piątek, 24 stycznia 2014

Ranking 20 mas termoutwardzalnych

  
Pomysł na stworzenie recenzji zbiorczej różnych marek modelinowych zrodził się w mojej głowie jakieś pół roku temu. Spotkało się to z Waszą aprobatą w ankiecie zorganizowanej we wrześniu. Przychodzę do Was z tym późno, ale wciąż szkoda było mi pieniędzy na zakup Astry, Herlitza, Komy-plast i Jedności. A kiedy już zdecydowałam się je kupić to z niechęcią i łezką w oku za nie płaciłam, bo za tę kwotę mogłabym zafundować sobie 4 kostki Fimo lub Fimo Liquid. Ale skoro obiecałam post - to będzie! Nadal nie jest to podsumowanie wszystkich modelin dostępnych na rynku. Cernit występuje w kilku wersjach (Number one, glamour itd.), mamy jeszcze Monę czy Seykam, ale te musiałabym zamawiać przez internet, w dodatku od innych sprzedawców przez co byłabym zmuszona 3-krotnie płacić za przesyłkę. Odpuściłam sobie zatem. Są jeszcze zagraniczne - Craftsmart i Kato Polyclay, które podobno są tak dobre jak nasze Fimo i Polyform, doszłam jednak do wniosku, że płacić 30zł z przesyłką za jedną kostkę modeliny tylko na potrzeby tego posta to już przesada :) Mogłabym o nich napisać wrzucając w posta zdjęcia ukradzione z internetu, ale nie chcę podążać śladami innych, pisać w ciemno i przechwalać się na temat mas, których nigdy w rękach nie miałam.

Jakie zadanie sobie postawiłam? Usiąść wygodnie i każdy rodzaj modeliny z osobna wypróbować. Ugnieść, ocenić miękkość, kruchość, lepkość, sprężystość. Następnie każdą z nich przewałkować przez maszynkę na tę samą grubość 1mm i wyciąć koła tej samej wielkości. W między czasie spisywać swoje spostrzeżenia. Po wypieczeniu i ostygnięciu sprawdzać elastyczność każdego elementu i fotografować efekty.

    
Dla mnie to kompletna nowość, bo pomimo iż lepię od kilku lat nigdy nie testowałam modeliny w ten sposób i przyznam, że rezultaty mnie zaskoczyły. Mimo to miałam problem z selekcjonowaniem ich  od najlepszej do najgorszej. A jakie były kryteria oceniania? Konsystencja przed wypieczeniem, elastyczność, trwałość i kolor po wypieczeniu oraz dostępna gama kolorów. Podaję również cenę w przeliczeniu na okrągłe 100 gram, aczkolwiek starałam się, aby wartość nie miała wpływu na miejsce w rankingu. Moja ocena jest subiektywna, każdy z Was ma prawo do innych odczuć. Post dedykuję każdemu, ale głównie osobom zastanawiającym się nad wyborem modeliny. I dla jasności:
-masy 0-8 to masy najlepsze, które są zdecydowanie warte inwestycji;
-masy 9 - 13 to masy dobre, które nie są może profesjonalne, ale sama ich chętnie używam;
-masy 14 - 19 to modeliny, przed którymi przestrzegam.


0. Studio by Sculpey - miejsce zerowe jest "ukrytym" miejscem pierwszym. Ukrytym, bo się nie liczy, ponieważ ta seria została wycofana ze sprzedaży jakieś 2 lata temu, ale ostatnie - zapewne przeterminowane już kostki - można kupić jeszcze ebay'u. Tak być nie powinno i mam focha na Polyform za popełnienie największego błędu, jakim było wycofanie z produkcji najlepszej modeliny dostępnej na rynku. Nawet teraz, pomimo iż moja ostatnia kostka tej serii jest już od dwóch lat otworzona jest mięciutka jak pierwszego dnia po rozpakowaniu. Świetnie się z nią pracuje, nie kruszy się i nie lepi do dłoni. Po wypieczeniu jest bardzo elastyczna i trwała i - jak widzicie na zdjęciu - maksymalnie zgięta nie ulega uszkodzeniu. To bardzo ważna cecha przy tworzeniu cienkich elementów (np. liści), dzięki temu mamy pewność, że nasz wyrób jest trwały i niełamliwy. Studio by Sculpey miał ciekawą 34-odcieniową gamę kolorów, które nawet nazwy miały nietypowe. Kolor biały nosił nazwę "Whipped Cream", czarny "After Midnight", oliwkowy "Spanish Olive", a najbardziej zauroczyła mnie nazwa niezidentyfikowanego koloru "English Garden" :) Występowała w kostkach 79 gramowych i kosztowała niecałe 10zł. W nieistniejącym już w formie sklepu internetowego Kreatywnym Zakątku często można było ją dostać po promocji za trochę ponad 6zł, czyli taniej niż 56 gram Fimo. Że ja doceniłam to dopiero po czasie, kiedy ceny najlepszych mas lecą w górę. Aż ciężko uwierzyć, że tak dobrą masę można było kupić za grosze. Wartość 100 gramów masy - 12,65zł.
  
  
1. Premo! Sculpey - długo zastanawiałam się, którą z mas umieścić na miejscu pierwszym, bo pomimo, iż z to właśnie z Premo pracuje mi się najlepiej i jestem z nią od początków mojej modelinowej przygody to cena zdecydowanie za nią nie przemawia. Obiecywałam jednak, że kwota nie będzie miała wpływu na ranking, więc słowa dotrzymuję. W niewielu już polskich sklepach można dostać ją w starej, normalnej i przyzwoitej cenie siedmiu złotych. Za czasów istnienia Kreatywnego Zakątka (o którym często wspominam na blogu, ale to dlatego, że cholernie tęsknię za tym sklepem) trafiając na promocję kupowałam ją za 5,4zł. Teraz w większości sklepów kupimy ją o połowę drożej - ok. 10,8zł, a na allegro nawet powyżej 12zł. A jaka jest? Miękka, nie kruszy się, a po zbyt długim ugniataniu nie robi się kleista, więc praca z nią to czysta przyjemność. Zużyłam już naprawdę sporo kostek tej masy i jeszcze nigdy nie zdarzyło mi się, żeby któraś z nich była innej konsystencji, co często ma miejsce w przypadku innych mas. Po wypieczeniu ma właściwości podobne do wyżej opisanego Studio by Sculpey, a jej sprężystość możecie zobaczyć na zdjęciu obok. Gama kolorów obecnie składa się z 24 odcieni, a moimi ulubionymi jest turkus, burnt umber i blush. W przyszłości zapewne dołączy do nich "jungle", który jest nowością od 2013 roku i wygląda baaardzo kusząco, niech no tylko wpadnie w moje ręce :) Wartość w przeliczeniu na 100 gram - 18,95zł.

   
2. Fimo Soft - zapewne zaskoczyło Was, że najpopularniejsza w Polsce masa nie trafiła na pierwsze miejsce. Złożyło się na to kilka czynników. Przede wszystkim jest twardsza od Premo. Często jednak zdarzało mi się, że jedna kostka była mięciutka, inna twarda jak z serii Classic i krusząca się. Moja świeżo otwarta czekoladowa kostka jest tak twarda, że podczas wyrabiania można posiniaczyć opuszki palców :) Nadal jest jednak jedną z najlepszych. Nie jest ani tłusta, ani klejąca, ani ciągnąca i dobrze współpracuje z narzędziami. Po wypieczeniu kolor taki sam jak surowa modelina, a element jest trwały i elastyczny. Składa się z 24 kolorów, a do grona moich ulubionych należą "Tropical green" i "Peppermint". Na allegro 56 gram można kupić za 7,5zł. Wartość w przeliczeniu na 100 gram - 13,4zł.
     
   
3. Viva Decor Pardo Jewellery Clay - test przeprowadzony w późniejszym terminie. Pełna recenzja po TYM linkiem.
    
  
4. Fimo Classic - pamiętam, że pierwszą kostką Fimo jaką kupiłam była biała Classic. I była tak twarda, że nie wiedziałam od której strony zacząć rozrabiać. Skutecznie mnie to zniechęciło do kupowania tej marki na kilka miesięcy. Z czasem dowiedziałam się, że jest jeszcze Soft i Effect, ale Classica w ogóle nie zamawiam, a ta jedna kostka znalazła się u mnie tylko na potrzeby tego posta. I wiecie co? Jestem mile zaskoczona, bo nie jest aż tak źle i przekonałam się, że ta sprzed kilku lat musiała być źle przechowywana. Jest twarda, to fakt, ale po ok. 5 minutach ocieplania i ugniatania w dłoniach robi się sprężysta i przyjemnie się z niej lepi. Fimo Classic znalazła się na tak wysokiej pozycji dzięki właściwościom po wypieczeniu, niczym nie odbiegającymi od wyżej wymienionych mas. Gama 24-kolorowa. Koszt na allegro 7,5zł. Wartość w przeliczeniu na 100 gram - 13,4zł.
  

5. Cernit Number One - kiedy zaczynałam lepić z modeliny czytałam, że Fimo, Sculpey i Cernit to najlepsze masy dostępne na rynku, ale tej ostatniej pozycji nigdy nie zdecydowałam się kupić, ponieważ naczytałam się opinii, że jest twarda i krucha. Teraz czuję, że wiele straciłam, bo masa bardzo przypadła mi do gustu. W praktyce jest twarda jak Fimo Classic i wcale się nie kruszy. Potrzebuję paru minut na dobre ugniecenie, a po wyrobieniu nie jest ani za miękka, ani za twarda. Pracuję się z nią tak samo dobrze jak z innymi masami profesjonalnymi. Efekt po wypieczeniu pozytywnie mnie zaskoczył. Wprawdzie na opakowaniu jest informacja o porcelanowym efekcie końcowym, ale pominęłam to, zapomniałam, a po wyciągnięciu elementu z piekarnika byłam pozytywnie zaskoczona, pomimo iż kolor jest trochę ciemniejszy niż przed wypieczeniem :) Szkoda, że nie zobaczycie tego na zdjęciu. Ostudzony element jest trwały i sprężysty. Pamiętajcie jednak, że tyczy się to Cernitu "Number One". Podobnie jak w przypadku Fimo i Sculpey pozostałe serie tej marki mogą mieć inne właściwości. Seria "Number One" występuje w aż 34 kolorach. Masa jest tania jak na dzisiejsze realia w naszym modelinowym światku - za 62 gramy płacimy mniej niż za Fimo - 7zł. Wartość w przeliczeniu na 100 gram - 11,3zł.

  
6. Sculpey III - to masa, której używam najczęściej, bo mam jej najwięcej - aż 3 zestawy po 30 kolorów. I pomimo, iż pracuję z nią od 2011 roku nadal w pełni nie zgłębiłam jej właściwości i wciąż czasami jej nie rozumiem. W jednym zestawie, w którym wszystkie kostki są raczej tej samej świeżości większość z nich są twardawe jak Fimo Classic, ale zdarza się kilka bardzo mięciutkich i kilka trwardych jak jasna cholera. Nie mogę zatem jednoznacznie sklasyfikować jej do grona "twardych" lub "miękkich". Niemniej jednak przyzwyczaiłam się do niej i nie wyobrażam sobie swojego twórczego kącika bez Sculpey III. Po wypieczeniu też bywa z nią różnie, więc zamiast rygorystycznie trzymać się podanego czasu wypiekania dobrze jest czatować przy piekarniku i zerkać czy nie zmienia koloru. Jeżeli chodzi o trwałość wystarczy, że spojrzycie na zdjęcie. Podobnie jak wyżej opisane masy zgina się maksymalnie nie łamiąc się jednocześnie. Gama składa się z aż 44 (!) kolorów, nie tylko podstawowych, ale i perłowych, metalicznych, transparentnych i świecących w ciemności. Jej koszt za kostkę 57g w Świecie Pasji - 7,5zł. Wartość w przeliczeniu na 100 gram - 13,15zł.

  
7. Fimo Effect - Kupując tę modelinę na allegro czytamy, że jest to Fimo typu Soft ze specjalnymi efektami. Jednak moje doświadczenie z tą masą każe mi napisać, że ta masa nie ma wcale tak dużo wspólnego z soft, a gdyby miała to znalazłaby się wyżej w tym rankingu. Namiętnie używam pastelowych odcieni i zużyłam już bardzo dużo kostek i nigdy nie trafiła mi się miękka. Są twarde jak Classic i często zdarzają się kruszące. Ich ugniatanie w pierwszych minutach sprawia mi sporo problemu i bólu w opuszkach, chociaż po wyrobieniu swoimi właściwościami nie odbiegają od pozostałych mas. Po wypieczeniu moje kółeczko było twardsze i mniej elastyczne od wyżej wymienionych mas, a do zagięcia potrzebowałam siły dwóch palców :) Powiększając zdjęcie możecie zobaczyć pęknięcie powstałe w wyniku tego testu trwałości, widzimy więc, że masa nie jest jest już tak trwała i lepiej unikać lepienia nią cienkich elementów. A dlaczego warto ją kupić? Bo ta seria Fimo wciąż się rozwija i dochodzą coraz to ciekawsze kolory. Do koloru świecącego w ciemności i odcieni z brokatem, transparentnych, kamiennych i metalicznych doszły moje ulubione pastele, a od niedawna gamę kolorów wzbogacają masy, które po wypieczeniu przypominają kamienie szlachetne. Kwarc różowy i niebieski MUSZĄ znaleźć się w mojej kolekcji, ale urzekł mnie również Jadeit i Gwiezdny Pył, który przypomina mi jeden z moich ulubionych kamieni syntetycznych - Noc Kairu :) Na obecną chwilę mamy aż 37 efektownych kolorów. Koszt za 56-gramową kostkę to 7,5zł. Wartość w przeliczeniu na 100 gram - 13,4zł.
  
   
8. Premo! Sculpey Accents - podobnie jak wyżej teoretycznie jest to odmiana Premo z pierwszego miejsca, tylko z jakimiś fajnymi efektami. W praktyce jednak różni się właściwościami zarówno przed jak i po wypieczeniu. Nie za miękka, nie za twarda, tak pomiędzy. Twardsza od Premo, ale bardziej miękka od Fimo Soft. Czasami jednak trafiają się bardzo twarde kostki. Po wypieczeniu jest twarda, zwarta i nie da się jej zgiąć maksymalnie co widzicie na zdjęciu obok. Nadal mogę ją jednak polecić, ponieważ strasznie katowałam to wypieczone kółeczko i nie ma nawet małego pęknięcia :) W rankingu jest za Fimo ze względu na gamę kolorów - tylko 24. Znajdziemy jednak odpowiednik Stardusta - Twinkle Twinkle - świetnie wygląda taka czarna modelina z brokatem :) Cena za 57gram od 10,8zł do 12,2zł, czyli droga. Przeliczając tę najniższą kwotę na 100 gram wychodzi - 18,95zł.
  
  
9. Korallo - wchodzimy już w sekcję modelin dobrych, czyli takich, które różnią się od profesjonalnych mas, ale nadal lubię je używać. Ta modelina w korallo.pl nie jest już dostępna i nie wiem czy planują jakąś dostawę, ale jeżeli można ją jeszcze gdzieś kupić - dajcie znać a podam namiary w tym poście. Kostkę 50g można było dostać bodajże za 4,5zł. Ja skusiłam się na nie po promocji i zapłaciłam mniej niż 4zł za sztukę. Nie pamiętam z ilu kolorów składała się gama, ale były to głównie różne odcienie różu. Zresztą na powyższym zdjęciu widzicie aż 6 różnych różów :) Pracuje się z nią inaczej niż z powyższymi modelinami. Ma taką inną konsystencję, której nie jestem w stanie opisać, ale od razu czuć różnicę macając najpierw Premo a zaraz po nim Korallo. Może jest trochę bardziej lepka w dłoniach? Tak, to chyba to! W każdym razie moje odczucia są pozytywne. Po wypieczeniu jedynie jeden kolor mnie zawiódł - lawendowy okazał się tak jakby transparentny i nie prezentował się już tak ładnie jak przed. Pozostałe kolory jednak nie zmieniają odcienia a wypieczone cienkie elementy są tak samo trwałe i sprężyste jak modeliny z podium. Wartość w przeliczeniu na 100 gram - 9zł. [Edit: 04.07.2014 - modelinę ponownie można kupić w sklepie Korallo!]
  

10. Qnszt - z tą modeliną mam duże doświadczenie i testowałam chyba już wszystkie kolory. Współpracuję ze sklepem qnszt.pl i otrzymuję duże ilości tej masy w celu tworzenia tutoriali na stronę kurs-bizuterii.pl. Jestem uzależniona od koloru białego, który po wypieczeniu nadal jest śnieżno biały (co rzadko zdarza się w przypadku tak tanich modelin) i używam go również do rozjaśniania tych lepszych mas. Pozostałe kolory średnio mi się podobają, ale dodając do każdego odrobinę białego można uzyskać fajne, pastelowe odcienie. We współpracy jest różna - w zależności od koloru. Biała i toffi są twardawe a po wyrobieniu dobrze się z nich lepi, ale przykładowo jasno-zielona jest już kleista i niefajna. Polecam ją również ze względu na trwałość na wysokim poziomie. Sprężysta, elastyczna, nie łamie się. Gama składa się z 15 kolorów a koszt 70 gram masy to 4,5zł. Ostrzegam jednak, żebyście nie przepłacili, ponieważ sprzedawca skillcrafting na allegro sprzedaje ją za 7,4zł wciskając w dodatku nam kit, że to Fimo. Wartość w przeliczeniu na 100g - 6,4zł. [Edit: 04.07.2014 - gama kolorów poszerzyła się o 10 nowych odcieni!]
  
  
11. Sculpey Bake Shop - kto by pomyślał, że masa jednej z wiodących marek znajdzie się tak nisko w rankingu :) Nadal ją kocham za cudowną miękkość zaraz po otwarciu bez konieczności bolesnego ugniatania. Ma tylko 12 kolorów, ale łącząc je ze sobą można znacznie poszerzyć gamę. Do tej pory uważałam ją za jedną z lepszych, jednak test trwałości po wypieczeniu mnie zaskoczył - moje kółeczko nie przetrwało i chrupnęło miękko przy naginaniu. Stąd też tak niska pozycja. Dobra marka, ale ta masa zdecydowanie nie nadaje się dla profesjonalistów - bardziej dla dzieci. I tak nadal będę jej używać, ale tylko do grubszych elementów :) 57-gramowe opakowanie kosztuje tylko 5,5zł co w przeliczeniu na 100 gram daje nam kwotę 9,65zł. 
   
  
12. SuperSculpey LivingDoll - profesjonalna glina polimerowa do lepienia figurek i lalek. Nie bijcie mnie za to, że znalazła się tak nisko w rankingu, ale to kolejna, która nie przetrwała próby trwałości. Jestem przekonana, że w przypadku grubszych elementów nie ulegnie uszkodzeniu, jednak 1mm kółko pękło z głośny trzaskiem. Jeżeli natomiast ocenić właściwości przed wypieczeniem - jest miękka i dobrze się z niej lepi. Oba opakowania kupiłam kiedyś po promocji, w bardzo okazjonalnej i opłacalnej cenie. A używam ich do ciastek. Nadal znajduje się w kategorii modelin, które polecam. Na obecną chwilę w Świecie Pasji 454 gramy kosztują 62,5zł, co w przeliczeniu na 100 gram daje 13,75zł.

 
13. Chińska modelina - test przeprowadzony w późniejszym terminie. Pełna recenzja po TYM linkiem.
  
  
14. Świat Koralików - przed przystąpieniem do opisu masy ze swiatkoralikow2.pl poszukałam przez google innych recenzji i porównałam ze swoimi spostrzeżeniami spisanymi w zeszycie. I powiem Wam, że wszystkie opinie są tak skrajnie różne, że sama już zgłupiałam. To w końcu ta modelina jest dobra czy niedobra? U mnie kwalifikuje się do tej drugiej kategorii. Pamiętam jak jakieś 2 lata temu skusiłam się na jedną kostkę i od razu po otworzeniu obiecałam sobie, że nigdy więcej jej nie kupię. Uderzył mnie nieprzyjemny, gumiasty zapach a modelina ciapała się i obklejała ręce jak niewyrobione ciasto drożdżowe lub guma do żucia. Dodam, że było to w środku zimy, więc nie ma tu mowy o efekcie upałów. Teraz, po kilku latach stwardniała i znacznie lepiej mi się z nią pracowało, aczkolwiek nadal na dłoniach czułam taką nieprzyjemną lepkość. Po wypieczeniu kolor zmienił odcień, tak jakby się przypiekł, pomimo iż wypiekałam go krócej niż to zalecane. Zaskoczyła mnie elastyczność gotowego elementu, bo przyznam, że spodziewałam się, że się rozkruszy. Na plus zdecydowanie gama kolorów, których liczy aż 69, ale czy warto, skoro po wypieczeniu traci barwę? Ja tej masy nie polecam. Za 50g płacimy 4,4zł. Wartość w przeliczeniu na 100g - 8,8zł.
   
  
15. Koma-plast - pierwsze co mnie uderzyło, jeszcze zanim otworzyłam modelinę, tylko po rozerwaniu koperty, w której ta kostka do mnie przyszła to ogromny smród. Smród, którego nie jestem w stanie do niczego porównać, a żadna modelina spośród tych, z którymi współpracowałam tak nie śmierdziała. Po otworzeniu i oderwaniu kawałka straszliwie się kruszy, ale da się jakoś znieść i wyrobić. Po wyrobieniu jednak zrobiła się tak bardzo klejąca, że obkleiła mi maszynkę. Po wypieczeniu zszarzała, jest ciemniejsza od surowego odcienia. A przy zagięciu pojawiły się pęknięcia, które - mam nadzieję - widoczne są na zdjęciu po powiększeniu. 250g kupione za 9,8zł. W przeliczeniu na 100g wychodzi 3,95zł.

  
16. Astra - najpopularniejsza masa wśród początkujących modeliniarek i najbardziej znienawidzona przeze mnie :) Nie miałam jej w rękach ze 3 lata i niechętnie ją niedawno kupowałam. Pamiętam ją jako modelinę twardą, aczkolwiek wyjątkowo zaskoczyło mnie to, że stała się mięciutka w kilka sekund. W każdym razie jest lepka i ma nieprzyjemną (szorstką?) konsystencję. Gama kolorów dosyć spora, bo występuje w 24 odcieniach, niestety po wypieczeniu niektóre kolory tracą barwę co zobaczycie na zdjęciu przy opisie Jedności. Po wypieczeniu krucha, co widzicie po prawej stronie. Za opakowanie 150g zapłaciłam 9,5zł. Wartość w przeliczeniu na 100 gram - 6,35zł.
  
  

17. Jedność - to modelina, która właściwościami w ogóle nie różni się od Astry, można więc powiedzieć, że zajmuje miejsce ex aequo z Astrą. Opakowanie jest trochę mniejsze, 120 gram, ale i mniej kosztuje - 4zł. W przeliczeniu na 100gram daje nam to jedyne 3,35zł.

Jednak ku przestrodze chciałam pokazać Wam jak zachowuje się kolor biały i czerwony u Jedności i Astry. Na poniższym zdjęciu widzicie pałeczki ulepione w kolejności od lewej z Astry, Jedności i mój niedawny kolczyk, który powstał z białej Qnszt i czerwonej Sculpey III. Widzicie różnicę?
  
  
Niech może te modeliny pozostaną modelinami dla dzieci. Nie polecam do ambitniejszych projektów.
  
  
18. Bimbay - tak, modelina, którą wyżej widzicie to ta sama, którą kupujecie w 24 pałeczkach. Sprawdziłam - producent i miejsce produkcji takie same. Na allegro możecie je kupić w kostkach o różnej wadze. Ja kupiłam kilka lat temu 250gramowe za 10zł/szt. Rzuciłam się na nie jak pies na kości i od razu tyle kostek chcąc zaoszczędzić i okazało się to być największym błędem i pieniędzmi wydanymi w błoto. Jedynie kostka beżowa jest miękka, a właściwie kleista, obklejająca wszystko. Pozostałe kolory są twarde jak kamień i strasznie się kruszą. Do testu użyłam modeliny różowej. Powiększcie zdjęcie i zobaczcie jakie skazy się na powierzchni porobiły, a kolor wygląda na przypalony, zżółknięty. A pękła na pół przy pierwszej próbie testu trwałości. Kompletnie nie warta inwestycji. Gama 24 kolorów. Wartość w przeliczeniu na 100 gram - 4zł.
  
  
 
 
19. Herlitz - na ostatnim miejscu, bo poległa na polu walki. Wzięłam ją ledwo do ręki i cala się skruszyła. Podejmowałam kilka prób wyrobienia, no ale nie dało się. Nie podam więc właściwości po wypieczeniu. Za opakowanie 60 gram zapłaciłam w Empiku 9zł. DZIEWIĘĆ! Za taką jakość powinni mi zwrócić pieniądze. Za tę kwotę w tym samym miejscu mogłabym kupić jedną kostkę Fimo. Moja rada - omijajcie tę markę szerokim łukiem. Wartość w przeliczeniu na 100 gram - 15zł.




Co jednak, jeżeli już masz modelinę z niższej półki, a nie chcesz z niej już lepić? NIE WYRZUCAJ! W jednym z kolejnych postów z poradami poznacie kilka sposobów na wykorzystanie niepotrzebnej modeliny :)

Przeczytałam gdzieś kiedyś, że "Fimo to tylko dla profesjonalistów". Pff, co za bzdura. Astra jest dobra na początek, żeby się sprawdzić czy na pewno mi coś wychodzi, czy sprawia mi to przyjemność lub do testowania nowych technik. Do sprawdzenia czy warto inwestować dalej i się rozwijać, bo 6-kolorowa modelina z nie najlepszymi właściwościami w pewnym momencie zaczyna ograniczać. Wiem, że profesjonalne modeliny są drogie. Nie śpię na pieniądzach i też to odczuwam, bo prawie wszystkie swoje oszczędności wydaję na kolejne materiały. Ale na prawdziwą pasję zawsze znajdą się pieniądze. Przykładowo teraz mam postanowienie, że choćbym miała nie jeść moich ukochanych słodyczy przez miesiąc to uzbieram na wymarzone metaliczne pudry do Fimo :) Jeżeli naprawdę Was to kręci to zrezygnujcie czasem z przyjemności, bez których da się obejść.
 
I na koniec apel do Was - czytając w internecie "złote rady" upewnijcie się kto za nimi stoi i czy ma wystarczające doświadczenie, aby móc się na dany temat wypowiadać. Szlag mnie strzela, kiedy na forach czytam anonimowe rady, żeby lakierować modelinę lakierem do paznokci albo maczać w wodzie jeżeli jest za twarda. Często osoby lepiące od zaledwie kilku tygodni chwalą się w internecie swoim doświadczeniem czyniąc tym samym krzywdę tym, którzy dopiero się uczą. Bo przez to uczą się źle - są wprowadzane w błąd. Nie piszę tego tylko i wyłącznie w związku z moim postem i problemem wybrania odpowiedniej modeliny, ale w związku ze wszystkimi, jakimikolwiek radami dotyczącymi jakichkolwiek technik rękodzieła.

Mam nadzieję, że post będzie dla Was przydatny i przypadnie Wam do gustu. Pracowałam nad nim - wliczając w to testy modeliny, fotografowanie, przerabianie zdjęć i pisanie treści - 31 godzin, rozłożonych na cztery dni. Codziennie po kilka godzin, dopóki głowa mnie nie rozboli :) Pobiłam rekord rekordów :P No i nie wytrzymałam z publikacją. Pisanie skończyłam wczoraj a post miał się ukazać w przyszłym tygodniu. A co tam! Macie go już dzisiaj :)
 

49 komentarzy:

  1. Bardzo fajny post :) a widzisz-cernit glamour mam i living doli również. Nie uwierzysz, ale ja swoje lepienie zaczynałam od komy plast i chyba to ona nauczyła mnie cierpliwości bo sama wiesz jak problematyczna bywa :), nie uważam, że nie da się z niej ulepić czegoś fajnego, ale są teraz masy dużo lepsze :). Co do fimo soft i classic to wydaje mi się, że nie można ich oceniać tą samą miarką, bo wg mnie są przeznaczone do różnych celów-tzn ja osobiście wolę jak masa jest twardsza bo z miękkiej nie jestem w stanie czasem zrobić tak drobnych detali jak chcę i trzeba ługować więc ja osobiście wolę classic, choć nie raz je mieszam jak potrzebuję :).
    Co do premo to jest teraz dostępne w Sklepiku Dla Was za 6,50 :) więc całkiem fajna cena-ja już zrobiłam zapasy :).
    Pozdrawiam imienniczkę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego też wszystkie rodzaje Fimo znalazły się na innych miejscach, bo każde oceniałam z osobna :)
      Ja uważam, że z każdej modeliny DA SIĘ lepić, ale wiadomo, że te z podium gwarantują większy komfort i przyjemność lepienia.

      Buuuu, dlaczego akurat teraz Sklepik Dla Was uzupełnił zapasy, kiedy ja pieniędzy nie mam? ;( A zanim uzbieram to już wszystko będzie wykupione. No jak pech to pech!

      Ewelinka? Ha! A ja myślałam, że Klementyna :P

      Usuń
    2. Ha! a właśnie Ewelina :). Było by całkiem zabawnie gdybym miała Klementyna na imię hio hio :) chyba muszę opisać skąd wziął się ten pseudonim :).
      Kiedyś sobie myślałam tak: po co wydawać kasę na drogie masy skoro z tej da się ulepić wszystko, ale jak spróbowałam to przepadłam :) Teraz marzę o Art Clay -apetyt rośnie w miarę jedzenia, ale niestety to już bardzo kosztowne jak dla mnie hobby :( .

      Usuń
    3. A no chyba musisz :) Ale tak patrząc na Twoje zdjęcie to Klementyna Ci pasuje, moim zdaniem imię ładniejsze niż Ewelina :P

      Oooo, po tegorocznych Biżuteryjkach dla WOŚP też niedawno sprawdzałam ceny Art Clay. Ale u mnie to już nie tylko cena jest problemem, ale i temperatura wypiekania - piekarnik raczej nie podoła :(

      Usuń
    4. widzę, że art clay to nie tylko moje marzenie ;) ehh piece kosztują ze 2tyś, więc to faktycznie o dużo za duzo :) pomijając już ceny materiałów... ;)

      Usuń
  2. ufff ale sie napracowałaś dziewczyno, medal Ci sie należy :) cudowne porównanie, z chęcia się tego wszystkiego czytało :) ja korzystam głównie z tych 'dobrych' modelin i jest ok. Jestem cierpliwa jeśli chodzi o dłuższe wygniatanie czy nawet klejenie sie do czegoś ;p no ale coraz częściej robię sobie przyjemność i inwestuję w fimo :)
    Astre kupilam tylko raz, potem przerzuciłam się na inną modelinę.
    A jeśli chodzi o rady... ale cuda czasem ludzie wymyślj... aż strach się bać.
    Dzieki jeszcze raz!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja wprost przeciwnie :) Myśl o długim ugniataniu demotywuje mnie do lepienia i często tygodniami nie tykam modeliny :)
      A potem - nawet jeżeli coś z foremki się coś pojawi - to i tak znawcy, którzy modeliny nigdy w rękach nie mieli stwierdzą, że wykonanie zajęło mi nie więcej niż 5 minut, podczas, gdy wykonanie jednej biżuteryjki zajmuje mi od pół do nawet 4 godzin - w zależności od wzoru.

      Usuń
    2. taak, to jest racja, ludzie często nie doceniają naszego wkładu. Pewnie dlatego, ze sami nie spróbowali. Oczywiście wprawa w pewnych rzeczach jest, acz nie wszystko jest takie proste i łatwe a co najważniejsze szybkie ;)

      Usuń
  3. świetny post :)
    Ja zauważyłam, że Koma-Plast bardzo zmienia kolor po wypieczeniu, a na mojej brązowej po miesiącu od wypieczenia pojawił się jakiś zielony nalot o_O

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uuuu to może pleśnieje? Ciężko stwierdzić :)

      Usuń
    2. No właśnie nie wiem, bo zamówiłam jeszcze beżową i z nią jest wszystko ok :)
      Tylko to nie przypomina pleśni... ;)

      Usuń
    3. A może nie wina modeliny, tylko czegoś w czym było przechowywane lub w pobliżu czego się znalazło? Bo modelina może wchodzić w reakcje z niektórymi substancjami :)

      Usuń
  4. Bardzo ciekawy post, podziwiam za poświęcenie :). Dziwią mnie tylko Twoje doświadczenia z Fimo Effect, bo moje są zgoła odmienne, zwłaszcza z kolorami pastelowymi, które są mieciutkie, nawet trochę za bardzo jak dla mnie. A kolory imitujące kamienie są cudne- jak dotąd wykorzystałam jadeit, ale inne kolory czekają w szufladce :). Ja osobiście bardzo lubię Cernit, zwłaszcza za serię Neon Light, chociaż ugniatanie go to czasem katorga :). No i inne kolory też niestety ciemnieją po wypieczeniu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też dziwią, bo w końcu sprzedawcy zapewniają, że powinna być miękka jak soft :) A tymczasem prawie 20 kostek zużytych i absolutnie żadna nie była miękka.
      Ojjjj kusisz! Aż mi się łezka w oku kręci, że portfel pusty a nowe kolory Fimo czekają.

      Usuń
  5. Informacje bardzo przydatne. Ja od dłuższego czasu zbieram się z robienie z modeliny (oczywiście w dzieciństwie robiłam tego mnóstwo) i juz wiem na co trzeba zwracać uwagę :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Twój post uratował mi życie, choć może bardziej kieszeń ;)
    Od jakiegoś czasu zastanawiam się nad próbą zrobienia sobie biżuterii z modeliny- póki co zgłębiałam temat teoretycznie ;)
    W każdym razie cały czas zastanawiałam się nad tym jaką modelinę kupić. Mimo iż na większości blogów widziałam właśnie Firmo, to sama skłaniałam się ku modelinie najtańszej z papierniczego (na wypadek gdyby lepienie mi się nie spodobało). Dobrze, że nie kupiłam bo po Twoich opisach wnioskuję, że na bank bym się zniechęciła do całego przedsięwzięcia.
    Dziękując Ci za wpis mam do Ciebie jeszcze prośbę. Czy mogłabyś polecić co kupić na początek przygody z modeliną? (nastawiam się na robienie kolczyków), w jaki zestaw startowy warto zainwestować? ;)

    Pozdrawiam gorąco :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, na początek to sama nie wiem co Ci polecić. Bo jeżeli nie chcesz się demotywować to oczywiście na początek dobre będzie Fimo Soft lub Premo, a kiedy już wejdziesz we wprawę to z każdą masą sobie poradzisz :) Ale Fimo i Premo jest drogie, a nie wiem czy lepienie Ci się spodoba, żebyś nie żałowała wydanych pieniędzy.

      Usuń
  7. Świetny post! Na początku pracowałam z Astrą,tragedia! Miałam takie same efekty jak ty, dopiero później odkryłam Fimo. A po twojej recenzji z ochotą wypróbuję Premo!:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Dziękuję za post, jest mega pomocny dla początkujących! :D
    Sama zaczynałam od astry, potem wygrałam gdzieś kostkę Premo! Scupley i tylko wyczekiwałam dnia, gdy zaoszczędzę na Fimo (bo mimo wszystko tańsza a nie wiele się różni). Jak dostałam pod choinkę 11 kolorów fimo i fimo liquid przysięgłam, że astrę będę wykorzystywać już tylko jako "unieruchamiacz" gdy będę coś kleić :P Niebo a ziemia, naprawdę... Podziwiam Cię, że poświęciłaś swój portfel i zamiast kupić sobie kilka dobrej jakości mas musiałaś wydawać pieniądze na te badziewia tylko po to, aby zrobić recenzje :O

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, z bólem serca te pieniądze wydawałam, a teraz słyszę, że Premo w Sklepiku Dla Was za jedyne 6,5zł/szt. a ja ani grosza nie mam :(

      Usuń
  9. świetny post, dużo pracy w to włożyłaś.
    dziękuję za recenzję, bardzo pomocna :]

    OdpowiedzUsuń
  10. Super poradnik dla osób, które już coś lepiły ale chciałyby poprawić swój warsztat :) Sama lepię troszkę i wiem, że jedne modeliny są lepsze niż inne.Oczywiście zaczynałam od Astry i tych wszystkich modelin dla dzieci. Chociaż faktem jest, że czasami aż ręce bolą od rozmiękczania modeliny... Do tej pory korzystałam trochę z mas dla profesjonalistów z Fimo, trochę z Fimo soft, trochę Fimo effect i nawet Cernit się znalazł. Jednak wydaje mi się, że one wszystkie są takie same :) Jedna różnica jaką widzę, to taka, że modeliny profesjonalne są lepsze od tych dla dzieci. Ale to pewnie dlatego, że mało lepię...
    Chociaż muszę przyznać, że części testowanych modelin na oczy nie widziałam...
    Wielkie dzięki za ten post, bo teraz będę miała w jednym miejscu czarno na białym profesjonalny test modelin. A i jeszcze podziwiam za ilość pracy włożoną w tego posta :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Powiem Tobie kobieto, że z tym postem to mi z nieba spadłaś, jak gwiazdka przynosząca szczęście :) Od długiego czasu zastanawiam się nad zaczęciem zabawy w modelinie, jednak cały mój problem obijał się w ilościach firm modeliniarskich, które oferują swoje wyroby. Nie wiedziałam, od której modeliny zacząć, nie chcąc też kupować bez sensu czegoś, co mnie zniechęci na samym początku i jeszcze zirytuje, bo! Tyle pieniędzy poszło na takie ....!
    A teraz dzięki Tobie mam odniesienie i powoli będę przymierzała się do rozpoczęcia zabawy w modelinie :) Zobaczymy, kiedy w końcu się przełamię i stwierdzę, że to jest "ten" czas :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że mogłam się na coś przydać :)

      Usuń
  12. Proponuję napisać jakiegoś maila/petycję do producenta o przywrócenie Studio by Sculpey, bo mi też bardzo tej masy brakuje :(
    A spotkałaś się z Pardo Viva Jewelry Clay? http://www.szal-art.pl/masa-pardo-schmuck-56-g_1074_4924/
    Nie wiem, czy jest warta inwestycji...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wątpię, żeby taka petycja coś dała. Chyba, że przyłączyłoby się kilkaset osób.
      Pierwszy raz o niej słyszę i pierwszy raz widzę, ale wygląda zachęcająco :) Zamówię za jakiś czas i napiszę opinię :)

      Usuń
  13. Uważam, że trafiłaś na złą partie modeliny Bimbay, ponieważ ja z niej lepie od dłuższego czasu i nie jest wcale aż tak twarda, zależy jak długo wcześniej leżała w magazynie. Zgodze się, że jest mało elastyczna i niektóre kolory sie lepią, ale jak się już nauczy z nią pracować to jest całkiem fajna, a kilogram kosztuje coś koło 20 zł
    Ogólnie fajne porównanie mas! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możliwe, ale jeżeli coś zbyt długo leżało w magazynie (tak długo, że mogło wpłynąć na jej właściwości) nie powinno nawet trafić do moich rąk, więc sprzedawca jest FE :)
      Już nawet nie chodzi o to, że jest twarda, ale te skazy po wypieczeniu i zmiana koloru za nią nie przemawiają (w szczególności najbardziej byłam zawiedziona pudrowym różem, błękitnym i beżowym - po pięciu minutach w najniższej temperaturze już zaczynają wyglądać na spalone).

      Usuń
    2. Używałam kiedyś niedrogiej polskiej modeliny ze sklepu plastycznego, ale była bez etykiety więc nie mam pojęcia jakiej była firmy. Takiego rodzaju skazy pojawiały się tylko jak była stara (u mnie w domu leżała dobrze ponad rok) lub za długo przebywała w piekarniku. Gdy była nowa przy odpowiednio dobranej temperaturze i czasie pieczenia kolory były ładne. Ciekawe czy przeszłaby test elastyczności, była dość wytrzymała ale nie tak super elastyczna.

      Usuń
  14. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana! Przez przypadek usunęłam 100 komentarzy, w tym Twój. Nie miej mi tego za złe, nie zrobiłam tego celowo :(
      Ale jeżeli masz ochotę możesz napisać ponownie swoje spostrzeżenia - będzie mi bardzo miło :)

      Usuń
    2. Nic nie szkodzi :-)
      A co do spostrzeżeń to jak sobie przypomnę co było w tym komentarzu tu napiszę ;-)

      Usuń
    3. Zupełnie zapomniałam, że miałam tu napisać moje spostrzeżenia, ale teraz zajrzałam tu w innym celu i mi się przypomniało, a więc proszę:
      Miałam do czynienia z następującymi masami: Fimo Soft, Fimo Effect, Premo! Sculpey, Premo! Sculpey Accents, Cernit Number One, Sculpey Bake Shop. Teraz przymierzam się do zakupu Fimo Classic lub Professional, bo czytałam, że jest trochę mocniejsza od Fimo Soft po wypaleniu, a będę robić okładkę i nie chcę żeby mi się potem zarysowała. Umieściłabym je w rankingu w następującej kolejności:
      1. Premo! Sculpey i Premo! Sculpey Accents (nie zauważyłam pomiędzy nimi różnicy) - po wypaleniu jest elastyczniejsza od Fimo i czarna nie smaruje aż tak rąk jak czarna Fimo Soft, ma fajną konsystencję, łapie mniej brudów niż Fimo S. i E.
      2. Fimo Soft i Effect (nie zauważyłam pomiędzy nimi różnicy) - miękka, dobrze się z niej lepi, ma lepszą przyczepność elementów niż Premo!, ma pastelowe kolory, których nie ma Premo!
      3. Cernit Number One - jest twardy, dzięki czemu nie łapie tak brudów jak Fimo S. i E., idealnie sprawdza się przy robieniu sierści, zwierząt, dowód tu: http://sowiagaleria.blogspot.com/2014/08/piersionek-z-lisem.html, podoba mi się efekt porcelany
      4. Sculpey Bake Shop - jest mięciutka i fajna w dotyku, ale niestety bardzo łatwo ją porysować

      Ale się rozpisałam. Mam nadzieję, że te wypociny się komuś przydadzą :P.

      Usuń
  15. Koma-Plast - może i to nie jest modelina na poziomie, ale jest pomocna i wystarczająca (póki co) w przygotowaniu się pewnej 13-letniej dziewczynce do dalszej przygody z lepieniem.
    Owa dziewczynka nie chce jeszcze wydawać masy pieniędzy na modelinę, póki jeszcze nie wie, czy lepienie to jest to. Ta młoda osóbka jednak coraz bardziej chce dążyć do wykonywania lepszych prac modelinowych, dlatego właśnie serdecznie dziękuje Ci za tę wspaniałą recenzję <3
    Od teraz stworzonko zasypiając myśli o wyborze modeliny na wyższym poziomie i szybko w malutkiej główce kalkuluje, przeliczając cechy dobrej modeliny na cenę. Sprawdza jakie są proporcje ceny do jakości modeliny zasypiając, śni o modelinie w nocy, a dzień spędza na poszukiwaniu najniższych cen za modelinę, przemierzając strony typu SklepikDlaWas, ebay i wiele innych. Przemierzając ten kilometrowy świat natrafia na pustynię o nazwie PassionRoom, na której nie znajduje modeliny innej niż Fimo.
    Nie poddaje się. Dąży do celu. Przeskakuje z tramwaju do tramwaju, aby dotrzeć do coraz to kolejnego sklepiku plastycznego w Krakowie. Natrafia na ten prawdopodobnie największy - na sklep Matejki. Jest rozczarowana widząc cenę za kostkę Fimo, w wysokości 8,30zł. Zasmucona wraca do domu. Tam czeka na nią niespodzianka - roczny zapas modeliny Premo!Scupley. Dziewczynka skacze z radości. Natychmiast zabiera się do lepienia. Z jej pokoju co 5 minut wychodzą coraz to lepsze modelinowe wyroby...

    Szkoda, że tak tak się nigdy, nie stało, przynajmniej w moim przypadku :))))) Faktem jest, że 13-nastolatka, czyli ja, ale ciągle jeszcze siedzę z Koma-Plast. To takie przytłaczające...

    No cóż... Co tu więcej dodać? Recenzja bardzo przydatna. Chyba kupię kilka kostek Premo!Scupley w SklepikuDlaWas, bo skoro modelina taka dobra, to chyba warto wydać 6,50zł na coś, co u Ciebie jest na I miejscu.

    Pozdrawiam :)

    PS. Komentarz tak trochę wyszedł jakby książka :) Hah :)

    OdpowiedzUsuń
  16. I wszystko jasne czemu się tak zniechęciłam do lepienia . Zaczęłam od dolnej półeczki . No tak bo taką się ma w szkole na prace . Później Frimo której nie mogłam ugnieść. He jeszcze leży coś w szafie Frimo Basic cała paka 500g ale z tym to już w ogóle nie mogę dać sobie rady. Może lepienie jednak nie jest dla mnie ,ale Twój post jest bardzo pomocny i skuszę się jeszcze na następne podejście zgodnie z pierwszym miejscem u Ciebie. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  17. Post jest świetny! Szkoda, że nie napisałaś o modelinie Koma, bo ja ją kiedyś kupiłam i też się do niczego nie nadaje - kruszy się i nie da się jej wyrobić :( Nie zgodzę się z Tobą co do modeliny ze strony Świat Koralików. Może nie mam doświadczenia (wcześniej używałam tylko Astry i Komy), ale ostatnio ją kupiłam i moim zdaniem całkim nieźle się z niej lepi. Trochę się klei, ale żadna z moich kostek (kupiłam ich z dziesięć) nie śmierdziała. Ostatnio kupiłam sobie także Fimo Soft, ale jeszcze jej nie używałam więc cieszę się, że się sprawdziła. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Pomocne mam pytanie używałaś masy fimo air ? nie wiem co to jest, modelina glina nie wiem

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam tę masę, ale to nie jest modelina, dlatego nie zawarłam jej w tym rankingu. To mięciutka masa schnąca na powietrzu, ale nie polecam jej ani dorosłym ani nawet dzieciom. Śmierdzi chemią, brudzi ręce, szybko wysycha i kruszy się. Po zaschnięciu wygląda trochę jak gips. Używam jej tylko do łatania dziurek w drewnianych bazach decoupage, jeżeli chce ich użyć do robienia broszek zamiast zawieszek :)

      Usuń
  19. Bardzo przydatne zestawienie, szczególnie dla kogoś kto nie trzymał modeliny w rękach od dziecka, a chciałby zacząć ;) Na początek zdecydowałam sie na modelinę ze średniej półki i kupiłam zestaw z korallo (mając nadzieję że nie zmienili producenta). Pracuje mi się z nią całkiem przyjemnie, chociaż nie mam porównania do innych modelin. Zdziwiłam sie tylko trochę wyrobem po wypieczeniu - do tej pory lepiłam czasem z glinek i mas samoutwardzalnych i wyroby zawsze były twarde po zastygnięciu, a modelinowe przypominają mi bardziej twardą gumę... Zastawnawiam się czy tak ma być, czy może wina modeliny albo moja? Chociaż patrząc na Twoje próbniki to chyba raczej to pierwsze... W każdym razie dziękuję za nieocenioną pomoc jaką był ten ranking, bez niego pewnie zniechęciłabym sie do modeliny kupując pierwszą lepszą sklepową :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak właśnie powinno być :) Większość dobrych modelin powinno po wypieczeniu być lekko gumowate. Twarde jak kamień szybko ulegają uszkodzeniu, a dzięki tej gumowatości wyrobom żaden upadek nie grozi rozwaleniem :)

      Usuń
  20. Ja niedawno postanowiłam kupić modelinę (pierwszą w życiu). Wybrałam Astrę Fluorescencyjną 6 kolorów. Jest bardzo dobra, wcale nie szorstka, trwała po wypieczeniu. Polecam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak mnie szlag trafia, kiedy początkujący kupują szkolną modelinę i ją polecają nie mając nigdy profesjonalnej masy w rękach. Bez obrazy, ale naprawdę trafia mnie szlag :D Polecam kupić Fimo dla porównania, polepić i potrzymać wyroby kilka miesięcy, aby sprawdzić jak się sprawują i wówczas zdecydować co rzeczywiście jest warte polecenia :) I wówczas zauważysz różnicę w konsystencji (także to, że porównaniu do profesjonalnych polimerów ta jest szorstka). A "twałość po wypieczeniu" to jakaś bzdura, chyba, że mówisz o naprawdę grubych elementach. A modelina ma zapewniać trwałość nawet najcieńszego elementu, a w poście dowiodłam, że tego sprawdzianu Astra nie zdała i nie jest to mój wymysł, bo potwierdzi to każdy profesjonalista, który dłużej PRAKTYKOWAŁ na wszystkich dostępnych masach.

      Niestety wyroby ze szkolnej, nieprofesjonalnej masy trafiają do sprzedaży. Ktoś je kupuje, a po pewnym czasie coś pęka, zmienia kolor, zaczyna się kruszyć i potem wychodzi z założenia, że prace z modeliny to badziewie i nie kupi już nigdy, bo przejechał się na tej jednej. I takiemu nie przetłumaczysz, że jest MODELINA, która na inne miano nie zasługuje i jest GLINA POLIMEROWA, która ma podobne właściwości do modeliny, przez co niestety nazywamy ją "modeliną" i odstraszamy. Astra i inne tanie szkolniaki psują rynek modeliniarzy. Dlatego polecam zgłębić trochę wiedzę, umiejętności i doświadczenie, aby do tegoż psucia rynku się aktywnie nie przyczyniać. Szczególnie kiedy lepi się od niedawna na pierwszej w życiu modelinie. To nie czas na dzielenie się brakiem (jeszcze) doświadczenia.

      Usuń
  21. nie wiem czy mój komentarz został zaakceptowany, bo go tu nie widzę, a żadnych wulgaryzmów ani hejterstwa w nim nie było

    OdpowiedzUsuń
  22. Napisałam bardzo długi kometarz chwaląc Twój artykuł i dzieląc się swoimi spostrzeżeniami i nie wiem czy doszedł bo go tu nie widzę, więc tym razem przejdę od razu do pytań, które mam: gdzie można w warszawie kupić masę living doll? gdzie znaleźć artykuł o tym jak wykorzystać starą i trudną przy wyrabianiu modelinę? będę bardzo wdzięczna za te informacje. serdecznie pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam tego komentarza nawet w spamie, więc może napisałaś, ale zamknęłaś przeglądarkę zanim się opublikował? :)

      Nie mieszkam w Warszawie, więc nie mam pojęcia. Ja zaopatrzam się w internetach :)
      Artykuł jest tu: http://theresaursulasjewelry.blogspot.com/2014/03/5-sposobow-na-wykorzystanie-taniej.html

      Usuń
  23. Kupiłam kiedyś 2 modeliny fimo w empiku. Zapłaciłam 24 złote, czyli 12 złoty za paczkę. Cena kosmiczna!! Ale jakość bardzo dobra.
    Zniechęcona ceną postanowiłam wbić na allegro i poszukać czegoś w zastępstwie. Kupiłam chyba 36 pałeczek modeliny za 20-30 złoty na allegro i gdybym nie była początkująca i biedna to bym tą modelinę dawno wyrzuciła. Klei się do wszystkiego! Najgorzej jak w lato w upały próbujesz cokolwiek zrobić. Porażka. Ale się z nią męczę xD
    Teraz szukam czegoś lepszego i chyba skuszę się na modelinę z qnsztu, bo tania i chyba dobra : )
    Dziękuję za tego posta. Bardzo pomocny! ^_^

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarze! Wasze zdanie i opinie są dla mnie bardzo ważne, dzięki Wam mogę się doskonalić :) Pamiętaj, aby nie przekraczać pewnych granic. Kultura przede wszystkim! Nie wklejaj proszę linków oraz hamuj swoje frustracje - nie będę publikować takich komentarzy, aby blog nie stał się siedliskiem autoreklamy lub nienawiści.