środa, 5 lutego 2014

DIY Simulation Butter - parę słów o sztucznym kremie

"DIY Simulation Butter" - tak nazywa się produkowany w chińskim Zhejiang sztuczny krem, który w Polsce możemy kupić w Kreatywnym Straganie oraz Świecie Koralików. Krem, w którym pokładałam ogromne nadzieje i na którym równie ogromnie się zawiodłam. Kiedy do mnie dotarł, macałam tubkę w dłoniach, analizowałam skład, myślałam o idealnie pasujących do tubki końcówkach i byłam przekonana, że recenzja na blogu będzie pozytywna, tym bardziej, że przeczytałam gdzieś, że krem jest "rewelacyjny". Przez głowę przechodziły mi same pozytywy: nie śmierdzi, jest nietoksyczny, a pasujące końcówki sprawią, że nie będzie nadmiaru do wyrzucenia. Zbyt wiele chyba po nim oczekiwałam.
  
 
Zacznę może od plusów: krem jest bezzapachowy (a właściwie to pachnie, ale ładnie - jogurtowo). Dla mnie ma to ogromne znaczenie, ponieważ smrodek silikonu nie pozwala mi na korzystanie z niego w domu, ze względu na zdrowie i czułe nozdrza zwierzątek. Mam swój kącik w garażu, gdzie mogę robić ramki i babeczki, jednakże to miejsce nie jest ogrzewane, a zimą minusowa temperatura skutecznie odstrasza mnie od silikonowych robótek. Szalenie zatem pragnę jakiegoś dobrego, bezzapachowego zamiennika.
Wyżej wspomniałam o pasujących do tubki końcówkach. W przypadku silikonu za pomocą wielkiego pistoletu wyciskam go do kuchennego rękawa z zamontowaną tylką. Często wycisnę za dużo w stosunku do prac do ozdobienia i tym samym tracę sporą ilość silikonu, który - zanim zdążę coś dolepić i wypiec - zastyga i nie nadaje się do użytku. Do tubek Simulation Butter wyprodukowano końcówki, które wkręcamy w miejsce korka (nie kupiłam ich, ale jedna z domowych tylek idealnie pasowała). W ten sposób krem aplikujemy bezpośrednio z oryginalnego opakowania na bazy babeczek, pudełka czy ramki i nie tracimy produktu. A poza tym gama kolorów jest imponująca - 20 odcieni. W Kreatywnym Straganie mamy tylko kilka z nich, w Świecie Koralików kilkanaście. Na tym jednak plusy się kończą.
   
Otworzyłam drżącymi dłońmi tubkę i zerwałam folię ochronną. Zamontowałam końcówkę i przygotowałam ramkę, którą zamierzałam ozdobić. Powolutku cisnę i... chlust! Wypłynął bardzo rzadki krem. Patrząc na środek ramki możecie zobaczyć ten rzadki odcinek:
  
  
Cisnę dalej i widzę, że konsystencja się zmienia. Ale nie na lepsze. Dalsza zawartość tubki okazała się być potwornie gęsta a wyciskany krem wygląda na wymęczony. Prezentuje się po prostu brzydko. Gęstość też nie pozwoliła mi na ładne, dzióbkowe wykończenie, a tam, gdzie kremu na ramce jest cieńsza warstwa po wyschnięciu zrobiły się smugi.
  
   
Zastygnięty krem nie jest taki elastyczny jak silikon. Porównywałabym go bardziej do akrylu, który jest twardawy i przyjmuje wszystkie wgniecenia. Wciśniesz paznokieć i ślad już zostanie. Nie zauważyłam mimo to, żeby się kruszył. Traktuję to jednak jako minus, bo przez to mojej ramki nie da się już odratować - kremu nie mogę zdrapać i ramka jest do wyrzucenia.
  
Troszeczkę się ożywiłam, kiedy udało mi się w miarę ładnie (ale nie bez problemów) ozdobić babeczkę. Pamiętacie ją?
   
  
A pamiętacie jak pisałam, że 3 godziny spędziłam nad łańcuszkiem, którego rozbierałam na części, żeby wpleść do niego koraliki? Był tak drobny, że z bezsilności aż się pobeczałam, ale po trzech godzinach męczarni udało mi się go sklecić. A to był łańcuszek przygotowywany z myślą o tej babeczce. Wyobraźcie sobie moją wściekłość, kiedy po kilku dniach od zapakowania gotowego naszyjnika do woreczka strunowego wyciągnęłam z niego coś takiego:
  
  
Pakowałam właśnie do mojej biżuteryjnej szkatułki nowe, gotowe wyroby, a mój wzrok przyciągnął napuchnięty, zaparowany woreczek strunowy, z kropelkami wody wewnątrz. Coś co mi się nigdy do tej pory nie przydarzyło. Wyciągnęłam z niego mokrą babeczkę z brzydkim, poskręcanym i poklejonym łańcuszkiem, który im bardziej zbliżał się do kremu tym bardziej pokryty był rdzą. Fe! Już nie sama babeczka mnie załamała tylko ten nieszczęsny łańcuszek, nad którym męczyłam się tyle czasu. Po prostu krem wszedł w jakąś cholerną reakcję z metalowymi półfabrykatami. Szczegóły na poniższym zdjęciu, które możecie powiększyć:
  

Krem swoją rolę spełnił tylko w przypadku poniższego lodzika. Delikatny, kremowy "cypisek" w bardzo małej ilości nie spowodował napuchnięcia woreczka a drut jubilerski nie styka się z kremem bezpośrednio, dzięki czemu nie doszło do reakcji i zardzewienia półfabrykatu. Zużyję go więc do takich lodzików, ale więcej już nie kupię.


Czy ktoś z Was miał już do czynienia z tym kremem? Jakie są Wasze odczucia?
  

42 komentarze:

  1. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

      Usuń
    3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  5. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  6. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  7. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  8. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  9. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  10. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masakra!
      Nie wierzę!
      Dzięki za uprzedzenie - przynajmniej będę wiedziała, czego unikać.

      Usuń
  11. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

      Usuń
  12. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  13. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  14. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  15. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  16. INFORMACJE O USUNIĘTYCH KOMENTARZACH!

    Kochani! Zupełnie przypadkowo usunęłam 100 komentarzy. Bardzo Was za to przepraszam. Zamiast przejść do zakładki "Oczekuje na moderację" pozostałam na "opublikowane" czego nie zauważyłam. Zaznaczyłam wszystkie i kliknęłam w pierwsze okienko, które powinno być okienkiem "Opublikuj" a tymczasem okazało się być "Usuń zawartość". Usunęłam 100 komentarzy, z których większość było bardzo fajnych, długich, z konkretną treścią, czyli takie, które lubię najbardziej. W chwili obecnej wszędzie widnieje informacja: "Ten komentarz został usunięty przez administratora". Przeszukałam google i raczej nie da się ich już odzyskać. Bardzo, baaardzo przepraszam!

    Jeżeli chcecie możecie ponowić swoje komentarze :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja również używałam tego kremu. U mnie było wszystko w porządku na początku nie wyleciał mi rzadki krem tylko jego normalna konsystencja. Używałam białego kremu, ale już mi się skończył ;) Zapraszam do odwiedzenia mojego bloga: handmadeaga.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  18. A właśnie szukałam czegoś, co mogłoby zastąpić śmierdzacy sylikon.... Z daleka wygląda w miarę ok, ale z bliska już gorzej.
    Sama ramka jest śliczna, fajny pomysł z tym ciasteczkowym napisem :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja się jeszcze nie spotkałam z tym kremem, ale patrząc po tym, co się stało z naszyjnikiem, to raczej oferty sprzedaży go będę omijała z daleka ;)
    Myślę, że na ramce krem dobrze wygląda. Oglądając ramki na DaWandzie zauważyłam, że z silikonem też czasem robią się takie smugi. Może tu - przy kremie - spróbujesz się ich pozbyć jakimś rozpuszczalnikiem albo zmywaczem do paznokci?

    Ja nadal pozostaję przy silikonie białym, ewentualnie barwię go mieszając z suchymi pastelami :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Mój krem zachowywał się zupełnie inaczej. W konsystencji był bardzo podobny do silikonu. Po wgnieceniu wraca do pierwotnej formy i bardzo łatwo się zdrapuje. Ogólnie bardzo ułatwił mi pracę z modeliną, ponieważ moja alergia nie pozwalała mi na zbyt częste prace z silikonem. Może trafiłaś na wadliwy egzemplarz lub po prostu masz dużo większe wymagania? Z tego co wiem to lepisz dużo dłużej niż ja i z pewnością przetestowałaś o wiele więcej zamienników silikonu, a to może się wiązać z bardziej krytyczną oceną.

    Aga ♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje wymagania są niewielkie, naprawdę. Wypróbowałam tylko dwa zamienniki i oba okazały się bublowate. Po raz kolejny przekonałam się, że silikon RULEZ i nigdy więcej nie będę przepłacać na nieudane zamienniki.
      A mi się wydaje, że większość kremików to wadliwe egzemplarze i tylko niewiele z nich zachowuje się inaczej. W powyższych komentarzach, które przypadkiem pokasowałam również naczytałam się nieprzychylnych opinii i podobnych spostrzeżeń.

      Usuń
  21. hej, moja babeczka z kremem tym po miesiacu wyglada tak: http://1.bp.blogspot.com/-_ego1O3USlI/UxSUZKYohOI/AAAAAAAAE7c/IjMURsLJlM4/s1600/IMG_8532.JPG czyli w sumie tak samo, moze ten różowy kolor co kupiłas byl jakis felerny

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Być może, w każdym razie oprócz mnie kilka osób potwierdziło podobne zachowanie kremu, więc prawdopodobieństwo trafienia na kolejną przestarzałą tubkę jest spore. A być może zależy to od koloru? Sama nie wiem.

      Usuń
  22. Ostatnio widziałam na ebayu Whipped Cream Clay z Japonii firmy Kutsuwa (http://www.ebay.com/itm/FREE-SHIPPING-PROMOTION-Japan-Whipped-Cream-Clay-Chocolate-Brown-90g-/111294337624?pt=LH_DefaultDomain_0&hash=item19e9a8d258). Kosztowało chyba 10 dolarów, z darmową przesyłką, więc myślałam o kupnie... Znasz może jakieś opinie na temat tej Whipped Cream?
    :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widziałam ten krem, ale nie kupowałam i nic na jego temat nie wiem. W każdym razie testowałam już 2 różne rodzaje, każdy był badziewny, więc nie ryzykowałabym wydania pieniędzy w błoto ;3

      Usuń
  23. Więc tak: kiedyś przeczytałam Twoją recenzję, a potem chciałam zrobić zakupy w KS. No i zdecydowałam się kupić ten krem, bo silikon jakoś mi nie pasuje. Nie było białego, nie było czekoladowego, więc wzięłam różowy. Z obawą nałożyłam krem na podstawę. Pomijając, że wyszło beznadziejnie (ale krem fajny) zostawiłam na kilka dni na biurku. Po kilku dniach i zrobieniu zdjęć babeczce włożyłam do szuflady i wcale ni wygląda tak jak Twoja. Może to reakcja z woreczkiem? Czytałam gdzieś, że krem musi pozostać przez kilka godzin na powietrzu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety przez to, że pokasowały mi się komentarze nie możesz zobaczyć opinii innych, a nie tylko ja miałam podobne spostrzeżenia. Część nie zauważyła żadnych zmian, a część miała tak samo lub podobnie jak ja.

      Moja babeczka z kremem - podobnie jak babeczki z silikonem - stała na powietrzu nie kilka godzin a calutki tydzień! A jeżeli faktycznie byłaby to reakcja z woreczkiem to krem po prostu nie nadaje się do tworzenia biżuterii, bardziej do miniaturek. Zarówno metalowe jak i srebrne półfabrykaty przy zbyt długim kontakcie z powietrzem ciemnieją i po prostu muszą być przechowywane w woreczkach.

      Usuń
  24. Czytałam wielokrotnie twoją opinię. Ale słyszałam też wiele dobrych i pomyślałam-warto spróbować. Nałożyłam krem na 2 babeczki-był tak rzadki że nie dało mu się dać "gwiazdkowego" kszałtu,tylko jedna wielka ciapa,z jednej babeczki mi się "rozpłynął". Po godzinie nawet mi nie zasechł do końca,nadal mam wrażenie że jest jak galareta,że jakbym przekłuła to by wypłynął. Zobaczyłam i uwierzyłam w to co mówiłaś. Na szczęście z moimi haczykami wszystko w porządku- nie zardzewiały

    OdpowiedzUsuń
  25. Ej mam pytanię ile tej tubki zeszło ci na tą ramkę?

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarze! Wasze zdanie i opinie są dla mnie bardzo ważne, dzięki Wam mogę się doskonalić :) Pamiętaj, aby nie przekraczać pewnych granic. Kultura przede wszystkim! Nie wklejaj proszę linków oraz hamuj swoje frustracje - nie będę publikować takich komentarzy, aby blog nie stał się siedliskiem autoreklamy lub nienawiści.