czwartek, 10 października 2013

Wygrana w eKobiecej

Mówi się "mieć dobrą passę" albo "głupi zawsze ma szczęście". Jak myślicie, co bardziej do mnie pasuje? :> Najpierw wygrana w Kreatywnym Kufrze, która była moją pierwszą w życiu wygraną, a w tym tygodniu nagrodził mnie sklep eKobieca. Za co? Otóż po zakupach możemy ocenić ten sklep na ceneo, a raz w miesiącu najciekawsza opinia wygrywa bon na 200zł. Moja opinia była nietypowa, rymowana, a zobaczyć możecie ją TU. Rymowanka była podzielona na zwrotki, niestety ceneo zlało to w jeden tekst :| Od początku roku akademickiego całkiem zapomniałam o tej opinii, aż we wtorek, kiedy wstałam o 5 rano przywitał mnie e-mail z informacją o wygranej. Przez cały dzień zajęć przy życiu podtrzymywała mnie myśl, że jak wrócę to obkupię się w kosmetyki :D 
Kosmetyki o wartości 200zł nie przyszły do mnie całkiem za darmo. Bon nie obejmował kosztów wysyłki, więc musiałam zapłacić 11zł. I to jest biznes! :) Tym razem wybrałam kuriera, bo na Pocztę Polską nie mam już siły, trza zacząć bojkotować tych leni patentowanych. Wolałam zapłacić 2zł więcej i spokojnie oczekiwać na przesyłkę, którą DPD dostarczyło błyskawicznie.
  
    
Dużo tego, prawda? Po rozpakowaniu i nacieszeniu się nimi spakowałam je ponownie do pudła i teraz kombinuję gdzie to pochować. A w połowie miesiąca przyjdzie do mnie jeszcze kolejny ShinyBox i będę miała kolejny problem ze znalezieniem miejsca dla kosmetyków :)
   
Ciężko było wykorzystać ten bon. Najpierw zaczęłam zapełniać koszyk tym co jest dla mnie absolutnie niezbędne, a później już miałam problem, nawet mamę wołałam czy nie zechciałaby sobie czegoś wybrać.
    
 
A zaczęłam od Ziaji. Teraz mam już w domu cały komplet z serii nuno. Pielęgnacja przeciwtrądzikowa jest u mnie na pierwszym miejscu, kupuję ją nawet w okresach, kiedy nie mam tego problemu - tak profilaktycznie. Jestem chyba jedną z tych kobiet, która nigdy nie przestanie walczyć z trądzikiem. W podstawówce rodzice zapewniali mnie, że pójdę do liceum i problem będzie znikał. A tymczasem mam 20 lat i nadal się z tym męczę. Nie jest to jakaś ogromna wysypka na całej twarzy, a jedynie pojedyncze krostki, jednak jest to dla mnie uciążliwe i wstydliwe, bo większość rówieśniczek ma piękne, czyste buźki.
   
   
   
Tonik - również antybakteryjny - kupiłam "na zapas". W chwili obecnej używam Ziaji, ale po wykończeniu buteleczki z chęcią wypróbuję coś nowego :) Na chwilę obecną mogę powiedzieć, że ślicznie pachnie.
    
  
   
Kolejny kosmetyk przeciwtrądzikowy, a co! Zawiera drożdże i cynk, więc liczę na konkretne efekty :)
  
        
         
Nieźle mnie zaskoczyła wielkość tubki. Pojemność 250ml niewiele mi mówiła przy zamawianiu, a tu takie duże opakowanie. Akurat mój stary Avon'owy peeling do twarzy skończył się w zeszłym tygodniu i trzeba było zaopatrzyć się w nowy. Coś czuję, że posłuży mi ze dwa lata :)
     
    
    
Co z tego, że w domu mam jeszcze dwa pełne podkłady, dokupiłam sobie jeszcze dwa :) To mój absolutnie ulubiony podkład, idealny dla młodej cery. Nie lubię wyglądać jak tapeciara. Próbowałam kremów BB, ale denerwowało mnie, że twarz tak mocno się świeci. Aż w końcu w lipcu w eKobiecej odkryłam ten podkład. Delikatny, wyrównuje koloryt i jest tak leciutki, że w ogóle nie czuć i nie widać go na twarzy. Do tego matuje i jest antybakteryjny - perfekcyjny :)
   
   
   
Do kompletu kupiłam sobie puder w kamieniu z tej samej serii Manhattanu i również antybakteryjny. Zobaczymy jak będzie się sprawował wraz z podkładem i korektorem tej serii.
  
   
   
Pospieszyłam się z zakupem płynu do demakijażu. Dopiero w domu doczytałam, że jest przeciwzmarszczkowy, no ale trudno :)
  
  
   
Ten kosmetyk nie jest mi niezbędny, ale wzięłam go z ciekawości. Jestem strasznie bledziutka i mam nadzieję, że to masełko troszeczkę opali mi buzię. A poza tym uwielbiam czekoladowe zapachy.
  
   
   
Jestem fanką Carmexu, to chyba najlepsza pomadka na zimę. Wanilia dołącza do mojej kolekcji składającej się z zapachu klasycznego i wiśniowego.
   
  
  
Cały dzień na uczelni, przy sztucznych światłach sprawiają, że koło godziny 18 zaczynam się świecić jak psie jajca :P Oby te bibułki faktycznie matowały twarz.
  
   
   
Ci, którzy czytają mojego bloga wiedzą, że w tym roku pierwszy raz w życiu malowałam włosy, rozjaśniałam je. Dopiero co pokrywałam odrosty, ale włosy rosną mi tak szybko, że po niecałym miesiącu mam już spory odrost. Marzy mi się powrót do oryginalnego koloru, stąd wybór tej farby. Niestety ten ciemny blond wygląda bardziej jak brąz i teraz mam mega stracha przed farbowaniem. Trzymajcie kciuki, może dzisiaj się odważę.
   
       
   
Wiecie, że mam obsesję na punkcie kolorowych pomadek? Teraz ponownie wspomnę o moich stałych czytelnikach - pewnie pomyślicie "Jak to? Przecież tak narzekałaś na ShinyBoxowe pomadki". No właśnie przez ShinyBoxa się od nich uzależniłam. Narzekałam na ciemne kolory, ale użyłam raz, drugi, trzeci i się przyzwyczaiłam. Od czerwca ciągle dokupuję sobie nowe szminki i usta maluję codziennie, nawet jak z domu nie wychodzę. Usta to mój znak rozpoznawczy :) Eveline aqua platinum poznałam dzięki eKobiecej we wrześniu. Tak świetnie nawilża, że po prostu MUSIAŁAM dokupić sobie jeszcze kilka.
   
       
     
I dalej miałam już problem z wyborem kosmetyków. Poniższe cienie wybrała sobie moja mamcia :D
      
   
  
Przeglądając eKobiecą natrafiłam jeszcze na takie cudo, które podobno wspomaga wysychanie lakieru. Nawet nie miałam pojęcia, że takie specyfiki istnieją o.O A ja nie znoszę malować paznokci i czekać aż lakier wyschnie. Niestety paznokcie mam tak brzydkie i zniszczone, że muszę malować, a maluję na jasne, beżowe odcienie, aby wyglądały naturalnie. Oby ten psikacz skrócił moje cierpienia związane z oczekiwaniem na wyschnięcie :)
  
   
   
Bon nadal był niewykorzystany a ja już pomysłu nie miałam, więc mama zaproponowała tą paletkę. To jest świetna sprawa! Tyle cieni zamkniętych w jednym, składanym pudełeczku i zajmuje tak mało miejsca. Z mamą jakoś wspólnie to wykończymy :)
  
  
   
A ostatnie 2zł wykorzystałam na słodki, bezbarwny błyszczyk, mniam!
  
   
   
Tak poza tym bonem to eKobieca za zakupy i ocenianie produktów przydziela punkty, które można wymieniać na kosmetyki. No i tą szminkę dodatkowo wybrałam sobie za moje 250pkt. To teraz tych kolorowych pomadek mam już 9, muszę chyba przystopować z ich kupowaniem.
   
  
  
Zmykam dalej grzebać w pudełku i macać te cudeńka. Taka już kobieca natura, że wariujemy na punkcie kosmetyków :)
 
A tu link do sklepu:

9 komentarzy:

  1. Gratuluję wygranej :)
    Świetne zakupy :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Gratuluję wygranej! Za 200zł to nie dziwię się, że miałaś problem z wyborem kosmetyków :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że gdybym miała robić te zakupy rok temu to nie miałabym problemu, ale przez ShinyBoxa, którego otrzymuję co miesiąc od czerwca 2012 mam już tyle kosmetyków, że naprawdę nie ma już gdzie tego trzymać a ja nie nadążam z wykorzystywaniem i mnóstwo produktów czeka miesiącami w kolejce na swoją kolej. Musiałam więc pomijać szerokim łukiem pielęgnacje włosów, balsamy, żele pod prysznic, tusze do rzęs i wybór miałam bardziej ograniczony, stąd te problemy :D

      Usuń
  3. uwielbiam masło kakaowe:) i manhattan:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarze! Wasze zdanie i opinie są dla mnie bardzo ważne, dzięki Wam mogę się doskonalić :) Pamiętaj, aby nie przekraczać pewnych granic. Kultura przede wszystkim! Nie wklejaj proszę linków oraz hamuj swoje frustracje - nie będę publikować takich komentarzy, aby blog nie stał się siedliskiem autoreklamy lub nienawiści.