czwartek, 22 maja 2014

Czekoladowy donut z kwarcem

Zgodnie z zapowiedzią w poprzednim poście czas wytłumaczyć się z przeszło tygodniowej nieobecności na blogu. Złożyły się na to trzy czynniki. Pierwszy - powolutku zbliża się koniec roku i musiałam uczyć się przed weekendowym zjazdem. Drugi - do reszty wciągnęły mnie Igrzyska Śmierci, które tak zmiażdżyły mi banie, że jeszcze przez kilka dni po przeczytaniu ostatniego tomu popłakiwałam lub cierpiałam na bezsenność przez zaprzątające mój kurzy łeb myśli. Oj, zdążyłam już pożałować przeczytania tej serii, to nie na moje nerwy. A trzeci i chyba najszczerszy powód - najzwyczajniej w świecie mi się nie chciało i już. W pewnym momencie miałam nawet ochotę porzucić bloga lub całkiem go skasować nie pozostawiając po sobie śladu. Wróciłam, ale nie mogę powiedzieć, żebym pałała jakimś szczególnym entuzjazmem z tego powodu. Oby ten blogowy kryzys minął.
  
Dziś prezentuję donuta z moją najbardziej chyba udaną dotychczas liquidową polewą i cukrowymi kwiatkami. Brakowało mi pasujących koralików, więc dla odmiany postanowiłam strzelić w "luksus" i przyozdobiłam nieregularnymi kamieniami kwarcu wiśniowego i różowego :P Ta-daaaałłłł:
  



Ulepiony całkowicie ręcznie.

11 komentarzy:

  1. też zastanawiam się nad tym czy nie rzucić blogosfery.. nie mam weny już od czerwca zeszłego roku, porażka! donut super Ci wyszedł (:

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie! Również już od roku w większości tworzę wszystko na odwal, byleby tylko mieć co na bloga wstawić, a przyjemności własnej żadnej.

      Usuń
  2. Piękny:) Masz zdolne rączki:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Oby Ci szybko ten kryzys przeszedł. ;)
    Witaj w gronie poszkodowanych po Igrzyskach. Po niczym się nie czułam tak pusta jak po przeczytaniu tej serii. Zmasakrowało mnie i nie mam zamiaru powtarzać tego wyczynu. :X
    Polewa luks malina nałożona. :D Kwiatuchy, kwarc i kokarda plus 100 do słodkości :3

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam nadzieję, że ten kryzys Ci minie, bo jak nie to co ja będę czytać?!
    A donut odlotowy. :3

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie!!! Tylko nas nie opuszczaj! Za bardzo lubię Twój blog, żebym miała pogodzić się z usunięciem go! Masz takie wspaniałe pomysły, tak pięknie wykonujesz prace, że nic tylko podziwiać ;-) A jak opuścisz blogosferę, to baardzo wiele osób będzie zawiedzionych, więc proszę nie! A co donuta to jest bardzo ładnie wykonany i doprawdy i nie mogę się nadziwić tym idealnie położonym liquidem :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Doskonale wiem co czujesz. Po przeczytaniu Igrzysk nie mogłam dojść do siebie 2-3 tygodnie. Przez tydzień płakałam nocami i też nie mogłam spać. Ale i tak nigdy nie wybaczę autorce tego, co zrobiła zsyłając srebrne spadochrony pod koniec 3 części. Nigdy. Po tej scenie ryczałam 30 minut i dopiero potem wzięłam się za dalsze czytanie (mimo, że przez chwilę myślałam, że wyrzucę książkę i nie doczytam nigdy). Więc cóż...

    A donucik cudowny. Idealny! :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja początkowo nie zaczaiłam co się wtedy stało i byłam przekonana, że to Effie zginęła. Dopiero w kolejnym rozdziale czytam "moja siostra nie żyje" i aż musiałam się cofnąć, żeby do mnie dotarło. Takie smutne, że ta cała heca zaczęła się od potrzeby ratowania siostry, która i tak w ostatnim tomie zostaje skazana przez autorkę na śmierć.

      Usuń
  7. *a właśnie, bo mi się przypomniało jak dodałam komentarz. Słuchałaś piosenki "Safe&Sound" wraz z teledyskiem z soundtracku do filmu? Według mnie zarówno piosenka jak i teledysk idealnie oddają nastroje książki. Piękna po prostu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słyszałam, chociaż nie wiedziałam, że to z filmu :) no to teraz już lepiej rozumiem tekst.

      Usuń

Dziękuję za komentarze! Wasze zdanie i opinie są dla mnie bardzo ważne, dzięki Wam mogę się doskonalić :) Pamiętaj, aby nie przekraczać pewnych granic. Kultura przede wszystkim! Nie wklejaj proszę linków oraz hamuj swoje frustracje - nie będę publikować takich komentarzy, aby blog nie stał się siedliskiem autoreklamy lub nienawiści.