piątek, 10 stycznia 2014

Podsumowanie roku 2013 z ShinyBox

Wiecie jak bardzo uwielbiam ShinyPudełeczka, prawda? W końcu zamęczam Was postami już od czerwca 2012 roku :) W oczekiwaniu na moje kolejne, dwudzieste już pudełko przygotowałam dla Was małe podsumowanie boxów z minionego roku :)
 
  
Usiadłam sobie ja wczoraj wieczorkiem i na spokojnie przejrzałam wszystkie kosmetyczne posty. Policzyłam ilości produktów, wartości i zastanowiłam się, które z nich zasługuje na podium. A wszystko to z pewnym dystansem, bo minęło już trochę czasu od otrzymania każdego z pudełek i te najbardziej skrajne emocje opadły. Zauważyłam, że nad wieloma produktami niesłusznie się zachwycałam, a niektóre niesłusznie skrytykowałam. Zatem to podsumowanie będzie bardziej obiektywne niż każdy post z osobna :)

Krótkie podsumowanie (wliczając M-Boxa): 
  • 46 produktów pełnowymiarowych i 28 miniatur znalazło się w 13 pudełkach. Nie wliczałam jedynie próbek, kosmetyków dodatkowych i gadżetów niekosmetycznych.
  • 1370zł - wartość kosmetyków, które zgromadziłam w 13 pudełkach.
  • Marzec 2013 - najlepsze pudełko tego roku. Po przemyśleniu i przeanalizowaniu najbardziej skrytykowana przeze mnie edycja okazała się najlepsza. Dzięki niej przekonałam się do szminek, a wręcz się od nich uzależniłam. A ciemny cień do powiek, na którego narzekałam najbardziej stał się moim eye-linerem.
  • Maj 2013 - najgorsze pudełko tego roku, zarówno pod względem zawartości jak i wartości, która wyniosła jedynie 65zł.
  • Najlepszy kosmetyk - Baza pod cienie i do ust Grashki z lipcowego pudełka. Do tej pory używałam pod oczy korektora, ale jego aplikacja jest nieprzyjemna. Ta baza świetnie się rozprowadza, nie podrażnia powiek i zwiększa trwałość makijażu. To jedyny produkt z boxów 2013 roku, który z pewnością jeszcze w przyszłości kupię.
  • Najgorszy kosmetyk - cały zestaw próbek kremu Synchroline z maja okazał się masakryczny, nie zużyłam ich nawet w całości. Wylądowały w koszu, bo nawet mama nie chciała ich wykończyć.
  • Design pudełek - oprócz zwykłych, białych pudełek w tym roku do naszych trafiło aż 5 w nowej szacie - czerwiec, październik, listopad, grudzień oraz m-box, z czego październikowy design w tym roku ma zastąpić te białe. Wygrywa zdecydowanie edycja świąteczna :)
W 2013 roku aż 4 pudełka - styczniowe, marcowe, lipcowe oraz grudniowe otrzymałam całkiem za darmo. A wśród wszystkich boxów kilka z nich kupiłam taniej korzystając z kodów rabatowych, którymi Shiny nas w minionym roku rozpieszczał. Ponadto na przełomie stycznia i lutego, dzięki Vinted zdobyłam dwa darmowe, archiwalne pudełeczka. No i dwukrotnie otrzymałam od Shiny nagrodę - za inspirację i aktywność (więcej w zakładce "Wyróżnienia"). Był to więc zdecydowanie rok obfitujący w kosmetyki. Fajnie było testować marki, z którymi nigdy wcześniej nie miałam do czynienia lub nawet o nich nie słyszałam. Wprawdzie i tak żadnego z tych produktów (poza bazą Grashki) nie zakupię ponownie, ponieważ moje zdanie - że niektóre firmy kosmetyczne wyceniają swoje produkty zbyt wysoko i że częściej płacimy na nazwę niż zawartość - pozostaje niezmienne. Prawda jest jednak taka, że nawet nie muszę kupować sobie jakichkolwiek nowych kosmetyków, bo ShinyBox w pełni spełnia moje potrzeby. Mam zatem zawsze cienie, lakiery, maskary, balsamy etc. A nie zdążę zużyć jednego produktu zaraz otrzymuję drugi :) Dzięki Shiny nauczyłam się dbać o siebie, bo nigdy wcześniej poza podstawowym tuszem do rzęs i wodą toaletową nie używałam innych kosmetyków. Bardzo spodobała mi się też idea otrzymywania co miesiąc niespodzianek kosmetycznych. Ogromną przyjemność sprawia mi otwieranie wieczka eleganckiego pudełka i przebieranie w zapakowanych w nim prezentach. Często wiąże się to z niezadowoleniem, bo bywają lepsze i gorsze miesiące i nie zawsze ekipa S trafia w mój gust, ale ostatecznie zawsze jestem w większym lub mniejszym stopniu zadowolona :)
 
Pokrótce moje odczucia odnośnie każdej z edycji:
  • Styczeń: to pudełeczko mogę swobodnie ocenić na 4/5, bo jedynie klejący i ciągnący się błyszczyk bym z niego wyrzuciła. Pierwszy raz używałam kosmetyków Schwarzkopf, które bardzo przypadły mi do gustu, ale przede wszystkim ucieszyłam się z produktów oczyszczających i przeciwłojotokowych. Mam nadzieję, że i w tym roku ekipa Shiny wrzuci do któregoś z regularnych pudełek produkty antytrądzikowe. A jeszcze fajniej, gdyby powstał ExtraBox dedykowany dla młodej, trądzikowej cery 20+.
  • Luty: zima trwała w zeszłym roku długo, dlatego do dziś jestem wdzięczna Błyszczącej Ekipie za krem pod oczy, który uratował moją wysuszoną skórę. Z ogromną przyjemnością zużyłam też micel z Biodermy.
  • Marzec: wiosna kojarzyła mi się zielenią, błękitem, pastelami, kwitnącymi kwiatkami. A otrzymałam krwistą i pogrzebową kolorówkę. Oj, jaka ja byłam zawiedziona tym pudełkiem. Pamiętam jak pisałam Wam jeszcze, że szminka wygląda ohydnie na moich ustach. A jeszcze bardziej wbiło mi się w pamięć jak wyglądałam, kiedy rozsmarowałam sobie czarny cień na całe powieki. A ostatecznie przekonałam się do szminki, która cudownie podkreśla moją kobiecość i tak się złożyło, że w chwili obecnej szminek w przeróżnych odcieniach mam już 19 sztuk :) Czarny cień świetnie współpracuje z moim nieużywanym dotąd pędzelkiem do ust. Ta para rysuje idealne, cieniutkie kreski na powiekach. No i masełko z maseczką <3 Po przemyśleniu z ręką na sercu przyznaję, że to jedna najlepsze pudełko 2013 roku :)
  • Kwiecień: W kwietniowym pudełku najbardziej spodobała mi się maskara, a produktem, którego byłam najbardziej ciekawa był krem do rzęs. I... nadal jestem go ciekawa. Jakoś tak kilkakrotnie próbowałam zacząć używać go regularnie, a po jednym, dwóch dniach zapominałam. Wzięłam się za siebie w tym roku i od 1 stycznia ani razu nie zapomniałam o wieczornej aplikacji. Na chwilę obecną mogę powiedzieć, że nie podrażnia oczu, a na ewentualne efekty muszę poczekać. Przyznam, że w przypadku tego produktu jestem wyjątkowo pozytywnie nastawiona.
  • Maj: To pudełko nie powinno się nawet pojawić. Największa porażka ShinyBoxa od czasów jego istnienia. Jedyny pozytywny produkt to zestaw Biosilk. Peeling czekoladowy, z którego chyba najbardziej się cieszyłam okazał się bardzo wydajnym kosmetykiem, ale nie do końca takim jaki sobie wyobrażałam. Zapach jest w ogóle niewyczuwalny na ciele po spłukaniu, a po pierwszym użyciu zaczął "kisnąć" (?), tzn. zapach czekolady stał się taki kwaśnawy. Porażka również pod względem wartościowym. Firma reklamuje się pudłami, za które płacimy 49zł a ich wartość przekracza 100zł. Wartość kosmetyków w tym pudełko wynosi tylko 65zł.
  • Czerwiec: pierwszy roczek ShinyBoxa troszeczkę mnie zawiódł. Spodziewałam się full wypas, ale zawartość nie przypadła mi mocno do gustu. Maseczka, którą się tak jarałam okazała się bublem jakich mało, a jedyne dwa produkty jakie spełniły moje oczekiwania to krem do stóp i suchy szampon. To pierwsze pudełeczko tego roku w innej szacie graficznej.
  • Lipiec: jedno z lepszych pudełek, które w mojej ocenie zasługuje na trzecie miejsce podium. To w nim znalazła się baza, w której zakochałam się bez pamięci. Uwielbiam kiedy w SB pojawiają się produkty L'Occitane. No i sama ilość kosmetyków w tej edycji bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła :)
  • Sierpień: to również jedno z fajniejszych pudełek, ale nie znalazło się mojej pierwszej TOP-3. Właściwie cała zawartość przypadła mi do gustu, jedynie koncentrat antycellulitowy Marion okazał się bublem. 
  • Wrzesień: po dłuższym czasie przekonałam się do różu i jego duszącego zapachu. Hitem tego boxa było mleczko do ciała Scottish Fine Soaps. 
  • Październik: wraz z różowym miesiącem poznaliśmy nową szatę graficzną pudełka, która zastąpi białe pudła. Zawartość jest ok, na początku bardzo mi się podobała, ale z czasem mój entuzjazm osłabł. Ot, takie zwykłe, ni to złe, ni to dobre pudełko. 
  • Listopad: Poza bezbarwnym pudrem matującym z zawartości nie spodobało mi się nic, zupełnie nic. W moim odczuciu to najgorszy box zaraz po majowym. Plus za wygląd pudełka.
  • Grudzień: świąteczna edycja uplasowała się na drugim miejscu w całym zestawieniu. A byłoby pierwsze, gdyby trafiła mi się inna wersja tego pudła. Tutaj na plus mamy zarówno zawartość jak i design pudełka. Minus za monotematyczność (w moim boxie znalazły się dwa produkty do pielęgnacji ust).
  • M-BOX - świetny pomysł z tworzeniem ExtraBoxów tematycznych i na specjalne okazje. Pudełko sprawiło radość obu obdarowanym chłopcom.

A które pudełko jest najlepsze Waszym zdaniem?


Jeżeli ktoś z Was nie subskrybuje jeszcze ShinyBoxa lub chce kupić pojedyncze pudełko może to zrobić z tego linku:
Koszt jednego pudełka to jedyne 49zł, a wartość zawartości zazwyczaj jest wyższa. W dodatku co miesiąc możesz cieszyć się jak dziecko otwierając z niecierpliwością pudełko-niespodziankę. UWAGA! ShinyBox uzależnia! Jestem posiadaczką wszystkich pudełek od czerwca 2012 do grudnia 2013 :) Wszystkie moje pudełka można zobaczyć TU
PS. Tak, tak - składając zamówienie korzystając z powyższego linku pomagacie mi w zbieraniu gwiazdek :)

3 komentarze:

  1. Przekonałaś mnie do tych pudełeczek, po grudniowym czekam na kolejne ;> Mam nadzieję że jakieś gwiazdki Ci się ode mnie naliczyły ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie na początku roku dostałam punkty i za polecenie pojedynczego pudełka i za subskrypcję, dzięki wielkie :) już niedługo będę miała kolejne darmowe pudełko <3

      Usuń
  2. Moim zdaniem najlepszym pudełkiem był październikowy box, marzec też był świetny , ale październik wygrywa:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarze! Wasze zdanie i opinie są dla mnie bardzo ważne, dzięki Wam mogę się doskonalić :) Pamiętaj, aby nie przekraczać pewnych granic. Kultura przede wszystkim! Nie wklejaj proszę linków oraz hamuj swoje frustracje - nie będę publikować takich komentarzy, aby blog nie stał się siedliskiem autoreklamy lub nienawiści.