czwartek, 10 lipca 2014

RECENZJA: chińska modelina

  
Sporo osób czekało na ten post. Od marca przez dłuuugi czas byłam wręcz zadręczana upomnieniami o tę recenzję, a odpuściliście mi dopiero w czerwcu :P W końcu wakacje i odrobina wolnego czasu pozwoliła mi przysiąść do pisania. Mam nadzieję, że nie straciliście zainteresowania tą masą i nie spędzę kilku godzin na darmo ;) No i przede wszystkim liczę na to, że przeczytacie post w całości, bo zdjęcia potrafią być zwodzące :)

Chińską modelinę kupiłam TU. Kosztowała mnie 37zł (z darmową, nierejestrowaną przesyłką) za 24 kostki po 20g (warto zaznaczyć, że kolory wysyłane są losowo). Czyli za 100 gram płacimy 7,75zł - drożej niż za modelinę Qnszt. Czy warta swojej ceny?
  
Z opisu dowiadujemy się, że to najnowsza i bardzo plastyczna wersja Fimo by Eberhard Faber. Nie dajcie się zwieść. Wiele osób już dało się nabrać, ale zapamiętajcie sobie - nigdy nie dostaniecie prawdziwego Fimo w tej cenie. A zanim kupicie coś niepewnego koniecznie odwiedźcie stronę producenta i sprawdźcie jakie produkty ma w ofercie. Po przetestowaniu mogę Was zapewnić, że nawet w połowie nie przypomina swoimi właściwościami Fimo :) 
  
Sposób w jaki popakowano modelinę jest tragiczny. Owinięte folią na odwal z prześwitami, a następnie ściśnięte w kopercie tak, że kostki posklejały się i pobrudziły. Zdjęcia na aukcji są bardzo zachęcające, natomiast realne foto odstrasza, prawda?
  
   
Zanim przystąpiłam do testowania wykonałam sobie próbnik kolorów, aby sprawdzić jak modelina zachowuje się po wypieczeniu i okazało się, że nie jest tak źle. Poza potwornym smrodem podczas utwardzania, kilkoma pęcherzykami na niektórych odcieniach i kilkoma po prostu brzydkimi kolorami masa nie prezentuje się już wcale tak źle jak przed wypieczeniem. Czy warto jednak kupować w ciemno nie wiedząc czy wrzucą nam te ładne czy te brzydkie barwy?

Ku mojemu zdziwieniu (i radości jednocześnie, bo okazuje się, że nie wydałam pieniędzy w błoto) modelina wykorzystana do konkretnej formy prezentuje się jeszcze lepiej niż na wyżej widocznym próbniku. Być może dlatego, że kwiatki które lepiłam mają cieńsze i "zawijasowe" płatki? Ci, którzy śledzą mnie na Instagramie wiedzą, że od marca zawzięcie lepię kwiatki i nie poprzestanę póki nie wykorzystam wszystkich kwiatowych odcieni modeliny jakie posiadam. W poniższym woreczku jest ich już ponad 900 sztuk, a wśród nich nie tylko kwiaty z Fimo i Premo, ale także z tańszych mas od Qnszt i Korallo. Ale na zdjęciu widoczne są też kwiatki ulepione omawianej właśnie chińskiej modeliny. Kto wskaże? Kto jest w stanie rozróżnić tanią modelinę od drogiej?
  
  
I tu pora przejść do najmniej przyjemnej części posta - przebiegu lepienia. Obiecywano, że będzie mięciutka i jest... ale za bardzo. Strrrrasznie obkleja dłonie, lepienie to udręka i ulepienie 10 różyczek zajęło mi dwukrotnie więcej czasu niż zwykle (czyli aż dwa filmy z rzędu :D ). I choć każdy początkujący zna trick z odtłuszczaniem zbyt klejącej modeliny (wałkujesz masę przez kartkę i pozostawiasz aż ta wchłonie nadmiar tłuszczu) to w tym przypadku nie radzę jego stosowania. Odtłuściłam wszystkie zielone kolory, a lepienie było o niebo przyjemniejsze, ale oto jak skończyły moje odtłuszczone listki:
  
  
Po max. 2-3 min od umieszczenia blachy z listkami w piekarniku z najniższą temperaturą kuchnia była siwa, a modelina spalona. I tu wracamy się do wstępu, w którym wyraziłam nadzieję na to, że przeczytacie post w całości. Ci, którzy obejrzą tylko zdjęcia zobaczą te spalone liście i z góry skreślą masę :) A więc zaznaczam - modelina pali się tylko wtedy, jeżeli wcześniej ją odtłuścimy dla komfortu lepienia. Powtórzyłam ten test potem jeszcze dwukrotnie i masa naturalnie klejącą, w której kleistość nie ingerowałam nie zmieniała kolorów po wypieczeniu. Warto więc przemęczyć się z kleistą masą i wypiec ją bez uszczerbku niż stracić czas na przyjemnym lepieniu prac, które się spalą.
Wypiekanie ok. 15-20 min w najniższej temperaturze piekarnika.
  
  
Test trwałości przeprowadziłam w ten sam sposób co w rankingu 19 mas. Wypieczone koło o grubości 1mm pękło i to bez użycia większej siły. Nie nadaje się więc do dużych, cienkich elementów.
  
~.~.~.~.~.~.~.~.~~.~.~.~.~.~.~.~.~~.~.~.~.~.~.~.~.~~.~.~.~.~.~.~.~.~~.~.~.~.~.~.~.~.~~.~.~.~.~.~.~.~.~

Czy polecam? Pomimo, iż nie żałuję zakupu, bo część kolorów wykorzystałam, a te brzydsze wykorzystam jako wypełnienia, no i miałam możliwość przetestowania czegoś nowego to nikomu nie poleciłabym jej kupna. Pomijając już kiepskie właściwości masy to przede wszystkim razi mnie w oczy kłamstwo. Dla mnie to niedopuszczalne, aby stawiać taką modelinę obok tak znakomitej gliny jaką jest Fimo i jeszcze wciskać, że to jedno i to samo. Poza tym, jeżeli chcecie zaoszczędzić to zawsze możecie kupić tańszą modelinę w Qnszt czy Korallo, gdzie wybór kolorów jest całkiem ciekawy, a i przyjemniej się lepi. Pamiętacie mój ranking? Chińską masę umieściłabym na 13-tym miejscu czyli pomiędzy średniej jakości modelinami, a masami przed którymi przestrzegam. Bo tej masy ani nie polecam, ani nie neguję jej istnienia. Po prostu jest, ni to średnia, ni to zła, ale na pewno nie dobra.

11 komentarzy:

  1. Ale mnie tu długo nie było. "Tu", w sensie, że dawno nic komentowałam :) Nadrobię to i skomentuję kilka z Twoich świetnych postów, bo oczywiście wszystko czytałam, wszystkie sutasze, MEGA DŁUUUGI post o urodzinowym Shiny, geometryczne wisiory, donuciki i oczywiście post, który mnie strasznie zainteresował i byłam ciekaw, czy będziesz kiedykolwiek pisała coś w tym stylu, a mianowicie 50 faktów o Tobie :P Tak samo jak Ty - nie miałam czasu w czerwcu na komentowanie itd., a oprócz tego zajmowałam się rozwijaniem mojego bloga :D Ale już jestem i nigdzie się nie wybieram :*

    Co do recenzji: Dziękuję za jej napisanie :) Zarazem przepraszam za "zadręczanie" prośbami o napisanie recenzji, bo o ile pamiętam, to w kilku komentarzach przypominałam o recenzji :D Fajnie, że testujesz "nowe" modeliny, nawet takie zupełnie beznadziejne, które już po spojrzeniu na nie krzyczą "Kup mnie! Jak każdy produkt chiński szybko się zniszczę!" :D To właśnie dzięki Twojemu rankingowi mas postanowiłam zaoszczędzić i kupić Fimo oraz Premo <3

    Rzeczywiście dobrze, że doszłam do końca posta, bo po tych kilku zdjęciach nie dawałam szansy modelinie. Co do kwiatuszków, to zgaduję, że te jasne niebieskie z prawej strony na górze są z chińskiej modeliny i te w tym kolorze >mięsno-czerwonym< co jeden jest obok jedynego żółtego kwiatuszka. Ten żółty też może być z niej.

    Na tych liściach się zrobiły takie same bąbelki jak się robią na Astrze (szczególnie białym kolorze). Co do umieszczenia masy na 13 miejscu, to ja bym ją ustawiła na 15 miejscu. Zamieniłabym ją miejscem z Koma Plast. Pisałaś, że: "Pierwsze co mnie uderzyło, jeszcze zanim otworzyłam modelinę, tylko po rozerwaniu koperty, w której ta kostka do mnie przyszła to ogromny smród.". Ja tak naprawdę zaczynałam z Koma-Plast, żeby się przekonać, czy lepienie z modeliny "to jest to" i masa w ogóle nie miała żadnego zapachu. Może dlatego w Twoim opakowaniu był taki "smród", bo modelina była w takim wielkim bloku - w opakowaniach Koma Plast dostępnych w marketach modelina nie ma zapachu. Oprócz tego nigdy nie trafiłam na opakowanie, w którym KP by się aż tak bardzo kleiła. Fakt, że się klei, ale moim zdaniem jej "poziom" klejenia jest porównywalny do Fimo Soft pomieszanego z Astrą w proporcji 2Fimo:1Astra. :D Tak samo z łamliwością: na KP się pojawiły tylko pęknięcia, a ta się połamała :P
    Tak w sumie to nie miałam nigdy w rękach tej modeliny z Chin (i dzięki Tobie raczej nie będę miała ^^ ), ale patrząc na zdjęcia takie mam wrażenie, że jest trochę za wysoko w rankingu :D

    Ogólna myśl mojego komentarza brzmi: "Dzięki za recenzję. :* " Jakoś tak się zawsze rozpisuję :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A nie zgadłaś :D Obok żółtego jedynie różyczka w kolorze dżinsowym jest z chińskiej. Na dole kilka różowych różyczek znajdziesz i widać nawet jedną fioletową. Jasne niebieskie i mięsno-czerwone nie trafione :)

      Umieściłam ją na 13 miejscu, bo 70% kolorów zużyłam i jestem zadowolona z efektów. Mnie koma plast od początku nie przypadła do gustu i poza kawałkiem wykorzystanym do testów leży teraz nieużywana i raczej nie stworzę z niej niczego.

      PS. Nie Ty jedyna mnie zadręczałaś :D Ale przyznam, że ręce mi opadały i nie miałam siły odpisywać :)

      Usuń
    2. Aahh i tak na tych spalonych liściach zrobiły się straszne bąble i skazy, ale różyczki są całe i wyglądają naprawdę ładnie :)

      Usuń
  2. Aaaaa.. Jeszcze dodam do komentarza wyżej, że po upieczeniu modelina wygląda na taką półtransparentną. Może to dlatego w tytule aukcji jest słówko "Effect". Większość z tych kolorków z pewnością mogłabym pomylić z półtransparentnymi modelinami. O ile uważnie przeczytałam post, to o tym nie wspominałaś, no chyba, że modelina wygląda tak tylko na zdjęciu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko trzy kolory rzeczywiście przypominają transparentne - cytrynowy, beżowy i łososiowy. Pozostałe wyglądają zupełnie normalnie :)

      Usuń
  3. Nic dodać nic ująć. Dziękuję :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Napisałaś, że nie da się kupić prawdziwej fimo w tej cenie, a ja akurat kupuję moją fimo za 7,50zł ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też kupuję Fimo za 7,5zł, ale pominęłaś coś w treści recenzji :) Podana cena za chińską modeliną 7,75zł to cena w przeliczeniu na 100 gram produktu, a kostka Fimo ma przecież tylko 56g.
      A więc, żeby wszystko było jasne:
      100 gram chińskiej modeliny kosztuje 7,75zł.
      100 gram Fimo kosztuje 13,4zł.
      Teraz widać różnicę? :)

      Usuń
  5. Będę pamiętać,że nie dokonywać tego zakupu. Bardzo przydatne sa twoje rady. I podziwiam za chęć lepienia tych kwiatków ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Miałaś w sumie szczęście. Pewnej młodej Czeszce tata kupił od razu tonę chińskiej modeliny... To był początek niezłego biznesu.
    Co do transparentności - bierzcie pod uwagę, że to nie kwestia efektu, tylko ilości barwnika. Np. premo zink yellow jest de facto półtransparentne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właściwie na szczęście nie liczyłam :) Kupiłam ją tylko po to, aby recenzją uzupełnić ranking mas :)

      Usuń

Dziękuję za komentarze! Wasze zdanie i opinie są dla mnie bardzo ważne, dzięki Wam mogę się doskonalić :) Pamiętaj, aby nie przekraczać pewnych granic. Kultura przede wszystkim! Nie wklejaj proszę linków oraz hamuj swoje frustracje - nie będę publikować takich komentarzy, aby blog nie stał się siedliskiem autoreklamy lub nienawiści.