środa, 28 października 2015

❤❤❤

Miało być 2-3 miesiące. Minęło 8, a ja nadal nie czuję się w pełni gotowa, aby wrócić. Ten post był rozpoczynany kilkanaście razy od początku. Zabierałam się za niego od lipca, ale żyłam tak intensywnie, że wciąż brakło czasu. Kiedy w połowie września wprowadziłam się do Olsztyna byłam zmotywowana do odezwania się na blogu, ale tu z kolei przeszkodziły mnie problemy samodzielnego życia i związany z tym brak czasu. Dziś znalazłam go głównie dlatego, że nabawiłam się paskudnego surowiczego zapalenia ucha w powikłaniu po nieleczonym przeziębieniu i muszę tydzień przesiedzieć w domu.

Za zawieszeniem bloga w lutym br. stało nie tylko uczucie "blogowego wypalenia". Moje życie osobiste również w jakiś pośredni sposób wpłynęło na tę decyzję. Zaczęły zmieniać się moje zainteresowania i priorytety, zaczęły pojawiać się pewne wątpliwości, rozterki sercowe, a całe moje dotychczasowe życie stanęło na głowie.
  
Ci, którzy zaglądają czasem na instagrama, wiedzą, że pewna osoba, która w pewien sposób była też częścią tego bloga nie jest już częścią mojego życia. Ostatnie miesiące przed rozstaniem oszukiwałam samą siebie, męczyły mnie wątpliwości i niepewność a kiedy moje serce zabiło szybciej w innym kierunku to nie mogło zakończyć się to inaczej. Rozstanie, śmierć Ziutka, nowa miłość i rodzina, która z początku miała trudności z przystosowaniem się do nowej sytuacji oraz nieprzerwany, związany z tym stres kosztowały mnie problemami zdrowotnymi trwającymi półtora miesiąca. Krótko podsumowując: moje życie wywróciło się do góry nogami.