wtorek, 30 sierpnia 2016

Recenzja: "Glory" Britney Spears

Chociaż moje gusta muzyczne zmieniały się na przestrzeni ostatnich kilkunastu lat i wciąż się kształtują, Britney Spears jak się mnie uczepiła, tak nie chce odpuścić. Właściwie wiąże mnie już z nią tylko sentyment. Dorastam, dojrzewam, a co za tym idzie od muzyki również oczekuję czegoś więcej, a umówmy się, Bryta nie jest artystką najwyższych lotów :) Na nową muzykę idolki czekałam ponad trzy lata. Poprzednie wydawnictwo Britney Jean bardzo mnie zawiodło i w związku z tym prawdę mówiąc nie oczekiwałam zbyt wiele od nadchodzącego, nowego krążka. W ostatnich latach Brygida skłaniała się bardziej ku elektrycznym brzmieniom, w których ja zdecydowanie się nie odnajduję; natomiast jej głos przerobiony był do granic możliwości a nasza gwiazda zyskała przydomek Robotney. Występy podparte playbackiem w połączeniu ze słabym, sztywnym tańcem (który parę lat wstecz był dla mnie usprawiedliwieniem „śpiewania” z taśmy) nie pomogły i album flopnął. I słusznie. Nie chciałam się dłużej wstydzić za artystkę, której fanką jestem od 2000 roku.
  
  
Najnowszy, świeżutki album Glory, który trafił na półki sklepowe 26 sierpnia owiany był wielką tajemnicą. Sama zainteresowana milczała jak zaklęta. Co i rusz pojawiały się pogłoski jakoby singiel ma zostać wydany wiosną a krążek latem. Make me… doczekało się swojej premiery dopiero w połowie lipca tego roku, ale też bez żadnej, oficjalnej zapowiedzi ze strony gwiazdy. Po pozytywnym zaskoczeniu, jakie wywołał u mnie nowy singiel, nastąpiła dwutygodniowa cisza, podczas której Brygida odpoczywała na bodajże trzecich (jak liczę na IG) wakacjach w tym roku. Aż w końcu 3 sierpnia oficjalnie pojawiła się upragniona informacja o zbliżającej się premierze dziewiątego studyjnego albumu! Swoją kopię mam od piątku, ale nie spieszyłam się z recenzją. Dałam sobie czas na osłuchanie i nabranie dystansu do całokształtu :)

sobota, 27 sierpnia 2016

Podsumowanie miesiąca - SIERPIEŃ 2016

Sierpień minął szybko i pod znakiem brzydkiej pogody. Po ponad dwumiesięcznej labie już za kilka dni czeka mnie powrót do pracy i chociaż wydawało mi się, że stres z nią związany dawno przełamałam tak teraz powrót do dzieci i szukania ciekawych rozwiązań na przebieg naszych zajęć napawa mnie przerażeniem. Spoglądając na całe dwumiesięczne wakacje nie miałam zbyt wielu okazji do wypoczęcia i zrelaksowania się. W szczególności przełom lipca i sierpnia przyniósł nam niemałe problemy i mnóstwo zgryzot, które zakończyły się szczęśliwie, a osoba za nie odpowiedzialna powinna mieć świadomość tego, że karma wraca ze zdwojoną siłą... Zapraszam na podsumowanie kończącego się miesiąca :)
  

wtorek, 23 sierpnia 2016

Aranżacja balkonu za 400zł

Po zmianie miejsca zamieszkania, kiedy początkowa ekscytacja nowym i o wiele ładniejszym miejscem minęła, zaczął mi wadzić balkon. Przed wprowadzką wiązałam spore nadzieje z balkonem,  jednak w praktyce okazał się nie spełniać moich oczekiwań. Brzydka osłona balustrady leżała rzucona w kącie, a w drugim kącie stało krzesło biurowe i obskurny taboret, który ktoś musiał wynieść, bo nie pasował ni w pięć ni w dziesięć do wystroju mieszkania. Sama balustrada była poplamiona a ściany pozostawiały wiele do życzenia. Zdecydowanie nie była to przestrzeń, w której można by było spędzać poranki przy kawie i śniadaniu.
    
  
Początkowo planowałam wynieść balkonowe graty do piwnicy a kupić jakiś tani, plastikowy zestaw dwóch krzeseł ze stolikiem, żeby ot tak prowizorycznie coś postawić i móc posiedzieć. Doskonale jednak wiedziałam, że taka nieestetyczna opcja nie spełni w stu procentach moich oczekiwań. Do pomocy ruszyła wyszukiwarka google i w ten sposób trafiłam na post pt. „Balkon w bloku – jak go urządzić za 400zł” na blogu designyourlife, który swoją drogą znalazł się potem na liście moich ulubionych, często odwiedzanych blogów :) Miałam nadzieję, że idąc tropem tego postu odnajdę inne aranżacje balkonów ograniczone niskim budżetem, ale niestety nie trafiłam na nic konkretnego. Owszem, mnóstwo zdjęć było inspirujących, jednak w większości porad klarowała się zasada „Im więcej kwiatów, tym lepiej”, bądź też „Im większy budżet, tym lepszy efekt”.  A czy skromne, urządzone niskim kosztem balkony nie mogą być ładne i efektowne? Wspomniany wyżej post był jedynym konkretnym, w którym krok po kroku opisane było jak się za robotę zabrać i  jak wygląda to cenowo. 

sobota, 20 sierpnia 2016

Różana biżuteria 2w1

Moi drodzy, prezentuję Wam dziś jedną z prac wykonanych wprawdzie jesienią zeszłego roku, ale nie pokazałam jej tu na blogu. To bransoletka z zapięciem typu toggle. Dołączony do niej łańcuszek z zapięciem tego samego typu daje możliwość szybkiego przerobienia jej na naszyjnik. Takie 2w1 :) Do różyczkowej serii mam szczególny sentyment, stanowiła odskocznię od standardowych, nudnych już słodyczy. 
    

wtorek, 16 sierpnia 2016

Witam w nowej odsłonie bloga

Lata lecą, dorastamy, zmieniamy się, dojrzewamy do pewnych decyzji… Wraz ze zmianami, jakie niespodziewanie niesie nasze życie kształtuje się blogosfera. Koleżanki, które zaczynały mniej więcej w tym samym czasie co ja porzuciły blogi lub odzywają się sporadycznie, raz na jakiś czas. Podobnie jak ja, z tym, że ja nigdy tak naprawdę nie chciałam porzucić bloga. Wiele zmian nastąpiło w moim życiu, a tym zmianom uległy też moje zainteresowania i priorytety. Nie chciałam już być „modeliniarką”, ale to miano przylgnęło do mnie przez ostatnie 7 lat mojej obecności w rękodzielniczej blogosferze i nie miałam sił z nim walczyć. Oczekiwania czytelników przerosły mnie, bo modelina i rękodzieło odeszły na dalszy plan. Już jedną próbę powrotu mam za sobą. Nieudaną, ponieważ ponownie usiłowałam sprostać wymaganiom czytelników, a głęboko w środku kiełkowały chęci do pisania i dzielenia się z Wami czymś zgoła innym niż dotychczas.