wtorek, 23 sierpnia 2016

Aranżacja balkonu za 400zł

Po zmianie miejsca zamieszkania, kiedy początkowa ekscytacja nowym i o wiele ładniejszym miejscem minęła, zaczął mi wadzić balkon. Przed wprowadzką wiązałam spore nadzieje z balkonem,  jednak w praktyce okazał się nie spełniać moich oczekiwań. Brzydka osłona balustrady leżała rzucona w kącie, a w drugim kącie stało krzesło biurowe i obskurny taboret, który ktoś musiał wynieść, bo nie pasował ni w pięć ni w dziesięć do wystroju mieszkania. Sama balustrada była poplamiona a ściany pozostawiały wiele do życzenia. Zdecydowanie nie była to przestrzeń, w której można by było spędzać poranki przy kawie i śniadaniu.
    
  
Początkowo planowałam wynieść balkonowe graty do piwnicy a kupić jakiś tani, plastikowy zestaw dwóch krzeseł ze stolikiem, żeby ot tak prowizorycznie coś postawić i móc posiedzieć. Doskonale jednak wiedziałam, że taka nieestetyczna opcja nie spełni w stu procentach moich oczekiwań. Do pomocy ruszyła wyszukiwarka google i w ten sposób trafiłam na post pt. „Balkon w bloku – jak go urządzić za 400zł” na blogu designyourlife, który swoją drogą znalazł się potem na liście moich ulubionych, często odwiedzanych blogów :) Miałam nadzieję, że idąc tropem tego postu odnajdę inne aranżacje balkonów ograniczone niskim budżetem, ale niestety nie trafiłam na nic konkretnego. Owszem, mnóstwo zdjęć było inspirujących, jednak w większości porad klarowała się zasada „Im więcej kwiatów, tym lepiej”, bądź też „Im większy budżet, tym lepszy efekt”.  A czy skromne, urządzone niskim kosztem balkony nie mogą być ładne i efektowne? Wspomniany wyżej post był jedynym konkretnym, w którym krok po kroku opisane było jak się za robotę zabrać i  jak wygląda to cenowo. 

Czytając o balkonie za 400zł wydawało mi się początkowo, że jestem w stanie zredukować ten budżet nawet o połowę. To tak z przyzwyczajenia, że na allegro wszystko kupuję taniej niż w sklepach sieciowych. Cóż, w tym przypadku nie udało się nagiąć budżetu i rzeczywiście okazało się, że 400zł to absolutne minimum, aby w skromny i jednocześnie efektowny sposób urządzić balkon. My określiliśmy sobie to jako maksymalny budżet, którego za wszelką cenę nie możemy przekroczyć. Przede wszystkim dlatego, że nie wiemy czy w przyszłym roku będziemy tu jeszcze mieszkać. A nawet jeżeli spędzimy tu jeszcze kolejny wiosenno-letni sezon to i tak będzie to nasz ostatni, ponieważ syn właścicieli od października przyszłego roku rozpoczyna studia w Olsztynie i to mieszkanie nie będzie już wynajmowane. Co ciekawe, nie przekroczyliśmy budżetu, a zmieściliśmy się w nim na styk. Wydaliśmy okrąglutkie 400zł :)

Podążając wypunktowanymi na blogu designyourlife poradami przedstawię Wam jak przebiegała metamorfoza naszego balkonu :) A ten charakteryzuje się brzydkimi ścianami, dość mocnym skosem ułatwiającym odpływ deszczówki oraz wyjątkową niewymiarowością. Ma jedynie metr szerokości i 5,5 metra długości. Zaczęłam więc od rozrysowania planu w skali 1:20. Oto jak krok po kroku odmieniliśmy balkonową przestrzeń:
  
Sprzątanie oraz odświeżenie ścian
  
    
W pierwszej kolejności wynieśliśmy do piwnicy wszystkie zbędne elementy, które czyniły balkon graciarną. Umyliśmy balustradę i parapety z niespodzianek, jakie pozostawiły po sobie latający, ptasi goście a na końcu odświeżyliśmy białą farbą ściany. Tu można by zrobić zdecydowanie więcej. Ściany się kruszą, jak widzicie na zdjęciach. Postanowiliśmy jednak nie inwestować w elementy stałe, w końcu to nie nasze mieszkanie. A miejsca, w których ściana się wykruszyła wypełniliśmy jedynie farbą co wystarczająco rozjaśniło balkon.
  
Montaż maty balkonowej
  
  
Warto osłonić się przed wścibskimi spojrzeniami. A tych nie brakowało, zarówno ze strony przechodniów, którzy uwielbiają zadzierać głowy w kierunku naszego czwartego piętra; jak i mieszkańców sąsiadującego bloku, w szczególności jednej kobiety, która nie odpuszczała i obserwowała nas za każdym razem, kiedy wychodziliśmy na balkon. W szczególności upodobała sobie Bartka :) Tu zdecydowaliśmy starą, szarą, płócienną matę zamienić na matę trzcinową. Chociaż zdaniem autorki designyourlife nie jest to najpiękniejsze rozwiązanie uzyskany efekt w pełni spełnia moje oczekiwania i nie wyobrażam sobie wyboru innej opcji. Matę o wymiarach 100cm x 600cm znaleźliśmy w Practikerze w cenie 55zł, a zamontowaliśmy ją za pomocą plastikowych opasek zaciskowych, które znaleźliśmy w wyposażeniu wynajmowanego mieszkania.
  
Zakup mebli balkonowych
  
  
Tu napotkaliśmy wiele przeszkód. Przede wszystkim powstał zgrzyt pomiędzy wizją moją a Bartka. Jemu zdecydowanie nie odpowiadał komplet z Jyska, w przeciwieństwie do mnie. Zgodziłam się na poszukiwania czegoś innego, jednak albo oferowane komplety ledwo mieściłyby się w wąskim balkonie albo ceny były zbyt wysokie. Drogą kompromisu zdecydowaliśmy się na komplet bistro z Jyska, jednak tu okazało się, że w Olsztynie dostępny jest jedynie stolik, a w Bartoszycach krzesła są w innej wersji kolorystycznej niż stolik. Udało mi się odnaleźć identyczny zestaw na Agito.pl i wraz z wysyłką cały komplet wyniósł nas 159zł.
  
Zakup skrzynek na mebel balkonowy
  
Przy tak długim balkonie sam stolik z krzesełkami to za mało. Trzeba było wypełnić w jakiś sposób pustą przestrzeń. Zastanawiałam się między wykorzystaniem palet lub drewnianych skrzynek po owocach. Padło na tą drugą opcję, tylko skąd przygarnąć takie skrzyneczki? Zdecydowanie odradzam allegro. Ceny tam wahają się między 5-10zł, a wysyłka przy zakupie kilku sztuk sięga nawet 25zł. Na aukcjach widnieją nierzeczywiste zdjęcia czystych, równych skrzynek. Na niektórych w celu przyciągnięcia klienta umieszczono nawet zdjęcia jakie cuda można z nich wyczarować. Tymczasem z komentarzy kupujących wynika, że skrzynki rażąco różnią się od przedstawionych fotografii, są poszarpane, niekiedy połamane, z wystającymi gwoździami i cuchnące stęchlizną. Zdecydowanie lepiej najpierw osobiście przyjrzeć się skrzynkom: pomacać, poprzebierać, pomarudzić i wybrać te – naszym zdaniem – najładniejsze. Poszukiwania rozpoczęliśmy od miejskich bazarków, jednak tam wszystkie panie kręciły nosem i tłumaczyły się, że muszą rozliczać się ze skrzynek i te nie są na sprzedaż. Podczas wizyty w Bartoszycach ktoś polecił nam wybranie się do tamtejszej hurtowni owoców i warzyw i udało się. Zdobyliśmy 6 skrzyneczek w cenie 4zł/sztuka. Kupując w ciemno na najtańszej aukcji allegro za sztukę zapłaciłabym ponad 9zł z wysyłką.
  
  
Stan skrzynek, pomimo iż wybraliśmy najładniejsze, pozostawiał wiele do życzenia. Właściwie wątpiłam czy cokolwiek uda mi się z nich stworzyć. W ruch poszedł papier ścierny i tak przez kilka dni szorowaliśmy poszarpane deski do uzyskania odpowiedniej gładkości (a właściwie znośnej, nieraniącej już skóry szorstkości). Do malowania użyliśmy tej samej farby, którą odświeżaliśmy ściany balkonu. Pierwsza warstwa biała, a ostateczna kolorystyka skrzynek wyklarowała się wraz z zakupem pierwszych dodatków balkonowych. Do uzyskania oczekiwanych odcieni zakupiliśmy dodatkowo pigmenty czarny i morski. Natomiast nabłyszczający i zabezpieczający lakier znalazłam u taty w garażu. Na regał wykorzystałam cztery skrzynki, jedną dodatkowo jako stolik pod kwiaty po przeciwnej stronie balkonu. Kupiłam zatem o jedną skrzynkę za dużo.
  
Zakup kwiatów i dodatków na balkon
  
  
Do ostatniej chwili nie wiedzieliśmy jak wyglądać będzie nasz balkon. Ja planowałam urządzić go w swojej ulubionej kolorystyce w pastelach z dużą ilością białych kropek. Z drugiej strony to miał być NASZ a nie mój balkon i cukierkowość została przekreślona. Przeszliśmy Jysk wzdłuż i  wszerz kilkukrotnie zanim wyklarowała nam się jakaś konkretna wizja. Bartek wybrał dywanik. Zaraz po nim wygrzebaliśmy z koszyka pełnego tandetnych pomarańczowo-czerwono-zielonych poduch śliczną turkusowo-szarą. I taką kolorystykę obraliśmy jako przewodnią. Na kwiatach z kolei się nie znam, nie mogło ich jednak zabraknąć. Wybór padał na wszystko co tylko mi się spodobało, ale niestety kilka kwiatków przekwitło mi już po miesiącu.
  
Trochę rękodzieła
  
  
Tego nie mogło zabraknąć :) Zebrałam co tylko w domu nadawało się do recyklingu i nie wydając ani grosza samodzielnie stworzyłam kilka ozdób :)
  
Przed i po
  
Cudów może i nie ma, ale zrobiło się przytulniej i przyjemnie spędza się tu czas.
  
 
 
 
  
W szafce pod kuchennym zlewem znalazłam dwie nieduże łubianki. Miały być do wyrzucenia, a tymczasem zastosowałam je jako doniczki na skalniaczek, który skubnęłam z ogródka mamy. Roślinki odcięłam sobie nożyczkami i gęsto układałam na ziemi, same się ukorzeniły. Ładnie się rozrosło i zgęstniało do dnia dzisiejszego, w dodatku nie trzeba się zbytnio martwić o podlewanie a roślinki przeżyją zarówno upały, jak i największe mrozy :)
  
 
 
 
 
  
Podsumowanie kosztów
  
- farba i pędzle, Auchan, 16zł
- pigmenty, osiedlowy sklepik budowlany, 2 x 4,5zł = 9zł
- osłona balustrady, Practiker, 55zł
- skrzynki drewniane, hurtownia owoców i warzyw, 6 x 4zł = 24zł
- stolik + krzesła, Agito.pl, 159zł
- poduszki ogrodowe, Jysk, 2 x 6zł = 12zł
- dywanik, Jysk, 25zł
- turkusowy lampion szklany, Jysk, 17zł
- mata na stół, Pepco, 4zł
- szara latarenka/lampion na stół, Pepco, 5zł
- małe ozdoby, chińczyk, 10zł
- kwiaty, OBI, 64zł

RAZEM: 400zł
   
   
Pozostałe elementy:
- papier ścierny i rękawice ochronne, wynalezione w garażu taty
- lakier bezbarwny do zabezpieczenia skrzynek, garaż taty
- kolorowe osłonki doniczek, wypożyczone od znajomej na jeden sezon
- łubianki i ceramiczna doniczka, znalezione w wyposażeniu mieszkania
- skalniakowe roślinki, ogród mamy
- opaski zaciskowe do montażu maty balkonowej, znalezione w wyposażeniu mieszkania
- zioła w doniczkach, wcześniej stały w kuchni
- sukulent, moja półroczna roślinka
- rękodzielnicze ozdóbki
  
Cały proces metamorfozy balkonu zajął nam około dwa tygodnie. Niestety pogoda nas nie rozpieszczała i nie mieliśmy zbyt wielu okazji nacieszenia się tym miejscem.

Jak Wam się podoba? :)

Do zobaczenia,

7 komentarzy:

  1. Balkon wygląda rewelacyjnie. Dużo dobrej roboty wykonaliście i było warto :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo uroczy zakątek Wam wyszedł. W tym roku pogoda nie rozpieszczała i pewnie zbyt dużo okazji do nacieszenia się nim nie mieliście.

    OdpowiedzUsuń
  3. Kawał dobrej roboty :) Szkoda, że sama nie mam balkonu...

    OdpowiedzUsuń
  4. No balkon nie zachęcał, nie dziwię się, że chciałaś coś zmienić. A zmiana jak się patrzy! Tylko pozazdrościć takiego zakątka :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Półka ze skrzynek przeurocza <3 Muszę sama wypróbować :)))

    OdpowiedzUsuń
  6. A cóż to za niebieski napój? :P

    Piękne rzeczy wykonałaś własnymi rączkami na ten balkon. Może jakiś tutorial DIY?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Blue Curacao :)
      A nad tutoriale na pewno jeszcze jakieś będą się pojawiać :)

      Usuń

Dziękuję za komentarze! Wasze zdanie i opinie są dla mnie bardzo ważne, dzięki Wam mogę się doskonalić :) Pamiętaj, aby nie przekraczać pewnych granic. Kultura przede wszystkim! Nie wklejaj proszę linków oraz hamuj swoje frustracje - nie będę publikować takich komentarzy, aby blog nie stał się siedliskiem autoreklamy lub nienawiści.