wtorek, 3 stycznia 2017

Wishlista 2017

Jak tam kochani po Sylwestrze? Żyjecie? Ja powolutku szykuję dla Was ostatnie denko z 2016 roku, a dziś zapraszam do luźnego wpisu, czyli wishlisty, jaką przyszykowałam sobie na nowy 2017 rok. Nie obiecuję sobie realizacji wszystkich zachcianek, bo wiadomo jak to w życiu bywa z pojawiającymi się co i rusz nieprzewidzianymi wydatkami. Niemniej jakiś tam plan przeznaczenia pewnej sumy na przyjemności jest zarysowany :)
  

Wishlistę rozdzieliłam sobie na parę kategorii: kosmetyczną, biżuteryjną i domową. Część wymienionych zachcianek nie są rzeczami niezbędnymi, a wynikają jedynie z mojej pazerności na wszystko co związane z urodą :) Może wśród poniższych produktów znajdziecie coś co sami chcielibyście nabyć?
  
  
1. Hugo Boss The Scent for him & for her: to nasze ślubne marzenie. Tak chcemy pachnieć w dniu naszego ślubu. Rzadko kiedy zapachy wywołują u nas taką ekscytację, a The Scent jest znakomity. Niestety wydatek jest dosyć wysoki, bo za obie wody perfumowane o pojemności 50ml trzeba przeznaczyć ok. 650zł. Jeżeli dobrze rozłożymy ślubne wydatki i nic nas finansowo nie zaskoczy to możliwe, że będziemy mogli sobie pozwolić na tą zapachową przyjemność.
  
2. Urban Decay Naked 3 LUB Too Faced Chocolate Bon Bons: na te paletki zasadzałam się już pod koniec zeszłego roku, postawiłam jednak na coś tańszego. Nie kupię obu palet; dokonam wyboru pomiędzy jedną a drugą, a wszystko z myślą o makijażu na sesję poślubną, która będzie miała miejsce w innym terminie niż ślub i makijaż będę musiała wykonać samodzielnie. Przychylam się bardziej ku Too Faced, aczkolwiek decyzja jeszcze nie podjęta.
  
  
3. Kosmetyki MakeUp Revolution: nie są moim absolutnym, niezbędnym must have. Paletka nude'owych, matowych cieni tej marki nie wywowała na mnie większego wrażenia, niemniej głośno się ostatnio zrobiło o tej marce i to na tyle, że przykuło to moje zainteresowanie. Powyżej widzicie zestawienie tego co marzy mi się najbardziej, nie znaczy to jednak, że nabędę wszystko bez wyjątku. Na rozświetlacze mam chrapkę już od dłuższego czasu. To, że rozświetlające serduszko jeszcze nie należy do moich zbiorów wynika jedynie z mojej pazerności, bo chciałabym mieć je wszystkie i wciąż nie mogę się zdecydować na jeden odcień :) Czekoladowe paletki zdają się być mocno inspirowane marką Too Faced, a jako miłośniczka słodyczy chciałabym taką makijażową tabliczkę w swoich zbiorach. W związku z tym, że w mojej kosmetyczce przeważają brązy i beże chciałabym codzienny makijaż uzupełnić różem stąd paleta What you waiting for? w zestawieniu. Bardziej szalonymi kolorami też bym się chętnie pobawiła. Do swoich pędzli makijażowych natomiast jestem bardzo przywiązana, ale chętnie wypróbowałabym chociaż jeden owalny pędzel :)
  
  
4. Kosmetyki i zapachy Avon: zdaję sobie sprawę, że w pewnej części blogosfery Avon jest uważany za obciach i badziewie. Mi kojarzy się z pięknymi latami licealnymi, moją piękną cerą i figurą :) Byłam wówczas konsultantką, w związku z czym używałam tylko i wyłącznie kosmetyków Avon'u. I to tej wlaśnie marki nabyłam swój pierwszy w życiu podkład :) W tym roku przynajmniej raz złożę zamówienie w Avon, choćbym miała nabyć tylko coś drobnego. Z przyjemnością zabawię się w kosmetyczny powrót do przeszłości :)
  

5. Eyelinery, eyelinery i jeszcze raz eyelinery: koniecznie kolorowe! Złoty, niebieski i fioletowy są na pierwszym miejscu wishlisty, ale jakby kolekcja powiększyła się o nadprogramowe kolory narzekać nie będę :D
 

6. Pięlęgnacja skóry atopowej: niestety w połowie minionego roku dopadła mnie egzema na dłoni i powiekach. Poza przeciwalergicznym leczeniem dodatkowo pielęgnowałam dłonie i powieki najzwyklejszymi kosmetykami drogeryjnymi. W tym roku stawiam na dermokosmetyki i już pierwszy produkt z powyższego zdjęcia dziś nabyłam.
 
7. Pozostała pielęgnacja: tutaj brak bliżej sprecyzowanych marek. Zobaczymy co przyniosą ze sobą box'y kosmetyczne, a pozostałe pielęgnacyjne potrzeby zamierzam spełniać na bieżąco. Zobaczymy co polecą ekspedientki w drogeriach lub farmaceuci w aptekach :)
  
    
8. Urządzenie do peelingu kawitacyjnego i sonoforezy: pamiętam te urządzenie z praktycznych zajęć w pracowni kosmetycznej na techniku usług kosmetycznych. Po jednym zabiegu skórę twarzy miałam gładziutką jak pupcia niemowlęcia przez conajmniej miesiąc :D Nawet mikrodermabrazja nie przyniosła tak spektakularnego efektu. Zabieg takiego peelingu i sonoforezy w salonach kosmetycznych w Olsztynie to wydatek rzędu 60 - 80zł, dla nas dwojga to już 120 - 160zł. Samo urządzenie kosztuje 400zł, a że potrafię z niego korzystać wydaje się to być dobrą inwestycją na lata. 
  
  
9. Biżuteria ślubna: wciąż jeszcze nie zdecydowałam czy biżuterię kupuję czy szyję sobie soutache. Jeżeli zdecyduję się na kupno to koniecznie złoto, brylanty i przede wszystkim uniwersalnie, żeby w przyszłości nosić ją przy innych okazjach. Jeżeli będę szyć to w bieli i złocie, jedynie o ślubne kamienie muszę dopytać zajmujących się tym zawodowo sutaszystek :)

10. Obrączki: to również kwestia sporna. Odradza się nam obrączki ozdobne, bo podobno wzorek z czasem się ściera, a i pomniejszanie i powiększanie jest nie wskazane dla dobra wzoru. Z drugiej strony to biżuteria na całe życie i chcielibyśmy, aby pięknie się prezentowała. W swoją obrączkę planowałam wtopić 1 do 3 brylantów, jednak teraz zastanawiam się czy jest to dobry pomysł. Nie jest to raczej praktyczne; diamencik w moim zaręczynowym o wszystko tylko haczy.
  
  
11. Cotton balls: muszę je w końcu mieć, w jakichś jasnych szarościach.
   
  
12. Zestaw Ambition Granite: widziałam, macałam i totalnie się zakochałam. Są ciężkie, masywne i pożądne. Zestaw składa się 4 garnków, 6 patelni i 2 brytfann i kosztuje niemało - ok. 2200zł. To jest nasz must have i małymi kroczkami zamierzamy kompletować, a całą resztę dokupić zaraz po ślubie za pieniądze z prezentu ślubnego.
   
  
13. Zestaw sztućców Ambition Napoli: skoro garnki z Ambition to i zestaw sztućców ma być do kompletu. W planach mamy zakup walizy z kompletem dla 12 osób uzupełnionymi o łyżki wazowe i inne sztućcowe bajery :D
  
  
14. Serwis obiadowy: chcemy zaopatrzyć sie w końcu we własny zestaw talerzy. W tym przypadku jednak nie stawiamy na jakość i markę a na niską cenę. Cztery pobite talerze z moich dziurawych rąk mówią same za siebie, a i Bartek zaliczył w minionym roku jedną pobitą salaterkę. W tym przypadku większa inwestycja będzie nieopłacalna. Marzy mi się prosty, biały serwis. Najlepiej takiej marki, której talerze można dokupić gdzieś na sztuki.
  
~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~
  
Wy też opracowałyście sobie marzenia/plany zakupowe na nowy rok?
A może nasze wishlisty mają coś wspólnego? :)

Pozdrawiam,

17 komentarzy:

  1. Sporo praktycznych rzeczy, które będziesz mieć przez lata. Wolę inwestować pieniążki właśnie w takie rzeczy niż powiedzmy w tysiąc tanich ;)
    Ja takiej listy nie zrobiłam, ale w tym roku planuję kupić sobie jakieś droższe perfumy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już w minionym roku doszłam do wniosku, że lepiej powolutku inwestować większe kwoty niż zorientować się, że czas się zaopatrzyć w rzeczy codziennego użytku, kiedy kredyt będzie na głowie i dziecko w drodze :D

      Życzę w takim razie spełnienia planów :)

      Usuń
  2. No no pokaźna lista :) Też bym z tego coś dla siebie wybrała, zwłaszcza w sferze kosmetycznej :) Oby jak najwięcej tych życzeń zostało spełnionych :) Pozdrawiam :)
    mikaglo.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sferze kosmetycznej kobietki zawsze odnajdą wiele wspólnego :D

      Usuń
  3. Fajna wish lista, opisałaś wszystkie kwestie życia :) Ja skupiłam się na kosmetykach i ubraniach :) Też zastanawiam się UD 3, ale ostatnio spodobała mi się ich nowa paletka cieni :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja natomiast zastanawiam się nad jakąś mniejszą paletką UD, bo podobne odcienie już mam w swojej kolekcji :) Ale wszystko zweryfikuje czas :)

      Usuń
  4. Znalazło by sie tez cos i dla mnie :) Nie mam wprawdzie wishlisty ale była by zblizona do twojej :)
    Pozdrawiam, Anita

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To w takim razie polecam opracowanie sobie takiego planu :) Łatwiej wtedy sobie rozplanować wydatki i unika się niepotrzebnych, spontanicznych i zbędnych zakupów.

      Usuń
  5. Lubie bardzo kosmetyki Makeup Revolution. Mam jedną czekoladową paletę i dla moich potrzeb makijażowych jest wystarczająca.

    Mam jeden punkt na chciej liście... zestaw do robienia hubryd :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też sie zastanawiałam nad wpisaniem hybrydki do wishlisty, ale doszłam do wniosku, że mi się nie pali, może być za rok :)

      Usuń
  6. Fajna ta lista. Ja swojej nie mam, ale zapewne kolejny rok będę kontynuować szał na dermokosmetyki :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Ach, wszystko by się chciało mieć <3 Piękna lista!

    OdpowiedzUsuń
  8. Czekoladowa paletke MUR kupiłam sobie pod koniec roku i pokochałam - Świetna pigmentacja jak na tą cenę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tym bardziej muszę jedną na próbę kupić :) Ja miałam wcześniej taką typową, standardową paletkę (jak ta tęczowa na kolażu) w brązach, ale pigmentacja była bardzo słaba i raczej nie byłam z niej zadowolona. Nadal korzystam z jednego cienia tej palety do podkreślania brwi :)

      Usuń
  9. kosmetycznie mamy podobne upodobania ^^

    OdpowiedzUsuń
  10. Duża ta lista :O Ciekawe na ile uda ci się ją zrealizować :]

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarze! Wasze zdanie i opinie są dla mnie bardzo ważne, dzięki Wam mogę się doskonalić :) Pamiętaj, aby nie przekraczać pewnych granic. Kultura przede wszystkim! Nie wklejaj proszę linków oraz hamuj swoje frustracje - nie będę publikować takich komentarzy, aby blog nie stał się siedliskiem autoreklamy lub nienawiści.