wtorek, 27 grudnia 2016

All I (don't) want for Christmas is ShinyBox

ShinyBox z reguły dawał czadu na święta. Zdarzały się w przeciągu każdego roku pudełka słabsze lub lepsze, ale grudzień był zawsze najbardziej ekscytujący i zdecydowana większość produktów w grudniowych edycjach była pozytywnie odbierana przeze mnie i pozostałe ShinyDziewczyny. W trakcie mojej długiej przerwy od zamawiania pudełek dwukrotnie pożałowałam, że ominęło mnie grudniowe pudełeczko. W tym roku skusiła mnie reklama, która swój początek miała już w listopadzie. Ale czy tegoroczna świąteczna edycja zdołała dorównać tym poprzednim?

  
Na początku zaznaczę, że ShinyBox powinien zdecydowanie zmienić przewoźnika. Po pierwsze: Poczta Polska i usługa Pocztex Kurier 48 psuje znacznej części klientek element niespodzianki. A to dlatego, że PP ma na dostarczenie naszych przesyłek 2 dni robocze, co oznacza, że na fanpage'u napewno ktoś popsuje nam niespodziankę wrzucając zdjęcie box'a dzień wcześniej. W tym miesiącu poczta przeszła samą siebie, bo część przesyłek była dostarczona już w sobotę, a niektórym z nas przyszło czekać do poniedziałku. Poprzednia firma kurierka zawsze doręczała każdemu przesyłkę następnego dnia roboczego i każdy mógł się cieszyć swoim pudełeczkiem tego samego dnia. A po drugie: bardzo egoistycznie z punktu widzenia Postcrosserki dlaczego mamy dawać zarobić akurat naszej złodziejskiej Poczcie Polskiej? :D Od 2013 roku co rok jesteśmy stale gnojeni wzrostem cen standardowych usług a za list zwykły krajowy płacimy dziś tyle co w 2012 za list zagraniczny. W dodatku szykuje się już kolejna podwyżka tylko UKE musi to jeszcze klepnąć. Jeszcze parę lat i dla szarego Polaka rozesłanie rodzinie kartek świątecznych będzie luksusem ;)
 
  
Niestety ekipa ShinyBox po raz kolejny nie wzięła sobie do serca sugestii klientek odnośnie jakości opakowania. Nie podobają mi się ani trochę te nowe, miękkie kartoniki bardzo podatne na uszkodzenia. To eliminuje Shiny jako potencjalny prezent dla kogoś bliskiego. Te najpierwsze opakowania idealnie nadawały się na prezent. Te już niekoniecznie, tym bardziej, że część Shinies otrzymuje je w ochlapanym stanie. Design pudełka jak najbardziej na plus, niemniej jakość wykonania pudła psuje cały efekt. Bardzo podoba mi się za to zmiana ulotek z opisem produktów na większe i otwierane a'la książeczki.

Niestety kiedyś musiał nadejść ten pierwszy raz i moja czterdziesta przesyłka od ShinyBox dotarła uszkodzona. Pudełko przyszło nie dość, że całe zalane to w dodatku porwane (zdjęcie KLIK). Straciłam 2/3 zawartości odżywki, przemókł mi len i zatłuściło się opakowanie zestawu DIY, ale resztę zawartości udało się odratować. Pomimo to ShinyBox dosłał mi całkowicie nowe pudełko, dlatego poniżej będziecie widzieć podwójnie. Jestem zatem posiadaczką dwóch box'ów, czyli takie szczęście w nieszczęściu ;)

Przejdźmy do zawartości, opisów z dołączonej ulotki oraz mojego obiektywno-subiektywnego zdania na temat każdego produktu z osobna:

 
   
CONSTANCE CARROLL
Vinyl Nail Polish
Dołączony pędzelek 4D o podwójnej ilości włosia formowanego zapewnia wyjątkowo łatwe rozprowadzanie lakieru na płytce oraz zapobiega tworzeniu się bruzd. Do tej edycji dołączony jest błyszczący odcień - idealny na Święta czy zabawę sylwestrową.
Wartość 6,3zł/10ml. W pudełku znalazłam produkt pełnowymiarowy.
Drugi lakier z rzędu to nie był dobry pomysł Shiny. A tak niska półka cenowa w świątecznym pudełku to też nienajlepsza decyzja. Niemniej cieszę się, że tym razem trafił mi się akceptowalny odcień, który z przyjemnością zużyję. Szczególnie spodobał mi się ten róż z pomarańczowymi drobinkami. Pierwsze spostrzeżenia odnośnie tego produktu to okropnie duszący, lakierowy zapach, rzadko już spotykany we współczesnych lakierach. Pachnie identycznie jak mój pierwszy lakier z zielonymi drobinkami, którym mama malowała mi pazurki przed świętami w wieku przedszkolnym. Konsystencja lakieru też rodem z lat 90-tych. Lakier jest bardzo leisty i spływa z grzbietu paznokcia. W dodatku schnie potwornie długo. Po dwóch godzinach wspomagania schnięcia wysuszaczami nadal jest podatny na odciski. Mój poziom zadowolenia z tego lakieru oceniam na tróję z minusem w pięciogwiazdkowej skali. Ze względu na piękny kolor przemęczę się z jego przeważającymi minusami.
   

FARMONA
Ekstremalny krem dla sportowców SPF 50
Specjalna receptura testowana w ekstremalnych warunkach klimatycznych, zawiera bogactwo składników aktywnych AntiFrost System, alantoinę, witaminę E, d-pantenol, lanolinę i filtry UV, które skutecznie zabezpieczają skórę przed silnym mrozem, zimnym wiatrem oraz gwałtownymi zmianami temperatury.
Wartość 11,50zł/50ml. W pudełku znalazłam produkt pełnowymiarowy.
Mam mieszane uczucia co do obecności tego produktu w świątecznym pudełku. Nie wiem nawet co z nim począć, bo ekstremalnych zimowych sportów uprawiać nie zamierzam, a kremy na mróz kojarzą mi się z grubą, tłustą warstwą na twarzy. Podpowiecie, moi drodzy, czy można taki krem stosować pod makijaż? Dodam, że ten produkt lepiej spisałby się w styczniowym pudełku, w feriowym sezonie. Do świątecznego nijak pasuje. Data ważności tylko do kwietnia, czyli conajmniej całe jedno opakowanie z dwóch mogę spisać na straty.
   
  
BIO OLEO
Mix 100% olejów naturalnych
Oleje sprowadzane z Afryki, Maroka i Hiszpanii, które regenerują, odżywiają, detoksykują ciało sprawiając, że stajemy się bardziej odprężeni. Zawierają prawdziwe bogactwo składników odżywczych. W zestawie znalazły się wymiennie oleje: marula, avocado, argan, słodki migdał, z nasion marchwi, macadamia, jojoba.
Wartość 60zł/30ml. W pudełku znalazłam produkt pełnowymiarowy.
Nigdy olejów nie używałam, nie mogłam się przemóc i omijałam je na drogeryjnych półkach, dlatego bardzo cieszę się z możliwości przetestowania czegoś nowego. Wczoraj miałam z olejkiem swój pierwszy raz i jestem zachwycona zapachem <3 Jedyne moje zastrzeżenie to cena. Nie wiem na jakiej podstawie BioOleo wycenia swoje produkty, ale olej ze słodkich migdałów kosztuje max. 20zł za 100ml. W cenie 60zł miałabym zatem 10 razy więcej tegoż olejku. Zastanawia mnie też jak Shiny rozdysponowało rodzajami olei. Staram się być na bieżąco ze zdjęciami pudełek wrzucanych na fanpage firmy i wszędzie widzę dokładnie ten sam olejek. Raz rzucił mi się w oczy argan i macadamia. Pozostałych nie widziałam jeszcze nigdzie. Ale może nie potrzebnie dorabiam własną ideologię? Może po prostu osoby, które otrzymały inne rodzaje olei nie chcą się chwalić? :)
  
  
PERFECT BEAUTY BY ADOS
Mascara ZOOM LASH Extreme Black
Specjalnie wyprofilowana szczoteczka tworzy teatralny efekt na rzęsach zwiększając ich objętość i precyzyjnie je rozdzielając. Dostępna w odcieniu intensywnej czerni, która nada spojrzeniu wyrazistości i głębi. Nie zawiera parabenów. 
Wartość 6,3zł/12g. W pudełku znalazłam produkt pełnowymiarowy.
Nie będę oceniać produktu, póki go nie przetestuje. A szybko to nie nastąpi, bo swieżą mascarę dopiero co rozpoczęłam. Nie wiem jak wygląda szczoteczka, nie wiem jak będzie się sprawować. W każdym razie znam tą markę. Jest dostępna w sieci sklepów Stokrotka i używałam już ich tuszu Big Volume Smoky Eyes, który w ogóle się u mnie nie sprawdził. To nie jest produkt na miarę świątecznego pudełka. Kolejna dyskwalifikacja, jeżeli chodzi o zakup tego box'a w prezencie.
   

PROSALON PROFESSIONAL
Produkt do włosów
To wysokiej jakości polskie, profesjonalne kosmetyki do włosów, które stworzone zostały by zaspokoić potrzeby nawet najbardziej wymagających kobiet. Produkty łączą w sobie delikatność i pewnośc rezultatu, świeżość zapachów i bogactwo składników. W zestawie znajdują się wymiennie: jedwab w płynie, keratyna w płynie, nawilżająca odżywka dwufazowa lub mleczko intensywnie nawilżające z serii Intensis Moisture.
Wartość ok.12zł/szt. W pudełku znalazłam produkt pełnowymiarowy.
O tak, co do opisanej wyżej świeżości zapachów doskonale się przekonałam. Za pierwszym razem trafiła mi się niedokręcona odżywka, która zalała cały box niszcząc go i otulając intensywnym zapachem. I wielka szkoda, że skończyło tak większość dwufazowych odżywek, bo w pierwszym wrażeniu wydają się fajne, a reklamacji na fanpage'u było dosłownie mnóstwo. W drugim pudełku trafiła mi się płynna keratyna. Generalnie jestem bardzo ZA produktami do włosów. Z produktów jestem zadowolona, ale wielka szkoda, że to właśnie takie odżywko-psikanki. Keratyna jest moją piątą w kolejce tego typu odżywek. Bardziej cieszyłabym się z lakieru do włosów albo suchego szamponu, no ale cóż - ideą beauty box'ów nie jest moje "widzimisię" :) 
  

MIESZADEŁKO
Zestaw składników do wykonania kosmetyków DIY
Zestaw pięciu produktów do samodzielnego przygotowania np. balsamu do ciała, balsamu do ust, peelingu malinowego, odżywczo-nawilżającej maseczki do włosów lub serum olejowego. W skład zestawu wchodzi 15ml oleju z pestek malin, 15ml oleju z orzechów włoskich + zapach pomarańczowo-cynamonowy, 45ml oleju kokosowego, 5g wosku pszczelego bielonego oraz 50g peelingu z pestek malin.
Wartość 30zł/zestaw. W pudełku znalazłam zestaw miniatur o podanej wartości.
Takie zestawy powinny pojawiać się częściej, bo raczej wpasują się w gusta znacznej większości. Każda z nas będzie miała możliwość przygotować sobie taki kosmetyk jakiego w danym momencie potrzebuje. Dla mnie najlepszy produkt całego pudełka. Do zestawu dołączono małą karteczkę z recepturami, ale muszę jeszcze wykminić jak odmierzyć np. 5ml olejku.
   
  
OLEOFARM
Len mielony
Nasiona lnu wykazują korzystny wpływ na funkcjonowanie układu trawiennego. Ponadto nasiona lnu nie zawierają glutenu. Produkt charakteryzuje się wysoką zawartością białka, błonnika pokarmowego i tłuszczów nienasyconych oraz niską zawartością sodu i kwasów tłuszczowych nasyconych. Polecamy szczególnie do przygotowania domowych maseczek do włosów lub twarzy.
Wartość 8,5zł/200g. W pudełku znalazłam produkt pełnowymiarowy.
Nie ma zachwytów. Przyjęłam ten produkt bez większego entuzjazmu. Jest to jest, niech będzie. Mógłby być elementem każdego innego pudełka, ale nie świątecznego cholercia. Pudełko lnu z pierwszego box'a zostało przemoczone wraz z foliową torebką, w której bezpośrednio zapakowany był zmielony len. A że torebka miała dziurkę, przez którą usypało się trochę produktu początkowo całość miałam wyrzucić. W końcu nie spożyję lnu naznaczonego chemią. Później doczytałam o maseczkach z lnu i do tego zostanie przeznaczone opakowanie z pechowego box'a. Drugi len wykorzystam już do celów spożywczych.
   
  
BISPOL
Świece zapachowe
Korzenny zapach grzanego, czerwonego wina z przyprawami zawarty w podgrzewaczach rozgrzeje każdego i pozwoli nacieszyć się ciepłym, otulającym zapachem przez wiele godzin dodając niezwykłego klimatu podczas świątecznej kolacji.
Wartość 4zł/op. W pudełku znalazłam produkt pełnowymiarowy.
Ok, zaznaczałam w ankiecie, że nie mam nic przeciwko niekosmetycznemu upominkowi. Ale upominkowi a nie upominkom. W końcu to box kosmetyczny a nie pudełko misz-masz. Podgrzewacze to zupełnie nietrafiony pomysł. Chętnie zamieniłabym len i te świeczki na wosk lub małą świecę Yankee Candle - upominek nadal byłby utrzymany w niskiej wartości cenowej a przynajmniej nie byłoby wstydu ofiarując box'a komuś w prezencie. Na zapach nie narzekam, jest świąteczny i bardzo intensywny. Otulił całego box'a, ale podczas palenia w Wigilię stracił na intensywności.
   

MINCER VitaC Infusion
Intensywnie nawilżający krem na dzień
Intensywnie nawilżający krem na dzień to jeden z wyjątkowych produktów z najnowszej gamy Mincer Pharma – Vita C INFUSION. Bazują one na wszechstronnym działaniu wysoko stężonej, naturalnej witaminy C. W nowych kremach Mincer zastosowano jej bogate źródła: jagody camu camu (zawierające ponad 30 razy więcej naturalnej witaminy C niż cytryny) oraz owoce rokitnika, które zawierają zarówno witaminę C jaki i beta-karoten. 
Produkt otrzymują osoby, których zestaw grudniowy jest minimum drugim zamówionym w ramach jednej i tej samej subskrypcji lub trwającego pakietu. 
Wartość ok. 35zł/50ml. W pudełku znalazłam produkt pełnowymiarowy.
W listopadzie hucznie reklamowano świąteczny box w rozmiarze XXL, jeżeli rozpoczniemy subskrypcję już od listopada. W grudniu okazało się, że wszyscy bez wyjątku dostaną pudełko w powiększonym rozmiarze. Nastąpiło poruszenie, bo część dziewczyn poczuła się oszukana, gdyż zakupiły listopadowe pudełko tylko dla obiecanego grudniowego XXL. Shiny sprytnie z tego wybrnęło i postanowiło dorzucić nam kosmetyczną niespodziankę :) Otrzymałam 1 z 11 produktów, które losowo trafiały do pudełek. Nie jestem może najszczęśliwsza, że trafił mi się właśnie ten krem, bo po cichu liczyłam na różową bądź niebieską Miyę, ale nie jest źle. Z chęcią wypróbuję, ale musi trochę poczekać na swoją kolej.
   
  
Tytuł może być sugestywny. Nie zrozumcie mnie jednak źle. Pudełko jest ok. Ani nie zachwyca, ani nie odrzuca. Nie jest najgorsze. Mogłoby być pudełkiem styczniowym, lutowym, obojętnie... byle nie grudniowym. All I DON"T want for Christmas is ShinyBox oznacza jedynie tyle, że nie nadaje się na prezent pod choinkę. Nie dorównuje poprzednim świątecznym edycjom. Został wręcz przez nie zdeptany.

Kiedyś w świątecznych box'ach można było znaleźć produkty takich marek jak Organique, Lierac czy Pose. Dziś mamy lakier za 6zł, podgrzewacze za 4zł i tusz do rzęs no-name. Widzicie różnicę? ShinyBox powinien przystopować z ilością. Nie zawsze dużo znaczy dobrze. Owszem, reklama do 11 produktów w jednym pudełku zachęca, ale nie to było ideą kosmetycznych box'ów. Czy ShinyBox nie miał być odrobiną luksusu zamkniętą w uroczym pudełku? Czy to nie Shiny obiecuje na swojej stronie najwyższej jakości kosmetyki znanych i cenionych marek? Wolę mniej a efektowniej. Krem Farmona i mascarę no-name zamieniłabym na tusz do rzęs chociaż ze średniej półki. A oba upominki zamieniłabym na jeden - świeczuszkę/wosk Yankee Candle lub cokolwiek mniej poniżającego.

Duże znaczenie miał też dla mnie sam wygląd produktów, ich opakowanie i design. Święta kojarzą mi się z przepychem, brokatem, złotem, srebrem. Spodziewałam się, że otwierając to pudełko przeniosę się do świata bajek z dzieciństwa, a mój box będzie skrzynią połyskujących skarbów. A wśród tych skarbów Farmona z opakowaniem rodem ze sklepu bezcłowego mojego dzieciństwa. W tym momencie również nie zrozumcie mnie źle. Wiem, że nie ocenia się książki po okładce. Chodzi mi jedynie o KLIMAT jakiego oczekiwałam. Pudełko świąteczne. Miłoby było, gdyby w związku z tym utrzymano je w świątecznym klimacie.

Moje pudełko składa się z 9 produktów, z czego 8 jest pełnowymiarowych. Upominki moim zdaniem nie powinny być wliczane jako podstawowa zawartość box'a. Wartość całości to ~174zł, czyli można powiedzieć, że zrobiłam "dobry deal". Ilość produktów oraz wartość boxa jednak w tym momencie nic dla mnie nie znaczą. Postawiłabym na jakość. Czy doczekamy się jeszcze kiedyś starych, dobrych box'ów? Shiny! Nie zapominajcie o pierwotnej idei pudełek! 
  
Nie spieszyłam się z publikacją tego posta. Nie chciałam Was zanudzać jeszcze przed świętami, kiedy na blogach nastąpił wysyp recencji. Dałam sobie czas, który ponoć leczy rany, a z doświadczenia wiem, ze napewno leczy rozczarowanie. Pierwsze notatki na temat box'a spisywałam jeszcze zanim do mnie dotarł. I nie było w nich żadnego pozytywnego słowa na temat tego pudełka. Notatki redagowałam, kiedy box do mnie dotarł, bo trzymając je w dłoniach (kit z tym, że przemoczone) doszłam do wniosku, że w sumie nie jest takie złe. Jeszcze więcej pozytywów znalazłam po czasie, kiedy z produktami się oswajałam, kilkukrotnie czytałam ulotkę, niuchałam, macałam a niektóre już nawet testowałam. Dzięki temu post pozbawiony jest nagromadzonej w nim wcześniej negatywnej energii, bo czas dał mi możliwość spojrzeć na zawartość z innej strony i znaleźć jakieś plusy. 

__________________________________________________________________________________________
  
Jeżeli ktoś chciałby zakupić pojedyncze pudełko lub rozpocząć subskrypcję zapraszam::
Przy okazji dokonując zamówienia z powyższego linku pomagacie mi w zbieraniu gwiazdek, które będe mogła wymienić na darmowe pudełko :)
  
Pozdrawiam,

17 komentarzy:

  1. To pudełko wygląda na XXL tylko na ostatnim zdjęciu. Tak to im za bardzo powiększony zestaw nie wyszedł i ogólnie bardzo słabo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, nie wspomniałam o tym w poście, ale też tak uważam. XXL to jest tylko kartonik, ale nie zawartość.

      Usuń
  2. Sama używam oleju ze słodkich migdałów - polecam. I rzeczywiście kupuję go znacznie taniej ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po pierwszym użyciu jestem zachwycona, ale czas pokaże czy u mnie też się sprawdzi :)

      Usuń
  3. Odcień lakieru piękny Ci się trafił <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, że miesiąc temu taki się nie trafił :) Mollon pro to świetny lakier, ale nie mój kolor. A jak już kolor w moim guście to taki badziewny w użytkowaniu...

      Usuń
  4. Mnie to wkurza to co się dzieje na fanpage shinybox. Początkujące dziewczyny zachwycają się tym pudełkiem jakby pierwszy raz kosmetyki na oczy widziały. Niech cholera zobaczą jakie pudełka były kiedyś. Dzisiaj widziałam komentarz coś w stylu "mam nadzieję, że będzie równie dobre jak super grudniowe". Seriooo??? I tak shinybox bierze sobie do serca i robi z miesiąca na miesiąc coraz gorsze pudełka, a krytyki z pokorą przyjąć nie potrafią.
    Noooo a ta luksusowa maskara to na pewno to "znanych i cenionych marek nie należy :/ Szkoda, że nie jestem blogerką bo bym im takiej antyreklamy narobiła ze głowa mała. Subskrybcje cofam, już więcej się okradać nie dam, bo naobiecują a kaszanę do pudła walą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To był jeden z powodów, przez które zrezygnowałam z box'ów w 2014 roku - to co działo się właśnie na fanpage'u. I fakt, pudełka były wtedy naprawdę dobre, bez porównania z tym co dzieje się teraz. Ale wiesz co? Nie warto podchodzić do tego tak emocjonalnie. Olać to, zawsze można wymienić ShinyBoxa na lepszy model, prawda? :)
      Shiny zawsze będzie miało klientki. Zawsze okryje to ktoś nowy, dla kogo chociażby wydanie 50zł za podwojoną wartość kosmetyków będzie powodem do zachwytów. Pozostaje nam jedynie czekać aż na rynku pojawi się lepszy zamiennik, którego nie zeżre wysoko już stojąca konkurencja :)

      Usuń
    2. To co się dzieje dziewczyny na fanpejdżu to jeszcze nic. Mnie to szlak trafia jak widze pseudo-recenzje ambasadoreczek. Zero konstruktywności. Ja nie wiem jak się tak można sprzedać:/

      Usuń
  5. Bez dodatkowego kosmetyku to pudełko jest słabe.

    OdpowiedzUsuń
  6. Kompletnie nie kręcą mnie tego typu boxy, ale czytam coraz więcej opinii, że zawartość schodzi na psy:/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mnie kręcą, totalnie uwielbiam wszelkiem maści box'y, ale masz rację, z zawartością jest coraz gorzej i zazwyczaj to są tylko rozczarowania po długim oczekiwaniu. Teraz na rynku niedawno pojawiła się ciekawa alternatywa dla Shiny i Glossy, mianowicie Liferia. Za styczeń już mi ShinyBox pobrał hajsy, ale od następnego pudła przerzucam się na Liferię :)

      Usuń
  7. A co myślicie o konkurencie pudełkowym beglossy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie podoba mi się ich polityka. Zamówiłam kiedyś raz i byłam tak zawiedziona postępowaniem z klientami, że nie wiem co musieliby do swoich pudełek wrzucić, żeby mnie zachęcić na zakupy u nich :P
      Poza tym z nimi też bywa różnie: raz pudełka są słabe, innym razem świetne, ale mam wrażenie, że czasami pojemności miniatur są zbyt małe, aby móc obiektywnie ocenić testowany produkt.
      Na rynku box'ów potrzeba świeżej krwi. Bo na początku zawsze klient ma znaczenie. Później wszystko sprowadza się do hajsu.

      Usuń
  8. Słabiutko. Jedynie Biooleo i Mieszadełko spoko, ale cena tego pierwszego to z dupy chyba wzięta...

    OdpowiedzUsuń
  9. Jak to mówią nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. Ukłon w kierunku Shiny, bo pozytywnie zareagowało na zaistniałą sytuację, a i koniec końców Ty też jesteś zadowolona z zawartości :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Styczniowy lepiej im wyszedł

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarze! Wasze zdanie i opinie są dla mnie bardzo ważne, dzięki Wam mogę się doskonalić :) Pamiętaj, aby nie przekraczać pewnych granic. Kultura przede wszystkim! Nie wklejaj proszę linków oraz hamuj swoje frustracje - nie będę publikować takich komentarzy, aby blog nie stał się siedliskiem autoreklamy lub nienawiści.