czwartek, 20 lutego 2014

Moje pierwsze okulary Firmoo

  
Mówi się, że okulary Firmoo są mega popularne i ma je chyba każda blogerka. Nie koniecznie. Ja o istnieniu Firmoo dowiedziałam się dopiero w zeszłym miesiącu. Zupełnie przypadkiem! Poszukiwałam na blogach opinii na temat jednego z kosmetyków ShinyBoxa, na jednej stronie zatrzymałam się na dłużej i trafiłam na posta o tytule brzmiącym mniej więcej tak: "Wszyscy mają Firmoo, mam i ja". No i zaczęło się przeglądanie okularów, wirtualne przymierzanie i wzdychanie do cen. Swoje pierwsze okulary, które kupiłam sobie u lokalnego optyka na 18 urodziny kosztowały 400zł. W tej cenie mogłabym kupić cztery pary okularów korekcyjnych Firmoo. Robi wrażenie, prawda? Wielu z Was zapewne powie: "Tanie, bo chińskie.". A jak myślicie, gdzie produkowane są te cholernie drogie oprawki, które kupujecie w lokalnych sklepach optycznych (a do tego musicie drugie tyle płacić za szkła)? Pamiętajcie, że Polska to kraj złodziejski i za większość towarów płacicie trzykrotnie więcej niż są tego warte. W końcu każdy tu orze jak może, marże są wysokie, bo życie w naszym kraju to walka o przetrwanie. I mówię Wam absolutnie szczerze (możecie mi zaufać, ponieważ nie współpracuję z Firmoo na zasadzie sponsorowanej recenzji, więc nie muszę kłamać ani słodzić) - okulary, które niedawno do mnie dotarły są bardzo dobrej jakości. Niczym nie odbiegają od moich dwóch par zakupionych w Polsce.
  
Jak zwykle moja wypowiedź jest chaotyczna :P Odbiegłam od tematu, pora więc kontynuować historię moich pierwszych okularów. Dowiedziałam się, że Firmoo współpracuje z blogerkami. Trafiłam na stronę 4sponsor.com, sprawdziłam czy spełniam wszystkie wymagania współpracy z wielką nadzieją wysłałam zgłoszenie. Następnego dnia zostało odrzucone z wyjaśnieniem "zbyt mało komentarzy". Zdziwiło mnie to, ponieważ blogi, które przeszły weryfikację miewały o połowę mniej obserwatorów i kilkukrotnie mniej komentarzy. Udało się za to nawiązać współpracę na zasadzie sponsorowanego giveaway'a i 5 moich czytelniczek wygrało vouchery :) W międzyczasie sama wygrałam okularowe rozdanie, ale do tego wrócę później. W lutym pojawiła się nowa aplikacja do zgłaszania się po darmowe gugle w ramach współpracy. Po raz kolejny otrzymałam odpowiedź odmowną. Tym razem wprost niedorzeczną. "Liczba miesięcznych odwiedzin bloga nie spełnia wymagań". Zgłupiałam! Przecież gdybym nie spełniała wszystkich warunków nawet bym się nie zgłaszała. Wymagane jest 5000 odwiedzin miesięcznie. Mój blog w minionych 30 dniach wyświetlony był ponad dwukrotnie więcej razy. Napisałam więc e-maila z prośbą o wyjaśnienie, skąd wzięli takie informację. W odpowiedzi posypały się przeprosiny i wytłumaczenie, którego nie rozumiem. Mianowicie, że obecnie współpracują z niezależnymi blogami, których PR jest nie mniejsze niż 2. Może ktoś z Was to rozumie i jest w stanie mi wytłumaczyć? W każdym razie, jeżeli chcecie rozpocząć współpracę z Firmoo polecam raczej wyszukanie jakiegoś kontaktu i napisanie e-maila, ponieważ jak widzicie 4sponsor to raczej wybieranie przez wyliczankę.

No, nie ważne. Nie wszystko można mieć za darmo. Bloga zakładałam, żeby dzielić się z Wami moją ręcznie robioną biżuterią, a nie żeby zgarniać darmowe gadżety (chociaż oczywiście z czasem prowadzenie bloga zaczyna przynosić korzyści w postaci współprac). Jak wspominałam wyżej okulary wygrałam w rozdaniu u Banshee (raz jeszcze dziękuję!). To było pierwsze rozdanie sponsorowane przez Firmoo na jakie trafiłam i kilka dni później okazało się być wygranym. Wprost nie mogłam uwierzyć w swoje szczęście! Dopiero co chodziłam ze smutną minką, że zaliczyłam porażkę i odmowną odpowiedź w temacie współpracy a zaraz okazuje się, że jednak będę miała upatrzone okulary :) Na kod rabatowy czekałam jednak cały tydzień i z dnia na dzień coraz bardziej wątpiłam czy oby na pewno otrzymam swoją nagrodę. Powodem tak długiego czekania były obchody Nowego Roku w Chinach, w związku z którymi Firmoo nie pracowało. Jak ja mało wiem o świecie i kulturze innych krajów! Pomimo problemów z pocztą o2 udało mi się skopiować otrzymany od Banshee kod i jeszcze tego samego dnia złożyłam swoje pierwsze zamówienie. Wybrałam TEN model. Okazało się, że kod obejmuje tylko oprawki, zwykłe szkła korekcyjne i wysyłkę. Żadnych dodatkowych bajerów, a ja nie wyobrażam sobie szkieł bez anty-refleksu. Dopłaciłam więc niecałe 9zł i w ten sposób mam okulary korekcyjne z anty-refleksem kupione za jedyne 9zł :) Na samą wysyłkę przyszło mi czekać kolejny tydzień - tyle czasu trwało sprowadzenie odpowiednich szkieł i zmontowanie. Drogę z Chin do Polski "na skróty" przez Indie i Francję przebyły w zaledwie 24h. A potem w Polsce maszerowały sobie spacerkiem kolejne 4 dni. No, ale są! Nareszcie!
    
  
Swojej przesyłki oczekiwałam niecierpliwie, ale z lekką dozą niepewności czy oby na pewno będą mi pasować. Jestem dumną okularnicą, uwielbiam kolorowe i odważne oprawki, ale obawiałam się, że w rzeczywistości będę wyglądać inaczej niż w wirtualnej przymierzalni. Okulary dotarły do mnie w twardym etui (wraz z miękkim pokrowcem, którego zapomniałam sfotografować). Do paczki była dołączona zielona ściereczka i podręczny śrubokręt do małych, okularowych śrubek. Bardzo fajny gadżet, który zajmuje mało miejsca i zawsze można mieć go przy sobie w razie jakieś śrubkowej wpadki :) Ja przyczepiłam go sobie do mojego ozdobionego modeliną M&M'sowego klucza, a do całości dodałam moją nieudaną ręcznie lepioną papużkę, którą pokazywałam Wam kilka postów niżej :)
 
  
Okularami jestem zachwycona, są znakomite i - tak jak pisałam wyżej - bardzo dobrej jakości. Pasują mi perfekcyjnie, świetnie się w nich czuję :) Są troszeczkę ciemniejsze niż te na oryginalnych zdjęciach Firmoo, ale to nawet lepiej. A teraz wielkie brawa dla mojego Lubego Rafała, który dzielnie strzelał foty, pomimo iż pierwszy raz trzymał moją lustrzankę w rękach. W dodatku z obiektywem analogowym, bez możliwości skorzystania z auto-focusa, samodzielnie musiał ustawiać ostrość i z kilkuset zdjęć udało się znaleźć kilkanaście w miarę ostrych. Jak na pierwszy raz poradził sobie świetnie :)
  


 
I wytłumaczę się z tytułu: to moje pierwsze okulary, ponieważ zaledwie dzień po ich otrzymaniu rodzice wręczyli mi mały, niezapowiedziany prezencik bez okazji - kolejne okulary Firmoo - jedne z tych, które bardzo mi się podobały. Nie mam jednak jeszcze zdjęć, dlatego pokażę je innym razem. A ponadto Rafał otrzymał ostatnio od Firmoo e-maila z kuponem zniżkowym na 20% z darmową wysyłką, z którego nie zamierzał korzystać, więc skorzystałam ja i zamówiłam kolejne dwie pary :)

Zapewne niewielu z Was dobrnęło do końca, ale skoro jesteś już na ostatnim akapicie to dziękuję za poświęconą uwagę i wybacz za długość tego posta :)

14 komentarzy:

  1. Fajne okulary ;) Zawsze chcialam nosci, ale kompletnie nie potrzebuje, wg okulisty. I bardzo niefajnie zachowała sie firma, przeciez mogli to powiedziec na samym poczatku.
    A klasyfikowanie stron przez PR obecnie jest niedorzeczne. Byl to popularny system pare lat temu, ale juz sie od niego odchodzi.
    Ogolnie PR jest rankingiem stron google, kazdy blog, strona moze miec od 0 do 10. Jednym ze wskaznikow jest liczba linkow do twojego bloga na inych stronach. PR jest aktualizowany co jakies trzy miesiace i zaczyna sie od 0, a potem w razie wzrostu widzow/linkow, liczba ta rosnie.
    PR bloga mozesz sprawidzic
    tu: http://www.prchecker.info/check_page_rank.php
    i
    tu: http://najlepsze.blogi.pq.pl/join/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oooo dzięki za info! Sprawdziłam te stronki i tak się składa, że moje PR wynosi akurat 2, więc nadal nie rozumiem tłumaczenia Firmoo. No chyba, że jeszcze kilka dni temu było niższe.

      Usuń
  2. Pięknie Ci w tych okularach! :)
    To przykre, że tak Ci się poplątało przy zawiązywaniu współpracy... Ale widzisz, zamiast tego masz (jeśli dobrze liczę) 4 pary okularów :D Okularomaniaczka z Ciebie :P
    Ja raczej nie kupowałabym sobie okularów przez internet. Mam strasznie nieokularową twarz, każde muszę dokładnie mierzyć. Moje obecne są z Vogue i dałam za nie 399zł ze szkłami gratis. A po drugie, wzięłabym udział wtedy w Twoim rozdaniu, ale nie spodobał mi się żaden model z proponowanych przez firmę. Może następnym razem :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ^^
      4 mam już w domku i na dwie pary jeszcze czekam, więc okularomaniaczka to zdecydowanie dobre określenie. No ale kożdy ma swój Matrix. KOŻDY. :D

      Usuń
  3. Śliczne okulary! Nie wiedziałam, że jest taka różnica cenowa między kupionymi na miejscu okularami, a tymi w internecie! Ja też za moje płaciłam ok.400 zł, ale nie myślałam,że to drogo, bo w innych sklepach są te same ceny. W kupowaniu przez internet, boję się jedynie, że kiedy dojdą będą zepsute, albo, że nie będą mi pasowały, będą niewygodne. Ale może wypróbuję, kiedy będę zmieniała oprawki:) Bo to naprawdę duży zjazd z ceną. Bardzo dziękuję ci za ten post bo rozwiałaś kilka moich wątpliwości:) Mogłabyś zrobić za jakiś czas wzmiankę o tym jak się sprawują? Tzn. czy dalej się tak dobrze w nich czujesz:) Super pomysł z kluczem i m&m-em:D Wygląda uroczo!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To etui jest takie twarde i dodatkowo zapakowane w kopertę bąbelkową, że nie ma szans na zniszczenie. Niewygodne mogą być tylko przy uszach, ale zauszniki można sobie regulować, jeżeli się rozgrzeje np. nad parą lub u optyka za 5zł :)

      Usuń
  4. Mi te okulary kojarzą się ze starymi filmami, jakieś lata 80.? Coś ten teges. Nie znam się ;)
    Rzeczywiscie, zrobiłaś dobry interes, ale ja bym nie poszła na taką ruletkę. Jestem bardzo wrażliwa, nie znoszę okularów niedopasowanych i bez nosków. Wszystkie muszę przymierzyć, ocenić, obejrzeć. Do tego mam "niewymiarową" głowę i we wszystkich okularach muszę regulować te "zauszniki" bo mi spadają ;) No ale swoje bryle kupułam kilka lat temu, chyba taniej niz 400 zeta, nie jestem wymagajaca i mam zniżkę rodzinną ;P Pięciu okularników w jednej rodzinie ;)
    Nawet bym się nie spodziewała, że przez internet można tyle wykombinować i trafić na takie gratki. Mało jeszcze wiem o tym necie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te mają noski, ale takie plastikowe - właściwie to wszystkie 4 pary okularów jakie mam ma właśnie takie. Z zausznikami nie ma dużego problemu, bo to wydatek max. 5zł u optyka, a ja reguluje je sobie sama rozgrzewając końcówki nad parą :)

      Usuń
  5. Niebanalne oprawki wybrałaś. Ja też mam okulary z Firmoo, a nawet dwie pary, jedne czarne troszkę kocie, a drugie różowo-fioletowe. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te różowo-fioletowe widziałam, ale jakoś tych czarnych nie mogę na Twoim blogu odnaleźć a jestem strasznie ciekawa :( Wrzucałaś zdjęcia na bloga? Mogłabyś podać linka? :)

      Usuń
  6. Sliczne są te okulary :)
    Ja też jestem ''okularnicą'', ale niestety takie okulary by do mnie nie pasowały :(

    OdpowiedzUsuń
  7. Badzo ładne takie okularki. Bardzo Ci pasują. Też noszę, ale mnie by nie pasowały. A szkoda, bo jeśli prezentowałyby się podobnie na mnie, byłoby ze mną znacznie lepiej. No cóż. Na razie moje muszą mi wystarczyc :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetne okulary ;)
    Jeszcze nigdy nie miałam Firmoo, ale pomyślę nad ich kupnem. Coraz więcej koleżanek je ma, kosztują może i nie mało, ale też nie zbyt dużo, a są cudowne <3 Miałam kiedyś już nie pamiętam jakiej firmy okulary, kosztowały mnie ok. 40zł, a okazały się masakrycznym bublem - na początku wypadały śrubki łączące zauszniki z oprawką okularów, a dodatkowo zauszniki zaczęły się wyginać. W końcu śrubki zaginęły w akcji, a ja nie miałam zastępczych i wypadło szkiełko...

    Co do breloczka, to wciąż łamię sobie głowę, jak zrobiłaś ugryzienie na kluczu??? >NIE OGARNIAM<

    A tak z innej beczki - Masz MEGA głębokie oczy O_O Cudowna barwa <3

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarze! Wasze zdanie i opinie są dla mnie bardzo ważne, dzięki Wam mogę się doskonalić :) Pamiętaj, aby nie przekraczać pewnych granic. Kultura przede wszystkim! Nie wklejaj proszę linków oraz hamuj swoje frustracje - nie będę publikować takich komentarzy, aby blog nie stał się siedliskiem autoreklamy lub nienawiści.