piątek, 31 stycznia 2014

Jagodowe torciki

Tak! To są już te ostatnie torciki i więcej już Was nimi nie zamęczam, chyba, że ponownie najdzie mnie chęć do ulepienia kolejnej serii tortów, ale wcale mi się do tego nie spieszy :P



Ulepione całkowicie ręcznie, bez użycia jakichkolwiek foremek.
  
Ha! Udało mi się w końcu uzbierać na metaliczne proszki Fimo :) Już lądują w poście o materiałach i nie mogę się doczekać, kiedy je wypróbuję :)


Jutro rano zapraszam Was na szybkie, krótkie, tygodniowe ROZDANIE, w którym do wygrania będą wybrane okulary korekcyjne, zerówki lub przeciwsłoneczne!
 

czwartek, 30 stycznia 2014

Odświeżony Tereskowy blog

  
Część z Was zapewne zauważyła, że na kilka godzin mój blog zniknął. Posypały się e-maile i zrobiło się małe zamieszanie :P Śpieszę do Was z informacją, że nic się nie stało i wcale nie usunęłam bloga :) Po prostu ostatnie kilka godzinek poświęciłam pracom nad nowym jego designem i celowo ukryłam go przed publicznością, żeby nikt nie wpadł tu w najmniej oczekiwanym momencie i nie zobaczył przypadkiem bloga w rozsypce :) A bałagan był tu nie mały. Siedziałam przed monitorem, piłam herbatę za herbatą i szamałam ciastko za ciastkiem, a jak się ciastka skończyły to stwierdziłam, że nie skończę tego, jeżeli nie będę miała czego chrupać :P Ot, taki "odstresowywacz", kiedy wszystko na blogu się sypie. W najbardziej krytycznym momencie już myślałam, że dzisiaj tego nie skończę.

Początkowo planowałam zmienić wszystko od A do Z, tylko koncepcji na nowy nagłówek nie miałam. Postawiłam więc na klasyczne białe tło, poszerzyłam posty, a nagłówek odświeżyłam. Miałam dosyć tej pstrokacizny: szaro-niebieskiego, z bladą zielenią, różem i mieszaniną innych, niepasujących do siebie kolorów.

Wraz z nowym wyglądem zaktualizowałam zakładkę "Tutoriale", a dawne "Etykiety" na pasku bocznym podzieliłam na "Kategorie Hand-made" oraz "Kategorie pozostałe". Mam nadzieję, że jest bardzie przejrzyście i łatwiej będzie Wam znaleźć to czego poszukujecie.

Oprócz tego pojawiła się też nowa zakładka: "O mnie". Możecie więc poczytać troszkę o mojej osobie - kim jestem, gdzie mieszkam, ile czasu tworzę i dlaczego :)
   
Mam nadzieję, że wszystko będzie się już wyświetlać poprawnie, bez żadnych przerośniętych czcionek w tytule posta czy wyskakujących okienek. Jak Wam się podoba? Może widzicie jeszcze jakieś błędy lub macie sugestie do zmiany czegoś?

środa, 29 stycznia 2014

Truskawkowa babeczka

Babeczka z kremem z Kreatywnego Starganu :)
  
Powiem Wam szczerze, że zawiodłam się na tym kremie a babeczka wygląda teraz - po kilku dniach od wykonania - zupełnie inaczej. Całą moją opinię udokumentowaną zdjęciami poznacie w następnym poście z serii DIY - tutoriale/materiały/porady.


Podstawa babeczki z foremki. Pozostałe elementy ulepione ręcznie.

wtorek, 28 stycznia 2014

Kakaowo-maślane ciacha

Chyba moje ulubione z serii stemplowanych ciastek, pomimo iż kształt pochodzi z wykrawaczki to podoba mi się to połączenie kolorów *-*
 

 
Yhh, czy tylko ja tak źle znoszę mrozy? Wprawdzie odpuściło już z -20 na -6 stopni C., ale mam wrażenie, że w domu wcale nie jest cieplej i prawie każdy dzień spędzam pod kołdrą, w dwóch parach spodni i dwóch swetrach wtulona do parzącego termoforu. Nawet książki nie mogę poczytać, bo to wiązałoby się z koniecznością wyciągnięcia rąk spod kołdry :P

niedziela, 26 stycznia 2014

Lawendowe babeczki

Po porównaniu modelin, które poświęciłam calutkie 4 dni czas powrócić do codzienności. Dziś więc babeczki w kolorze lawendowym z cukrową różyczką :)
  
Podstawa babeczki wykonana za pomocą foremki. Reszta wyszła spod moich rączek :)
 
Cieszę się, że poprzedni post przypadł Wam do gustu i zapowiadam więcej takich. W najbliższym czasie tematyka bloga zostanie poszerzona, nie będzie już tak monotematycznie, więc oprócz biżuterii będę dzielić się z Wami pozostałymi moimi zainteresowaniami, być może ze szczyptą życia prywatnego, a może i videoblog? Nie zabraknie też postów z kategorii DIY - tutoriale/materiały/porady. Już mam kilka pomysłów, które od przyszłego tygodnia powoli zacznę realizować :) Oczywiście, jeżeli macie własne pomysły: chcielibyście zobaczyć coś specjalnego lub poprosić o przetestowanie jakichś materiałów - walcie śmiało, być może podołam :)
   

piątek, 24 stycznia 2014

Ranking 20 mas termoutwardzalnych

  
Pomysł na stworzenie recenzji zbiorczej różnych marek modelinowych zrodził się w mojej głowie jakieś pół roku temu. Spotkało się to z Waszą aprobatą w ankiecie zorganizowanej we wrześniu. Przychodzę do Was z tym późno, ale wciąż szkoda było mi pieniędzy na zakup Astry, Herlitza, Komy-plast i Jedności. A kiedy już zdecydowałam się je kupić to z niechęcią i łezką w oku za nie płaciłam, bo za tę kwotę mogłabym zafundować sobie 4 kostki Fimo lub Fimo Liquid. Ale skoro obiecałam post - to będzie! Nadal nie jest to podsumowanie wszystkich modelin dostępnych na rynku. Cernit występuje w kilku wersjach (Number one, glamour itd.), mamy jeszcze Monę czy Seykam, ale te musiałabym zamawiać przez internet, w dodatku od innych sprzedawców przez co byłabym zmuszona 3-krotnie płacić za przesyłkę. Odpuściłam sobie zatem. Są jeszcze zagraniczne - Craftsmart i Kato Polyclay, które podobno są tak dobre jak nasze Fimo i Polyform, doszłam jednak do wniosku, że płacić 30zł z przesyłką za jedną kostkę modeliny tylko na potrzeby tego posta to już przesada :) Mogłabym o nich napisać wrzucając w posta zdjęcia ukradzione z internetu, ale nie chcę podążać śladami innych, pisać w ciemno i przechwalać się na temat mas, których nigdy w rękach nie miałam.

Jakie zadanie sobie postawiłam? Usiąść wygodnie i każdy rodzaj modeliny z osobna wypróbować. Ugnieść, ocenić miękkość, kruchość, lepkość, sprężystość. Następnie każdą z nich przewałkować przez maszynkę na tę samą grubość 1mm i wyciąć koła tej samej wielkości. W między czasie spisywać swoje spostrzeżenia. Po wypieczeniu i ostygnięciu sprawdzać elastyczność każdego elementu i fotografować efekty.

    
Dla mnie to kompletna nowość, bo pomimo iż lepię od kilku lat nigdy nie testowałam modeliny w ten sposób i przyznam, że rezultaty mnie zaskoczyły. Mimo to miałam problem z selekcjonowaniem ich  od najlepszej do najgorszej. A jakie były kryteria oceniania? Konsystencja przed wypieczeniem, elastyczność, trwałość i kolor po wypieczeniu oraz dostępna gama kolorów. Podaję również cenę w przeliczeniu na okrągłe 100 gram, aczkolwiek starałam się, aby wartość nie miała wpływu na miejsce w rankingu. Moja ocena jest subiektywna, każdy z Was ma prawo do innych odczuć. Post dedykuję każdemu, ale głównie osobom zastanawiającym się nad wyborem modeliny. I dla jasności:
-masy 0-8 to masy najlepsze, które są zdecydowanie warte inwestycji;
-masy 9 - 13 to masy dobre, które nie są może profesjonalne, ale sama ich chętnie używam;
-masy 14 - 19 to modeliny, przed którymi przestrzegam.


0. Studio by Sculpey - miejsce zerowe jest "ukrytym" miejscem pierwszym. Ukrytym, bo się nie liczy, ponieważ ta seria została wycofana ze sprzedaży jakieś 2 lata temu, ale ostatnie - zapewne przeterminowane już kostki - można kupić jeszcze ebay'u. Tak być nie powinno i mam focha na Polyform za popełnienie największego błędu, jakim było wycofanie z produkcji najlepszej modeliny dostępnej na rynku. Nawet teraz, pomimo iż moja ostatnia kostka tej serii jest już od dwóch lat otworzona jest mięciutka jak pierwszego dnia po rozpakowaniu. Świetnie się z nią pracuje, nie kruszy się i nie lepi do dłoni. Po wypieczeniu jest bardzo elastyczna i trwała i - jak widzicie na zdjęciu - maksymalnie zgięta nie ulega uszkodzeniu. To bardzo ważna cecha przy tworzeniu cienkich elementów (np. liści), dzięki temu mamy pewność, że nasz wyrób jest trwały i niełamliwy. Studio by Sculpey miał ciekawą 34-odcieniową gamę kolorów, które nawet nazwy miały nietypowe. Kolor biały nosił nazwę "Whipped Cream", czarny "After Midnight", oliwkowy "Spanish Olive", a najbardziej zauroczyła mnie nazwa niezidentyfikowanego koloru "English Garden" :) Występowała w kostkach 79 gramowych i kosztowała niecałe 10zł. W nieistniejącym już w formie sklepu internetowego Kreatywnym Zakątku często można było ją dostać po promocji za trochę ponad 6zł, czyli taniej niż 56 gram Fimo. Że ja doceniłam to dopiero po czasie, kiedy ceny najlepszych mas lecą w górę. Aż ciężko uwierzyć, że tak dobrą masę można było kupić za grosze. Wartość 100 gramów masy - 12,65zł.
  
  
1. Premo! Sculpey - długo zastanawiałam się, którą z mas umieścić na miejscu pierwszym, bo pomimo, iż z to właśnie z Premo pracuje mi się najlepiej i jestem z nią od początków mojej modelinowej przygody to cena zdecydowanie za nią nie przemawia. Obiecywałam jednak, że kwota nie będzie miała wpływu na ranking, więc słowa dotrzymuję. W niewielu już polskich sklepach można dostać ją w starej, normalnej i przyzwoitej cenie siedmiu złotych. Za czasów istnienia Kreatywnego Zakątka (o którym często wspominam na blogu, ale to dlatego, że cholernie tęsknię za tym sklepem) trafiając na promocję kupowałam ją za 5,4zł. Teraz w większości sklepów kupimy ją o połowę drożej - ok. 10,8zł, a na allegro nawet powyżej 12zł. A jaka jest? Miękka, nie kruszy się, a po zbyt długim ugniataniu nie robi się kleista, więc praca z nią to czysta przyjemność. Zużyłam już naprawdę sporo kostek tej masy i jeszcze nigdy nie zdarzyło mi się, żeby któraś z nich była innej konsystencji, co często ma miejsce w przypadku innych mas. Po wypieczeniu ma właściwości podobne do wyżej opisanego Studio by Sculpey, a jej sprężystość możecie zobaczyć na zdjęciu obok. Gama kolorów obecnie składa się z 24 odcieni, a moimi ulubionymi jest turkus, burnt umber i blush. W przyszłości zapewne dołączy do nich "jungle", który jest nowością od 2013 roku i wygląda baaardzo kusząco, niech no tylko wpadnie w moje ręce :) Wartość w przeliczeniu na 100 gram - 18,95zł.

   
2. Fimo Soft - zapewne zaskoczyło Was, że najpopularniejsza w Polsce masa nie trafiła na pierwsze miejsce. Złożyło się na to kilka czynników. Przede wszystkim jest twardsza od Premo. Często jednak zdarzało mi się, że jedna kostka była mięciutka, inna twarda jak z serii Classic i krusząca się. Moja świeżo otwarta czekoladowa kostka jest tak twarda, że podczas wyrabiania można posiniaczyć opuszki palców :) Nadal jest jednak jedną z najlepszych. Nie jest ani tłusta, ani klejąca, ani ciągnąca i dobrze współpracuje z narzędziami. Po wypieczeniu kolor taki sam jak surowa modelina, a element jest trwały i elastyczny. Składa się z 24 kolorów, a do grona moich ulubionych należą "Tropical green" i "Peppermint". Na allegro 56 gram można kupić za 7,5zł. Wartość w przeliczeniu na 100 gram - 13,4zł.
     
   
3. Viva Decor Pardo Jewellery Clay - test przeprowadzony w późniejszym terminie. Pełna recenzja po TYM linkiem.
    
  
4. Fimo Classic - pamiętam, że pierwszą kostką Fimo jaką kupiłam była biała Classic. I była tak twarda, że nie wiedziałam od której strony zacząć rozrabiać. Skutecznie mnie to zniechęciło do kupowania tej marki na kilka miesięcy. Z czasem dowiedziałam się, że jest jeszcze Soft i Effect, ale Classica w ogóle nie zamawiam, a ta jedna kostka znalazła się u mnie tylko na potrzeby tego posta. I wiecie co? Jestem mile zaskoczona, bo nie jest aż tak źle i przekonałam się, że ta sprzed kilku lat musiała być źle przechowywana. Jest twarda, to fakt, ale po ok. 5 minutach ocieplania i ugniatania w dłoniach robi się sprężysta i przyjemnie się z niej lepi. Fimo Classic znalazła się na tak wysokiej pozycji dzięki właściwościom po wypieczeniu, niczym nie odbiegającymi od wyżej wymienionych mas. Gama 24-kolorowa. Koszt na allegro 7,5zł. Wartość w przeliczeniu na 100 gram - 13,4zł.
  

5. Cernit Number One - kiedy zaczynałam lepić z modeliny czytałam, że Fimo, Sculpey i Cernit to najlepsze masy dostępne na rynku, ale tej ostatniej pozycji nigdy nie zdecydowałam się kupić, ponieważ naczytałam się opinii, że jest twarda i krucha. Teraz czuję, że wiele straciłam, bo masa bardzo przypadła mi do gustu. W praktyce jest twarda jak Fimo Classic i wcale się nie kruszy. Potrzebuję paru minut na dobre ugniecenie, a po wyrobieniu nie jest ani za miękka, ani za twarda. Pracuję się z nią tak samo dobrze jak z innymi masami profesjonalnymi. Efekt po wypieczeniu pozytywnie mnie zaskoczył. Wprawdzie na opakowaniu jest informacja o porcelanowym efekcie końcowym, ale pominęłam to, zapomniałam, a po wyciągnięciu elementu z piekarnika byłam pozytywnie zaskoczona, pomimo iż kolor jest trochę ciemniejszy niż przed wypieczeniem :) Szkoda, że nie zobaczycie tego na zdjęciu. Ostudzony element jest trwały i sprężysty. Pamiętajcie jednak, że tyczy się to Cernitu "Number One". Podobnie jak w przypadku Fimo i Sculpey pozostałe serie tej marki mogą mieć inne właściwości. Seria "Number One" występuje w aż 34 kolorach. Masa jest tania jak na dzisiejsze realia w naszym modelinowym światku - za 62 gramy płacimy mniej niż za Fimo - 7zł. Wartość w przeliczeniu na 100 gram - 11,3zł.

  
6. Sculpey III - to masa, której używam najczęściej, bo mam jej najwięcej - aż 3 zestawy po 30 kolorów. I pomimo, iż pracuję z nią od 2011 roku nadal w pełni nie zgłębiłam jej właściwości i wciąż czasami jej nie rozumiem. W jednym zestawie, w którym wszystkie kostki są raczej tej samej świeżości większość z nich są twardawe jak Fimo Classic, ale zdarza się kilka bardzo mięciutkich i kilka trwardych jak jasna cholera. Nie mogę zatem jednoznacznie sklasyfikować jej do grona "twardych" lub "miękkich". Niemniej jednak przyzwyczaiłam się do niej i nie wyobrażam sobie swojego twórczego kącika bez Sculpey III. Po wypieczeniu też bywa z nią różnie, więc zamiast rygorystycznie trzymać się podanego czasu wypiekania dobrze jest czatować przy piekarniku i zerkać czy nie zmienia koloru. Jeżeli chodzi o trwałość wystarczy, że spojrzycie na zdjęcie. Podobnie jak wyżej opisane masy zgina się maksymalnie nie łamiąc się jednocześnie. Gama składa się z aż 44 (!) kolorów, nie tylko podstawowych, ale i perłowych, metalicznych, transparentnych i świecących w ciemności. Jej koszt za kostkę 57g w Świecie Pasji - 7,5zł. Wartość w przeliczeniu na 100 gram - 13,15zł.

  
7. Fimo Effect - Kupując tę modelinę na allegro czytamy, że jest to Fimo typu Soft ze specjalnymi efektami. Jednak moje doświadczenie z tą masą każe mi napisać, że ta masa nie ma wcale tak dużo wspólnego z soft, a gdyby miała to znalazłaby się wyżej w tym rankingu. Namiętnie używam pastelowych odcieni i zużyłam już bardzo dużo kostek i nigdy nie trafiła mi się miękka. Są twarde jak Classic i często zdarzają się kruszące. Ich ugniatanie w pierwszych minutach sprawia mi sporo problemu i bólu w opuszkach, chociaż po wyrobieniu swoimi właściwościami nie odbiegają od pozostałych mas. Po wypieczeniu moje kółeczko było twardsze i mniej elastyczne od wyżej wymienionych mas, a do zagięcia potrzebowałam siły dwóch palców :) Powiększając zdjęcie możecie zobaczyć pęknięcie powstałe w wyniku tego testu trwałości, widzimy więc, że masa nie jest jest już tak trwała i lepiej unikać lepienia nią cienkich elementów. A dlaczego warto ją kupić? Bo ta seria Fimo wciąż się rozwija i dochodzą coraz to ciekawsze kolory. Do koloru świecącego w ciemności i odcieni z brokatem, transparentnych, kamiennych i metalicznych doszły moje ulubione pastele, a od niedawna gamę kolorów wzbogacają masy, które po wypieczeniu przypominają kamienie szlachetne. Kwarc różowy i niebieski MUSZĄ znaleźć się w mojej kolekcji, ale urzekł mnie również Jadeit i Gwiezdny Pył, który przypomina mi jeden z moich ulubionych kamieni syntetycznych - Noc Kairu :) Na obecną chwilę mamy aż 37 efektownych kolorów. Koszt za 56-gramową kostkę to 7,5zł. Wartość w przeliczeniu na 100 gram - 13,4zł.
  
   
8. Premo! Sculpey Accents - podobnie jak wyżej teoretycznie jest to odmiana Premo z pierwszego miejsca, tylko z jakimiś fajnymi efektami. W praktyce jednak różni się właściwościami zarówno przed jak i po wypieczeniu. Nie za miękka, nie za twarda, tak pomiędzy. Twardsza od Premo, ale bardziej miękka od Fimo Soft. Czasami jednak trafiają się bardzo twarde kostki. Po wypieczeniu jest twarda, zwarta i nie da się jej zgiąć maksymalnie co widzicie na zdjęciu obok. Nadal mogę ją jednak polecić, ponieważ strasznie katowałam to wypieczone kółeczko i nie ma nawet małego pęknięcia :) W rankingu jest za Fimo ze względu na gamę kolorów - tylko 24. Znajdziemy jednak odpowiednik Stardusta - Twinkle Twinkle - świetnie wygląda taka czarna modelina z brokatem :) Cena za 57gram od 10,8zł do 12,2zł, czyli droga. Przeliczając tę najniższą kwotę na 100 gram wychodzi - 18,95zł.
  
  
9. Korallo - wchodzimy już w sekcję modelin dobrych, czyli takich, które różnią się od profesjonalnych mas, ale nadal lubię je używać. Ta modelina w korallo.pl nie jest już dostępna i nie wiem czy planują jakąś dostawę, ale jeżeli można ją jeszcze gdzieś kupić - dajcie znać a podam namiary w tym poście. Kostkę 50g można było dostać bodajże za 4,5zł. Ja skusiłam się na nie po promocji i zapłaciłam mniej niż 4zł za sztukę. Nie pamiętam z ilu kolorów składała się gama, ale były to głównie różne odcienie różu. Zresztą na powyższym zdjęciu widzicie aż 6 różnych różów :) Pracuje się z nią inaczej niż z powyższymi modelinami. Ma taką inną konsystencję, której nie jestem w stanie opisać, ale od razu czuć różnicę macając najpierw Premo a zaraz po nim Korallo. Może jest trochę bardziej lepka w dłoniach? Tak, to chyba to! W każdym razie moje odczucia są pozytywne. Po wypieczeniu jedynie jeden kolor mnie zawiódł - lawendowy okazał się tak jakby transparentny i nie prezentował się już tak ładnie jak przed. Pozostałe kolory jednak nie zmieniają odcienia a wypieczone cienkie elementy są tak samo trwałe i sprężyste jak modeliny z podium. Wartość w przeliczeniu na 100 gram - 9zł. [Edit: 04.07.2014 - modelinę ponownie można kupić w sklepie Korallo!]
  

10. Qnszt - z tą modeliną mam duże doświadczenie i testowałam chyba już wszystkie kolory. Współpracuję ze sklepem qnszt.pl i otrzymuję duże ilości tej masy w celu tworzenia tutoriali na stronę kurs-bizuterii.pl. Jestem uzależniona od koloru białego, który po wypieczeniu nadal jest śnieżno biały (co rzadko zdarza się w przypadku tak tanich modelin) i używam go również do rozjaśniania tych lepszych mas. Pozostałe kolory średnio mi się podobają, ale dodając do każdego odrobinę białego można uzyskać fajne, pastelowe odcienie. We współpracy jest różna - w zależności od koloru. Biała i toffi są twardawe a po wyrobieniu dobrze się z nich lepi, ale przykładowo jasno-zielona jest już kleista i niefajna. Polecam ją również ze względu na trwałość na wysokim poziomie. Sprężysta, elastyczna, nie łamie się. Gama składa się z 15 kolorów a koszt 70 gram masy to 4,5zł. Ostrzegam jednak, żebyście nie przepłacili, ponieważ sprzedawca skillcrafting na allegro sprzedaje ją za 7,4zł wciskając w dodatku nam kit, że to Fimo. Wartość w przeliczeniu na 100g - 6,4zł. [Edit: 04.07.2014 - gama kolorów poszerzyła się o 10 nowych odcieni!]
  
  
11. Sculpey Bake Shop - kto by pomyślał, że masa jednej z wiodących marek znajdzie się tak nisko w rankingu :) Nadal ją kocham za cudowną miękkość zaraz po otwarciu bez konieczności bolesnego ugniatania. Ma tylko 12 kolorów, ale łącząc je ze sobą można znacznie poszerzyć gamę. Do tej pory uważałam ją za jedną z lepszych, jednak test trwałości po wypieczeniu mnie zaskoczył - moje kółeczko nie przetrwało i chrupnęło miękko przy naginaniu. Stąd też tak niska pozycja. Dobra marka, ale ta masa zdecydowanie nie nadaje się dla profesjonalistów - bardziej dla dzieci. I tak nadal będę jej używać, ale tylko do grubszych elementów :) 57-gramowe opakowanie kosztuje tylko 5,5zł co w przeliczeniu na 100 gram daje nam kwotę 9,65zł. 
   
  
12. SuperSculpey LivingDoll - profesjonalna glina polimerowa do lepienia figurek i lalek. Nie bijcie mnie za to, że znalazła się tak nisko w rankingu, ale to kolejna, która nie przetrwała próby trwałości. Jestem przekonana, że w przypadku grubszych elementów nie ulegnie uszkodzeniu, jednak 1mm kółko pękło z głośny trzaskiem. Jeżeli natomiast ocenić właściwości przed wypieczeniem - jest miękka i dobrze się z niej lepi. Oba opakowania kupiłam kiedyś po promocji, w bardzo okazjonalnej i opłacalnej cenie. A używam ich do ciastek. Nadal znajduje się w kategorii modelin, które polecam. Na obecną chwilę w Świecie Pasji 454 gramy kosztują 62,5zł, co w przeliczeniu na 100 gram daje 13,75zł.

 
13. Chińska modelina - test przeprowadzony w późniejszym terminie. Pełna recenzja po TYM linkiem.
  
  
14. Świat Koralików - przed przystąpieniem do opisu masy ze swiatkoralikow2.pl poszukałam przez google innych recenzji i porównałam ze swoimi spostrzeżeniami spisanymi w zeszycie. I powiem Wam, że wszystkie opinie są tak skrajnie różne, że sama już zgłupiałam. To w końcu ta modelina jest dobra czy niedobra? U mnie kwalifikuje się do tej drugiej kategorii. Pamiętam jak jakieś 2 lata temu skusiłam się na jedną kostkę i od razu po otworzeniu obiecałam sobie, że nigdy więcej jej nie kupię. Uderzył mnie nieprzyjemny, gumiasty zapach a modelina ciapała się i obklejała ręce jak niewyrobione ciasto drożdżowe lub guma do żucia. Dodam, że było to w środku zimy, więc nie ma tu mowy o efekcie upałów. Teraz, po kilku latach stwardniała i znacznie lepiej mi się z nią pracowało, aczkolwiek nadal na dłoniach czułam taką nieprzyjemną lepkość. Po wypieczeniu kolor zmienił odcień, tak jakby się przypiekł, pomimo iż wypiekałam go krócej niż to zalecane. Zaskoczyła mnie elastyczność gotowego elementu, bo przyznam, że spodziewałam się, że się rozkruszy. Na plus zdecydowanie gama kolorów, których liczy aż 69, ale czy warto, skoro po wypieczeniu traci barwę? Ja tej masy nie polecam. Za 50g płacimy 4,4zł. Wartość w przeliczeniu na 100g - 8,8zł.
   
  
15. Koma-plast - pierwsze co mnie uderzyło, jeszcze zanim otworzyłam modelinę, tylko po rozerwaniu koperty, w której ta kostka do mnie przyszła to ogromny smród. Smród, którego nie jestem w stanie do niczego porównać, a żadna modelina spośród tych, z którymi współpracowałam tak nie śmierdziała. Po otworzeniu i oderwaniu kawałka straszliwie się kruszy, ale da się jakoś znieść i wyrobić. Po wyrobieniu jednak zrobiła się tak bardzo klejąca, że obkleiła mi maszynkę. Po wypieczeniu zszarzała, jest ciemniejsza od surowego odcienia. A przy zagięciu pojawiły się pęknięcia, które - mam nadzieję - widoczne są na zdjęciu po powiększeniu. 250g kupione za 9,8zł. W przeliczeniu na 100g wychodzi 3,95zł.

  
16. Astra - najpopularniejsza masa wśród początkujących modeliniarek i najbardziej znienawidzona przeze mnie :) Nie miałam jej w rękach ze 3 lata i niechętnie ją niedawno kupowałam. Pamiętam ją jako modelinę twardą, aczkolwiek wyjątkowo zaskoczyło mnie to, że stała się mięciutka w kilka sekund. W każdym razie jest lepka i ma nieprzyjemną (szorstką?) konsystencję. Gama kolorów dosyć spora, bo występuje w 24 odcieniach, niestety po wypieczeniu niektóre kolory tracą barwę co zobaczycie na zdjęciu przy opisie Jedności. Po wypieczeniu krucha, co widzicie po prawej stronie. Za opakowanie 150g zapłaciłam 9,5zł. Wartość w przeliczeniu na 100 gram - 6,35zł.
  
  

17. Jedność - to modelina, która właściwościami w ogóle nie różni się od Astry, można więc powiedzieć, że zajmuje miejsce ex aequo z Astrą. Opakowanie jest trochę mniejsze, 120 gram, ale i mniej kosztuje - 4zł. W przeliczeniu na 100gram daje nam to jedyne 3,35zł.

Jednak ku przestrodze chciałam pokazać Wam jak zachowuje się kolor biały i czerwony u Jedności i Astry. Na poniższym zdjęciu widzicie pałeczki ulepione w kolejności od lewej z Astry, Jedności i mój niedawny kolczyk, który powstał z białej Qnszt i czerwonej Sculpey III. Widzicie różnicę?
  
  
Niech może te modeliny pozostaną modelinami dla dzieci. Nie polecam do ambitniejszych projektów.
  
  
18. Bimbay - tak, modelina, którą wyżej widzicie to ta sama, którą kupujecie w 24 pałeczkach. Sprawdziłam - producent i miejsce produkcji takie same. Na allegro możecie je kupić w kostkach o różnej wadze. Ja kupiłam kilka lat temu 250gramowe za 10zł/szt. Rzuciłam się na nie jak pies na kości i od razu tyle kostek chcąc zaoszczędzić i okazało się to być największym błędem i pieniędzmi wydanymi w błoto. Jedynie kostka beżowa jest miękka, a właściwie kleista, obklejająca wszystko. Pozostałe kolory są twarde jak kamień i strasznie się kruszą. Do testu użyłam modeliny różowej. Powiększcie zdjęcie i zobaczcie jakie skazy się na powierzchni porobiły, a kolor wygląda na przypalony, zżółknięty. A pękła na pół przy pierwszej próbie testu trwałości. Kompletnie nie warta inwestycji. Gama 24 kolorów. Wartość w przeliczeniu na 100 gram - 4zł.
  
  
 
 
19. Herlitz - na ostatnim miejscu, bo poległa na polu walki. Wzięłam ją ledwo do ręki i cala się skruszyła. Podejmowałam kilka prób wyrobienia, no ale nie dało się. Nie podam więc właściwości po wypieczeniu. Za opakowanie 60 gram zapłaciłam w Empiku 9zł. DZIEWIĘĆ! Za taką jakość powinni mi zwrócić pieniądze. Za tę kwotę w tym samym miejscu mogłabym kupić jedną kostkę Fimo. Moja rada - omijajcie tę markę szerokim łukiem. Wartość w przeliczeniu na 100 gram - 15zł.




Co jednak, jeżeli już masz modelinę z niższej półki, a nie chcesz z niej już lepić? NIE WYRZUCAJ! W jednym z kolejnych postów z poradami poznacie kilka sposobów na wykorzystanie niepotrzebnej modeliny :)

Przeczytałam gdzieś kiedyś, że "Fimo to tylko dla profesjonalistów". Pff, co za bzdura. Astra jest dobra na początek, żeby się sprawdzić czy na pewno mi coś wychodzi, czy sprawia mi to przyjemność lub do testowania nowych technik. Do sprawdzenia czy warto inwestować dalej i się rozwijać, bo 6-kolorowa modelina z nie najlepszymi właściwościami w pewnym momencie zaczyna ograniczać. Wiem, że profesjonalne modeliny są drogie. Nie śpię na pieniądzach i też to odczuwam, bo prawie wszystkie swoje oszczędności wydaję na kolejne materiały. Ale na prawdziwą pasję zawsze znajdą się pieniądze. Przykładowo teraz mam postanowienie, że choćbym miała nie jeść moich ukochanych słodyczy przez miesiąc to uzbieram na wymarzone metaliczne pudry do Fimo :) Jeżeli naprawdę Was to kręci to zrezygnujcie czasem z przyjemności, bez których da się obejść.
 
I na koniec apel do Was - czytając w internecie "złote rady" upewnijcie się kto za nimi stoi i czy ma wystarczające doświadczenie, aby móc się na dany temat wypowiadać. Szlag mnie strzela, kiedy na forach czytam anonimowe rady, żeby lakierować modelinę lakierem do paznokci albo maczać w wodzie jeżeli jest za twarda. Często osoby lepiące od zaledwie kilku tygodni chwalą się w internecie swoim doświadczeniem czyniąc tym samym krzywdę tym, którzy dopiero się uczą. Bo przez to uczą się źle - są wprowadzane w błąd. Nie piszę tego tylko i wyłącznie w związku z moim postem i problemem wybrania odpowiedniej modeliny, ale w związku ze wszystkimi, jakimikolwiek radami dotyczącymi jakichkolwiek technik rękodzieła.

Mam nadzieję, że post będzie dla Was przydatny i przypadnie Wam do gustu. Pracowałam nad nim - wliczając w to testy modeliny, fotografowanie, przerabianie zdjęć i pisanie treści - 31 godzin, rozłożonych na cztery dni. Codziennie po kilka godzin, dopóki głowa mnie nie rozboli :) Pobiłam rekord rekordów :P No i nie wytrzymałam z publikacją. Pisanie skończyłam wczoraj a post miał się ukazać w przyszłym tygodniu. A co tam! Macie go już dzisiaj :)