wtorek, 11 kwietnia 2017

Bania Agafii: moroszkowy krem do rąk

Jeszcze parę lat temu kremy do rąk pomijałam w codziennej pielęgnacji. Były mi zupełnie zbędne z racji, że dłonie miałam piękne, młode, gładkie i nigdy nie wołały o pomoc. Od niecałego roku są podstawą w mojej kosmetyczce i muszę stosować je kilka razy dziennie, w innym wypadku mój "poegzemowy placek" po wewnętrznej stronie prawej dłoni zamienia się w skorupkę, która pęka i piecze. W kremach przebieram i za każdym razem testuję coś nowego. Tym razem wybrałam Banię Agafii, której receptury są hitem w blogosferze. Jak było tym razem? Hit czy kit?
 

Opis producenta: Moroszkowy Krem-witaminy do rąk nawilżenie i odżywienie ma potężny efekt witaminizujący, nasyca skórę w niezbędne składniki odżywcze, tonizuje, wygładza i zmiękcza skórę. Sok z dzikiej arktycznej maliny moroszki bogate w przeciwutleniacze i mikroelementy, intensywnie nawilża, odmładza i tonizuje skórę. Olej z miodunki głęboko odżywia i pielęgnuje skórę rąk nasyca w witaminy i mikroelementy. Olej z arniki ma mocne działanie gojące i kojące, wygładza i zmiękcza skórę rąk. (źródło: naklejka od dystrybutora)

Skład: Aqua, Cetearyl Alcohol, Isopropyl Palmitate, Stearic Acid, Palmitic Acid, Helianthus Annuus Seed Oil, Elaeis Guineensis Oil, Rubus Chamaemorus Fruit Extract, Pulmonaria Officinalis Extract, Arnica Montana Flower Extract, Vaccinium Macrocarpon Seed Oil, Vaccinium Vitis-Idea Seed Oil, Benzyl Alcohol, Sodium Cetearyl Sulfate, Ethylhexylglycerin, Xanthan Gum, Parfum, Tocopheryl Acetate, CI19140, CI 16255.
  
  
Zawartość znajduje się w tubce o raczej standardowej pojemności 75ml. Zamykany na zakrętkę co nie jest zbyt poręczne w tego typu produktach i zdecydowanie lepiej sprawdziłby się "klik". Opakowanie jest zmatowione z atrakcyjnymi wizualnie złotymi, metalizowanymi wstawkami. Nie mam się tu do czego przyczepić, bo generalnie pod względem designu opakowań podobają mi się wszystkie produkty Banii Agafii.
  
Po odkręceniu czarnej nakrętki do moich nozdrzy dotarł przyjemny zapach owoców leśnych, a dokładniej tej dzikiej maliny moroszki, o której w opisie wspomina producent. Szybko się jednak przekonałam, że zapach wcale do przyjemnych nie należy. Dopiero po aplikacji na dłonie czuć jak bardzo jest sztuczny, chemiczny i drażniący. Krem ma lekko beżowe zabarwienie a jego konsystencja jest dość rzadka jak na krem do rąk. W tej kosmetycznej kategorii zdecydowanie bardziej przemawiają do mnie treściwsze produkty. 
  

Jak z działaniem? Dzięki lekkiej konsystencji szybko się wchłania i nie pozostawia tłustego filmu na dłoniach. Początek brzmi obiecująco, prawda? Niestety na tym koniec. Krem miał nawilżać, tonizować, odmładzać, zmiękczać, koić i goić. Nic z tych rzeczy. Miałam wrażenie, że jego składniki zamiast wchłaniać się w skórę wyparowują z niej jak woda. Dosłownie parę minut po użyciu czułam jakbym nie kremowała rąk wcale. Z dnia na dzień obserwowałam tylko jak moje dłonie wysuszają się coraz bardziej, więc pomoc w zużyciu kremu zaoferował mi narzeczony, który zwykle zimą zmaga się z przesuszeniem dłoni. Jego spostrzeżenia są dokładnie takie same. 
  
Tym razem babuszka się nie popisała. Maroszkowy krem do rąk z witaminami to kit nad kitami. Można oczywiście stawać w jego obronie tłumacząc, że za 6zł nie ma co oczekiwać zbyt wiele, jednakże Bania Agafii ma w swoim asortymencie tyle dobrych i tanich produktów, że właśnie mamy prawo oczekiwać fajerwerków. W tym przypadku było to źle zainwestowane 6zł. 
  
~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~
  
Testowaliście ten krem do rąk?
Jak się sprawdził w Waszym przypadku?

Pozdrawiam,

16 komentarzy:

  1. Opakowanie urocze ^^ Działanie słabooo...

    OdpowiedzUsuń
  2. Z kosmetykami rosyjskimi już tak jest - raz hit a raz kit :]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda, ja właśnie testuję kolejne dwa kity a mam też kilka hiciorów :)

      Usuń
  3. Miałam podobne odczucia, kiedy go stosowałam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja gdzieś czytałam opinię, że jest ponoć najlepszy ;)

      Usuń
  4. Stosowałam kiedyś inną wersję tego kremu i też bez rewelacji.
    Pozdrawiam, Anita

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za info, będę wiedziała, żeby już żadnych kremów babuszki nie ruszać :)

      Usuń
  5. Nigdy go nie miałam i gdyby nie twoja opinia to zapewne skusiłoby mnie opakowanie :]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też opakowanie skusiło :) I niska cena :)

      Usuń
  6. Patrz, a miałam go zamawiać przy najbliższych większych zakupach na allegro. Podaruję sobie jednak ;))

    OdpowiedzUsuń
  7. A ja ten krem bardzo lubię do szkoły choć nie mam wymagających rąk =]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że u Ciebie się sprawdza :)

      Usuń
  8. Ładne opakowanie, ale słabe wnętrze... Kusił mnie ostatnio ten krem w aptece. Dobrze, że nie kupiłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet nie wiedziałam, że babuszkę można w aptekach dorwać :)

      Usuń

Dziękuję za komentarze! Wasze zdanie i opinie są dla mnie bardzo ważne, dzięki Wam mogę się doskonalić :) Pamiętaj, aby nie przekraczać pewnych granic. Kultura przede wszystkim! Nie wklejaj proszę linków oraz hamuj swoje frustracje - nie będę publikować takich komentarzy, aby blog nie stał się siedliskiem autoreklamy lub nienawiści.