środa, 30 kwietnia 2014

Fioletowe babeczki + słowo wyjaśnienia

Wybaczcie, że tak długo nie pisałam. O wypadku dowiedziałam się jeszcze na tydzień przed świętami, ale nie zdawałam sobie sprawy z tego, jak poważne obrażenia odniósł mój kolega. Drugiego dnia świąt dostałam sms'a z informacją o śmierci. Jakkolwiek głupio i infantylnie to brzmi - nie uwierzyłam. Naprawdę nie byłam w stanie wyobrazić sobie, że mój rówieśnik odszedł z tego świata. Byłam przekonana, że to plotka, tym bardziej, że kondolencje, które pojawiły się na facebook'u szybko zaczęły znikać. W piątek dowiedziałam się o pogrzebie i dopiero w sobotę w kościele, kiedy zobaczyłam trumnę dotarło do mnie, że Maciek, którego znałam od przedszkola naprawdę nie żyje. Byliśmy najzwyklejszymi kolegami z klasy, a ja przeżyłam to tak jakbym straciła najlepszego przyjaciela. Nie sposób mi więc wyobrazić sobie co czują jego rodzice i rodzeństwo. W takich chwilach tracę wiarę w lekarzy, którzy nie potrafią uratować ludzkiego życia oraz tego, którego wszyscy tak naiwnie wielbią, a który doprowadza do takich tragedii. W związku z powyższym postanowiłam zrobić sobie mały odpoczynek od bloga, postów i Waszych komentarzy. Potrzebowałam czasu na ochłonięcie, a i też stwierdziłam, że najzwyczajniej nie wypada się tu pojawiać. 
  
Dziś już wracam do regularności. Posty będą pojawiać się jak zwykle - średnio co 2 dni. W planach są kolejno - kwiecień w zdjęciach, jakaś praca, recenzja Pardo, a potem się zobaczy :)
  
Podstawy babeczek z foremki, reszta ulepiona ręcznie.

8 komentarzy:

  1. strasznie mi przykro
    kolczyki śliczne :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Smakowicie wyglądają te babeczki :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Współczuję śmierci kolegi :-(.
    To wcale nie brzmi głupio ani infantylnie, to normalne, że jak wydarzy się coś okropnego czy trudnego to najpierw nie chce się w to uwierzyć.
    Fajne babeczki ;-).

    OdpowiedzUsuń
  4. Przykro mi z powodu Twojego kolegi :(
    Ja w 2 gimnazjum przyszłam w pewien poniedziałek do szkoły i dowiedziałam się, że w nocy mój kolega z przeciwnej klasy (ale z którym chodziłam na niemiecki) zginął w wypadku, który sam spowodował. Też nie uwierzyłam, dopiero w kościele patrząc na białą trumnę uświadomiłam sobie tę prawdę. Dookoła pełno jest śmierci ale nie zdajemy sobie z tego sprawy dopóki nie dotknie kogoś nam bliskiego...

    A jeśli mi teraz wypada, to pozwól jeszcze, że powiem, że podobają mi się te babeczki.

    OdpowiedzUsuń
  5. Jejku, współczucie :o
    Nie będę Ci składała kondolencji czy coś, bo to w cale nie pomaga, a wręcz jeszcze bardziej przypomina i nie pozwala zapomnieć :/
    Oczywiście wszyscy rozumiemy powód niedodawania postów, komentarzy itp. Chociaż nie wiedziałam nawet o istnieniu takiej osoby jak ów Maciek, to i tak czuję po nim żal... :/ Szkoda.. Jeden człowiek mniej.

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie sposób wyrazić tego co się czuje słowami. Choć przecież zupełnie nie znałam tego chłopaka, dopadło mnie lekkie przygnębienie, nadeszły refleksje, rozmyślania natury iście filozoficznej (czasem mi się zdarza). Jakże ulotne jest życie?
    No ale!
    Wiosna idzie! - piękne babeczki wiosenne ;)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. bardzo mi przykro, ja też całkiem niedawno spotkałam się ze śmiercią chłopaka, o rok młodszego, który chodził ze mną do szkoły..

    OdpowiedzUsuń
  8. O Boże, przykro mi za stratę takiego kolegi :-(. I to nie brzmi głupio, ani infantylnie-też bym tak zareagowała na stratę kogokolwiek mi bliskiego :'( A co do babeczek to są naprawdę śliczne!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarze! Wasze zdanie i opinie są dla mnie bardzo ważne, dzięki Wam mogę się doskonalić :) Pamiętaj, aby nie przekraczać pewnych granic. Kultura przede wszystkim! Nie wklejaj proszę linków oraz hamuj swoje frustracje - nie będę publikować takich komentarzy, aby blog nie stał się siedliskiem autoreklamy lub nienawiści.