sobota, 31 grudnia 2016

Podsumowanie roku 2016 w zdjęciach

Witajcie Kochani! W przerwie między zalotką a mascarą przybywam do Was w ten sylwestrowy poranek z odrobiną prywaty - podsumowaniem mijającego roku. To rok, w którym boleśnie przekonałam się, że rodzice mieli rację, a życie nie składa się tylko z samych wzlotów. Upadałam wielokrotnie; zdarzały się sytuacje, które wydawały się być bez wyjścia. Nie czuję się jeszcze wystarczająco silna, aby stawić czoła kolejnym problemom dorosłości i samodzielności, ale wierzę, że ze wsparciem bliskich dam radę. Dziś zapominam o troskach a skupię się tylko na tym co naistotniejsze, a w dalszej części postu zapraszam do zdjęć :)
    

wtorek, 27 grudnia 2016

All I (don't) want for Christmas is ShinyBox

ShinyBox z reguły dawał czadu na święta. Zdarzały się w przeciągu każdego roku pudełka słabsze lub lepsze, ale grudzień był zawsze najbardziej ekscytujący i zdecydowana większość produktów w grudniowych edycjach była pozytywnie odbierana przeze mnie i pozostałe ShinyDziewczyny. W trakcie mojej długiej przerwy od zamawiania pudełek dwukrotnie pożałowałam, że ominęło mnie grudniowe pudełeczko. W tym roku skusiła mnie reklama, która swój początek miała już w listopadzie. Ale czy tegoroczna świąteczna edycja zdołała dorównać tym poprzednim?

wtorek, 20 grudnia 2016

Świąteczne ciasto cynamonowe z marchewką i orzechami

Powiecie: jak to? Marchewkowe ciasto na święta? A co ma piernik do wiatraka? No więc nie wiedziałam co zrobić z toną marchwi, którą w promocji w Biedronce nabył mój narzeczony pokazując z uśmiechem od ucha do ucha, że kupił, że promocja, się przyda :D Ale ileż to można jeść surówkę z tartej marchewki i zupy? No więc wymyśliłam sobie ciasto, tym bardziej, że marchewkowego nigdy jeszcze nie kosztowałam. A żeby było "na czasie" dodałam cynamonu i orzechów. I taki oto tygrysek wyszedł, inspirowany trochę babką zebrą :)
    

sobota, 17 grudnia 2016

3 propozycje bransoletek na święta

Bransoletki są moją coroczną tradycją. Lubię takie nagromadzenie świątecznych elementów. Po kliknięciu w "czytaj dalej" zobaczycie co moje rączki nalepiły w tym roku :)
  

wtorek, 13 grudnia 2016

Sephora: Color around the world (palety cieni)

Po wymęczeniu nudziaków z Make Up Revolution, która bardzo zawiodła mnie swoją jakością już od dłuższego czasu marzyła mi się dobrze napigmentowana i jednocześnie niebadziewna paleta cieni. Początkowo mierzyłam dość wysoko, jednak stwierdziłam, że Urban Decay w obliczu narastających ślubnych wydatków to zbyt wysoka półka. Wybrałam się do Sephory z pewnością, że tam mi dobrze doradzą i oto z czym wróciłam.
  
  
Paryska mademoiselle, nowojorska fashionistka, diva z włoskiej kawiarni a może brazylijska tancerka ze słonecznych ulic Rio? Sephora zabrała mnie w kolorową podróż dookoła świata z zestawem czterech paletek Color around the world. Jakie wrażenia po podróży? Zapraszam do recenzji :)

sobota, 10 grudnia 2016

5 propozycji breloków na święta

Breloki nigdy nie są przemyślaną przeze mnie formą rękodzieła. Powstają z elementów, które pozostały mi w nadmiarze po składaniu bransoletek, a dodatkowo uzupełnione najczęściej ostatkami wstążek, z których nie da się już zawiązać dwóch kokardek do kolczyków. Jak widać nic u mnie nie ginie i nawet resztek przydasiów się nie wyrzuca :) 
  

wtorek, 6 grudnia 2016

Scrub do ciała Organic Shop: sycylijska pomarańcza

Nie jestem fanką peeling'ów do ciała. Lubię cieszyć się gładką skórą, niemniej jestem na to zbyt leniwa. A przez zapominalstwo nie używam ich zbyt często. Zawsze jakiś zdzierak do ciała mam w zanadrzu, tylko przypominam sobie o nim w różnych odstępach czasu. Jednak odkąd w moje ręce trafił recenzowany dzisiaj produkt wyjątkowo i ku mojemu zdziwieniu korzystam z jego obecności bardzo regularnie. A mowa od scrubie Organic Shop o zapachu sycylijskiej pomarańczy. Zapraszam :)
  

wtorek, 29 listopada 2016

Snail Mail Box - pierwszy box dla Postcrosserów

Czegoś takiego jeszcze nie było na polskim rynku pudełek subskrypcyjnych. I powiem szczerze, jako miłośniczka boxów, sceptycznie do tego podchodziłam, kiedy na Facebook'owej grupie pojawiła się pierwsza informacja o planach stworzenia takiego pudełka. Zastanawiałam się ile to będzie kosztować, czy w dobie zabójczo drogich znaczków przeciętny Postcrosser będzie mógł sobie na to pozwolić, a przede wszystkim czy w dobie szału na drukowanie tandentych Easyprintów za grosze ktokolwiek zainteresuje się tą ideą.
  
  
Ciekawość przezwyciężyła i pudełko trafiło również w moje ręce. I nie tylko zawartość sprawiła mi radość. Musicie wiedzieć drodzy Czytelnicy, że ponad wszystko uwielbiam pisać o box'ach i subskrypcjach! :) Co zatem mam do powiedzenia na temat premierowego pudełka od Snail Mail Box? Zapraszam do dalszej części posta!

sobota, 26 listopada 2016

ShinyBox & Pewex: Dobra Partia

Jeżeli ktoś z Was jeszcze pamięta, bo kopę czasu już minęło, to ShinyBox był moim pierwszym pudełkiem subskrypcyjnym. Byłam z nim od początku istnienia przez całe dwa lata a jubileuszowy box z okazji drugich urodzin Shiny był moim ostatnim. Zbyt mocno angażowałam się wtedy w to, co działo się na fanpage'u; zbyt mocno brałam do siebie zmiany, które nie uderzały wprawdzie we mnie, ale postulowałam wówczas o równość dla wszystkich klientów. I powiedziałam: "Dość! Nie dam im zarobić" :P Oczywiście w przeciągu tych ponad dwóch lat skusiłam się jednorazowo na pudełko, kiedy pykło mi 100 ShinyStars, raz zdecydowałam się na Face&Look Box i jednorazowo zamówiłam też pudełko ze światowymi piwami, a tak ogólnie to raczej unikałam subskrypcji a o zawartości różnego rodzaju box'ów dowiadywałam się jedynie z blogów koleżanek.
  
   
Od jakiegoś dłuższego czasu myślałam nad pudełkiem. Niekoniecznie nad Shiny, mamy teraz w końcu taki duży wybór box'ów na polskim rynku. Niemniej, jak to się mówi, reklama dźwignią handlu i to Shiny przekonał mnie do siebie najbardziej. Drgnęło mnie, kiedy wspomniano, że w kilku szczęśliwych pudełkach znajdzie się najnowszy Beauty Blender Blotterazzi. To jednak nie było jeszcze to. Ale obietnica świątecznego pudełka XXL przy rozpoczęciu subskrypcji od listopada ostatecznie mnie przekonała i chwilę później box został zamówiony. ShinyBox, witaj ponownie na pokładzie mojego bloga! :) W ciągu tych ponad dwóch lat wiele się zmieniło: nie marudzę już tak jak kiedyś, bo roczna przygoda z technikiem usług kosmetycznych otworzyła mnie na nowości.

wtorek, 22 listopada 2016

Denko: listopad 2016

Ocie panie, czas ucieka mi między palcami. Zaledwie kilka postów pojawiło się na blogu a ja tu już startuję do Was z listopadowym denkiem. Z jednej strony regularne posty co wtorek i sporadyczne co sobotę wydają mi się wystarczająco częste, bo więcej czasu nie jestem z siebie w stanie wysupłać. Natomiast z drugiej strony to na tyle rzadko, że nie wyrabiam się z publikowaniem tego co sobie zaplanowałam :) I weź tu dogódź samej sobie a co dopiero jeszcze wszystkim czytelnikom :P
    
   
Denko w tym miesiącu nie robi wrażenia. Pustaków nie jest dużo i nie zużyłam też nic szczególnego. Skupiłam się w większości na tym co od dawna niewykończone kurzyło się na łazienkowym blacie.

wtorek, 15 listopada 2016

Świąteczne cukierki

Świąteczne candy canes co roku są moim ulubionym wzorem. Choć proste - nie zawsze wychodzą i mam po nich mnóstwo modelinowych "odpadów" :) A jeżeli już jakieś modelinowe kolczyki goszczą na moich uszach to właśnie one, bo to one najbardziej kojarzą mi się ze świętami.
  
  
Takie niejadalne cukierki oraz inne świąteczne wzory możecie kupić już w moich internetowych sklepikach. Specjalnie dla Was został utworzony sklep na darmowej platfomie otwarte24, gdzie kupicie moje wyroby -15-30% niż w sieciowych butikach, czyli taniej o prowizję przez nie pobieraną :) Oto miejsca, gdzie zakupicie biżuterię Theresa Ursula's Jewelry (wystarczy kliknąć w wybraną pozycję, aby nastąpiło przekierowanie):
  
  
A tymczasem zapraszam to obejrzenia wszystkich tegorocznych canes'ów :)

sobota, 12 listopada 2016

Niech Postcrossing Was oczaruje

Kto nie słyszał jeszcze o Postcrossingu, ten rach-ciach w trymiga zabiera się za czytanie :D To idea, obok której nie można przejść obojętnie, warto chociaż spróbować i osobiście zderzyć się z tym niepowtarzalnym uczuciem, jakie ze sobą niesie!
  
   
Wyobraź sobie, że musisz wysłać pocztówkę do zupełnie obcej osoby z bliższego lub bardziej odległego miejsca na świecie. Ze skupieniem wybierasz pocztówkę odpowiednią dla adresata a do tego piękny, niesztampowy znaczek. Zasiadasz i drżącymi rękoma starasz się sklecić kilka miłych zdań. Nie obejdzie się bez pomyłek, krzywusów i skreśleń, ale co tam! Właśnie w tym braku perfekcji cały urok! I wyobraź sobie radość nieznajomego, kiedy już trzyma w dłoniach Twoją kartkę.

wtorek, 8 listopada 2016

Świąteczne szaleństwo - czas start!

Świąteczne stoiska sukcesywnie pojawiały się już w październiku. Ba, już w pierwszym tygodniu października widziałam na ipla.tv pierwszą świąteczną reklamę, to Glade się tak pospieszył. Tuż po Wszystkich Świętych w sklepach nastąpił wysyp świątecznych produktów. Staram się bronić przez ogarniającym mnie nastrojem świątecznym, żeby przedwcześnie mi się to nie znudziło, niemniej z perspektywy konsumenta uważam to za dobre rozwiązanie. Sama prezenty zamierzam kupić i popakować już w listopadzie, żeby w najgorętszym przedświątecznym okresie mieć spokojną głowę i nie załatwiać wszystkiego w pośpiechu :)
  
  
Okreś świąteczny rozpoczął się również u Theresa Ursula's Jewelry. Sklepy zostały uzupełnione o świąteczną biżuterię. Już dziś zapraszam Was do zamawiania prezentów na Mikołajki i Święta. Pamiętajcie, że im bliżej świąt tym mniejsza szansa, że dostaniecie te słodkości, które akurat wcześniej sobie wymarzyliście. No a przede wszystkim wcześniej = spokojniej. Nikt nie sprzątnie Wam upatrzonych produktów sprzed nosa i wszystko dojdzie na czas, jeszcze przed pocztowym, przedświątecznym chaosem :)

poniedziałek, 31 października 2016

Podsumowanie miesiąca - PAŹDZIERNIK 2016

Ten post miał się pojawić w sobotę, jednak nie udało mi się dotrzymać tempa biegnącemu czasu. Natomiast jutrzejsze święto nie sprzyja mojej wtorkowej, blogowej aktywności. Październik był miesiącem obfitym w obowiązki. Z jednej strony czuję się zmęczona, a z drugiej odczuwam satysfakcję z każdej przemyślanie wykorzystanej, tak bardzo krótkiej doby. Dzisiejszy dzień też poukładany mam co do godziny. Niesamowite jak błyskawicznie zleciał ten miesiąc. Zapraszam do podsumowania.

wtorek, 25 października 2016

Denko: październik 2016

Zbliża się koniec miesiąca, a ja już chyba nic więcej nie "wydenkuję". Co miało sięgnąć denka to sięgnęło, a wyszła tego dość spora gromadka. Minimalizm nie został osiągnięty. Wraz z wykańczaniem nagromadzonych produktów porobiłam kolejne zapasy i bilans się zrównoważył. Nie jest to wprawdzie taki nadmiar z jakim zmagałam się kiedyś, można powiedzieć, że zakupy "na zapas" mam pod kontrolą, ale w tym miesiącu trochę się zapomniałam.
  
    
W tym miesiącu postawiłam na wykańczanie perfum. Mam sporo starych flakonów zużytych w 80% i tak je chomikuję, bo szkoda mi ich wypsikać. Zużyłam też próbki oraz produkty, którym kończyła się data ważności.

sobota, 22 października 2016

Recenzja Japan Candy Box + GIVEAWAY

こんにちは!


Konnichiwa kochani! O tym, że jestem fanką boxów a swego czasu kupowałam je wręcz obsesyjnie już wiecie. O tym, że kocham słodycze, nie mogę się im oprzeć i wplatam tę tematykę w wykonywaną przeze mnie biżuterię też wiecie. Zatem nie zdziwi Was fakt, że obok Japan Candy Box nie mogłam przejść obojętnie. Nie sądzicie, że idealnie wpasowuje się to w tematykę i design tego bloga? Będzie słodko, cukierkowo, kolorowo, czyli tak jak lubię najbardziej. 
  
  
A cóż to Japan Candy Box? To najsłodsza subskrypcja na świecie! Pudełko pełne japońskich smakołyków prosto z... Singapuru :D Gratka dla wielbicieli japońskiej kultury i stylu Kawaii, a dla pozostałych zwyczajnie świetna zabawa i odskocznia od tego, co już nam znane. Kolorowe opakowania zawierają mnóstwo naciapanych wesołych elementów z nic nie mówiącymi mi znakami, które tylko podsycają ciekawość co znajdziemy wewnątrz. Trzeba przyznać, że polskie półki sklepowe ze słodyczami wypadają ponuro na tle zawartości tego pudełka :)

wtorek, 18 października 2016

Nivea: tonik łagodzący do cery suchej i wrażliwej

Tonik to podstawowy kosmetyk w mojej codziennej pielęgnacji twarzy. Nauczyła mnie tego kosmetyczka, która uczyła moją grupę praktycznych umiejętności technika usług kosmetycznych. Tonik miałyśmy używać zawsze po kontakcie z wodą, aby przywrócić naturalne PH skóry. Bez wymówek. Bez gadania. Zawsze. I tak mocno zaszczepiła we mnie ten obowiązek, że nie wyobrażam sobie pominąć jego użycia w pielęgnacji. Nawet narzeczonego przekonałam do porannego i wieczornego pielęgnacyjnego rytuału, a ten z zaangażowaniem słucha każdych moich wskazówek wierząc, że będzie piękny, gładki i boski :D
    
    
Tonik łagodzący Nivea do cery suchej i wrażliwej to właściwie jego wybór. Po leczeniu trądziku miałam może nie tyle przesuszoną co podrażnioną skórę twarzy i ówczesny przeciwtrądzikowy tonik na bazie alkoholu powodował pieczenie i zaczerwienienie. Nivea przyszła z pomocą :)

wtorek, 11 października 2016

Jesienne liście naszyjnik

Gdzie się podziała nasza piękna, złota jesień? Ciągle pada. Jeszcze kilka takich deszczowych dni a liście całkiem opadną z drzew i nie nacieszę się już bogatą gamą jesiennych barw skąpanych w zimnym słońcu :( W dodatku brrrrr, zimno jak diabli! 
  
   
We wrześniu zmajstrowałam taki oto naszyjnik. Jesienne liście z masy termoutwardzalnej przeplatane drewnianymi koralikami, wykończone makramową plecionką. Uniwersalne, przesuwane "zapięcie" umożliwia dobranie pożądanej długości. Najlepiej prezentuje się upięty ciasno przy szyi :)

wtorek, 4 października 2016

Przepis na bułeczki cebulowo-buraczkowe

Odkąd zlikwidowałam swój długo hodowany zakwas żytni chlebów nie piekę już wcale, ale często wracam do mięciutkich bułeczek w różnych kombinacjach. Moimi ulubionymi niezmiennie są bułki cebulowe i za każdym razem nie mogę się oprzeć, aby dodać cebulki do ciasta. Tak było w tym przypadku, z tym, że zamiast wody dodałam soku buraczkowego, co odrobinę wpłynęło na smak, ale cudownie zabarwiło nasze bułeczki :)
  

sobota, 1 października 2016

Rimmel Lasting Finish Nude 25HR Foundation

Podkład przez wiele lat nie stanowił dla mnie podstawy makijażu codziennego. Miałam ładną, czystą i jednolitą cerę, dlatego też ten rodzaj kosmetyku stosowałam rzadko. Niestety pod przekroczeniu 20 roku życia zaczęły pojawiać się niedoskonałości, których obecnie nie wyobrażam sobie nie przykryć. Drobne krostki, zaskórniki, nierówny koloryt. W tej chwili podkład to nr. 1 w mojej kosmetyczce. Mogę pominąć oczy, brwi i usta - nie malować ich wcale, ale przykrycie niedoskonałości to podstawa.
   
  
Rimmel Lasting Finish Nude 25hr Foundation trafił w moje ręce w zeszłym roku i początkowo mi nie podpasował, bo nie trafiłam w odcień. Dałam mu drugą szansę, zakupiłam jaśniejszy odcień i tak oto podkład nadal towarzyszy mojemu makijażowi codziennemu. Zapraszam do recenzji :)

wtorek, 27 września 2016

Podsumowanie miesiąca - WRZESIEŃ 2016

No i nadeszła jesień. Za chwilę październik i powrót do szkoły w nowym składzie i na nowym kierunku. Jak oceniacie mijający miesiąc? Wrzesień dał czadu! Lato pożegnało nas z klasą. Brakowało mi tego słońca i ciepła. Miło, że jeszcze w tym roku, po brzydkim sierpniu, mogłam się tym ciepłem nacieszyć. Zapraszam na podsumowanie września.
  

sobota, 24 września 2016

Denko: wrzesień 2016

Gdybym wróciła do bloga parę miesięcy wcześniej projekt denko byłby stałą, comiesięczną rutyną. Potrzebowałam ponad roku do osiągnięcia kosmetycznego minimalizmu. Nagromadzone w ShinyBox'ach kosmetyki chomikowałam w moim dawnym pokoju u rodziców a do siebie zabierałam tylko to co jest mi absolutnie potrzebne. W ten sposób małymi kroczkami zużyłam prawie wszystko, co kurzyło się na półkach i nieubłaganie zbliżało do końca ważności. 
  
  
Dziś kupuję w miarę potrzeb. Ulegam wprawdzie promocjom i zdarza mi się kupować "na zapas", ale mam to pod kontrolą i nie muszę zużywać kosmetyków na siłę. Dlatego też takie spore denka, jak w tym miesiącu zdarzają się rzadko :)

wtorek, 20 września 2016

Stancja - wynajmujemy pokój

Witajcie Kochani!


Kończy się kalendarzowe lato i studenckie wakacje również dobiegają końca. Niektórzy już rozglądają się za jakimś lokum na zbliżający się rok akademicki. Stancja to nie tylko temat dla studentów. Zamiast samodzielnej kawalerki/mieszkania, jest dobrym rozwiązaniem dla młodych par, które planują w końcu wyrwać się spod garnuszka rodziców, zacząć pracę i zamieszkać razem. Może nie jest to spełnienie marzeń a współlokatorzy nie dają parze pełni swobody, ale to zdecydowanie najtańsza opcja „na początek” dająca możliwość odłożenia paru groszy. Żyję tak od roku i, choć zaczynaliśmy z budżetem 300zł, dziś żyjemy całkiem na poziomie i ładnie przyoszczędziliśmy na zbliżający się ślub :) Dopiero po ślubie definitywnie rezygnujemy z wynajmowania stancji.
  
  

Korzystając z "sezonu" na stancje naszła mnie ochota, aby podzielić się z Wami moim doświadczeniem. Na internetowych forach trwa walka pomiędzy wynajmującymi i najmującymi, którzy prześcigają się w oskarżeniach kto jest gorszy. Zaznaczę zatem, że nie jestem typowym biednym studentem-najemcą, który opłaca czynsz z opóźnieniem, bo nie ma pieniędzy po miesięcznym melanżu, a mieszkanie pozostawia w stanie opłakanym. Jestem uczciwym najemcą, niestudentem, który oczekuje uczciwości od wynajmującego. Jeżeli oferujecie uczciwość i oczekujecie tego samego - zapraszam do lektury. Post dzieli się na opis miejsc, w których mieszkałam i które oglądałam oraz wnioski z tego płynące.

wtorek, 13 września 2016

Jesienne mydła Linda

Mydła z Biedronki goszczą u mnie najczęściej. Są niedrogie a w pełni spełniają swoje zadanie. Zawsze wybieram te kremowe, jednak tym razem zdecydowałam się na niekremową, limitowaną edycję mydeł owocowych. Jak się sprawdziły? Zapraszam do recenzji.
    
    
Mydła pojawiły się w ofercie tematycznej Biedronki „Pielęgnacja dla każdego”. Właściwie nie był to produkt na liście zakupów a w domu mam jeszcze zapas Palmolive. Nie mogłam się jednak oprzeć tym kolorom, które we wspólnym zestawieniu kojarzą mi się z późnym latem i pierwszymi powiewami jesieni i ogólnie całej oprawie wizualnej mydełek. Podłużne butelki zakończone czarną pompką wydają mi się bardziej eleganckie od tych standardowych, na plus też zdecydowanie etykiety.

sobota, 10 września 2016

Lody na ostatnie słoneczne dni

Sierpień nas nie rozpieszczał. Zimno, deszczowo... początek września nam to wynagradza i cieszymy się słonecznymi i upalnymi dniami, prawdopodobnie ostatnimi w tym roku. Korzystajmy zatem z ostatniej okazji na lodowy sezon. Oto wiśniowo-czekoladowy lód w polewie w formie naszyjnika, ulepiony 100% ręcznie jeszcze wiosną tego roku. Był jednym z rekwizytów/wzorów na warsztatach modelinowych, które prowadziłam wówczas z grupką dzieci :)
  

wtorek, 6 września 2016

Kremy przeciwsłoneczne: Ziaja vs Rejuvi

W 2014 roku rozpoczęłam naukę w szkole policealnej zawodowej na kierunku technik usług kosmetycznych. Był to zaledwie roczny epizod, który stanowił rolę „zapychacza wolnego czasu” w oczekiwaniu na otwarcie trzeciego semestru administracji. Nie wyniosłam wprawdzie zbyt wielu umiejętności praktycznych, poza podstawowymi zabiegami (z tego powodu nie kontynuowałam nauki w drugim roku), za to dość mocno poszerzyłam wiedzę dotyczącą pielęgnacji twarzy, szyi i dekoltu. Nasza kosmetyczka miała swoją własną listę 7 grzechów głównych, a wśród nich niedostateczna ochrona przez promieniowaniem UVA i UVB lub jej całkowity brak. Nie ważne czy się opalasz czy tylko na chwilę wyskoczyłaś do sklepu, niezależnie od pogody i pory roku – ochrona przeciwsłoneczna to podstawa. Zawsze.
    
  
Muszę przyznać, że niewiele przykazań naszej nauczycielki-kosmetyczki przestrzegam, jednak zwykle wynika to z pośpiechu. Zwyczajnie zapominam. Inaczej jest jednak z filtrami. Słusznie czy nie słusznie – rzadko używam, bo nie lubię i już. Na ich aplikację decyduję się po zabiegach typu mikrodermabrazja lub peeling kawitacyjny, kiedy skóra jest bardziej narażona na skutki oddziaływania promieniowania słonecznego, ewentualnie latem w bardzo upalne dni.
  
Dziś post z serii tani vs. drogi. Filtr Ziaji zakupiłam zeszłej wiosny w pośpiechu zaraz po pierwszym zabiegu mikrodermabrazji, a Rejuvi w tym czasie był już zamówiony u nauczycielki. Jak wypadają oba produkty w porównaniu? Zapraszam :) 

sobota, 3 września 2016

Przepis: ciasto cynamonowo-melonowe

Zdarza wam się miewać nieodpartą chęć na coś słodkiego? A może napady nudy, którą zabijacie spędzając czas w kuchni na pichceniu smakowitych dań lub ciast? Czasami jednak zdarza się, że brakuje nam składników zawartych w przepisie i okazuje się wtedy, że nie nudzimy się w aż takim stopniu, aby wyskoczyć choćby na chwilę do pobliskiego sklepu. Miałam kaprys na jabłecznik. Albo jabłka z ryżem i cynamonem. Cokolwiek. Byle zawierało jabłka i cynamon. A tymczasem w domu tylko jedno jabłko… a jaj tylko dwie sztuki z pięciu wymaganych. I w ten sposób powstał przepis na ciasto misz-masz, czyli z tego co akurat miałam pod ręką. A znalazła się też jedna gruszka i dojrzały melon, co okazało się być świetnym zamiennikiem jabłek, idealnie komponującym się ze smakiem cynamonu.  Oczywiście do wykonania ciasta można wykorzystać tylko melona bądź też same jabłka albo gruszki. Każde z tych owoców ma inny smak, więc warto spróbować trzech wersji smakowych tego ciasta. Melon ma jednak to do siebie, że jest bardziej soczysty a ciasto z nim jest cudownie wilgotne :)
      

wtorek, 30 sierpnia 2016

Recenzja: "Glory" Britney Spears

Chociaż moje gusta muzyczne zmieniały się na przestrzeni ostatnich kilkunastu lat i wciąż się kształtują, Britney Spears jak się mnie uczepiła, tak nie chce odpuścić. Właściwie wiąże mnie już z nią tylko sentyment. Dorastam, dojrzewam, a co za tym idzie od muzyki również oczekuję czegoś więcej, a umówmy się, Bryta nie jest artystką najwyższych lotów :) Na nową muzykę idolki czekałam ponad trzy lata. Poprzednie wydawnictwo Britney Jean bardzo mnie zawiodło i w związku z tym prawdę mówiąc nie oczekiwałam zbyt wiele od nadchodzącego, nowego krążka. W ostatnich latach Brygida skłaniała się bardziej ku elektrycznym brzmieniom, w których ja zdecydowanie się nie odnajduję; natomiast jej głos przerobiony był do granic możliwości a nasza gwiazda zyskała przydomek Robotney. Występy podparte playbackiem w połączeniu ze słabym, sztywnym tańcem (który parę lat wstecz był dla mnie usprawiedliwieniem „śpiewania” z taśmy) nie pomogły i album flopnął. I słusznie. Nie chciałam się dłużej wstydzić za artystkę, której fanką jestem od 2000 roku.
  
  
Najnowszy, świeżutki album Glory, który trafił na półki sklepowe 26 sierpnia owiany był wielką tajemnicą. Sama zainteresowana milczała jak zaklęta. Co i rusz pojawiały się pogłoski jakoby singiel ma zostać wydany wiosną a krążek latem. Make me… doczekało się swojej premiery dopiero w połowie lipca tego roku, ale też bez żadnej, oficjalnej zapowiedzi ze strony gwiazdy. Po pozytywnym zaskoczeniu, jakie wywołał u mnie nowy singiel, nastąpiła dwutygodniowa cisza, podczas której Brygida odpoczywała na bodajże trzecich (jak liczę na IG) wakacjach w tym roku. Aż w końcu 3 sierpnia oficjalnie pojawiła się upragniona informacja o zbliżającej się premierze dziewiątego studyjnego albumu! Swoją kopię mam od piątku, ale nie spieszyłam się z recenzją. Dałam sobie czas na osłuchanie i nabranie dystansu do całokształtu :)

sobota, 27 sierpnia 2016

Podsumowanie miesiąca - SIERPIEŃ 2016

Sierpień minął szybko i pod znakiem brzydkiej pogody. Po ponad dwumiesięcznej labie już za kilka dni czeka mnie powrót do pracy i chociaż wydawało mi się, że stres z nią związany dawno przełamałam tak teraz powrót do dzieci i szukania ciekawych rozwiązań na przebieg naszych zajęć napawa mnie przerażeniem. Spoglądając na całe dwumiesięczne wakacje nie miałam zbyt wielu okazji do wypoczęcia i zrelaksowania się. W szczególności przełom lipca i sierpnia przyniósł nam niemałe problemy i mnóstwo zgryzot, które zakończyły się szczęśliwie, a osoba za nie odpowiedzialna powinna mieć świadomość tego, że karma wraca ze zdwojoną siłą... Zapraszam na podsumowanie kończącego się miesiąca :)
  

wtorek, 23 sierpnia 2016

Aranżacja balkonu za 400zł

Po zmianie miejsca zamieszkania, kiedy początkowa ekscytacja nowym i o wiele ładniejszym miejscem minęła, zaczął mi wadzić balkon. Przed wprowadzką wiązałam spore nadzieje z balkonem,  jednak w praktyce okazał się nie spełniać moich oczekiwań. Brzydka osłona balustrady leżała rzucona w kącie, a w drugim kącie stało krzesło biurowe i obskurny taboret, który ktoś musiał wynieść, bo nie pasował ni w pięć ni w dziesięć do wystroju mieszkania. Sama balustrada była poplamiona a ściany pozostawiały wiele do życzenia. Zdecydowanie nie była to przestrzeń, w której można by było spędzać poranki przy kawie i śniadaniu.
    
  
Początkowo planowałam wynieść balkonowe graty do piwnicy a kupić jakiś tani, plastikowy zestaw dwóch krzeseł ze stolikiem, żeby ot tak prowizorycznie coś postawić i móc posiedzieć. Doskonale jednak wiedziałam, że taka nieestetyczna opcja nie spełni w stu procentach moich oczekiwań. Do pomocy ruszyła wyszukiwarka google i w ten sposób trafiłam na post pt. „Balkon w bloku – jak go urządzić za 400zł” na blogu designyourlife, który swoją drogą znalazł się potem na liście moich ulubionych, często odwiedzanych blogów :) Miałam nadzieję, że idąc tropem tego postu odnajdę inne aranżacje balkonów ograniczone niskim budżetem, ale niestety nie trafiłam na nic konkretnego. Owszem, mnóstwo zdjęć było inspirujących, jednak w większości porad klarowała się zasada „Im więcej kwiatów, tym lepiej”, bądź też „Im większy budżet, tym lepszy efekt”.  A czy skromne, urządzone niskim kosztem balkony nie mogą być ładne i efektowne? Wspomniany wyżej post był jedynym konkretnym, w którym krok po kroku opisane było jak się za robotę zabrać i  jak wygląda to cenowo. 

sobota, 20 sierpnia 2016

Różana biżuteria 2w1

Moi drodzy, prezentuję Wam dziś jedną z prac wykonanych wprawdzie jesienią zeszłego roku, ale nie pokazałam jej tu na blogu. To bransoletka z zapięciem typu toggle. Dołączony do niej łańcuszek z zapięciem tego samego typu daje możliwość szybkiego przerobienia jej na naszyjnik. Takie 2w1 :) Do różyczkowej serii mam szczególny sentyment, stanowiła odskocznię od standardowych, nudnych już słodyczy. 
    

wtorek, 16 sierpnia 2016

Witam w nowej odsłonie bloga

Lata lecą, dorastamy, zmieniamy się, dojrzewamy do pewnych decyzji… Wraz ze zmianami, jakie niespodziewanie niesie nasze życie kształtuje się blogosfera. Koleżanki, które zaczynały mniej więcej w tym samym czasie co ja porzuciły blogi lub odzywają się sporadycznie, raz na jakiś czas. Podobnie jak ja, z tym, że ja nigdy tak naprawdę nie chciałam porzucić bloga. Wiele zmian nastąpiło w moim życiu, a tym zmianom uległy też moje zainteresowania i priorytety. Nie chciałam już być „modeliniarką”, ale to miano przylgnęło do mnie przez ostatnie 7 lat mojej obecności w rękodzielniczej blogosferze i nie miałam sił z nim walczyć. Oczekiwania czytelników przerosły mnie, bo modelina i rękodzieło odeszły na dalszy plan. Już jedną próbę powrotu mam za sobą. Nieudaną, ponieważ ponownie usiłowałam sprostać wymaganiom czytelników, a głęboko w środku kiełkowały chęci do pisania i dzielenia się z Wami czymś zgoła innym niż dotychczas.