piątek, 30 maja 2014

TAG: 50 faktów o mnie - z okazji 500 posta

Ten post miał się rozpocząć videoblogiem. Wybaczcie, nie odważyłam się :) Wprowadzenie tego taga z okazji 500 posta miałam w planach pisząc już podsumowanie 2013 roku. I jak wczoraj obiecywałam - jest to coś czego jeszcze nie było. No i z pewnością już nigdy więcej nie będzie :D Wpisywanie pierwszych faktów zaczęłam już na początku marca. Pierwsze 20 poszło jak z płatka, potem pojawiły się schodki, więc przez ostatnie 2 miesiące od czasu do czasu dopisywałam kolejne, jeżeli przyszło mi coś ciekawego do głowy, nie jest to więc szczególnie logiczna kolejność. Większość faktów jest przeplatane zdjęciami lub filmami - wydaje mi się, że dzięki temu będzie czytać się łatwiej niż zdania pisane ciurkiem, jedno po drugim. Mam nadzieję, że ten nietypowy post przypadnie Wam do gustu :)

   

FAKT 1: Zaczynając od banału, o którym wiecie, ale którego pominąć nie mogę: Nazywam się Ewelina, mam 21 lat ;)
   
   
FAKT 2: Nie lubię, kiedy ludzie zwracają się do mnie po imieniu. W domu wołają na mnie Młoda, chłopak zwraca się do mnie bardziej pieszczotliwie. Kiedy słyszę z jego ust "Ewelina" wiem, że chce mi powiedzieć coś śmiertelnie poważnego lub jest na mnie zły.

FAKT 3: Miałam mieć na imię Kamil =]
  
FAKT 4: Od 2009 roku jestem bloggerką. Początkowo na platformie photoblog.pl, od końca 2011 roku tutaj :) Od czasów fotobloga też oficjalnie pokazuję swoje wyroby.
  
 
FAKT 5: Jestem bardzo niska, mierzę tylko 155cm a na praktykach w gimnazjum czułam się bardziej jak uczeń niż autorytet ;) Chłopakowi sięgam do brody:
  
    
FAKT 6: Wyglądam bardzo dziecinnie i nigdy nie udało mi się kupić alkoholu bez ukazania dowodu :P
  
 
FAKT 7: Po długim czasie nieprzerwanego stresu, stanów depresyjnych, milionie wylanych łez i poczucia, że nie znajduję się we właściwym miejscu porzuciłam studia na kierunku filologia angielska. Obecnie uczę się zaocznie administracji, a tematyka prawna wciągnęła mnie tak bardzo, że być może w przyszłości zdecyduję się na studia administracyjne lub prawnicze ;)
  
 
FAKT 8: Rafała - mojego lubego poznałam 11 lat temu, w 4 klasie podstawówki. W szóstej klasie nawet "chodziliśmy" ze sobą przez miesiąc :D Na poważnie zaczęliśmy spotykać się w wieku 15 lat, w 3 klasie gimnazjum i w tym roku będziemy obchodzić 6-tą rocznicę bycia razem <3
    
 
FAKT 9: Od 10 lat towarzyszy mi wierna psina Tina - druga miłość mojego życia. Tak wyglądała w 2004 roku, kiedy miała kilka miesięcy <3:
  
      
Tak wygląda dziś. Trochę nam posiwiała, ale serduszko ma jeszcze większe i jeszcze bardziej przyjacielskie niż 10 lat temu ;)
  
  
FAKT 10: A od ponad dwóch lat dodatkowe miejsce w moim sercu zajmują dwie świnki morskie - Ziutek i Mickey :) Pocieszne, kochane i równie wierne maleństwa.
  


FAKT 11: Nigdy nie piłam wódki...
  
FAKT 12: ...a swoje pierwsze piwo wypiłam dopiero w wieku 19 lat i to tylko dlatego, że bałam się, że nie odnajdę się wśród studentów, kiedy pójdę na studia.

FAKT 13: Nadal nie lubię smaku piwa...
   
FAKT 14: ...za to uwielbiam Kamikaze, Margaritę, Cosmopolitan i Sex on the beach (w szczególności te dwa ostatnie smakują jak Piccolo) :D
  
 
FAKT 15: Jestem molem książkowym, ale "na urlopie". Uwielbiam czytać, w liceum czytałam nawet po kilka książek tygodniowo, a kilkadziesiąt rocznie: w domu, na przerwach w szkole, a pod koniec klasy maturalnej nawet na lekcjach chowając się za plecami większych kolegów ;) W 2013 roku przez nadmiar zajęć i pomysłów przeczytałam ich tylko 12, a i w tym roku czytanie idzie mi mozolnie, dlatego określam się jako "książkowego urlopowicza". Pomimo braku czasu miłość do książek pozostaje niezmienna a lista "to read" stale się powiększa :)
  
  
FAKT 16: Moją ulubioną serią książkową jest Harry Potter - każda część czytana kilkanaście razy. Oprócz tego wszystkim polecam "Intruza" Stephanie Meyer, "Tajemnicę Świątyni" Paula Sussmana, "Kolekcjonera kości" Jeffery'ego Deavera, niedawno przeczytane i ryjące banię "Igrzyska śmierci" Suzanne Collins oraz dla młodzieży i młodych dorosłych całą serię "Felix, Net i Nika" Rafała Kosika.
  
FAKT 17: Od 8 lat gram na gitarze. Tato mając dosyć moich próśb kupił mi wtedy pierwszą lepszą na allegro, bo nie wiadomo jak długo potrwa mój kaprys i jak długo się nią pobawię. I tak właśnie moja zabawka służy mi już 8 latek ;)
  

FAKT 18: Od trzech lat gram też na ukulele. Uwielbiam mojego hawajskiego delfinka od Makali <3
  
 
FAKT 19: Trzy lata temu miałam kaprys na keyboarda. Pamiętam moją radochę, kiedy już pierwszego dnia za pomocą jutubowego tutka nauczyłam się grać pierwszą piosenkę :)
   
  
FAKT 20: Jestem postcrosserką. Posiadam ponad 200 pocztówek z przeróżnych zakątków świata. Niestety od 2013 roku wymieniam się już tylko na terenie Polski z powodu podwyżki cen zagranicznych znaczków (z 3zł do 5,2zł).

 
FAKT 21: W 2 klasie gimnazjum miałam operację kolana, w związku z czym nie ćwiczyłam na w-fie aż do ukończenia szkoły średniej hihihi :D

FAKT 22: Boję się lekarzy. Poza tym rodzinnym, który leczy mnie od urodzenia nigdy nie zdarzyło mi się trafić na uprzejmego i spokojnego lekarza.

FAKT 23: Nie straszą mnie żaby, myszy i szczury...
   
  
FAKT 24: ... za to potwornie boję się wszelkiego robactwa: w szczególności pająków i mrówek, a nawet biedronek i motyli.
  
  
FAKT 25: Pierwszy raz włosy pomalowałam dopiero w wieku 20 lat i to w dodatku zmywalną szamponetką. Mój naturalny odcień to ciemny blond, ale obecnie farbuję się na jaśniejszy odcień, od czasu do czasu odchodząc od niego krótkotrwałą, szamponetkową koloryzacją.
  

FAKT 26: Ubóstwiam język hiszpański, już od czasów gimnazjum. Swego czasu namiętnie kolekcjonowałam materiały do nauki tego języka, które zajmują prawie całą półeczkę. I tak niczego się nie nauczyłam, brak mi samozaparcia :)

  
FAKT 27: Mam minusową wadę wzroku. -1,75 na prawe oko i -2,25 na lewe. Niby niewiele, ale do okularów jestem tak przyzwyczajona, że bez nich nie poznaję ludzi na ulicy :P

FAKT 28: Jestem okularomaniaczką. Swoją wadę wzroku wykorzystuję do kupowania kolejnych okularów korekcyjnych. Mam ich już 5 par, ale już czaję się na kilka nowych wzorów Firmoo, czekam tylko na jakąś promocję :)
  
  
FAKT 29: Przy maniakalnych odchyłach pozostając: jestem też szminkomaniaczką. Mam 23 szminki + kilka pomadek i błyszczyków.
   
  
FAKT 30: Lubię różnego rodzaju dodatki: naszyjniki, pierścionki (uwielbiam!), spinki, wypełniacze koka, chustki, kapelusze, paski, torebki itd.
     
FAKT 31: Rzadko noszę biżuterię wykonaną przez siebie, mam tylko kilka wyselekcjonowanych wzorów, które ubiorę raz na ruski rok.
  
 
FAKT 32: Nigdy nie byłam za granicą, ani nawet na zwykłych wakacjach na terenie kraju, z powodów finansowych. I pomyśleć, że jedna z czytelniczek stwierdziła, że jestem bogata o.O
 
FAKT 33: Lubię się śmiać i wygłupiać, ale tylko przy osobach, które dobrze znam. Przy nieznajomych jestem bardziej powściągliwa.
  
    
FAKT 34: Pierwszym modelinowym blogiem, na którego trafiłam i którego regularnie odwiedzałam był photoblog LemonLovely. Na jej pracach opierałam się też stawiając swoje pierwsze kroki w modelinie ;)
  
FAKT 35: Przez swoją bujną wyobraźnię nie znoszę horrorów. Nawet te, które wg mojego chłopaka i rodziców nie są straszne śnią mi się po nocach. Czasami kiedy jest ciemno boję się nawet do łazienki wyjść.
  
FAKT 36: Staram się też unikać filmów wzruszających. Jestem bardzo wrażliwa a nie lubię płakać przed telewizorem i przeżywać godzinami nieszczęśliwe zakończenia. Na liście najpiękniejszych, ale jednocześnie najbardziej znienawidzonych przeze mnie filmów jest Titanic.
  
FAKT 37: Moim ulubionym filmem stale i niezmiennie od ponad 10 lat jest "Harry Potter i Kamień Filozoficzny", za najładniejszy i najbardziej tajemniczy Hogwart ze wszystkich zekranizowanych części.


FAKT 38: Ulubionymi serialami natomiast są:
  •  Różowe lata 70-te
  
  •   The Walking Dead
     
FAKT 39: Rozumiem nastolatki "moczące się" na każdą wieść o One Direction. W gimnazjum tak samo wielbiłam US5 :)

FAKT 40: Obecnie "moczę się" widząc i słysząc Bruno Marsa. Jaram się zarówno jego urodą jak i cudownym głosem.
  

FAKT 41: Uwielbiam pod każdym względem zespół Tenacious D i Jacka Blacka zarówno pod postacią wokalisty jak i aktora. Charakteryzują się komicznymi, zboczonymi i wulgarnymi teksami :P
  

FAKT 42: Od 14 lat jestem ogromną fanką Britney Spears. Kiedy chodziłam do podstawówki tata mówił z przekonaniem, że wyrosnę z tej "sieczkarni". Ha, nie wyrosłam :D
   

FAKT 43: Mój gust muzyczny jest bardzo mieszany. Słucham też Christiny Aguilery, Madonny, Natalii Oreiro, ale równie mocno uwielbiam The Offspring, Joan Jett, The Runaways, Chylińską, The Beatles. Chętnie obracam się też w klimatach lat 80-tych i 90-tych. Jedynym gatunkiem muzycznym do jakiego nigdy się nie przekonam to techno i polski hip-hop - dla mnie to już nie jest muzyka.

FAKT 44: Nie odbieram telefonów od numerów, których nie znam (wyjątki tylko w dni, w które oczekuję kuriera) =]

FAKT 45: Jestem potwornym zmarzluchem. Nawet teraz, kiedy już wszyscy chodzą w krótkich spodenkach, sukienkach, bluzkach na ramiączka, ja ubieram jeszcze swetry lub pakuję do torby coś na długi rękaw. Wczoraj spałam w rękawiczkach i z gorącym termoforem :P

FAKT 46: Nie lubię jesieni i zimy. Popadam wtedy w melancholię. Dopiero wiosną budzę się do życia. Bardzo lubię zieleń i ciepełko.

 
FAKT 47:  Uwielbiam soczyste kolory! Zielony, żółty, pomarańczowy, różowy, fioletowy, niebieski - pstrokacizna jest the best.

FAKT 48: Nie umiem pływać i nie potrafię prowadzić samochodu - to umiejętności, których nigdy nie zdobędę.

FAKT 49:  Mam mnóstwo negatywnych cech: jestem fochata, niecierpliwa i klnę jak szewc.

FAKT 50: I na koniec ciekawostka: swoje pierwsze doświadczenie rzeźbiarsko-modeliniarskie zdobyłam w... nocniku :P Resztę dopiszcie sobie sami =]


  
Ciekawi mnie o czym wiedzieliście, a co okazało się dla Was zaskoczeniem?
Podzielcie się trzema faktami o Was - chętnie się czegoś dowiem :)

czwartek, 29 maja 2014

Miętowy donut

Tym razem z pastelowo - miętową polewą i ponownie z kamyczkami kwarcu różowego :)
  


Ulepione całkowicie ręcznie, bez użycia jakichkolwiek foremek czy wykrawaczek.
  
A jutro lub pojutrze pięćsetny post, a z tej okazji coś zupełnie innego niż dotychczas :)
 

wtorek, 27 maja 2014

Malinowy kwiatek

Przy procesie powstawania tego kwiatka towarzyszyła mi koleżanka, która nawet dokładnie na kartce rozrysowała mi jak mają się płatki układać. Sama wybrała też kolor zauroczona połyskującymi drobinkami w masie Pardo. Pomimo jej zadowolenia mnie się kwiatek nie podoba. Ma ok. 5cm średnicy (nawet do 7cm z listkami).
  

Ulepiony całkowicie ręcznie, bez użycia jakichkolwiek foremek czy wykrawaczek.
  
Możecie polecić jakiś program blokujący reklamy na Firefoxa? Adblock całkowicie przestał działać a mnie już cholera jasna strzela, kiedy na każdej stronie wyskakuje mi 1500 oczojebnych okienek. Więcej czasu zajmuje mi klikanie w krzyżyki niż zrobienie tego co miałam w zamiarze :/

niedziela, 25 maja 2014

czwartek, 22 maja 2014

Czekoladowy donut z kwarcem

Zgodnie z zapowiedzią w poprzednim poście czas wytłumaczyć się z przeszło tygodniowej nieobecności na blogu. Złożyły się na to trzy czynniki. Pierwszy - powolutku zbliża się koniec roku i musiałam uczyć się przed weekendowym zjazdem. Drugi - do reszty wciągnęły mnie Igrzyska Śmierci, które tak zmiażdżyły mi banie, że jeszcze przez kilka dni po przeczytaniu ostatniego tomu popłakiwałam lub cierpiałam na bezsenność przez zaprzątające mój kurzy łeb myśli. Oj, zdążyłam już pożałować przeczytania tej serii, to nie na moje nerwy. A trzeci i chyba najszczerszy powód - najzwyczajniej w świecie mi się nie chciało i już. W pewnym momencie miałam nawet ochotę porzucić bloga lub całkiem go skasować nie pozostawiając po sobie śladu. Wróciłam, ale nie mogę powiedzieć, żebym pałała jakimś szczególnym entuzjazmem z tego powodu. Oby ten blogowy kryzys minął.
  
Dziś prezentuję donuta z moją najbardziej chyba udaną dotychczas liquidową polewą i cukrowymi kwiatkami. Brakowało mi pasujących koralików, więc dla odmiany postanowiłam strzelić w "luksus" i przyozdobiłam nieregularnymi kamieniami kwarcu wiśniowego i różowego :P Ta-daaaałłłł:
  



Ulepiony całkowicie ręcznie.

wtorek, 20 maja 2014

ShinyBox LET'S BE A WOMAN - maj 2014

Po ponad tygodniu powracam z najnowszym pudełkiem ShinyBox, jednak swoją nieobecność wytłumaczę przy okazji kolejnego posta. Jak zwykle - pomimo iż kurier zawitał do mnie już o 9 rano - wpis publikuję stosunkowo późno. Nie biorę udziału w blogowych wyścigach. Wolę na spokojnie nacieszyć się pudełkiem, dokładnie przeanalizować jego zawartość i zastanowić się czy faktycznie przypadła mi na gustu, a następnie nazrywać kwiatów, wyprasować obrus i serwetkę, aby być w pełni zadowolona ze zdjęć, które mają cieszyć oko nie tylko moje, ale i czytelnika. Dużo czasu spędzam też nad samą treścią, bo chcę móc nazywać ją recenzją. Nie widzę przyszłości dla blogów, w których recenzje ograniczają się do 2 zdań i jednego zrobionego w pośpiechu zdjęcia. Zapraszam Was zatem do lektury i życzę miłego czytania :)
   
  
Szkoda, że wysyłka nastąpiła tak późno. Minął prawie miesiąc odkąd z konta została pobrana należność za to pudełko. Ledwie zdążymy się nim nacieszyć a za chwilę Shiny znowu ruszy z kolejną kampanią. Już za 5 dni będą pobierane pieniądze za czerwiec. Oczywiście ogłoszenie daty wysyłki wiązało się z lawiną aplauzów i radości, że już tak niedługo pudło trafi w nasze ręce. Serio? A wcześniejsze dłuuuugie oczekiwanie Wam odpowiadało? Dziwię się, że tak niewiele osób wyraża głośno swoje niezadowolenie. Jak zauważyła jedna z użytkowniczek na facebook'u:

  
Majowa edycja została zatytułowana LET'S BE A WOMAN i dotarła do nas w znakomitej, przepięknej oprawie. Design pudełka najciekawszy ze wszystkich. W tym miesiącu pozostawię sobie również zewnętrzny kartonik. Po kwietniowej porażce spodziewałam się, że Shiny będzie ratował się majem. Udało się, bo zawartość pobiła na głowę miniony miesiąc! Niestety niesmak po kwietniu nadal pozostał - i nie chodzi już tylko o zawartość, ale o to w jaki sposób traktowani byli niezadowoleni klienci. Kasowanie komentarzy i banowanie użytkowników, z błahych i niezrozumiałych przeze mnie powodów. Zapraszam do przeczytania komentarzy z mojego poprzedniego posta, gdzie kilka osób podzieliło się swoim żalem wobec tego jak je potraktowano. Miesiąc temu, kiedy pracowałam nad treścią kwietniowej recenzji nie sądziłam, że po dwóch latach regularnego zamawiania pudełek podejmę taką decyzję, ale coraz to kolejne dziwne sytuacje opisywane przez czytelniczki mojego bloga sprawiły, że zdecydowałam się pożegnać z ShinyBoxem. Czerwcowe pudełko będzie moim 25 i ostatnim - zamówionym za ShinyStars. Nie tylko produkt się liczy. Cała otoczka w postaci obsługi i szanowania zdania klienta jest znacznie ważniejsza. Wcześniej "wybaczałam" ekipie Shiny zawartościowe porażki, bo nadrabiali tą wspomnianą wyżej otoczką. Nie spodziewałam się, że nadejdzie moment, kiedy wychwalany i uwielbiany ShinyBox zniży się do poziomu Glossy. Szkoda. Kończąc te krytyczne smęcenie wspomnę jeszcze raz o kosztach wysyłki. Chociaż w minionym miesiącu szczegółowo i dobitnie wyraziłam swoje zdanie dotyczące zmiany regulaminu i wprowadzeniu opłat za wysyłkę pojedynczych pudełek zapomniałam o pewnym spostrzeżeniu. Zawsze wydawało mi się, że kiedy firma z miesiąca na miesiąc rośnie w siłę może częściej pozwolić sobie na promocje korzystne nie tylko dla klientów, ale i samej firmy. Tym bardziej więc nie mogę zrozumieć wprowadzenia dodatkowych opłat za wysyłkę pojedynczych pudełek (zamiast 49zł wychodzi 59zł) i na język nasuwa mi się tylko jedno określenie - pazerność. Apetyt przecież rośnie w miarę jedzenia. Tyle! Koniec! Zrobię wszystko, aby dalsza część tego wpisu była przyjemniejsza!
  
  
SCHWARZKOPF PROFESSIONAL
MOISTURE KICK BEAUTY BALM
Beauty balsam z nową technologią cell perfector i pochodną kwasu hialuronowego dla intenstywnego nawilżenia i ochrony włosów podczas suszenia. Zapewnia nadzwyczajny połysk. (Info z ulotki) 
Wartość 62zł/150ml. W pudełku znalazłam miniaturę o objętości 30ml (~12,4zł).
Nie muszę chyba powtarzać jak bardzo uwielbiam Schwarzkopf? Pisałam to na początku roku w podsumowaniu. Ale wbrew pozorom nie jaram się tą firmą z powodu skuteczności. Zapach! Uwielbiam zapach produktów tej firmy :)
 
  
L'OCCITANE
WODA TOALETOWA WANILIA & NARCYZ
Woda toaletowa o zniewalającym, kwiatowym aromacie. Jej zapach ewoluuje w kierunku zniewalającej wanilii, która doskonale współgra z pikanterią dzikich i nieokiełznanych nut narcyza. (Info z ulotki) 
Wartość 230zł/75ml. W pudełku znalazłam miniaturę o objętości 7,5ml (~23zł).
Po dwóch latach istnienia ShinyBoxa nasze prośby zostały wysłuchane i otrzymujemy perfumy! I chwała im za to, że nie jest to 1ml próbka. Fakt faktem, że 7,5ml to też nie za dużo, ale woda jest tak gęsta a zapach tak intensywny, że wystarczy delikatnie palec zwilżyć i wmasować w szyję, zatem ta mała objętość będzie bardzo wydajna. Całe szczęście nie jest to zapach róży czy orchidei jak podejrzewały pozostałe klientki - nie zniosłabym drażniącej woni kwiatów. W tych perfumach zdecydowanie dominuje słodka wanilia, a ja uwielbiam słodycz. Zapach jest w każdym razie zbyt przytłaczający na zbliżające się lato, ale świetnie sprawdzi się zimą lub na wieczorne imprezy :) Nie będę sobą jednak, jeżeli trochę nie ponarzekam. Cena! Za swoje ulubione perfumy płacę dziesięciokrotnie mniej. W życiu nie wywaliłabym 230zł w błoto, wiedząc, że znajdę równie piękne i trwałe zapachy znacznie taniej. Nawet gdybym była obrzydliwie bogata.
   
   
CLARENA
SILVER FOOT CREAM
Krem ze srebrem regulujący nadpotliwość stóp. Srebro łagodzi podrażnienia i hamuje rozwód drobnoustrojów, a ekstrakty roślinne regulują nadmierną aktywność gruczołów potowych. (Info z ulotki) 
Wartość 30zł/100ml. W pudełku znalazłam miniaturę o objętości 30ml (~9zł).
Podobnie jak w zeszłym miesiącu cieszyłam się diamentami na twarzy tak i teraz raduje mnie srebro na stopach :) Niestety zapach podobnie jak zeszłomiesięczny krem do twarzy jest potwornie męczący. Całe szczęście stopy znajdują się wystarczająco daleko od nozdrzy - nie będę musiała znosić tego smrodku ;P
 
    
CLARENA
SENSUAL HAND CREAM
Nawilżający, sensualny krem do rąk, idealny do pielęgnacji przesuszonej skóry dłoni. Krem zredukuje szorstkość skóry, złagodzi podrażnienia i zapewni długotrwałe nawilżenie. (Info z ulotki) 
Wartość 25zł/100ml. W pudełku znalazłam miniaturę o objętości 30ml (~7,5zł).
Krem do rąk nie podzielił smrodkowego losu clarenowskich produktów z diamentami i srebrem, chociaż przez względnie ładny zapach przebijają się jakieś drażniące nuty, do których nie wiem czy się przyzwyczaję i nie wiem czy jestem w stanie je znieść. 
  
  
REXONA
ANTYPERSPIRANT MAX PROTECTION
Antyperspirant w sztyfcie, który zapewni ci poczucie świeżości i komfortu przez cały dzień, niezależnie od sytuacji. Innowacyjna technologia TRIsolid zapewnia niezawodną ochronę przed potem. (Info z ulotki) 
Wartość 25zł/szt. W pudełku znalazłam produkt pełnowymiarowy.
Po ściągnięciu wieczka pudełka pierwsze co rzuciło mi się w oczy przez nierozerwaną jeszcze prześwitującą bibułkę to Rexona. Aż zabluzgałam ze wzburzenia (tak sobie tylko tłumaczę - w rzeczywistości klnę jak szewc kiedy tylko nadarzy się taka okazja :D). Byłam przekonana, że mamy kiepską powtórkę kiepskiego kwietnia. Ostatecznie przekonałam się co do tego produktu. Podzielam zdanie jednej z klientek, że przypomina nieco produkt apteczny. W dodatku jest drogi jak na Rexonę i w niczym nie przypomina najzwyklejszego dezodorantu wartego w porywach nawet 5zł, który zaserwowano nam miesiąc temu. Ponadto aplikuje się go na noc, co jest dla mnie nowością.
   
  
DERMEDIC
PŁYN MICELARNY H₂O
Dermokosmetyki Dermedic z serii Hydrain3 Hialuro to kompletna terapia nawilżająca do stosowania w pielęgnacji nawadniającej skóry odwodnionej bądź suchej, każdego typu. (Info z ulotki) 
Wartość 14zł/200ml. W pudełku znalazłam miniaturę o objętości 100ml (~7zł).
Ileż to już produktów Dermedica mieliśmy? Tej marki nigdy za wiele, uwielbiam tę serię i z chęcią używam. Szkoda tylko, że nawet tak tani produkt otrzymujemy w formie miniatury. Co miesiąc mam potworne szczęście. Tyle skarg wpływa w związku z rozlaniem się jakiegoś produktu. Do mnie zawsze wszystko przychodzi się całe, chociaż zaraz po rozpakowaniu pudełka płyn zaczął sączyć się z nieotwartego korka.
   

  
BALMI - PRODUKT DLA SUBSKRYBENTEK
MOISTURISING LIP BALM
Twoje usta są stale wystawione na działanie świata zewnętrznego, a Ty chcesz dobrze wyglądać i czuć, że zapewniasz im maksymalną ochronę. Balsam do ust Balmi zaprojektowaliśmy tak, aby dać Ci to wszystko. Balmi zawiera filtr SPF 15 oraz chroni przed promieniowaniem UVA i UVB. Spełniamy tym samym najwyższe normy EU. (Info z opakowania) 
Wartość 25zł/7g. W pudełku znalazłam produkt pełnowymiarowy.
Biorąc pod uwagę fakt, że nie mogę się uwolnić od tego truskawkowego zapachu i co chwilę otwieram balsam i smaruję nim usta zużyję go w tydzień. Nie jest wart swojej ceny. Niesamowicie szybko znika z warg pozostawiając je tak samo suche jakie były przed aplikacją. Zdaje się, że nic nie przebije mojego ulubionego Carmexa. Szkoda tylko, że nie wszystkie subskrybentki mogły go otrzymać. Jeszcze w kwietniu prezent miały otrzymać te subskrybentki, których kwietniowe pudełko będzie co najmniej drugim w ramach aktywnej subskrypcji. Wiele osób, które dopiero w tym miesiącu aktywowały subskrypcję i nie wpisywały się w pojęcie "stałych subskrybentek" przebolało to z podniesioną głową ciesząc się na maj, w którym - jak im się wydawało - będą już tymi "stałymi subskrybentkami". Otóż nie! Ponownie zmieniono to pojęcie i w tym miesiącu określa ono te klientki, których majowe pudełko jest minimum trzecim w ramach aktywnej subskrypcji. W ten sposób po raz kolejny popełniono ten sam błąd, który co miesiąc tak bardzo mnie razi - szufladkowanie. Po raz kolejny garstka klientów została zepchnięta na dalszy tor. A kto wie czy i za miesiąc ich to nie czeka? Bo może za miesiąc pojęcie "stałych subskrybentek" znowu zmieni znaczenie i będą nimi te czteromiesięczne?
  
  
EGYPTIAN MAGIC - próbka uniwersalnego kremu dołączana (chyba) do każdego pudełka. 
  
Podsumowując: w wersji dla subskrybentek znalazło się 7 produktów kosmetycznych, z czego tylko 2 są pełnowymiarowe. Wartość całości to ok. 109zł i chociaż znacznie niższa niż w zeszłym miesiącu to pudełko zasługuje na znacznie wyższą ocenę. A! Macie piąteczkę! Cieszy mnie, że Shiny w końcu zaczyna wpasowywać się w ideę "luksusu", dzięki czemu możemy przetestować choćby wodę toaletową, na którą raczej nie moglibyśmy sobie pozwolić (a nawet gdybyśmy mogli to zrobilibyśmy wszystko, aby nie upaść na głowę i nie wydawać takiej kwoty). W tym miesiącu podoba mi się wszystko - od Clareny i perfum zaczynając, poprzez nawet i tę Rexonę, na szalonym i kolorowym designie pudełka kończąc. Ciekawe co czeka nas za miesiąc? W czerwcu ShinyBox obchodzi drugie urodziny - oby się postarali. W przyszłym miesiącu - w ramach pożegnania z kosmetycznymi pudełkami od Shiny - post będzie baaardzo długi, podsumowujący calutkie dwa lata mojej przygody :)
  
 ~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~
  
Jeżeli ktoś z Was nie subskrybuje jeszcze ShinyBoxa lub chce kupić pojedyncze pudełko może to zrobić z tego linku:
Koszt jednego pudełka to jedyne 49zł, a wartość zawartości zazwyczaj jest wyższa. W dodatku co miesiąc możesz cieszyć się jak dziecko otwierając z niecierpliwością pudełko-niespodziankę. UWAGA! ShinyBox uzależnia! Jestem posiadaczką wszystkich pudełek od czerwca 2012 do maja 2014 :) Wszystkie moje pudełka można zobaczyć TU
PS. Tak, tak - składając zamówienie korzystając z powyższego linku pomagacie mi w zbieraniu gwiazdek :)