piątek, 20 czerwca 2014

ShinyBox 2nd Anniversary / DWULETNIE PODSUMOWANIE

Wow, ciężko uwierzyć, że to już 2 lata, a ja otwieram swoje 25-te pudełeczko. 25-te i ostatnie, o czym informowałam Was już w poprzednim kosmetycznym poście. W związku z tym - jak obiecywałam - post będzie poświęcony nie tylko czerwcowej edycji. Poświęcę go całym dwóm latkom, które w każdym miesiącu dostarczały mi nową dawkę kosmetyków od ShinyBox. Ostrzegam zatem, że będzie duuuużo zdjęć i duuuużo tekstu :) Mam nadzieję, że komuś będzie chciało się to czytać, bo napracowałam się co nie miara - od poniedziałku piszę ten post.
  

Od razu zaznaczę, że zobaczycie sporą różnicę w wyrażanych przeze mnie emocjach w recenzji pudełka i podsumowaniu całokształtu. O całokształcie zaczynałam pisać w poniedziałek, kiedy jeszcze z uśmiechem spoglądałam na środę, kiedy to przesyłka MIAŁA do mnie dotrzeć. Nie wiedziałam jeszcze jak zostanę potraktowana w odwecie za rezygnację z subskrypcji. Już w dniu wysyłki miałam złe przeczucia, kiedy po wielu miesiącach zauważyłam, że numer referencyjny paczki jest krótszy niż dotychczas, kiedy subskrybowałam ShinyBox. Pomyślałam sobie "ciekawe czy moja paczka w ogóle dziś wyjdzie z magazynu?". Ku mojemu przerażeniu wieczorem status był niezmienny: "Dane przetransmitowane, przesyłka jeszcze nie przekazana", gdzie o tej porze moje dotychczasowe boxy z członem "SUBKSRYPCJA" w numerze referencyjnym zawsze były już wrzucone na kontener i podróżowały do filii w Olsztynie. Położyłam się spać w nadziei, że pracownicy GLS mieli dziś zły dzień, obijali się przed monitorami i nie chciało im się aktualizować statusu przesyłek. Następnego dnia wstałam - status bez zmian i już wiedziałam, że przesyłka do mnie nie dotrze. Zadzwoniłam do firmy kurierskiej i narobiłam im rabanu, że jestem zawiedziona, że czemu moja paczka gnije u nich drugi dzień, podczas gdy mogłaby być już doręczona i że zaczynają robić się jak Poczta Polska (już w tym miesiącu miałam taką samą sytuację z przesyłką z Zooplus). I co? Pani po drugiej strony słuchawki uprzejmie poinformowała mnie, że to nie do nich z pretensjami tylko do nadawcy. Wytłumaczyła mi, że "dane przetransmitowane" oznacza tylko tyle, że zostały wklepane do systemu, a "przesyłka jeszcze nie przekazana" oznacza, że nie została zarejestrowana w filii. Nie bardzo rozumiejąc zapytałam więc, gdzie znajduje się teraz moja paczka. Odpowiedź: "u nadawcy". W praktyce oznacza to tyle, że mój box przekimał się w magazynie Shiny zamiast zostać wysłanym do mnie.
  
WYOBRAŻACIE SOBIE MOJĄ WŚCIEKŁOŚĆ? Na fanpage'u lawina lizodupów i przesłodzonych komentarzy, ShinyBox obrasta w piórka, a ja mam ochotę przejechać się do nich osobiście i każdemu kto odpowiada za niewysłanie mojej przesyłki przysolić fest patelnią. Czym sobie zasłużyłam po dwóch latach regularnego zamawiania na takie traktowanie? Po tak długim czasie oczekiwania, gdzie ShinyBox zaspamowywał skrzynkę odbiorczą już od końca maja, a i w maju moje pudełko zostało zamówione zasłużyłam na to, żeby i Shiny wywiązał się ze swoich obowiązków i wysłał ją w terminie. Pomijam już fakt, że sama data wysyłki była nieprzemyślana. Jak zwykle wszystko na ostatnią chwilę, a że takie sytuacje nie raz się zdarzały (z tym, że wszyscy zawsze myślą, że to wina kuriera) data wysyłki została zaplanowana z pełną świadomością tego, że niektórzy nie otrzymają tej paczki przed długim weekendem. Ale po dwóch latach zamawiania myślałam, że coś znaczę dla tej firmy jako stała klientka. Absolutnie nie sądziłam, że przytrafi się to mnie. A moja złość jest tym większa, że nie dość, że paczka nie dotarła do mnie w wyznaczonym terminie to i następnego dnia nie miałam co na to liczyć, bo święto. I gdybym swojego ostatniego pudełka nie zamawiała za punkty to żądałabym zwrotu pieniędzy. 
  
Do dziś emocje zdążyły się ostudzić, ale pozostał niesmak i właściwie było mi obojętne czy kurier przyjedzie czy nie. Nie o kosmetyki mi się rozchodzi, wiem przecież, że to TYLKO kosmetyki, w dodatku za darmo. Chciałam otrzymać je na równi, wraz z innymi, a teraz mogłoby tego boxa wcale nie być. To pudełko miało być dla mnie niespodzianką, tortem pożegnalnym, a tymczasem dziś nie czerpałam żadnej radości z otwierania, bo zawartość wspaniałomyślnie zaspoilerował ShinyBox w kolejnym spamie wysłanym na moją pocztę. Nie czerpię nawet radości z pisania tego posta, który miał być w całości pozytywny. Jest mi przykro, brakuje mi słów, żeby opisać co czuję wobec ekipy Shiny, której byłam wierna przez całe dwa lata, a nie usłyszałam nawet zwykłego "przepraszam".
   
  
Prawdę mówiąc nie wiem już po co jesienią zeszłego roku zmieniano design pudełka na różowo-czarny, skoro wykorzystano go tylko dwukrotnie. Od tamtej pory otrzymujemy za każdym razem inny kartonik, co z jednej strony prezentuje się ładnie i czyni każdego boxa wyjątkowym, ale z drugiej strony nie ma co z nimi robić, na szkatułkę na pewno nie wykorzystam. Lubię pstrokaciznę, ale już mi się znudziła, a ten kartonik prezentuje się elegancko. Biały i błyszczący - świetny powrót do korzeni.


 
 
Zawartość prezentuje się następująco:
  
 
ETRE BELLE
MASECZKA KOLAGENOWA W KREMIE
Maseczka skutecznie pielęgnuje skórę suchą i wrażliwą. Jej składniki, kolagen i wosk pszczeli dostarczają skórze substancji, które wyrównują naturalny poziom nawilżenia skóry. (Info z ulotki) 
Wartość 131zł/50ml. W pudełku znalazłam miniaturę o objętości 15ml (~39,3zł).
Moje odczucia wobec tej maseczki są dwojakie. Z jednej strony fajnie, że luksus gości od jakiegoś czasu w pudełkach, z drugiej strony ten produkt nie wywołał we mnie większego entuzjazmu. Oddam na wymianę (więcej info na dole posta).


  
ORGANIQUE
PEELING SOLNY
Peeling solny o nowej, ulepszonej recepturze oczyszcza i odświeża skórę i przygotowuje do dalszej pielęgnacji. Peeling działa detoksy kojąco, redukuje cellulit, pobudza i wygładza skórę. (Info z ulotki) 
Wartość 40zł/200g. W pudełku znalazłam produkt pełnowymiarowy.
Od razu wiedziałam, że peeling Organique będzie moim ulubionym z tego pudełka. Absolutnie się w nim zakochałam i już wiem, że chcę zdobyć więcej wersji zapachowych. Jeżeli ktoś ma na zbyciu chętnie się wymienię (więcej info na dole posta).

  
SYIS
GĄBECZKA MAKE-UP BLENDER
Make-up Blender to innowacyjna gąbeczka do aplikacji makijażu, jest stworzona, by zapewnić makijaż doskonałej jakości. Umożliwia wygodną aplikację wszelkiego rodzaju podkładów. (Info z ulotki) 
Wartość 50zł/szt. W pudełku znalazłam produkt pełnowymiarowy.
Serio? Kawałek gąbki 50zł? Ja pierdziu, oczy mi wypadły, kiedy to zobaczyłam. Nawet nie otwieram, nawet nie testuję. Od razu melduję, że oddam na wymianę komuś kto potrafi zrobić z tego użytek (więcej info na dole posta).
   
    
DOVE
ANTYPERSPIRANT INVISIBLE DRY ANTI-WHITE MARKS
Unikalna formuła antyperspirantu Dove to w 1/4 krem nawilżający, który pielęgnuje delikatną skórę pod pachami. Kosmetyk zapewnia długotrwałą ochronę i nie pozostawia śladów na kolorowych ubraniach. (Info z ulotki) 
Wartość 15zł/szt. W pudełku znalazłam produkt pełnowymiarowy.
Co Wy żeście się uparli na te pacho-pachniacze do cholery? Trzecie pudełko z rzędu (gdzie ja jeszcze nawet Rexony z kwietnia nie zużyłam) to przesada. No i przede wszystkim nie na miarę jubileuszowego pudełka. Zużyję. Oczywiście. W końcu to podstawowy produkt w kosmetyczce, ale ile to można?
  
   
MARION
SERUM DO WŁOSÓW NARAŻONYCH NA DZIAŁANIE WYSOKIEJ TEMPERATURY
Serum stworzone specjalnie do ochrony włosów podczas używania suszarki, prostownicy lub lokówki. Serum zawiera kopolimery zabezpieczające włosy przed wysuszeniem. (Info z ulotki) 
Wartość 10zł/30ml. W pudełku znalazłam produkt pełnowymiarowy.
Jeszcze będąc w liceum zawsze wstawałam dwie godzinki przed wyjściem, żeby umyć włosy i dać im czas na wyschnięcie. Teraz staram się wysypiać i przez brak czasu coraz częściej w pośpiechu łapię za suszarkę. Przyda się.
   
 ~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~
  
 CO U SUBSKRYBENTEK?
W tym miesiącu zniknęłam z grona subskrybentek, a pomadka z peelingiem od Sylveco sprawia, że troszkę żałuję. Ale tylko troszeczkę, bo dzięki zaoszczędzeniu 49zł na pudełku mogłam sobie pod koniec maja w końcu zakupić czytnik e-booków :) Z drugiej strony niektóre VIPki otrzymały... spray na komary :D Widać, że Shiny ma poczucie humoru, ale Prima Aprilis już dawno za nami.
   
 ~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~
  
PODSUMOWANIE 
Kilkanaście dni temu otrzymałam e-maila, w którym zapewniano, że "zdaniem ekspertów to najlepsze pudełko w historii". Poważnie? Dezodorant, kawałek gąbki i spray na komary mają tworzyć najlepszy w historii ShinyBox zestaw? Chciałabym poznać tych "ekspertów" :) Zdecydowanie nie! Zawartość jest dobra, ale nie powala. Swobodnie marzec mógłby zająć miejsce czerwca jako jubileuszowe pudełko. 5 produktów w wersji standardowej, z czego 4 pełnowymiarowe. Wartość całości ~155zł. Pod tym względem nie jest źle.
  
    
Czy ktoś pamięta początki ShinyBox? Ja go pamiętam, kiedy jeszcze nawet nie istniał. W 2012 roku trafiłam na prostą, bezzakładkową stronę, w której obiecywano darmowe pudełko pełne kosmetyków w zamian za 100 ShinyStars, które można było uzbierać po zaproszeniu 20 znajomych. Strona miała wystartować dopiero po zebraniu X zarejestrowanych użytkowników. Przedtem wiele widziałam już takich stron, które pozostawały zapomniane lub po prostu znikały, więc nie bardzo wierzyłam w te zapewnienia (tym bardziej, że zaproszenie 20 znajomych to niewielki wysiłek i niewielki wymóg, aby dostać coś za darmo). Ku mojemu zaskoczeniu strona jednak wystartowała w czerwcu 2012 roku. Po pewnym czasie otrzymałam wiadomość o wysyłce. Nadal nie wierzyłam, że cokolwiek do mnie przyjdzie. Nikt nie wierzył :) A kiedy - ku jeszcze większemu zdziwieniu - następnego dnia zapukał do drzwi kurier dwa razy pytałam czy na pewno nie muszę nic płacić. Otwierałam też drżącymi rękoma w obawie, że z pudełka wyskoczy faktura. Nic nie wyskoczyło. Pudełko faktycznie okazało się być darmowym, bez żadnych haczyków. I choć to pudełko w obliczu pozostałych 24 wypada dość słabo to cieszyłam się jak dziecko. Zaskoczyło mnie zarówno pod względem estetycznym, jak i pod względem zawartości, gdzie - jak obiecywano - było 5 kosmetyków, z czego aż 3 pełnowymiarowe. Większość z Was, która nie pamięta początków ShinyBoxa pomyśli zapewne, że to przecież żadne zaskoczenie, przecież czasami mamy nawet więcej pełnowymiarówek. Otóż wtedy na stronie widniała wyraźna informacja, że w pudełku znajdzie się 5 MINIATUR. A w moim wyobrażeniu miniatury miały być zwykłymi próbkami, czyli nic specjalnego. A tymczasem zawartość okazała się być mega specjalna, a ja za darmoszkę wzbogaciłam się o kosmetyki łącznej wartości 88zł.
 
W 2012 roku miałam 19 lat, dopiero wkraczałam w dorosłość i kobiecość. Prawdopodobnie, gdybym nigdy na ShinyBoxa nie trafiła nadal byłabym nastolatką, której podstawowym makijażem są lekko wytuszowane rzęsy, a środkiem podstawowej pielęgnacji ciała - mydło. To ShinyBox otworzył przede mną drzwi do kobiecości, a ja powolutku małymi kroczkami poznawałam swoje ciało i uczyłam się o nie dbać. Uf, zrobiło się patetycznie. Ale to podsumowanie. Staram się zapomnieć o negatywnych emocjach i skupić się na korzyściach jakie czerpałam z otwierania pudełeczek i testowania kosmetyków.

Początkowo pudełko można było zdobyć tylko za punkty. Po kilku miesiącach wprowadzili możliwość kupna, ale w raz z tym pojawiały się utrudnienia w zbieraniu gwiazdek, więc od 2013 roku już tylko kupuję pudełka, a co 3-4 miesiące udaje mi się zebrać punkty na darmowe. Co miesiąc Shiny zdzierał ze mnie całe kieszonkowe :) A w ciągu dwóch lata nazbierało się tyle kosmetyków, że nie mam gdzie ich trzymać. Moja rezygnacja z zamawiania pudełek wynika głównie z powodów finansowo-organizacyjnych. Nie pracuję, nie zarabiam, uczę się i jestem na utrzymaniu rodziców. 50zł to dla mnie dużo. Za te pieniądze mogłabym sobie kupić 2-3 produkty kosmetyczne, których absolutnie potrzebuję, a otrzymywałam pudełko z kosmetykami, z których ogromna ilość czeka w kolejce (niektóre produkty czekają już przeszło rok), a kilkadziesiąt kosmetyków pooddawałam mamie, przyszłej teściowej i szwagierce. Zacznę zarabiać na siebie to pozwolę sobie na wywalanie pieniędzy w błoto. Bo choć idea ShinyBoxa jest fajna, to i tak większość kosmetyków jest zazwyczaj nietrafiona. Najzwyczajniej w świecie nie stać mnie na to. Do tego doszły też zmiany regulaminu, niekorzystna dla klientów polityka i pazerność firmy, o czym wspominałam już w poprzednich postach (jakby ktoś chciał poczytać, zapraszam do etykiety ShinyBox). Wszystko się skumulowało i już w kwietniu podjęłam decyzję o rezygnacji, kiedy zdobędę już jubileuszowe pudełko.

     
Krótkie podsumowanie 
(dotyczy standardowych pudełek, bez subskrybenckich bonusów i ExtraBoxów):
(wysokie wartości w przybliżeniu)
  • 83 produkty pełnowymiarowe i 63 miniatury znalazły się w 25 pudełkach. Nie wliczałam jedynie próbek i kosmetyków dodatkowych.
  • 2640zł - wartość kosmetyków, które zgromadziłam w 25 pudełkach.
  • 608zł - tyle pieniędzy wydałam w ciągu dwóch lat na boxy. Przerażające! Pomyśleć, że dziś mogłabym kupić sobie wymarzony, miętowy miejski rower.
  • 20 - tyle pudełek otrzymałam za darmo. Aż 12 wymieniłam za ShinyStars i 8 z zeszłorocznej akcji Vinted (po 2 pudełka na każdego członka rodziny, choć w praktyce i tak większość kosmetyków zużyłam ja z mamą) :)
  • 34 - tyle łącznie otrzymałam pudełek.
  • 5 - tyle łącznie otrzymałam wyróżnień/kosmetycznych niespodzianek.
  • Marzec 2013, Grudzień 2013 i Marzec 2014 - najlepsze pudełka w całej karierze ShinyBox. Jedyne pudełka, których całą (lub prawie całą) zawartość zużyłam z przyjemnością.
  • Listopad 2012, Maj 2013, Kwiecień 2014 - najgorsze edycje pudełek na przełomie dwóch lat istnienia ShinyBoxa.
  • Najlepszy kosmetyk - Baza pod cienie i do ust Grashki z lipcowego pudełka. Do tej pory używałam pod oczy korektora, ale jego aplikacja jest nieprzyjemna. Ta baza świetnie się rozprowadza, nie podrażnia powiek i zwiększa trwałość makijażu. Kosmetyków, które z pewnością w przyszłości kupię jest więcej. O nich przeczytacie niżej.
  • Najgorszy kosmetyk - cały zestaw próbek kremu Synchroline z maja okazał się masakryczny, nie zużyłam ich nawet w całości. Wylądowały w koszu, bo nawet mama nie chciała ich wykończyć.
  • Design pudełek - Do września 2013 włącznie kosmetyki otrzymywaliśmy w eleganckich, białych pudełeczkach. Jednorazowa zmiana z okazji pierwszych urodzin firmy wzmogła prośby o zmianę wyglądu. Od października 2013 oficjalnie wprowadzono pudełko różowo-czarne, chociaż do dziś wykorzystano je tylko dwukrotnie. Ostatnio królują pudełka przygotowane specjalnie na dany miesiąc i łącznie uzbierało się ich już osiem. Do moich ulubionych zaliczają się kwiecień i maj 2014 :)


W kosmetycznych boxach przytrafiło się mnóstwo bubli, które przekonały mnie, że cena nie równa się jakości, a dobre produkty można dostać w rozsądniejszych, niższych cenach. I tak bardzo zawiodłam się na próbkach Synchroline, czekoladowym peelingu Organique, dupnym balsamie Balmi, antycellulitowym koncentracie Marion czy ampułce Syis, a także na wielu, wielu innych. Trafiło się jednak też kilka całkiem fajnych kosmetyków. Biorąc pod uwagę cały okres działania ShinyBoxa w latach 2012-2014 wyselekcjonowałam 20 moich ulubionych produktów, które z pewnością jeszcze kupię. Kolejność zgodna z kolejnością otrzymywania :) Brakuje tu jeszcze wody termalnej Uriage i cienia Maybelline color tattoo, ale miało być tylko 20. Nie brałam pod uwagę pudełka czerwcowego z racji tego, że nie miałam jeszcze szansy przetestowania, choć już wiem, że peeling Organique z pewnością dołączy do poniższego grona.
  
  
BIOGENA PHARMA
Multiwitaminowa odżywka do paznokci
Zużywam już drugie opakowanie, trzecie czeka w kolejce. Ratunek dla moich osłabionych paznokci. Wzmacnia je i odżywia. Podstawowa baza pod lakier :) Dzięki połyskowi może pełnić funkcję lakieru bezbarwnego. W dodatku można ją dostać za ok. 12zł, a jedno opakowanie starcza na ok. rok przy aplikacji raz w tygodniu. Czego chcieć więcej? Produkt z pierwszego pudełka czerwiec 2012.
  
  
DELIA HAIR SILK
Naturalny jedwab do włosów
Produkt, który na początku przekreśliłam i odstawiłam na cały rok bez wypróbowania okazał się świetnym nawilżaczem podniszczonych i wysuszonych przez farbowanie końcówek. Stał się podstawą codziennej pielęgnacji włosów. Przy regularnym stosowaniu wystarcza na ok. pół roku a kosztuje ok. 20zł. Produkt z pudełka lipiec 2012.
    
  
L'OCCITANE
Nawilżające masło Shea
Niedawno zużyłam drugą kostkę, więc musiałam wykorzystać stare zdjęcie. Uwielbiam to mydło. Za naturalność, delikatność, zapach. Małe, domowe SPA :) Produkt z pudełka październik 2012.
  
       
ANNABELLE MINERALS
Róż mineralny NUDE
Byłam w posiadaniu dwóch testerów w odcieniu Nude i choć staram się być oszczędna niestety pudełeczko się kończy. Idealny do mojej trupio-bladej cery, daje efekt delikatnego muśnięcia słońcem. Na 100% kupię. Produkt z pudełka grudzień 2012.

   
BIODERMA
Płyn micelarny Sensibio H2O
Pierwszy płyn micelarny z jakim miałam do czynienia okazał się idealny do usuwania nawet bardzo mocnego makijażu, nie podrażniając przy tym oczu. W dodatku 100ml produktu można dostać już nawet za 10zł. Produkt z pudełka luty 2013.


  
ORIFLAME
Potrójna pomadka Triple Core Trend Edition
Pamiętacie jak ubolewałam w poście o marcowym pudełku 2013 nad kolorem tej szminki? Stwierdziłam, że wyglądam ohydnie :D Użyłam raz, drugi i właśnie od niej wszystko się zaczęło. Dziś mam ponad 20 kolorowych pomadek i to podstawa mojego codziennego makijażu. Produkt z pudełka marzec 2013.


DELIA
Masło do ciała Dermo System
To masełka, do których z pewnością będę wracać kiedy w końcu uda mi się je wykończyć. Do niedawna walczyłam z kawowym z tej serii i masłem z zeszłorocznej, świątecznej edycji. Produkt z pudełka marzec 2013.

  
ORIFLAME
Maseczka do twarzy Pure Nature
W moim posiadaniu maska nawilżająca i oczyszczająca. Polubiłam je głównie za to, że poza spełnianiem swoich zadań nie podrażniają mojej wrażliwej cery. Produkt z pudełka marzec 2013.
     
  
ORGANIQUE
Odświeżający i nawilżający krem do stóp
Nawilża, zmiękcza, a także cudownie chłodzi zbolałe stopy oraz zmniejsza ich potliwość. Połączenie zapachu tymianku i szałwii całkowicie skradło moje serce. Nigdy, przenigdy nie kupię innego kremu do stóp. Produkt z pudełka czerwiec 2013.

  
GRASHKA
Baza pod cienie
Już w styczniu wspominałam, że to mój ulubiony produkt ever! Trzecie opakowanie już leci, czwarte czeka w kolejce. Baza wyrównuje koloryt skóry na powiekach, więc świetnie sprawdza się po nocy, kiedy powieki są zaczerwienione. Zazwyczaj traktuję ją jako cień i nie ciapam już nic na oczka:) Produkt z pudełka lipiec 2013.

  
MARIZA
Matujący puder ryżowy
ShinyBox powinien więcej takich uniwersalnych produktów zamieszczać w swoich pudełkach - nikt nie będzie narzekał na nietrafiony odcień :) Puder idealnie matuje, jest transparentny, ale delikatnie rozjaśnia, dzięki czemu powolutku zużywam zbyt ciemne podkłady i rozjaśniam tym pudrem. Produkt z pudełka listopad 2013.

  
ORGANIQUE
Mild Tonic
Łagodzi i ściąga skórę twarzy. Delikatny dla mojej cery, w przeciwieństwie do peelingu enzymatycznego z tej samej serii, który ją podrażnił. Produkt z pudełka grudzień 2013.

  
DELAWELL
Zmysłowa odżywka do paznokci
Zakochałam się w tym produkcie od pierwszego wejrzenia. Kusiła mnie nie tylko nowa, nieznana marka, ale i zapach i sposób aplikacji. W praktyce odżywka również się sprawdziła jako nawilżacz i nabłyszczacz do paznokci i skórek. A po zużyciu zarówno słoiczek jak i zakraplacz przydadzą się w mojej pracowni do odmierzania odpowiedniej ilości barwnika do Fimo Liquid:) Produkt z pudełka styczeń 2014.

  
BIOLIQ
Krem nawilżająco-matujący do cery mieszanej 25+
Krem nawilżający pod oczy 25+
W moim pudełku trafił się krem pod oczy, a później poprzez wymianę zdobyłam też krem do twarzy. Oba stały się moimi ulubieńcami, które na dłużej zagoszczą w mojej kosmetyczne.  Produkt z pudełka styczeń 2014. 
  
  
BIELENDA
Multifunkcyjny krem CC 10w1
Nie dam temu produktowi 10/10. Spełnia tylko jedno ze swoich założeń - pozostawia na ciele satynowe drobinki. Nie maskuje, nie nawilża, nic. Dlaczego więc znalazł się z gronie moich ulubieńców i dlaczego mam aż pięć opakowań? Bo jestem blada, a ten produkt nadaje mojej skórze słonecznego blasku, bez smug. Samoopalacze zmywają się nierówno przez co po kilku dniach wyglądam jakbym była brudna. Ten krem - chociaż muszę go aplikować codziennie - sprawia, że nie wyglądam jak trup. Przynajmniej to, skoro słońce nie pomaga :) A pięć opakowań dlatego, że jest niewydajny, szybko się zużywa, a ja chciałam z góry zaopatrzyć się na całe wakacje. Produkt z pudełka luty 2014. 

    
DELAWELL
Zmysłowy scrub do ciała
Scrub pachnie identycznie jak jego bliźniaczka odżywka ze styczniowego pudełka, nie mogłam go nie pokochać. Po kiepskim czekoladowym peelingu Organique w końcu trafiłam na idealny złuszczacz. Produkt z pudełka marzec 2014.

  
ORIGINAL SOURCE
Żel pod prysznic
Żel pod prysznic warty w porywach 5,5zł nie jest produktem na miarę ShinyBoxa. Pomimo to cieszę się, że znalazłam go w marcowej edycji. Znałam wcześniej OS, ale nigdy nie używałam, bo raz, że nie mam kabiny prysznicowej, a dwa - zawsze uważałam, że najlepiej wyszoruje mnie namydlona gąbka. Nie przepadałam zatem za żelami. Prowadzę jednak dość aktywny tryb życia i kiedy po kilkunasto-kilometrowej przejażdżce rowerowej wróciłam zlana potem postanowiłam zamiast standardowej kąpieli odświeżyć się testując najnowszy żel z boxa. I zakochałam się bez pamięci. A przynajmniej w zapachach sezonowych: pięknych i egzotycznych (ananas, mandarynka, carambola), bo pozostałe są dla mnie zbyt jogurtowe. Za każdym razem będąc w Olsztynie odwiedzam Rossmanna i wypatruję nowych zapachów. Używam codziennie po aktywności fizycznej i delektuję się cudnymi zapachami :) Produkt z pudełka marzec 2014.

  
BALNEOKOSMETYKI
Biosiarczkowy żel głęboko oczyszczający do mycia twarzy
Cieszę się, że jeszcze ktoś pamięta, że ShinyBox ma również klientów młodych, którzy nie potrzebują kosmetyków liftingujących, z kolagenem itd. Cieszę się, ze pomyślano o młodej cerze trądzikowej. Z przyjemnością używam tego żelu i już zdążył wepchać się na listę moich ulubionych żeli do mycia twarzy. Produkt z pudełka marzec 2014.

  
REXONA
Antyperspirant w sztyfcie MAXIMUM PROTECTION
O ile nie pałałam radością widząc Rexonę w kwietniowym pudełku, tak Rexona w sztyfcie w majowym bardzo mnie zaintrygowała. W pierwszych dniach testowania w porywie entuzjazmu zdecydowałam się na jeszcze jedną sztukę. A pierwsze dni były dla mnie zaskoczeniem. Zapach utrzymywał się calutki dzień, do samego wieczora, a ja nie ociekałam potem nawet w największy upał. Z czasem jednak działanie antyperspirantu osłabło. Niemniej jednak jest to najlepszy dotychczasowy produkt tego typu i znacznie bardziej redukuje potliwość niż pozostałe używane przeze mnie sztyfty. Szkoda tylko, że jest tak mało wydajny biorąc pod uwagę jego wysoką cenę - pierwsze opakowanie już mi się kończy. Produkt z pudełka maj 2014.
   
  
DERMEDIC
Płyn micelarny H2O
Micel z Dermedica dołączył do moich ulubionych obok Biodermy. Delikatny, niepodrażniający, moje oczy lubią to :) Produkt z pudełka maj 2014.
  
  
W ciągu dwóch lat udało mi się zdobyć kilka wyróżnień, w ramach których ShinyBox nagrodził mnie upominkami. Oto one:
        
  
  
1. ShinyBox - nagroda za aktywność (byłam pierwszą osobą, która dodała zdjęcie wrześniowego boxa)
2. Data otrzymania nagrody - grudzień 2012
3. Nagroda składała się z:
* pomadka Maybelline (pełnowymiarowa)
* lakier Rimmel (pełnowymiarowy)
* serum Bioderma (próbka)
* płyn micelarny Bioderma (próbka)
* kredka Maybelline (pełnowymiarowa)
* zestaw Wibo (pełnowymiarowy)
* zawieszka Zepter
  
  
  
  
   
  
1. ShinyBox - nagroda za inspirację 
2. Link do bransoletki inspirowane ShinyBox'em - CLICK
3. Data otrzymania nagrody: marzec 2013
4. Nagroda składała się z: 
* żel pod prysznic Wise (próbka)
* lakier do paznokci Rimmel (pełnowymiarowy)
* błyszczyk do ust Rimmel (pełnowymiarowy)
* naklejka Pixers
  
  
  
  
  
  
  
 
1. ShinyBox - nagroda za aktywność (byłam jedną z pierwszych 10 osób, które dodały zdjęcie sierpniowego pudełka)
2. Data otrzymania nagrody: sierpień 2013
3. Nagroda składała się z zestawu  próbek Synchroline.
  





  
http://1.bp.blogspot.com/-v1JC26AATRc/Utj5QnQOwJI/AAAAAAAAIm0/33uWtd5lLA8/s1600/006.png 
1. ShinyBox - nagroda za podsumowanie roku 2013.
2. Data otrzymania nagrody: styczeń 2014
3. Nagroda składała się z:
 * Dermedic - oczyszczający żel do mycia twarzy (pełnowymiarowy)
* Grashka - cień do powiek (pełnowymiarowy)
* Grashka - baza pod cienie (pełnowymiarowy)
* Bioderma - płyn micelarny (pełnowymiarowy)
* Paese - szminka w płynie (pełnowymiarowy)
* Belcis - krem do rzęs (pełnowymiarowy)
* Organique - krem do stóp (pełnowymiarowy)
* Scottish Fine Soaps - mleczko do ciała
* Schwarzkopf - olejek do włosów
* Schwarzkopf - szampon do włosów
  
  
  
  
1. ShinyBox - nagroda za jedno z 19 najlepszych zdjęć marcowej edycji ShinyBox
2. Data otrzymania nagrody: marzec 2014
3. Nagroda składała się z:
* próbek Annabelle Minerals
* bazy pod cienie Grashka
* próbki masła do ciała Sweet Secret
  

ShinyBox to nie tylko kosmetyki, ale i piękne pudełka, które zamiast wyrzucać można wykorzystać:)

Zaczynając od najprostszych:  Dwa, stare, zewnętrzne kartoniki służą mi do przechowywania materiałów do postcrossingu: pustych pocztówek, kopert, naklejek, znaczków itd.


Wieczka kilku pudełek wykorzystałam do segregacji kosmetyków. Poniżej tylko lakiery i szminki, ale i w szafce z kosmetykami posegregowane mam oddzielnie cienie, oddzielnie pudry i podkłady itd.


Szkatułki to najciekawsza forma wykorzystania pudełek. Poniżej widoczne są już dość stare, więc wybaczcie, że takie wypaczone, ale ciężar zawartości robi swoje. Pierwsza szkatułka w całości poświęcona jest gotowym pracom decoupage i soutache. Druga szkatułka po brzegi wypełniona jest biżuterią z modeliny. Trzecia powstała do przechowywania małych kosmetyków, pierdółek i woreczków strunowych. Ostatnia - jeszcze nie skończona - z wykorzystaniem czarno-różowych pudełek powoli wypełniana jest już najnowszymi wyrobami handmade :)
  
  
I moje ulubione, z przyklejonymi etykietkami segregują moje materiały do decoupage, nowe, nienapoczęte jeszcze kostki modeliny oraz koraliki i kamienie naturalne. Wszystko na swoim miejscu, wygląda estetycznie i nie robi bałaganu. Jeszcze zanim na to wpadłam mój pokój był istnym pobojowiskiem.
  


    
Pudełka z wyjątkowymi grafikami nie znalazły jeszcze swojego zastosowania. Z jednej strony szkoda mi ich, a z drugiej strony razem wzięte są zbyt pstrokate. Stęskniłam się za starymi, dobrymi, białymi boxami, dlatego też jubileuszowe bardzo przypadło mi do gustu.
   
   
  
  
  

Jak wspomniałam wyżej chętnie pooddaję kilka rzeczy na wymianę. Nazbierało mi się trochę kosmetyków (pełną listę podam e-mailem). Na wymianę jest również biżuteria, którą prezentuję na blogu. Poszukuję peelingu Organique o zapachu innym niż kokos, inne kosmetyki Organique, pomadkę z peelingiem Sylveco, kosmetyki z przedstawionej wyżej ulubionej dwudziestki oraz inne, które wpadną mi w oko. Propozycje wysyłajcie na e-maila: theresaursulasjewelry@o2.pl
   

Czy to oznacza, że już nigdy nie pochwalę się pudełkiem ShinyBox na blogu? Nie wiem. Być może na święta kupię sobie pojedyncze pudełko, pod warunkiem, że zostaną zniesione koszty wysyłki. A może ktoś z Was będzie chciał zarejestrować się i zamówić subskrypcję z mojego linku polecającego i z czasem uzbieram punkty. A może zgłoszę swojego bloga do akcji Testerek i mi się uda? A może w końcu poszczęści mi się w loterii i otrzymam zniżkę 100%? Kto wie? Wiem, że w przyszłym miesiącu będzie mi smutno nie mogąc cieszyć się lipcowym pudełkiem. Wiem też, że będzie mnie korciło, żeby jednak zamówić. Z drugiej strony wiem, że jak przystopuję to w końcu zarobię na inne przyjemności :) Z kosmetycznymi postami nie kończę, to część mojego bloga. Nie będzie o ShinyBoxie, ale na pewno będzie o czym pisać :)
  
O wszystkich 25 pudełkach możecie poczytać w sekcji ShinyBox. A kto chce pomóc mi w zbieraniu gwiazdek to zapraszam do rejestracji i zamawiania z subskrypcji z tego linku: http://shinybox.pl/?ref=de74f20

ShinyBoxie, dziękuję za wspaniałą przygodę,
życzę dalszego rozwoju, ale także spojrzenia bardziej przychylnym okiem na pozostałe, niesubskrybujące klientki :)

PS. Gratuluję tym, którzy dotrwali do końca. Przed chwilą sprawdzałam czy wszystko brzmi logicznie i czytanie zajęło mi bite pół godziny. Nie wiem skąd czerpię wenę na te posty :D

15 komentarzy:

  1. Muszę przyznać, że czekałam na Twój post i byłam bardzo ciekawa co napiszesz. Podsumowanie jest świetnie napisane, widać, że emocje już nieco opadły. Takie pudełka powinny przede wszystkim sprawiać przyjemność, a czytając Twoje ostatnie recenzję miałam wrażenie, że tak już nie było ;) Może kiedyś z przyjemnością wrócisz do boxów ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Same pudełka sprawiały przyjemność, ale z czasem nauczyłam się spoglądać na poczynania firmy obiektywnym okiem i okazało się, że na każdym kroku postępują nie fair wobec innych (ja byłam dotychczas subskrybentką, więc mnie wiodło się dobrze).

      Usuń
  2. Kochana, gratuluję tak obszernego podsumowania, musiało Cię kosztować sporo pracy. Ja zamawiałam pudełka od czerwca 2013 do kwietnia 2014. Zniechęciła mnie Rexona i jak widać kolejne 2 pudełka to kolejne 2 dezodoranty. Dla mnie najlepsze pudełka to lipiec 2013, wrzesień 2013 i marzec 2014. Moje hoty to mleko do ciała Au Lait Scottish Fine Soaps, serum Toni&Guy, serum Indola, żel Balneokosmetyki, peeling Delawell i tonik Organique. A na koniec- te lizodupy, które bez względu na wszystko są szczęśliwe i pudełko jest "idealne, trafione w 100%, cudowne, Shiny jesteście najlepsi" to koszmar...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lizodupy z czasem też się przejadą :) Potrzeba czasu, żeby umieć spojrzeć na to co się tam dzieje obiektywniej. Szkoda tylko, że przez przewagę pochwał nad niezadowoleniem firma nadal będzie brnęła w wyróżnianie subskrybentek, olewanie niesubskrybentek, wrzucanie antyperspirantów w każdym pudełku, może nawet wzrośnie cena pudełek a zniknie możliwość wymiany punktów. W tym roku już dwukrotnie zmieniano regulamin i za każdym razem na gorsze.

      Usuń
  3. JA tez nie wiem, skąd czerpiesz wenę, ale przeczytałam z przyjemnością do samego końca :)
    Nie jestem subskrybentką żadnego z boxów i póki co, nie zamierzam być. Szkoda mi pieniędzy na kupowanie kota w worku. Zwłaszcza po ostatniej akcji z beGlossy, o której pisałam na blogu. Zraziłam się nieco, choć idea boxów nadal bardzo mi się podoba.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeczytałam z ciekawości i powiem szczerze, że wcale mnie to nie zdziwiło. Ja tylko raz skorzystałam z GlossyBoxa, w grudniu zeszłego roku i też potraktowano mnie jak śmiecia. Wydawało mi się wtedy, że Shiny bardziej dba o klienta, ale okazało się, że uczy się konkurencji. Nie tylko Glossy kasuje nieprzychylne komentarze. Shiny też, a potem tłumaczy, że był niezgodny z "savoir vivre". Widać prawda w oczy kole, bo gdyby firma nie miała niczego na sumieniu to nigdy by tak nie postępowała, a zamiast kasować wystarczyłoby odpowiedzieć i wytłumaczyć.

      Usuń
  4. Po przeczytaniu tego posta, zrobiło mi się tak jakby smutno, że więcej postów o Shiny w najbliższym czasie nie będzie. Ale przypomniało mi się zaraz, to co pisałaś o nich w poprzednich postach i to jak traktują klientów. Wszystkie twoje posty kosmetyczne bardzo mi się podobały, zawsze pisałaś obiektywną recenzję, więc można było bez problemu bazować na twoich opiniach przy kupnie kosmetyków. ( Najlepsza marka moim skromnym zdaniem- Organique ;))Moim zdaniem podjęłaś mądrą decyzję, aby na razie skończyć z kupowaniem pudełek. Mam nadzieję, ze niedługo uzbierasz na wymarzony rower ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Czytając tego posta jednocześnie musiałam pilnować niesfornej, małej kotki i czytanie zajęło mi dłużej niż Tobie, ale to nic, warto było :D
    Dotrwałam, choć szczerze muszę się przyznać, że 20 ulubionych kosmetyków tylko przeglądnęłam, bo osobiście zupełnie na kosmetykach się nie znam. Po pierwsze, bo zapomnę - strasznie podoba mi się ta komódka z koronką, którą zrobiłaś z pudełek! Cudowna jest! <3 No i genialny pomysł z tym segregowaniem. Mnie się najbardziej podobają te dwa bardzo kolorowe, niewykorzystane pudełka, pewnie postawiłabym je gdzieś w moim pokoju gdybym takie miała :P
    Co do samej akcji Shiny, przeczytałam niemal wszystkie Twoje posty dotyczące tego i zauważyłam, że firma zaczęła się psuć. Dziwiłam Ci się, że ciągle je kupujesz i wg mnie dobrze zrobiłaś, że zrezygnowałaś :)
    Z drugiej strony troszkę Ci zazdroszczę tak pokaźnej kolekcji kosmetyków :P Ja obecnie jestem na takim poziomie jak Ty przed poznaniem Shiny - tusz i mydło to dla mnie wszystko :D Ale kto wie, może w przyszłości.
    Cóż więcej mogę napisać? Kosmetyczna część Twojego bloga podoba mi się również, więc cieszę się, że nie kończysz z tą tematyką tak na zawsze :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Kochana, nie oddawaj tej gąbeczki. Beauty Blender jest genialny. Namacza się go w wodzie, porządnie wyciska i wówczas nakłada się podkład "na mokro". Takiego efektu nie da żaden pędzel. Lekko, przyjemnie i efekt mega naturalny. Polecam Ci go zostawić i przetestować skoro i tak go masz ;p Szczęściaro.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja podkład zawsze wklepuję dłońmi i naprawdę nie potrzebuję kombinacji, skoro do tej pory się sprawdzały :)
      A testować nie chcę, bo wiem, że wybrudzę i choćby nie wiem jak idealna się okazała to i tak jej używać nie będę, bo nie będzie mi się chciało bawić (tak było z pędzlem ze styczniowego pudełka - użyłam raz, a teraz leży). A jak raz użyję to już nikomu nie oddam, więc wolę nawet nie otwierać :)

      Usuń
    2. Rozumiem :) Ja sama osobiście nienawidzę nakładać podkładu ręką - bleh :D Nawet ostatnio zainwestowałam w pędzle hakuro i mimo, że dużo pieniędzy mnie kosztowały to jestem mega zadowolona z nich. A taka gąbeczka mi się marzy no ale nie wydam 50zł na nią.
      A co do tych żeli Original Source - miałam dwa zapachy ale te żele tak strasznie wysuszają skórę...brrr

      Usuń
  7. Ufff dotarłam do końca, ale przyznam, że czyta się przyjemnie pomimo obszerności tego posta :)
    Jakby nie patrzeć, pokaźna kolekcja się uzbierała ;) Nigdy nie zamawiałam box'a , kiedyś myślałam o tym, ale kto wie, może również zamówię sobie na święta, jako prezent niespodzianka :)
    Podoba mi się również sposób w jaki wykorzystałaś pudełka ;) świetna sprawa :)
    Pozdrawiam !!

    OdpowiedzUsuń
  8. Strasznie głupie pytanie mam, ale jak robiłaś te szkatułki z pudełek, to czym je "obejmowałaś", która to część z pudełeczek jest? Przez chwilę myślałam, że moze dwie pokrywki przyłożone po bokach i przyklejone do górnej i dolnej warstwy (tej nad i pod 3 pudełkami-szufladkami), ale nie jestem pewna, a strasznie spodobał mi się Twój patent i z moimi antyzdolnościami plastycznymi nie wiem czy podołam, ale spróbować zawsze można :)
    pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A więc tak:
      -potrzebujemy 4 pudełek
      -szufladki to dolne wieczka pudełek
      -boczne ścianki to górne wieczka, z tym, że mają wyciętą jedną ściankę, żeby szufladki ładnie wychodziły
      -boczne ścianki są przyklejone do dwóch górnych wieczek
      -na górze szkatułki do górnego wieczka wkładamy dolne tworząc na szkatułce otwierane pudełko
      Mam nadzieję, że jasno wytłumaczyłam :)

      Usuń

Dziękuję za komentarze! Wasze zdanie i opinie są dla mnie bardzo ważne, dzięki Wam mogę się doskonalić :) Pamiętaj, aby nie przekraczać pewnych granic. Kultura przede wszystkim! Nie wklejaj proszę linków oraz hamuj swoje frustracje - nie będę publikować takich komentarzy, aby blog nie stał się siedliskiem autoreklamy lub nienawiści.