wtorek, 25 października 2016

Denko: październik 2016

Zbliża się koniec miesiąca, a ja już chyba nic więcej nie "wydenkuję". Co miało sięgnąć denka to sięgnęło, a wyszła tego dość spora gromadka. Minimalizm nie został osiągnięty. Wraz z wykańczaniem nagromadzonych produktów porobiłam kolejne zapasy i bilans się zrównoważył. Nie jest to wprawdzie taki nadmiar z jakim zmagałam się kiedyś, można powiedzieć, że zakupy "na zapas" mam pod kontrolą, ale w tym miesiącu trochę się zapomniałam.
  
    
W tym miesiącu postawiłam na wykańczanie perfum. Mam sporo starych flakonów zużytych w 80% i tak je chomikuję, bo szkoda mi ich wypsikać. Zużyłam też próbki oraz produkty, którym kończyła się data ważności.

  
Każdemu produktowi przy pomocy kolorowych czcionek zostanie przypisana kategoria: Kupię ponownieZastanowię się nad ponownym zakupem oraz Nie kupię ponownie wraz z krótkim uzasadnieniem. Część z tych produktów za jakiś czas doczeka się pełnych recenzji na łamach bloga w oddzielnych postach. Zapraszam :)
  
  
Chusteczki do higieny intymnej Cleanic - chusteczki nieprzyjemne w dotyku i zapachu, podrażniały. Nie trafiły do listy moich ulubieńców.
  
Mydło w płynie jabłko & mięta Linda - edycje limitowane mydeł Linda zwykle się nie powtarzają w Biedronce, więc nie będę miała możliwości zakupić ponownie. Zapach przyjemny, ale mydło samo w sobie słabe na tle kremowych mydeł Lindy.
  
Płyn do kąpieli Lukcja Creamy - cudowny, kremowy, mleczny zapach z niedrażniącymi nutami róży. Aż nie chce się z wanny wychodzić :)
  
  
Peeling do ciała Tutti Frutti wiśnia & porzeczka Farmona - całkiem w porządku niedrogi zdzierak. W pełni spełniał moje oczekiwania, ładnie pachniał. Wrócę do niego, ale zapewne nieprędko, bo już inne peeling czekają w kolejce.
  
Krem do rąk Anatomicals - niekoniecznie odpowiadał mi jego zapach, ale lubiłam go za wchłanialnośc i brak tłustej powłoki. Nie wiem czy zakupię ponownie, chyba że trafię na niego w jakiejś okazyjnej cenie.
  
Farba do włosów Garniej Color Naturals 102 lodowy opalizujący blond - w końcu, po ponad 4 miesiąch niefarbowania odrostów, pozbyłam sie tego skunksa z przedziałku. Używam tej farby, w tym konkretnie odcieniu już dwa lata. Nudzi mnie, ale do ślubu nie chcę eksperymentować z kolorami. Jeszcze przez rok pozostaję przy tym.
  
  
Peeling do twarzy z kwasami owocowymi Synergen - to już któraś z rzędu tubka tego peelingu. Tani i lubiany przeze mnie i narzeczonego. Teraz dam szansę innym markom, ale wrócę do niego kiedyś.
  
Żel do mycia twarzy i demakijażu oczu Isana young - podobnie jak powyższy peeling używam go już od dłuższego czasu. Nie podrażnia oczu, delikatnie pachnie. Kupię ponownie.
  
Tonik łagodzący Nivea - recenzowałam go już na blogu. Sprawdził się, kiedy miałam cerę podrażnioną, ale i cera normalna go polubiła. 
  
  
Wosk Yankee Candle Mandarin Cranberry - to mój pierwszy wosk i nie mogę powiedzieć, że przepadłam. Tak pięknie opisywany na blogach okazał się być tylko spoko. Spodziewałam się większego "wow". Przez mandarynkowo-żurawinowe olejki eteryczne przebija jednak zapach wosku. W każdym razie wypróbuję w najbliższej przyszłości inne zapachy.
  
Woda perfumowana Hugo Boss The Scent - tę próbkę przyniósł mi Bartosz zaraz po premierze w Sephorze, którą ochrania. Jest absolutnie wspaniała, ale droga. Kupimy sobie damską i męską wersję w prezencie przedślubnym w przyszlym roku. To będzie zapach naszego ślubu.
  
Woda toaletowa Bruno Banani About Woman - domyślam się, że to podróbka :) Nie mogę porównać do oryginału, bo został wycofany ze sprzedaży. Trwałość jest bardzo dobra, intensywnie pachnie. Zapach urzekł mnie od pierwszego "niuchnięcia". W przypływie uwielbienia zakupiłam jeszcze jedną fiolkę, zanim zapach mnie wymęczył. Zapachu mam już dość. Raczej nie kupię ponownie.
  
Woda toaletowa Avon Pur Blanca Elegance - najpiękniejszy zapach całej serii, zaraz po "blossom", który dawno już wycofano ze sprzedaży. Trwałość perfum Avon'u nie jest może powalająca, ale do tego zapachu na pewno wrócę.
  
  
Glinka kaolinowa Organique - obudziałam się, że mam tą glinkę na miesiąc przed końcem daty ważności. Zużyliśmy ją wspólnymi siłami z narzeczonym i wnioski mamy podobne. Nie wiemy czemu służy, nie przyniosła żadnych widocznych ani wyczuwalnych zmian. Po użyciu nie czuliśmy się ani trochę piękniejsi. Ani obiecywanego ściągania, ani regeneracji, ani elastyczności, ani rozjaśnienia. Taka pielęgnacyjna strata czasu i pieniędzy.
  
Krem rozjaśniający przebarwienia - dostałam te próbki kiedyś w prezencie do kremów przeciwtrądzikowych tej firmy. Miałam je zużyć pod koniec kuracji, a jakoś zapomniało mi się o nich. Nie mogę ocenić działania po trzech próbkach, które wystarczyły mi jedynie na 6 aplikacji. Trochę mnie wysypało, ale nie wiem czy to wina kremu czy nagłej zmiany pogody. Zastanowię nad zakupem. Samą markę Bioliq lubię i cenię.
  
Próbki Synchroline - nieszczęsne próbki jeszcze z ShinyBoxa, które trafiły mi się trzykrotnie. Oczywiście po próbkach działania ocenić nie mogę, ale i tak wiem, że produktu tej firmy nigdy nie kupię. Nie przepadam za nimi, za ich zapachem, szatą graficzną. Nic mnie tu nie przyciąga.
  
Szampon ultra mocny Maribell Perfect - szampon ma za zadanie walczyć z żółtą poświatą po farbowaniu włosów na blond. Próbkę wypróbowałam tuż po farbowaniu odrostów i rzeczywiście jakiś tam niewielki efekt był, ale krótkotrwały. Szampon kupię, z ciekawości i na wypróbowanie.
  

 __________________________________________________________________________________________

Znacie/używacie któreś z wymienionych wyżej produktów?
Koniecznie podzielcie się swoimi zużyciami tego miesiąca! :)
  
Pozdrawiam,

7 komentarzy:

  1. A widzisz mi też Yankee Candle średnio podpasowało. Taki bum na blogach i tyle zachwytów, a tymczasem męczący zapach wosku i cmentarza. No, ale z tego co widzę większość blogerek współpracuje z goodies a wiadomo, że jak za darmo to dupę trzeba lizać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zawsze jest tak, że współpraca i darmowy produkt = lizanie dupy. Choć zgodzę się, zastanawiający jest ten fenomen i same zachwyty, bo tylko z nimi się dotychczas spotkałam :) Nie wiem jak wygląda współpraca/ambasadorowanie Goodies, ale wszystkie ambasadorki w swoich postach piszą, że produkt KUPIŁY. Ile w tym prawdy, nie wiem :)

      Usuń
  2. Z tutti frutti polecam żele do kąpieli :) Mam od nich taki sam peeling ale w większym opakowaniu. Jestem bardzo zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Miałam kiedyś tego Organique'a z Shiny i podzielam Twoje zdanie.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarze! Wasze zdanie i opinie są dla mnie bardzo ważne, dzięki Wam mogę się doskonalić :) Pamiętaj, aby nie przekraczać pewnych granic. Kultura przede wszystkim! Nie wklejaj proszę linków oraz hamuj swoje frustracje - nie będę publikować takich komentarzy, aby blog nie stał się siedliskiem autoreklamy lub nienawiści.