sobota, 31 grudnia 2016

Podsumowanie roku 2016 w zdjęciach

Witajcie Kochani! W przerwie między zalotką a mascarą przybywam do Was w ten sylwestrowy poranek z odrobiną prywaty - podsumowaniem mijającego roku. To rok, w którym boleśnie przekonałam się, że rodzice mieli rację, a życie nie składa się tylko z samych wzlotów. Upadałam wielokrotnie; zdarzały się sytuacje, które wydawały się być bez wyjścia. Nie czuję się jeszcze wystarczająco silna, aby stawić czoła kolejnym problemom dorosłości i samodzielności, ale wierzę, że ze wsparciem bliskich dam radę. Dziś zapominam o troskach a skupię się tylko na tym co naistotniejsze, a w dalszej części postu zapraszam do zdjęć :)
    

1. Rok 2016 przyniósł ze sobą znaczne poprawienie naszej sytuacji finansowej. Mamy za sobą pierwsze duże zakupy: lustrzanka, telewizor, telefony, sprzęty i akcesoria kuchenne. W ciągu minionego roku znacznie powiększył się nasz dorobek. No! Jeszcze tylko w totka wygrać i mieszkanie kupić :P Bo tylko własnego gniazdka do pełni szczęścia nam brakuje. 
  
2. Wraz ze wzrostem zarobków wzrosła nasza waga. W ciągu pierwszych trzech miesięcy roku mieliśmy fazę na słodycze. Nie jedliśmy właściwie niczego poza nimi. Oboje przytyliśmy po prawie 10kg na łebka. I o ile więcej ciałka nie sprawia mojej psychice jakiegoś większego problemu tak z podbródkiem nie mogę się pogodzić, bo strasznie wpłynął na moją urodę. Nie będę stawiać sobie za noworoczny cel schudnięcia, jednak gorąco życzę samej sobie motywacji. 
  
3. Pierwsze pół roku upłynęło nam pod znakiem użerania się ze współlokatorami. Uwierzcie – to o wiele gorsze od sąsiadów :P Pierwszymi wrogami była niezamężna, dosyć świeża para czterdziestolatków, którzy dopiero co wyprowadzili się spod garnuszka rodziców i rozpoczęli „dorosłe” życie. I cóż, ta dorosłość bez mamusi u boku ich przerosła, bo w pierwszej kolejności wydali wszystkie oszczędności , zostali bez grosza, z pustą lodówką i dopiero wtedy wzięli się za szukanie pracy. A w takim syfie jeszcze nigdy nie żyłam. Kolejnymi wrogami szybko stali się ich następcy – dwoje starych budowlańców, którzy z mieszkania zrobili spelunę, a właścicielka wykazała swoje zaangażowanie dopiero kiedy polała się krew i wzywana była policja i pogotowie. Tutaj miarka się przebrała i dziś mieszkamy już gdzie indziej, natomiast do właścicielki ówczesnej stancji chyba nadal nie dotarło dlaczego straciła swoich ulubionych najemców. 
  
4. W minionym roku rozliczyliśmy się także ze starymi znajomościami. Od czasu wyprowadzki do Olsztyna sporo znajomości było utrzymywanych tylko z zaangażowaniem jednej strony. Nie potrzebujemy przyjaciół, którzy tylko biorą a nic od siebie nie dają. Skupiliśmy się za to na ludziach, którym również zależy :)
  
5. W czerwcu doszło do pierwszego spotkania rodzin mojej i Bartka, gdzie omówiliśmy szczegóły planowanego ślubu. Oboje obawialiśmy się tej chwili, tymczasem okazało się, że nie było czego a rodziny świetnie się dogadały i miło spędziliśmy wspólnie czas. 
  
6. Szczęśliwie ukończyłam szkołę policealną i uzyskałam zawód technika administracji. Od października rozpoczęłam naukę na kierunku BHP i świetnie się w tym odnajduję.
  
7. Z początkiem sierpnia oficjalnie ustaliliśmy datę ślubu – 5 sierpnia 2017. Na dzień dzisiejszy mamy zarezerwowaną godzinę w kościele, salę i fotografa, ukończyliśmy też nauki przedmałżeńskie. Mam też już suknię, jednak wymaga jeszcze przeróbek. 
  
8. 2016 był rokiem powrotu do bloga. Szykowałam się do tego kilka tygodni, postawiłam sobie za cel jeden post systematycznie co wtorek i sporadyczne posty w soboty i tego, póki co, z powodzeniem się trzymam.
  
9. W połowie roku zaczęłam grywać w konkursach. Może namiętną konkursowiczką nie jestem, ale parę razy mi się poszczęściło. Dwukrotnie robiłam darmowe zakupy w Auchan, w Sephorze płaciłam wygraną kartą podarunkową, w moje ręce trafiła płyta oraz zestaw gąbeczek BeautyBlender, no i doczekałam się publikacji mojego przepisu w "Kuchnia i Kropka" Biedronki, za co otrzymałam niewielką nagrodę pieniężną. Niewiele, a jak cieszy :)
  

  





















 

 
 

Nie stawiam sobie żadnych celów na najbliższy rok. Jedyne czego pragnę to być szczęśliwą :) Wam natomiast życzę wszystkiego co najlepsze przede wszystkim w sferze prywatnej/rodzinnej, ale niech powodzi Wam się również w szkole czy zawodowo.

_____________________________________________________________
A jak Wam minął rok 2016?

Pozdrawiam,

17 komentarzy:

  1. Cudowne zdjęcia jak zwykle <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Niestety pierwsze zderzenie z dorosłością bywa bolesne, ale z czasem przywykniesz ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pierwsze zderzenie miałam półtora roku temu, ale miniony rok wyjątkowo dał mi w kość...

      Usuń
  3. Ale ładnie razem wyglądacie! Mój rok był dość trudny, ale mimo wszystko udany. Życzę Ci spełnienia marzeń w 2017r! ;)
    pauuls.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najważniejsze to dostrzec plusy wśród wszystkiego złego co nas spotyka :) Dziękuję i wzajemnie :)

      Usuń
  4. Życzę Ci na 2017 rok takiego uśmiechu jak na trzecim zdjęciu i samych sukcesów w prowadzeniu bloga :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Piękna z was para!
    Jak ty to robisz, że wygrywasz konkursy? Ja nigdy nie mam szczęścia :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo żeby wygrywać trzeba grać :) Na kilkadziesiąt konkursów zdarza mi się wygrać jeden. Trochę wysiłku a z czasem spotka i Ciebie miłe zaskoczenie :)

      Usuń
  6. Świąteczne zdjęcia zawsze mają wyjątkowy urok.
    Pozdrawiam,Anita

    OdpowiedzUsuń
  7. Piękne podsumowanie roku :)
    A zatem jak najwięcej szczęścia w 2017 :)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. Wróć do dodawania zdjęć co miesiąc! ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie robię już tylu zdjęć, na comiesięczne posty się nie uzbiera :)

      Usuń
  9. Sama nie wiem, które zdjęcia bardziej mi się podobają. I wiosna ma swój urok, i chmurzaste niebo, i święta. Piękne zdjęcia!

    OdpowiedzUsuń
  10. Zapatrzyliśmy się na Twój różowy sweterek i różowy płaszczyk... i rudego kota (mamy niemal identycznego) :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Upsss, tylko nie pomyślcie przypadkiem, że mam hopla na punkcie różowego :P
      A z tym rudym kotem mieszkałam na poprzedniej stancji. Straszny rozrabiaka! ^^

      Usuń

Dziękuję za komentarze! Wasze zdanie i opinie są dla mnie bardzo ważne, dzięki Wam mogę się doskonalić :) Pamiętaj, aby nie przekraczać pewnych granic. Kultura przede wszystkim! Nie wklejaj proszę linków oraz hamuj swoje frustracje - nie będę publikować takich komentarzy, aby blog nie stał się siedliskiem autoreklamy lub nienawiści.