środa, 25 września 2013

Postępy Tereski na przełomie lat 2008 - 2013

Oficjalnie zawsze mówię, że robię biżuterię od 2009 roku (zaczynałam bloga z bransoletkami z muliny, których nie ma w tym poście). Prawdą jest jednak, że pierwsze swoje kolczyki zrobiłam na początku 2008 roku i były to kolczyki z modeliny. Dziś w formie zdjęć przedstawię Wam porównanie swoich prac. Będziecie mogli zobaczyć jakie postępy poczyniłam i jednocześnie udowodnię Wam, że wcale nie mam talentu :P 
Bardzo mi głupio kiedy czytam Wasze komentarze "Super, masz talent!" i nigdy nie wiem co odpisać, żeby nie wyjść na próżną. Talent jest wrodzony a jak zobaczycie po moich pierwszych pracach nie były one najpiękniejsze. Nie możemy więc mówić tu o wrodzonych zdolnościach a po prostu o wyuczonych umiejętnościach. Biżuterię może tworzyć KAŻDY, dosłownie każdy! Tylko po prostu musi liczyć się z tym, że jego początki nie będą zachwycające. Praktyka czyni mistrza i po kilku latach oglądając stare zdjęcia pomyśli: "To naprawdę moje prace? Co za wstyd!". 
Tak jest właśnie ze mną. Pamiętam jak zachwycałam się każdą moją pracą. Rok później zachwycałam się aktualnymi pracami, ale moich pierwszych się wstydziłam. Kolejny rok później krytykowałam swoje prace sprzed roku i tak dalej... Każdego roku wydaje mi się, że osiągnęłam już maksimum swoich umiejętności i już nie jestem w stanie się dalej rozwijać, mam wrażenie, że nigdy nie uda mi się dojść do perfekcji. I do tej pory zawsze się myliłam. I mam nadzieję, że dalej się mylę a moje prace co roku będą stawać się ładniejsze.
Ważną rzeczą, którą chcę zaznaczyć jest fakt, że należę do grupy tych, którzy mieli trudniej. Przed 2010 rokiem dopiero powstawały blogi rękodzielnicze a w internecie nie było tylu porad i tutoriali. Praktycznie do wszystkiego dochodziłam sama metodą prób i błędów.
Oglądając poniższe prace zwróćcie uwagę jak ważną rolę odgrywają dobrze wykonane zdjęcia. Wszystkie poniższe zdjęcia wykonywałam tym samym aparatem, który z biegiem lat poznawałam coraz lepiej. To najzwyklejsza cyfrówka z Biedronki, kupiona za ok. 200zł - Kodak EasyShare C913. W chwili obecnej moje wymagania względem jakości zdjęć są znacznie wyższe i mam nadzieję, że w przeciągu najbliższych kilku lat dorobię się jakiejś porządnej lustrzanki, aby uzyskać jeszcze lepsze efekty wizualne fotografując biżuterię.
   
  
W wakacje 2009 roku założyłam bloga na fotoblogu, aby prezentować swoje bransoletkowe plecionki. Prowadząc bloga sama byłam czytelniczką innych i tym samym spotykałam się z przeróżnymi technikami. Zakochana w ręcznie malowanych kolczykach zamówiłam sobie drewienka na allegro. Ale jeszcze zanim je otrzymałam przyjrzałam się dokładniej pracom zamieszczanym na tamtym blogu i powiedziałam sobie: "Chwila, chwila, ale przecież to nie jest namalowane tylko przyklejone!". I w ten sposób w październiku 2009 zrobiłam sobie pierwsze dekupażowe kolczyki z Marilyn, przyklejone na zwykły klej, polakierowane śmierdzącym lakierem do paznokci :D Nie wiedziałam nawet, że to decoupage, bo w tamtym czasie wszystkie blogerki (nie ukrywam, że ja również) niechętnie chwaliły się technikami i materiałami jakich używały. Wszystko było TOP TOP TOP SECRET :P Z czasem powolutku wszystko się objaśniało, wujek Google jest naprawdę świetnym wynalazkiem. Dowiedziałam się, że technika nazywa się decoupage, że na allegro można kupić specjalne kleje i werniksy, a w sklepach budowlanych równie dobre zamienniki. Oto jak zmieniały się moje dekupażowe prace:
    

    
  
W 2008 roku, kiedy chodziłam do 2 klasy gimnazjum prowadziłam jeszcze zwykłego bloga ze zdjęciami swojego gimbaziarskiego ryjka :D Trafiałam czasami na pierwsze blogi z kolczykami z modeliny. I pozazdrościłam. Wyciągnęłam Astrę i ulepiłam trzy pierwsze pary kolczyków: serca, biedronki i liście. Niestety do dziś zachował mi się tylko jeden sercowy i jeden biedronkowy kolczyk, które możecie zobaczyć na pierwszym zdjęciu (pierwsze zdjęcie jest wyjątkiem i zostało wykonane niedawno na potrzeby posta). Urocze prawda? Ktoś jeszcze upiera się, że mam talent? :D Ja się w ogóle zastanawiam jak ja mogłam je z taką dumną ubierać do szkoły o.O
Po calutkim dniu lepienia znienawidziłam modelinę. Teraz już wiem, dlaczego była taka twarda i tak strasznie się kruszyła. Tą modelinę miałam jeszcze z czasów klas 1-3 podstawówki, więc z pewnością była przeterminowana :P Prawie dwa lata później popełniłam ten sam błąd i również z przeterminowanej modeliny ulepiłam coś co przypomina truskawki i znowu po męczarni z kruszącą się modeliną znienawidziłam modelinę na kolejny rok. I nie uwierzycie! W 2010 roku znowu popełniłam ten sam błąd! Te moje pierwsze babeczki również powstawały w bólu z ok. 8-letniej modeliny :D Dopiero w 2011 roku zorientowałam się, że to nie ze mną jest coś nie tak tylko z modeliną. Ah, te blondynki! No i właśnie wtedy pierwszy raz w Kreatywnym Zakątku kupiłam sobie modelinę Sculpey (wtedy kosztowała niecałe 6zł).
     
Moje postępy na przełomie lat 2008 - 2013:

  
Porównanie konkretnych wzorów:
    

   
   
W przypadku sutaszu nie ma tak naprawdę jeszcze co porównywać, bo nie minął nawet rok odkąd szyję. Prawdę mówiąc do tej pory uszyłam tylko 20 sutaszów. Poniższe zdjęcie przedstawia moje pierwsze kolczyki soutache i mój ostatni naszyjnik. Oczywiście widać pewną różnicę, moje pierwsze kolczyki są strasznie krzywe i nici są widoczne. W chwili obecnej wyrobiłam w sobie umiejętność samodzielnego projektowania wzorów, ale pod względem technicznym jeszcze do kilku rzeczy można się przyczepić.
   


Właściwie powinnam się wstydzić swoich pierwszych prac, ale o dziwo wcale tak nie jest, bo pomimo, że są przerażająco szpetne są świetnym dowodem na to, że praktyka czyni mistrza. A widok postępów jakie poczyniłam motywują do dalszej pracy. Mam nadzieję, że zmotywują również Was :)


22 komentarze:

  1. Pięknie się napracowałaś i faktycznie trening czyni mistrza

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak ja i tak nadal twierdze że masz talent który prężnie rozwijasz ;D
    Twoje pierwsze modelinowe kolczyki nie mogą się równać z moimi wypocinami xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tam pierdzielisz głupoty :D Widziałam Twoje pierwsze posty i prace są bardzo ładne :)

      Usuń
  3. Jakie pięne prace soutache! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak widać praktyka i ćwiczenia są bardzo ważne. Ale potrzebna jest też silna wola i chęci. Ta ciężka praca zwróciła się Tobie. Gratuluję wytrwałości :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Śliczne wszystkie twoje prace. ♥

    OdpowiedzUsuń
  6. Ale masz talent ! :) Az mi samej chce się kupić modelinę i coś popróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  7. nie mogę wyjść z zachwytu :) przepiękne rzeczy :) jednym słowem talent ! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. O kurczątka. I w tym momencie jesteś moją motywacją. Największą jaką miałam. :O Koniec z marudzeniem, że mi nic nie wychodzi. :D I ogólnie gratulacje, że się nie poddałaś na początku mimo tych przygód z modeliną. ;)
    Pozdrawiam Zuza

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)
      Właściwie to poddałam się kilka razy, ale po paru latach znowu próbowałam :)

      Usuń
  9. Świetne rzeczy! Mam dla Ciebie propozycję :) Co byś powiedziała na współpracę typu produkt za reklamę? Proszę o odp u mnie :*

    OdpowiedzUsuń
  10. Wow! Bardzo fajnie się dowiedzieć jak twoje prace wyglądały kiedyś ^^ Czasem serio zadziwiające jak można się wyszkolić w jakiejś dziedzinie :)

    OdpowiedzUsuń
  11. świetny blog i ciekawe prace!

    Sama też robiłam rożne rzeczy, choć ostatnio brak mi czasu...

    Najbardziej podoba mi się biżuteria ze słodyczami - genialny pomysł! :-)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ach... z sentymentem przeczytałam ten post :) We wrześniu minęło 6 lat odkąd pierwszy raz miałam modelinę w palcach i tak jak u Ciebie pierwsze wzory były wykonane z astry i były to biedronki, listki, słoneczniki, zwierzątka. Również pamiętam jak nosiłam dumnie bananowe kolczyki na uszach :) Niesamowite jest jak trening czyni mistrza. Gratuluje Ci najbardziej tego,że odeszłaś od foremek i tworzysz prawdziwy handmade !
    Pozdrawiam ciepło Aniela

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda? Te 5, 6 lat temu modelinowa biżuteria nie była taka popularna i nosząc taką biżuterię przyciągało się wzrok :)
      Ręczne lepienie to świetna sprawa, dzięki temu mam większą satysfakcję z tego co robię i naprawdę jestem dumna z każdej ręcznie ulepionej rzeczy :)
      Dziękuję i również pozdrawiam :)

      Usuń
  13. Fajnie się czytało tego posta. : ) Uwierzyłam, że może i ja z czasem będę coraz lepsza. : )
    Widać, że przez ten cały czas wiele się nauczyłaś i rozwinęłaś swój talent. Gratuluję i życzę weny na kolejne lata tworzenia. : )

    OdpowiedzUsuń
  14. Bardzo mnie ten post zmotywował. Myślałam, że nie możliwe jest, aby moje "modeliniaki" były za kilka lat choć trochę podobne do twoich. A jednak nie tylko ja zaczęłam od astry. Gratuluję wytrwałości i życzę postępów w dalszej pracy. :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Masz wielki talent! A jednak trening czyni mistrza ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarze! Wasze zdanie i opinie są dla mnie bardzo ważne, dzięki Wam mogę się doskonalić :) Pamiętaj, aby nie przekraczać pewnych granic. Kultura przede wszystkim! Nie wklejaj proszę linków oraz hamuj swoje frustracje - nie będę publikować takich komentarzy, aby blog nie stał się siedliskiem autoreklamy lub nienawiści.