wtorek, 6 września 2016

Kremy przeciwsłoneczne: Ziaja vs Rejuvi

W 2014 roku rozpoczęłam naukę w szkole policealnej zawodowej na kierunku technik usług kosmetycznych. Był to zaledwie roczny epizod, który stanowił rolę „zapychacza wolnego czasu” w oczekiwaniu na otwarcie trzeciego semestru administracji. Nie wyniosłam wprawdzie zbyt wielu umiejętności praktycznych, poza podstawowymi zabiegami (z tego powodu nie kontynuowałam nauki w drugim roku), za to dość mocno poszerzyłam wiedzę dotyczącą pielęgnacji twarzy, szyi i dekoltu. Nasza kosmetyczka miała swoją własną listę 7 grzechów głównych, a wśród nich niedostateczna ochrona przez promieniowaniem UVA i UVB lub jej całkowity brak. Nie ważne czy się opalasz czy tylko na chwilę wyskoczyłaś do sklepu, niezależnie od pogody i pory roku – ochrona przeciwsłoneczna to podstawa. Zawsze.
    
  
Muszę przyznać, że niewiele przykazań naszej nauczycielki-kosmetyczki przestrzegam, jednak zwykle wynika to z pośpiechu. Zwyczajnie zapominam. Inaczej jest jednak z filtrami. Słusznie czy nie słusznie – rzadko używam, bo nie lubię i już. Na ich aplikację decyduję się po zabiegach typu mikrodermabrazja lub peeling kawitacyjny, kiedy skóra jest bardziej narażona na skutki oddziaływania promieniowania słonecznego, ewentualnie latem w bardzo upalne dni.
  
Dziś post z serii tani vs. drogi. Filtr Ziaji zakupiłam zeszłej wiosny w pośpiechu zaraz po pierwszym zabiegu mikrodermabrazji, a Rejuvi w tym czasie był już zamówiony u nauczycielki. Jak wypadają oba produkty w porównaniu? Zapraszam :) 

Rejuvi Facial Sun Block SPF 40 – 66zł / 65ml (100 ml produktu ~ 101zł)
Ziaja tonujący krem do twarzy SPF 50 – 17zł / 50ml (100 ml produktu ~ 34zł)
   
  
Oba kremy występują w klasycznych tubkach o pojemnościach: 65 ml Rejuvi i 50 ml Ziaja. Podstawową różnicą jest wysokość filtra, jednak nie ma to zbyt dużego znaczenia. Przy mojej jasnej cerze ochrona o wartości SPF 40 w kremie Rejuvi jest wystarczająca. Nie uważam zatem, aby ta dodatkowa dziesiątka Ziaji miała wysuwać właśnie ten krem przed szereg w porównaniu obu filtrów.
  
Oba recenzowane produkty zawierają barwnik mający na celu ukryć efekt bielenia, za który odpowiada dwutlenek tytanu w składzie. Cel osiągnięty, jednak o ile lekko żółtawe zabarwienie w kremie Rejuvi ładnie i równomiernie wtapia się w skórę, tak Ziaja pozostawia na mojej twarzy widoczne plamy, choć na pierwszy rzut oka jej odcień wydaje się być bardziej stonowany niż w pierwszym produkcie. 
  
  
Konsystencja obu filtrów również się różni. Pierwszy jest dość gęsty i treściwy, a rozprowadzanie po skórze stanowi czystą przyjemność. Wizualnie pozostawia matowe wykończenie, odcień jest niewidoczny, jednak jest dość ciężki i czuć go na twarzy cały dzień. Zapach przyjemny, delikatny, wyczuwalne masło Shea. Nie zauważyłam żadnych negatywnych skutków jego stosowania. Natomiast konsystencja kremu Ziaji jest nieco bardziej rzadsza, lekko tłusta i klejąca. Być może dlatego źle się rozprowadza pozostawiając plamy na twarzy, niekiedy nawet wałkując się. Delikatnie świeci się na skórze, więc wymaga przypudrowania. Zapach również przyjemny, ale za mocny, po dłuższym czasie wręcz drażniący. Po kilkudniowym stosowaniu moja skóra robi się szorstka i podrażniona, a pomimo omijania okolic oczu, powieki są zaczerwienione i pieką. Oba filtry łączy wydajność – nie potrzeba wiele produktu na pokrycie całej twarzy, szyi i dekoltu. 
  
  
Skład kremu Rejuvi odbił się dosyć głośnym echem wśród moich koleżanek z kosmetycznej grupy. Zachwalany przez naszą nauczycielkę jako bezpieczny i absolutnie najlepszy oraz zakupiony przez niemal wszystkie z nas okazał się zawierać składniki, które nijak przekładają się na jego wysoką cenę. O ile zastosowanie dwutlenku tytanu mnie nie dziwi, w końcu jest to najlepszy filtr stosowany w większości tego typu kremów, tak Oxybenzone jest uważany za substancję bardzo szkodliwą, zaburzającą gospodarkę hormonalną, prowadzącą do zatrucia organizmu. Szczególnie groźny dla przyszłych matek, bo odpowiada za niedorozwój płodu. Ponadto przyczynia się do powstawania nowotworów skóry, czyli kupując ten produkt wpadamy z deszczu pod rynnę. W/w substancja nie znalazła się w składzie filtru Ziaji, jednak nie obyło się bez dwutlenku tytanu, emolientów zapychających pory i rakotwórczych emulgatorów.
    
 

Trudno porównywać ze sobą te dwa produkty z tak różnych półek cenowych. Choć w praktyce Rejuvi sprawdził się u mnie lepiej, tak jego skład znacząco obniża jego wartość, 66zł to za dużo. Zużyję go do końca, ale ponownie nie kupię. Plamy na twarzy i kleistą konsystencję Ziaji byłabym w stanie znieść ze względu na cenę, ale tylko gdyby krem nie działał na mnie uczulająco. W tym przypadku jest przekreślony i używa go już ktoś inny – w końcu na każdą cerę każdy produkt i składnik oddziałowuje inaczej, a niektóre składniki mogą, ale nie muszą uczulać. Nie powrócę do żadnego z recenzowanych filtrów.

 __________________________________________________________________________________________

Znacie te kremy? Używaliście? Jak sprawdziły się u Was? 
A może macie jakiś warty uwagi filtr do polecenia?
  
Pozdrawiam,

8 komentarzy:

  1. Miałam Ziaję, ale wersję matującą i szczerze mówiąc też tak sobie wypadła...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nigdy dotychczas nie narzekałam na produkty Ziaji. Szkoda, że filtry im nie wyszły.

      Usuń
  2. O marce Rejuvi nigdy nie słyszałam, ale z tego co piszesz faktycznie krem nie jest wart swojej ceny. Ziaję stosuję od zawsze, ale z tym kremem nie miałam jeszcze do czynienia. Szczerze mówiąc to nie wiedziałam nawet, że używanie filtrów jest takie ważne :D Jeżeli już to używam tylko na ciało kiedy się opalam. Do twarzy nigdy nie stosowałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A widzisz, ja też nie miałam o tym pojęcia :) W każdym razie uważam, że nasza nauczycielka popadała niekiedy w paranoję, jeżeli chodzi o pielęgnacje. Ja tam nie popadam w skrajności :D

      Usuń
  3. Wypróbuj filtry tonujące Biodermy, mogę osobiście polecić ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to już wiem co wypróbować w przyszłym roku :) Dzięki!

      Usuń
  4. Pierwszy raz słyszę o Rejuvi... rozumiem jak to jest wykosztować się na cos niewartego swojej ceny. Ciekawe jakby ta Ziaja sprawdzila się u mnie...

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarze! Wasze zdanie i opinie są dla mnie bardzo ważne, dzięki Wam mogę się doskonalić :) Pamiętaj, aby nie przekraczać pewnych granic. Kultura przede wszystkim! Nie wklejaj proszę linków oraz hamuj swoje frustracje - nie będę publikować takich komentarzy, aby blog nie stał się siedliskiem autoreklamy lub nienawiści.