sobota, 27 sierpnia 2016

Podsumowanie miesiąca - SIERPIEŃ 2016

Sierpień minął szybko i pod znakiem brzydkiej pogody. Po ponad dwumiesięcznej labie już za kilka dni czeka mnie powrót do pracy i chociaż wydawało mi się, że stres z nią związany dawno przełamałam tak teraz powrót do dzieci i szukania ciekawych rozwiązań na przebieg naszych zajęć napawa mnie przerażeniem. Spoglądając na całe dwumiesięczne wakacje nie miałam zbyt wielu okazji do wypoczęcia i zrelaksowania się. W szczególności przełom lipca i sierpnia przyniósł nam niemałe problemy i mnóstwo zgryzot, które zakończyły się szczęśliwie, a osoba za nie odpowiedzialna powinna mieć świadomość tego, że karma wraca ze zdwojoną siłą... Zapraszam na podsumowanie kończącego się miesiąca :)
  

  
PRYWATNIE

Sierpień był miesiącem samotnych niedziel. Bartek nie pracował w weekendy od ponad pół roku, tym bardziej więc ciężko było mi teraz przywyknąć do jego nieobecności i znaleźć sobie jakieś zajęcie. Pochłonęła mnie blogosfera i blisko dwa tygodnie pracowałam nad wyglądem bloga i motywowałam się do powrotu. Koniec miesiąca przyniósł natomiast dobrą informację o zdanym egzaminie zawodowym - jestem technikiem administracji drodzy państwo! :)
  
Wraz z początkiem miesiąca wybraliśmy ostatecznie datę ślubu. Rozważaliśmy dwie opcje: czerwiec lub sierpień. Wyboru dokonał mój tata, który zadecydował, że woli prowadzić mnie do ołtarza już jako 50-latek (będzie świętował w lipcu ;). Rezerwacje sali i kościoła już poczynione. Muszę jeszcze pospieszyć się z wyborem fotografa, fryzjera i makijażystki; czas leci a wolne terminy uciekają. 5 sierpnia 2017 roku będzie naszym dniem!
  
  
Kiedy słowo "ślub" zaczyna nabierać poważniejszego znaczenia i przestaje być tylko odległymi planami okazuje się być ciężkim orzechem do zgryzienia. Każda z rodzin ma swoje trzy grosze do dorzucenia i własną wizję ślubu. Mamy za sobą już wiele kompromisów a przed nami zapewne jeszcze kolejne. I choć do ślubu jeszcze cały rok wybór sukni wiosną 2017 już napawa mnie przerażeniem. Będę mierzona, macana, oglądana przez obcych ludzi i ostatecznie zapewne wybiorę pierwszą lepszą kreację byle jak najszybciej stamtąd uciec. O nocnych koszmarach, w których na godzinę przed wydarzeniem wciąż nie jestem "zrobiona", nie wspomnę :P

  
ROZRYWKOWO
  
Muzycznie przez cały miesiąc towarzyszył mi utwór Make me... w wykonaniu Britney. Jestem oczarowana nowymi, zaskakującymi i zupełnie nie-brytowymi brzmieniami. Od wczoraj natomiast osłuchuję się już z całą najnowszą premierową płytą, której recenzję opublikuję już we wtorek :) Na ekranie z kolei męczę zaległe odcinki Singielki, żeby być w pełni gotową na nowy sezon we wrześniu.



ZAKUPOWO
  
Na nowo odkryłam second-hand'y! Przeprowadzka do Olsztyna jakoś zniechęciła mnie do sprawiania sobie zakupowych przyjemności. Wszędzie daleko i ciężko było mi przywyknąć do miejskiego gwaru. Teraz na Jarotach mam wszędzie blisko, w obrębie 500 metrów 4 supermarkety, kilka aptek, poczta, warzywniaki, sieciówki, chińczyki, wszystko! I duży SH dokładnie naprzeciwko mojego bloku. 
    
  
Od początku miesiąca jestem tam w każdy piątek. Wtedy mają najtaniej, bo są przed całkowitą wymianą towaru. I tak w tym miesiącu upolowałam 7 ciuszków za łączną kwotę, uwaga, 25zł. Najwięcej dotychczas zapłaciłam za świąteczny sweter (7zł), a najmniej wyniosła mnie czarna, satynowa bokserka z zipem (1,2zł). A moją perełką jest poniższa sukienka - 3,5zł! O łupach z SH zrobię osobny post, kiedy trochę więcej się tego nazbiera :)
  
   
W tym miesiącu stałam się też posiadaczką nowego obiektywu. Wprawdzie mam już w swojej kolekcji stałoogniskowca, jednak manualne obiektywy z mocowaniem M42 przestały mi wystarczać. Do selfie cykanych z pilota i elementów ruchomych zupełnie się nie nadają, a przy kitowcu nie uzyskamy tak pięknego bokehu w portretach. Wiecie, jak bardzo się jaram?
  
  
  
FOTOGRAFICZNIE
  
Kiedyś zabierałam ze sobą aparat dosłownie wszędzie. Dziś często o nim zapominam lub po prostu nie mam czasu. Na każdym kroku przekonuję się, że do mieszkania w dużym mieście trzeba się urodzić. Ja, wychowana w małej miejscowości, wciąż nie mogę przywyknąć do miejskiego tempa i z przerażeniem patrzę jak czas przelatuje mi między palcami. Brak czasu na dawne pasje trochę mnie przytłacza. Chyba najwyższa pora na jakieś postanowienia i dokładniejszą organizację czasu. W tym miesiącu tylko jeden raz towarzyszył nam aparat, a w rezultacie powstało to zdjęcie:
  
    
__________________________________________________________________________________________
   
Jestem ciekawa jak Wam minęło lato? 
Wy też odczuwacie melancholię wraz z nadchodzącymi powiewami jesieni?

Pozdrawiam i do "zobaczenia" we wtorek,

11 komentarzy:

  1. Świetne łupy, zazdroszczę takiego lumpeksu!

    Ja też szykuję się do ślubu, miesiąc przed Tobą i doskonale rozumiem Twoje obawy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja sama sobie zazdroszczę :P Gdybym dokładnie te same ciuchy miała kupić w Olsztynku za każdą sztukę zapłaciłabym minimum 5x więcej.

      Usuń
  2. Tez posiadam ten obiektyw i bardzo go rekomenduje. Dobry wybor bez dużego nakładu pienieznego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Krótko go używam, ale też sobie chwalę. Co prawda zdarzają się nieprawidłowości w autofocusowej ostrości, ale za tą cenę i tak jest super.

      Usuń
    2. Fakt, najgorzej jest przy tych najniższych wartościach przysłony, ale przy f/2,5 jest już całkiem przyzwoicie :)

      Usuń
  3. Zobaczysz, do ślubu szybko czas zleci i nie będzie tak strasznie :))) Trzymam kciuki :)

    Świetne zakupy i uroczy kapelutek. Też z SH?

    OdpowiedzUsuń
  4. Koniecznie zrób post o ciuchach z SH. Jaram się lumpeksami!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taki post na pewno powstanie :) Jeszcze tylko trochę więcej ciuszków uzbieram :)

      Usuń
  5. Jejku, jak ja Ci zazdroszczę tej daty! <3 Swoją drogą, dokładnie tego samego dnia będę z moim narzeczonym bawić się na weselu znajomych... A na swoim, jeśli się uda, jakoś rok później... :D

    Ah tak. No i na prawdę nie rozumiem, jak niektórzy to robią, że znajdują w SH tak świetne rzeczy. Ja poszukiwania najczęściej zlecam mamie lub cioci, bo sama nie umiem... :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sekret fajnych zdobyczy z SH to mierzenie wszystkiego do czego nie jesteś przekonana :D Niektóre ciuchy na wieszakach wyglądają jak szmaty, a idziesz mierzyć i bach - wyglądasz zajebiście! :P

      Usuń

Dziękuję za komentarze! Wasze zdanie i opinie są dla mnie bardzo ważne, dzięki Wam mogę się doskonalić :) Pamiętaj, aby nie przekraczać pewnych granic. Kultura przede wszystkim! Nie wklejaj proszę linków oraz hamuj swoje frustracje - nie będę publikować takich komentarzy, aby blog nie stał się siedliskiem autoreklamy lub nienawiści.