czwartek, 2 października 2014

Sierpień i wrzesień w zdjęciach

Okres wakacyjny już zażegnany. W szkołach zapewne "cisną już" porządnie, ja jestem już po pierwszym weekendowym zjeździe a dziś kisnę samotnie w domu bez Rafała, który właśnie rozpoczął zajęcia na uczelni. Wrzesień w każdym razie był bardzo letni, ciepły i słoneczny. Zupełnie jakby zamienił się z sierpniem :) Dla mnie te ostatnie dni wakacji były leniwe. Nie chciało mi się ani nigdzie wychodzić, ani nic szczególnego robić, tyle co od czasu do czasu w łóżku przed telewizorem trochę poszyłam. Nawet bloga zaniedbałam i we wrześniu pobiłam chyba rekord nieaktywności od początku jego istnienia. Dziś zapraszam Was na małą prezentację minionych dwóch miesięcy :)
  
To zdjęcie zachowałam sobie na pamiątkę i choć teraz się z niego śmieję to na początku sierpnia wcale nie było mi do śmiechu :D Miałam taki piękny jasny blond, a farbując odrosty za dużo naciapało mi się na czubek głowy i wyszedł dosłownie siwy. Próbowałam włosy ratować ciemną farbą, ale zaciemniło jedynie końcówki, a czubek pozostał bez zmian.
   
  
Z przodu nie wyglądało to aż tak źle. Byłam w każdym razie załamana. Nie wiem jak to się stało, ale moje włosy dziś wyglądają już całkiem normalnie. Popielaty odcień po prostu się spłukał :)
  

  
Takie piękne miejsca można odkryć na Mazurach. To bajorko było całkiem blisko mojego domku, a ja dowiaduję się o tym po 21 latach mieszkania w Olsztynku :)
  
  
  
  
  
Czy ten kwiat nie jest uroczy? Kwiatki na kwiatku <3
  







 
Mam też dla Was kilka zdjęć Skansenu "od wewnątrz" ^^ Zdjęcia nie są najlepszej jakości, bo byłam bez statywu, a wszystkie zdjęcia cykane przy dosyć długim czasie otwarcia migawki. Pomieszczenia są bardzo ciemne, światło wpada jedynie przez małe okienka i większość obiektów jest raczej zacieniona. Uwielbiam Skansen za to, że jest "żywy". To nie tylko budynki, ale i zwierzęta, pola a w chałupach domowe przetwory i pracujące w słojach zakwasy chlebowe. To muzeum jest zupełnym przeciwieństwem mojego wyobrażenia o nudnych muzeach.
   
  
  
  
  
Widzicie jak się rozpędza? Chwilę po zrobieniu tego zdjęcia musiałam uciekać :D Wredna gęś!
  









   
Wiecie, że po zimnym sierpniu woda w jeziorze nadal była ciepła? W końcu można było się popluskać!
   
  
  
  
  
Ten pieseł śmieszny był! Zaraz po wyjściu z wody tarzał się w piasku :D Przestało być śmiesznie, kiedy zachciało mu się bawić i prosto z wody, mokry, przez piasek biegł prosto na mnie i opaskudził mi sukienkę :)
  





  
Wyobrażałam sobie, że cyknę zdjęcie w stylu mojej hongkońskiej pocztówki, a tymczasem okazało się, że nocą droga Olsztynek-Olsztyn nie jest taka ruchliwa jak za dnia :(
  
  
Biżuteryjki dla WOŚP już pracują! A w ramach promocji jednego z sutaszowych projektów każda uczestniczka musiała zrobić zdjęcie z serduszkiem :) Trochę ich nacykałam, żeby Ewcia miała z czego wybierać :D
  


  
Ah, no i melduję, że u mnie nadal króluje domowe pieczywo! Nadal jednak jestem na etapie prób i błędów, sporo eksperymentuję ze smakami, także dajcie mi jeszcze trochę czasu i może wkrótce podzielę się z Wami przepisem :) Tutaj świńskie bułeczki, do których dodałam - korzystając jeszcze z ogródkowych zasobów - marchewki i boćwiny.
  
    
Tutaj chlebek żytni, zbity ale lekki, przyrządzany jeszcze na drożdżach.
 
  
Z drożdżami już się pożegnałam. A przynajmniej częściowo, bo na nich piekę już tylko bułeczki a do chleba dodaję tylko ciupeńkę, by wspomóc zakwas. Na początku sierpnia rozpoczęłam hodowanie zakwasu żytniego i dziś piekę już tylko na nim :)
  
  
A to mój eksperyment z końca września. Zamiast wody dodałam do mąki pełnoziarnistej kwaśnej maślanki a smak wzbogaciłam o aromatyczny, suszony koperek. Pyszny! W dodatku jak na mąkę o tak wysokim typie bardzo ładnie się podziurawił wewnątrz, dzięki czemu był miękki i lekki.
    

Dziś robię chlebowy eksperyment życia. Ciasto już zagniecione, odstawione do wyrośnięcia, a mnie zastanawia czy połączenie smaków będzie udane. Trzymajcie kciuki :)

3 komentarze:

  1. od 10 minut wpatruje się w Twoje zdjęcia, jaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaakie ładne focie!

    OdpowiedzUsuń
  2. Zazdroszczę, u mnie we wrześniu za ciepło nie było, zdążyłam się nawet rozchorować... Piękne zdjęcia, piękne okolice :) A to muzeum faktycznie piękne :) U nas w okolicach jest podobne ale byłam w nim ostatni raz jakieś 8 lat temu, jeszcze w podstawówce... :/
    A Twoje pieczywo wygląda naprawdę smacznie, chętnie bym spróbowała, hahaha :3

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarze! Wasze zdanie i opinie są dla mnie bardzo ważne, dzięki Wam mogę się doskonalić :) Pamiętaj, aby nie przekraczać pewnych granic. Kultura przede wszystkim! Nie wklejaj proszę linków oraz hamuj swoje frustracje - nie będę publikować takich komentarzy, aby blog nie stał się siedliskiem autoreklamy lub nienawiści.