko wchłaniał, natomiast niesamowicie męczył mnie jego zapach. Kwaśną woń byłabym w stanie przeboleć, gdyby krem działał i spełniał swoje podstawowe działanie, a tymczasem jego stosowanie odniosło odwrotny skutek. Zamiast rozjaśnienia kilku pojedynczych przebarwień mojej cery zaobserwowałam, że pojawiło się ich więcej. Żeby tego było mało krem zapchał mnie jak żaden inny. Nos był dosłownie czarny od zaskórników, a te rozniosły się nawet na czoło, które dotychczas było wolne od podskórnych dziadów. Krem zrobił mi krzywdę, a ja potrzebowałam sporo czasu, aby przywrócić stan mojej cery do normalności, choć przebarwienia zostały i wciąż ją szpecą. Niesamowite, że to badziewie w pełnowartościowym opakowaniu 50ml kosztuje aż 170zł.
           
           
Bania Agafii
szampon przeciwłupieżowy mydlnica lekarska
 
             
Na temat tego szamponu nie mam zbyt wiele do napisania. Konsystencji i zapachowi nie mam nic do zarzucenia. Szampon był gęsty, dobrze się rozprowadzał po włosach i bardzo ładnie, świeżo pachniał. Na tym koniec. Pomimo SLS w składzie bardzo słabo się pienił a podczas mycia głowy włosy wydawały się sztywne i szorstkie. Takie też pozostawały po umyciu, tak jakby szampon otwierał łuskę włosa. Z łupieżem nie radzi sobie wcale. Nie mam problemów z łupieżem, ale jakiś czas temu dopadło mnie w niewielkim stopniu. Babuszka nie pomogła. Podobne zdanie ma Bartek, a on walczy z łupieżem od zawsze i stosuje tylko szampony przeciwłupieżowe. Kosztował 4zł, więc niewielka strata. 
               
                  
Beaver Professional
mgiełka odżywczo-nawilżająca
   
             
Kolejny kiepski produkt ze styczniowej Liferii. Coś pechowe było to pudełko. Odżywki bez spłukiwania stosuję zawsze, choć nie przepadam za tym rytuałem i ciężko mi zwykle zaobserwować jakieś efekty. Psikam, bo psikam. Nigdy natomiast nie stosowałam mgiełki, której pełnowartościowe opakowanie 150ml wyceniane jest na aż ok. 70zł. Oczekiwałam zatem, że moja 50-mililitrowa miniatura totalnie mnie zachwyci i pobije na łopatki wszystko co dotychczas wylałam za swoje włosy. Zawiodłam się boleśnie, gdy okazało się, że pięknie pachnąca mgiełka Beaver tylko pachnie a obok moich dotychczasowych psikanek nawet nie stała. Miała nawilżać, odżywiać, utrzymywać miękkość i połysk. Zamiast tego oblepia włosy i pozostawia trudne do rozczesania, suche strąki. Jeżeli miałabym ją do czegoś porównać to tylko do lakieru do włosów. Właściwości odżywczo-nawilżających za grosz w sobie nie ma i gdybym za ten produkt zapłaciła to byłabym na maxa wkurzona.
     
     
           
♥  

Znacie wymienione w poście produkty?
Co o nich myślicie?
Są jakieś kosmetyki, których nie polecacie?
    
Pozdrawiam,

20 komentarzy:

  1. Żadnego z kosmetyków nie miałam i raczej sama ich nie kupię ;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie warto :) Żeby tylko nie trafiły do Ciebie np. przez box'a kosmetycznego - tego Ci nie życzę :P

      Usuń
  2. Nie znałam ani jednego produktu, ale już wiem, że Yasumi unikam, a szkoda, bo krem wyglądał na produkt z potencjałem :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak mi się wydawało. Bardzo się zawiodłam, a jak się okazuje nie ja jedna na niego narzekam.

      Usuń
  3. Będę wiedziała co omijać szerokim łukiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż, ja tych produktów nie polecam, choć nie wiadomo jakby sprawdziły się u Ciebie :)

      Usuń
  4. Mam te same odczucia względem kremu z wit. C

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I za taką kasę taki kosmetyczny badziew :|

      Usuń
  5. Byłam ciekawa jak się te mgiełki do włosów sprawdzą u liferianek. Szkoda, że się nie sprawdził.
    Pozdrawiam, Anita

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj ta mgiełka jest beznadziejna. Z tego co widziałam, trafiła nie tylko do Liferii, ale i beGlossy. Badziewie się szerzy po tych box'ach ostatnio.

      Usuń
  6. Nie mialam zadnego z tych kosmetykow, ale dziekuje za ostrzezenie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A proszę i zapraszam częściej na bloga :)

      Usuń
  7. O kremie Yasumi już wcześniej czytałam nieprzychylne opinie :|

    OdpowiedzUsuń
  8. Niestety mam to samo zdanie o produktach ze styczniowego pudełka Liferia. I krem i mgiełka do dupy :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzę, że nie jestem sama :) W ogóle styczniowa Liferia była chyba najsłabszym pudełkiem w ich wydaniu.

      Usuń
  9. Z żadnych z nich nie miałam styczności. Może to i dobrze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapewniam, że nie są warte uwagi, chociaż każda skóra reaguje inaczej :)

      Usuń
  10. Nie znam tych kosmetyków, ale będę miała na uwadze ich wady ;D

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie używałam żadnego z tych kosmetyków.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarze! Wasze zdanie i opinie są dla mnie bardzo ważne, dzięki Wam mogę się doskonalić :) Pamiętaj, aby nie przekraczać pewnych granic. Kultura przede wszystkim! Nie wklejaj proszę linków oraz hamuj swoje frustracje - nie będę publikować takich komentarzy, aby blog nie stał się siedliskiem autoreklamy lub nienawiści.