środa, 28 sierpnia 2013

Co Teresce ułatwia pracę? Czyli niezbędne (i zbędne) materiały.

Niestety nie mogę pochwalić się pracownią z prawdziwego zdarzenia i wątpię czy kiedykolwiek się takiej dorobię. W chwili obecnej mieszkam z rodzicami w małym 3-pokojowym mieszkaniu, gdzie rolę pracowni spełnia mój pokój. Przez brak osobnego pomieszczenia do pracy mój pokój wygląda jak pobojowisko. Określiłam sobie mały kącik do pracy jakim jest kawałek segmentu, a dokładniej 3 półki oraz barek, gdzie drzwiczki barku po opuszczeniu robią za moje biurko. Pomimo jednak ściśle określonego miejsca pracy w praktyce wygląda to tak, że podczas mojego krzątania się zawalone jest dosłownie wszystko, każdy milimetr wolnych powierzchni, nawet łóżko i telewizor. Pokój jest więc "niewyjściowy", raczej nie zapraszam tu nikogo prócz mego lubego, który przyzwyczaił się już do swojej pierdołowatej dziewczyny i jej zasyfionego pokoju :D Przyznam się, że specjalnie na potrzeby tego posta w miarę ogarnęłam swój segmencik, niestety jednak nie mam dla Was zdjęcia. Okazało się, że zbyt słabe oświetlenie rozmazało każde jedne zdjęcie. Mam jedno okno, wychodzące na północ, więc światło słoneczne tu nie dociera, a podczas tworzenia biżuterii nawet w ciągu dnia muszę mieć włączone światło. W związku z tym pozostaje mi tylko przedstawienie swoich materiałów.

Jest tego dużo, więc i post będzie baardzo długi. Muszę jednak zaznaczyć, że nie kupiłam wszystkich materiałów za jednym razem. Wszystko to zbierało się powoli przez kilka lat. Część systematycznie sobie dokupowałam, część otrzymałam w prezencie, część w gratisie. Nie używam wszystkiego, w wielu przypadkach okazało się, że pieniądze wylałam w błoto. Są jeszcze rzeczy, których mi brakuje, o które chętnie urozmaiciłabym swoją pracownię i z pewnością na przestrzeni najbliższych lat to nastąpi.

Rozpocznę od materiałów do modelinowej biżuterii, które będą głównymi bohaterami tego posta, gdyż to właśnie w tą dziedzinę zainwestowałam najwięcej i to właśnie modelinie poświęcam najwięcej czasu. Z modeliny przejdę do podstawowych jubilerskich materiałów i ozdóbek, a na koniec pokażę pozostałe materiały do soutache, decoupage i innych.
 
 
Modelinę przechowuję w dwóch kartonach, natomiast zestawy od Sculpey trzymam w oryginalnych kartonikach. W najmniejszym kartoniku trzymam nowe, nieotwierane jeszcze kostki modeliny, które czekają na swoją kolej.
 
  
W większym pudełku znajdują się napoczęte już kostki, które dodatkowo pakuję w woreczki strunowe, aby zapobiec wysuszaniu.
    

No i moje trzy zestawy Sculpey:
  
  
 Zanim rozpocznę lepienie wkładam rękawiczki. Zawsze mam 3 pary, oddzielne do kolorów jasnych, ciemnych oraz do modeliny rozcieńczanej softerem.
 
   
Większość swoich prac wykonuję na samoregenerującej się macie A3 do precyzyjnego cięcia. Prawdą jest jednak, że dodatek "samoregenerująca" to pic na wodę. Moja pierwsza i jedyna ryska nie zagoiła się do dziś. 
  
  
Foremki silikonowe były moimi pierwszymi narzędziami. Ci, którzy są ze mną od początku wiedzą, że moje pierwsze prace z modeliny nie wychodziły w 100% spod moich rączek. Foremki zamawiałam z zagranicy, co najmniej 5 sztuk otrzymałam w gratisie, a raz nawet otrzymałam 6 foremek od MiniatureSweet całkiem za darmo za umieszczenie video na youtube. Później sama kupowałam silikon i samodzielnie robiłam foremki (wszystkie szare są własnej roboty). Nie przerażajcie się tak xD W chwili obecnej używam tylko trzech foremek do podstaw babeczek, a wszystkie pozostałe bardzo sporadycznie, w przypadku otrzymania konkretnego zamówienia na wzór, który wyszedł z foremki. Pokazując swoje prace na blogu staram się zawsze pisać co ulepione ręcznie a co wyszło spod foremki.
     
  
Wykrawaczki bardzo ułatwiają pracę, ja niestety posiadam tylko podstawowe kształty. Z innymi kształtami radzę sobie w TEN sposób. Malutkie wykrawaczki, które otrzymałam w gratisie z USA okazały się bublem. Nie wykrawają, bo nie mają ostrych krawędzi, mogą nadać się jedynie jako stemple, a resztę roboty trzeba wykonać samemu skalpelem.
     
         
[Edit 14.01.2014] Od niedawna posiadam również zestaw wykrawaczek od Fimo.
   
    
[Edit 21.01.2014] Takie starocie wygrzebałam niedawno w kuchni z pudła z wykrawaczkami. W latach 90-tych mama kupowała mi czasopismo "Kubuś Puchatek" i w jednym z numerów dołączony był taki Kubuś do ciastek. Niestety mama wykorzystała go tylko raz. Foremka jest plastikowa i sztywna a wyciągnięcie z niej ciasta wiążę się ze zniekształceniem. Przygarnęłam więc do siebie, pomimo iż mam podobny problem z modeliną. Foremkę obsypuję mąką, a po umieszczeniu w niej modeliny zamrażam. Żeby modelinę wycisnąć muszę podwadzać z kilku stron, ale ostatecznie udało mi się wykonać aż 2 (!) ciasteczka, które ozdobią ramki :)
 

[Edit 21.01.2014] Wykrawaczki ze stemplami z Chin. Do biżuterii się nie nadają, bo są duże, ale kupiłam je z myślą o ramkach. Trochę szkoda mi wydanych pieniędzy. Są plastikowe i nie mają ostrych brzegów, przez co nie wykrawają dobrze i muszę docinać skalpelem, a stemple tak mocno wklejają się w modelinę, że ich odklejenie wiąże się z odkształceniem wyrobu. Podobnie jak wyżej muszę mocno obsypać mąką i przymrażać masę przez odklejeniem. Jakby ktoś był nimi zainteresowany, może kupić je TU i TU.
   
  
Mój najnowszy nabytek - stemple. Kiedy na początku sierpnia zobaczyłam szkolną ofertę biedronki, a w niej stempelki dla dzieci od razu olśniło mnie, że świetnie nadadzą się do urozmaicenia modelinowych ciasteczek. Okazało się, że większość zestawów są typowo dla dzieci, ale jeden - z motylkami od razu przypadł mi do gustu. A z myślą o świętach dokupiłam sobie stempelki świąteczne w olsztyneckim sklepie z zabawkami.

     
Mam jeszcze takie stempelki. Zbieram dosłownie wszystko co może się przydać. W tym najzwyklejsze charmsy, których zapomniałam sfotografować.
   

Zobaczcie co sprawił mi mój Ciapałek! Potrafi być kochany, kiedy za coś przeprasza :) Świetny zestaw literek i cyferek co odciskania!


No i moje recyklingowe stempelki. Miałam dwie stare pieczątki z nieaktualnym e-mailem i telefonem. Pocięłam na kawałeczki i powstały takie maciupeńkie stempelki. Niestety nie może powstać z tego zbyt wiele kombinacji słów, bo nie posiadam całego alfabetu.


[Edit 31.01.2014] Poniższe proszki metaliczne są świetne do tworzenia biżuterii imitowanej na metal :)
 
 
Moje najlepsze plastikowe narzędzia, które kupiłam za śmieszne pieniądze. Nie pamiętam ile dokładnie, ale na pewno poniżej 10zł :)
 

Mam jeszcze narzędzia od Fimo, których rzadko używam. Są grubsze od tych powyższych i nie zawsze nadają się do miniaturek. Narzędzi od Premo jeszcze nie mam, a też i budżet na ich zakup mi teraz nie pozwala, tym bardziej, że mamy wiele rodzajów (a ja jak mieć to muszę wszystkie:P), ale planuję zasugerować rodzince co mi się marzy na święta :)
   

  
Uwielbiam takie chwile, kiedy porządkując dawno nie otwierane szafki odnajduję coś co może się przydać. W tym roku stałam się właścicielką wiekowych narzędzi do paznokci znalezionych w garażu w szafie z gratami :) Końcówki mają podobne do dłutek, więc od razu je przejęłam zanim rodzice zdążyli wyrzucić.

      
A takie narzędzia znalazłam w domowej apteczce wciśnięte głęboko na górnej półce. Mama jest higienistką stomatologiczną i kupę lat temu przyniosła do domu stare narzędzia dentystyczne, które teraz służą mnie :) 
    

Świetnie przydaje się też dłutko kulkowe, chociaż wiele bym dała, aby kupić sobie cały zestaw z różnymi wielkościami kulek. Często używam również dużych wykałaczek i cyrkla.


Do wałkowania modeliny używam najzwyklejszej świecy. Miałam kiedyś plastikowy wałek i cały obklejał się modeliną. Świeca jest woskowana, dzięki czemu nie łapie tak modeliny i ładnie wałkuje. Minus jedynie taki, że po pewnym czasie mogą pojawiać się dziury, a w przypadku zbyt energicznego wałkowania (np. przy pracy nad efektem ombre) szybko się łamie.

 
A to cudeńko otrzymałam dzisiaj! Post miałam przygotowany już tydzień temu, ale oczekiwanie na zamówioną maszynkę do makaronu wstrzymało mnie przed publikacją. Jeszcze niedawno jej posiadanie wydawało mi się zbędne, sądziłam, że byłby to bezsensowny wydatek, bo wszystko można rozwałkować ręcznie. Ależ się myliłam! Na początku zeszłego tygodnia robiłam swoje pierwsze ombre. Rozwałkowaną modelinę musiałam kilkadziesiąt razy składać na pół i wałkować od nowa. Na kawałek ombre, z którego powstały zaledwie 4 jesienne liście pracowałam ponad godzinę. Zrobiłam trzy serie po 4 listki, w międzyczasie połamałam dwie świece a następnego dnia miałam tak obolałe dłonie, że nie byłam w stanie nawet pomiętosić kawałka modeliny :P Z mamą obleciałyśmy cały Olsztynek, no ale po tym zadupiu nie można zbyt wiele oczekiwać. Oczywiście pozostało mi zamówić przez internet i czekać cały tydzień na paczkę. Mam już za sobą pierwszą próbę wałkowania i jestem zachwycona! Zdecydowanie warte inwestycji :)


    
Do nadawania ciastkowej struktury używam starych szczoteczek do zębów i po tuszach do rzęs.


Pęsety świetnie sprawdzają się do układania malutkich ozdóbek na silikon.


Nie mam pojęcia jak nazywają się te narzędzia, ale są świetne do ciachania modeliny na równe kawałki.


Zestaw skalpeli z końcówkami. Niestety mój ulubiony skalpel połamał się rok temu.


Ten nożyk znalazłam na... placu zabaw! Leżał z wysuniętym ostrzem, dacie wiarę? Przywłaszczyłam sobie, a szczęście takie, że mogę do niego dokupić ostrza, kiedy te obecne się już stępią :)
 

[Edit 14.01.2014] Od kilku miesięcy jestem również posiadaczką nożyków wygranych w konkursie.
  
 
Praska do modeliny to istny bubel, a wyciśnięcie nią choćby małego paseczka to udręka. Pieniądze wydane w błoto.


Zamiast niej używam zwykłych tylek do kremu. Ta beżowa z małą gwiazdką służy mi do modeliny. Pozostałe do silikonu. Mam ich znacznie więcej, ale leżą w garażu, gdzie zawsze bawię się silikonem. Niedługo do kolekcji dojdą... zakrętki od kechupu, które mają ładne, gwiazdkowe zakończenia :) Folijki, które widzicie na zdjęciu to rękawy do kremu.


Silikon, którego najczęściej używam do robienia kremu jest z firmy Tytan. Ten obok jest silikonem brązowym i kupiłam go tylko dlatego, że nie było w sklepie brązowego Tytana.
  
  
[Edit 14.01.2014] Kiedyś byłam również posiadaczką sztucznego Whipped Cream. Możecie o nim poczytać TU.

 
[Edit 14.01.2014] W Kreatywnym Straganie kupiłam sobie również inny sztuczny krem. Opinia o nim dopiero, kiedy go dokładnie przetestuję.
  
   
Do cieniowania modelinowych ciasteczek służą mi pastele w odcieniach brązu.
   
  
Ozdóbki, których prawie nie używam. Bulion kupowałam dawno temu, natomiast pałeczki, które pocięłam na plasterki dostawałam w gratisie przy zakupach na etsy. Na zdjęciach widzicie tylko jedną moją perełkę - sztuczne kostki lodu, które sprowadziłam z Hong Kongu.
    


Lakiery od Scupey w wersji gloss, czyli mocno błyszczącej i mojej ulubionej - satynowej, która nie świeci się jak psu jajca. Oba są idealne do zabezpieczania wyrobów przed zabrudzeniami.
 

Softener kupiłam ze dwa lata temu i jeszcze nie zużyłam. Czemu? Otóż wystarczy kropelka, żeby modelina stała się bardziej miękka. O kropelkę za dużo i już mamy niewyrobione ciasto drożdżowe. Używam go tylko wtedy, kiedy zamierzam robić modelinowy krem, rozmiękczam modelinę, aby łatwiej wycisnąć przez tylkę. Ponadto zauważyłam, że patyczek higieniczny zamoczony w softenerze świetnie czyści niewypieczoną jeszcze modelinę z zabrudzeń. Specyfik jest strasznie tłusty, sami widzicie jak przetłuszczona jest etykietka :)
   
  
Moje liquidy. Etykietki nie są już w najlepszym stanie, szybko się zdzierają. Pierwsze dwa to kleje Bake&Bond, którymi możemy sklejać niewypieczone jeszcze elementy bez dociskania, które zniekształca modelinę. Trzecia buteleczka to liquid od Sculpey, którego używam do polew i kawy, natomiast Fimo Liquid dający lepszy efekt przeźroczystości stosuję do robienia herbatek.

    
Najlepszym klejem z jakim kiedykolwiek miałam do czynienia jest dwuskładnikowy Poxipol. Używam go do sklejania wypieczonych modelinowych elementów, ceramiki i półfabrykatów. Klej Magic jest idealny do kaboszonów i podklejania materiałów do tylnej części sutaszu. Klej uniwersalny stosuję w cięższych przypadkach sutaszu np. przy podklejaniu sztywniejszej skórki. Ośmiorniczka natomiast leży nieużywana, kupiłam na próbę i okazała się słaba.
  

Moje narzędzia jubilerskie. Na początku były to narzędzia budowlane z garażu taty, duże i ciężkie. Z czasem zaczęłam zaopatrywać się w bardziej precyzyjne przyrządy.


W pudełku z przegródkami przechowuję modelinowe wyroby, które nie doczekały się jeszcze wykończenia oraz najważniejsze półfabrykaty, które muszę mieć zawsze pod ręką.


Resztę półfabrykatów trzymam w kartonie. Kiedyś to był tylko woreczek bigli i ogniwek. Teraz cały karton z przeróżnymi półfabrykatami w różnych kolorach:

 
A oprócz tego mam dwie 100 metrowe szpule łańcuszka, jedna już powoli się kończy.


W mniejszym kartoniku trzymam koraliki i chyba muszę pomyśleć nad większym, bo powoli zaczynają się wysypywać. Nie znalazłam póki co lepszego sposobu na przechowywanie. Mam posegregowane na perełki, akryle, plastiki, muszle, masę perłową, crackle, cloisoinne, drewniane i inne, a te jeszcze dodatkowo posortowane rozmiarami i kolorami. Nie wygląda zbyt estetycznie, ale przynajmniej nie gubię się :)
   
 
Wstążeczki trzymam w pojemnikach po tic-tacach :)
  

A tak przechowuję materiały do sutaszu. Wiem, wiem, jest bałagan, ale najważniejsze, że wiem, gdzie czego szukać. W większej przegródce trzymam sznurki i kamienie szlachetne, w mniejszych igły, nici, guziki i kaboszony.
  

[Edit 14.01.2014] Do organizacji pracy przy sutaszu służy mi taki oto organizator:
  
 
Jest jeszcze jedno pudło.
 
 
A w nim filc do podklejania sutaszu...
  

... próbki materiałów, które kiedyś być może do czegoś się przydadzą...
 

... i duuuużo muliny, ponad 200 motek. Miałam jeszcze całe opakowanie białej, którą oddałam mamie do Richelieu.


Pamiętajcie, aby nigdy nie wyrzucać resztek muliny! Możemy z nich wykonać fajną bransoletkę z frędzlami.

   
Baz do kolczyków, naszyjników i breloków decoupage nigdy nie może zabraknąć! W chwili obecnej mam ich trochę ponad 300 szt.
 

Czasami w mojej "pracowni" zagoszczą inne bazy. Niedawno przyszły do mnie podstawki pod kubek, które już niedługo ozdobię :)
 

Ten lakier okazał się strzałem w dziesiątkę. W przeciągu prawie 4 lat prób z dekupażem przez moje ręce przewijało się wiele lakierów. Rok temu wpadł do mnie wujek z próbką eko-akrylaka i końcówką Domaluxa, z tekstem "Ewelina, ty zawsze siedzisz w tych swoich pierdółkach to nie będę wyrzucał, przywiozłem tobie" :D I o ile Domalux okazał się klapą, bo odbarwiał czerwony kolor tak eko-akrylak okazał się najlepszym lakierem z jakim kiedykolwiek miałam do czynienia, więc po zużyciu próbki sprawiłam sobie duże opakowanie. Bezzapachowy, gęsty, szybkoschnący, pięknie błyszczy i jest bardzo trwały. A przede wszystkim - mam go pod nosem, dostanę w każdym sklepie budowlanym w Olsztynku, nie muszę sprowadzać przez internet.
 
 
Kolejny bubel w moich rękach. Specyfik do dekupażu na tkaninie. Trzykrotnie próbowałam podążając za instrukcją na opakowaniu, korzystałam z informacji zawartych w internecie (są różne sposoby na dekupaż na tkaninie) i za każdym razem serwetka schodziła z tkaniny. Wiecie jak wałkuje się mokra chusteczka higieniczna? Tak właśnie spierała się grafika z materiału, a ponoć decoupage na tkaninie można swobodnie prać.
 

Porpolina została mi jeszcze z czasów sraczki na spękania. Miałam wtedy dwuskładnikowy crackle, ale szybko się go pozbyłam. Teraz wcieram ją czasem w modelinowe wyroby, żeby nadać bardziej perłowego odcienia.
 
 
A na koniec moje farby. Na obu zdjęciach mamy farby akrylowe, które idealnie nadają się do barwienia silikonu i liquidu. Z tym, że te z pierwszego zdjęcia nadają się również do malowania tkaniń. Wystarczy tylko namalowane dzieło przeprasować przez papier do pieczenia i mamy oryginalne ubranko, które bez obaw możemy prać :)
 


[Edit 14.01.2014] Teraz o prezentacji prac na blogu. Do fotografowania kolczyków i większych naszyjników służy mi taki oto ekspozytor:
  
   
[Edit 14.01.2014] Do mniejszych naszyjników:
  


Post będzie edytowany za każdym razem, gdy moja kolekcja powiększy się o coś nowego. Wkrótce tuż pod nagłówkiem pojawi się zakładka, w której będziecie mieli szybki dostęp do wszystkich postów dotyczących ręcznych robótek. 

PS. Jak wyświetla Wam się tytuł posta? Mieści się w drewienku czy wychodzi poza? A może przeskakuje na dwie linijki? Pytam, bo staram się dostosować szablon do wszystkich komputerów, a na 3 komputery w domu i jeden telewizor z internetem tylko na moim prywatnym laptopie szablon się nie rozłazi -.-

67 komentarzy:

  1. Świetny post, przeczytałam cały i pomyślałam "Jaki wielki zbiór :)"
    Na moim komputerze tytuł posta jest idealny, w drewienku nic nie wychodzi :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudowny zbiór, przez ile czasu chomikowany? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 4 lata, ale najwięcej przybyło w przeciągu ostatnich dwóch :)

      Usuń
  3. ooo rany, ile tego!:o a do decoupage'u ile drewienek... wow :) pozazdrościć :)

    jeśli chodzi o napis, to u mnie mieści się w drewienku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wolę pytać sprzedających na allegro o możliwość hurtowego zamówienia, wychodzi nawet 50% taniej niż kupując pojedynczo, często dostaję kilka drewienek gratis a później mam taki zapas, że przynajmniej nie muszę się martwić, że zabraknie w razie jakiegoś specjalnego zamówienia :)

      Usuń
  4. Moja mama robi torty w stylu angielskim (obkładane masą cukrową) i ma w posiadaniu takie same stempelki z listewką, zestaw skalpeli i praskę do modeliny. Mama wszystko wykorzystuje do masy a ja skalpele i listewkę czasem pożyczam do modeliny ;p
    Racja, że praska jest badziewna. Do modeliny nie używałam, ale masę, która sama w sobie jest miękka ciężko przez nią przecisnąć, trzeba ją natłuścić i jeszcze bardziej zmiękczyć żeby przeszła :/
    Ciekawy post, pewnie niektórych zainspiruje do przechowywania. Ja nawet nie wpadłabym na pomysł przechowywania wstążek w opakowaniach po tic-tac'ach :D
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  5. Ile modeliny *-* Zazdroszczę Ci tych foremek!

    Jak robiłaś foremki? Zwykły sylikon sanitarny? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma czego, naprawdę. Ja za używanie foremek zostałam tylko publicznie zbesztana i upokorzona na pewnym blogu, a czytając co ludzie o mnie piszą było mi tak przykro, że miałam ochotę rzucić wszystko w ch*j i skasować bloga. Jedynie za namową chłopaka postanowiłam schować foremki i pokazać, że moje rączki też potrafią :)
      Poza tym potrzeby klientów zmieniają się i pozostała już niewielka garstka ludzi chcących zamawiać prace z foremek, coraz więcej osób zaczyna doceniać prawdziwe rękodzieło :)

      Ja kupowałam silikon dwuskładnikowy, taki plastyczny, który ugniatałam w dłoniach i czekałam aż zastygnie :)

      Usuń
    2. Ojej, wspołczuję ;(

      Usuń
  6. Wow ile baz do kolczyków ^.^ też bym chciała mieć tyle rzeczy, mam na ich punkcie świra lepiej żebym nie wchodziła do takich sklepów ;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam świra, więcej inwestuję niż zarabiam :)

      Usuń
    2. hahaha miło wiedzieć że nie tylko ja mam takiego hopla że więcej inwestuje niż zarabiam :)

      Usuń
  7. ja takie dłutka z kulkami do paznokci zamówiłam na ebayu chyba za kilka zł z darmową przesyłką, to polecam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nigdy nie pomyślałabym, żeby zamawiać na ebayu o.O Z Etsy już dawno zrezygnowałam, bo ceny dostawy do Polski są kosmiczne, a Ty mówisz, że na Ebayu wysyłka darmowa? Będę musiała się rozejrzeć :)

      Usuń
  8. Jej ile ty tego masz *_* o dziwo przeczytałam cały post, bardzo mnie zaciekawił :) i mam takie same farbki te pierwsze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A taki dłutka kupiłam wczoraj w chińskim za śmieszne pieniądze, bo 11 zł :)

      Usuń
  9. Uwielbiam takie posty!
    Czekam na aktualizację i tutoriale ;3
    Fajnie też posłuchać, że nie tylko u siebie mam taki bajzel.
    Zazdroszczę tylu rzeczy półfabrykatów i tyle łańcucha xD
    Rozwaliło mnie: Nie świeci się jak psu jaja xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że post Ci się podoba :) Jeżeli masz jakieś inne pomysły na posty wal śmiało :)

      To tekst mojego taty za każdym razem kiedy malowałam usta błyszczykiem. "Świecą się jak psu jajca" :D

      Usuń
  10. Boże !!! Też chcialabym tyle uzbierać :) imponujące zbiory :)

    OdpowiedzUsuń
  11. ależ tego dużo :) istna fabryka ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Jeśli chodzi o tytuł to trochę wychodzi poza rameczkę i wchodzi na pierwsze linijki tekstu a co do posta to muszę powiedzieć,że niesamowicie mnie zainteresowało. To coś fantastycznego zobaczyć wszystko czym się posługujesz. Dziwię się,że masz na to wszystko miejsce. Wspaniała kolekcja ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Osz, no nie wiem już co mam z tym problemem zrobić :(

      Właściwie to miejsca jest niewiele, wszystko poupychane, pudło na pudle :)

      Usuń
  13. Tytuł posta się mieści, jest okey tylko jest biały i słabo widać ;) Wow masz strasznie dużo tego 0.0 A moja mam mówi że mam dużo pierdulek a co dopiero ty.

    OdpowiedzUsuń
  14. Masz bardzo dużo rzeczy i przyrządów :) Mogłabyś mi powiedzieć z jakiego sklepu masz te szpulę z łańcuszkiem i za ile była ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na allegro była kiedyś aukcja, z powodu likwidacji sklepu były wystawione 3 ostatnie szpule za 49zł. To było jakieś półtorej roku temu i od tamtej pory nie widziałam już podobnej okazji. 100metrów można teraz kupić w ElizaArt, ale cena to 112zł, więc nieopłacalnie, bo na metry można już za 1zł/m kupić.

      Usuń
    2. Szkoda , że już nie ma tej aukcji ;/ Dziękuje za odpowiedź :)

      Usuń
  15. Świetne rzeczy, dużo ich ;D I ogólnie bardzo fajny post, fajnie się go czytało ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Zasobny ten Twój warsztat! Wszystko tak ładnie poukładane. Co do tytułu nic się nie rozjeżdża, łanie mieści się w belce :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  17. Wiesz powiem Ci, że i tak udało Ci się zgromadzić pokaźny zapas materiałów, ja nie mogę tego powiedzieć o sobie ciągle czegoś mi brakuje. Wszystko spowodowane problemami finansowymi. A moja pracownia to także mój pokój, który jeszcze dzielę ze swoja córką, taka polska rzeczywistość. Foremek nie używam, ale ta maszynka to było by zbawienie, cieniuje modelinę ręcznie przez wielokrotne wałkowanie. Któż z nas nie marzy o swoim atelier...pozdrawiam i życzę spełnienia marzeń. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzisz, Ty masz na utrzymaniu dziecko, a ja jestem jeszcze na utrzymaniu rodziców, więc swoje skromne biżuteryjne wynagrodzenie mogę przeznaczać na materiały i powoli budować swoje małe imperium. Od czegoś trzeba zacząć, a w przyszłości kto wie? Może obie dorobimy się własnych pracowni? :)

      Usuń
    2. Orientujesz się czy może dostępna jest taka maszynka na Allegro? :)

      Usuń
    3. Właśnie na allegro kupowałam :) zapłaciłam 65zł już z wysyłką.

      Usuń
    4. Też kupowałam na Allegro, w dodatku identyczną. Zapłaciłam za nią albo 63 albo 68 zł z przesyłką.

      Usuń
  18. Masz cudownego chłopaka. :D I nie wstydź się nikogo zapraszać do domu! :)
    Ile ty tego wszystkiego maaaasz. ♥ Różne kleje, tyle modeliny, korali, półfabrykaty no po prostu wszystko o czym bym mogła tylko pomarzyć! Ale w końcu zbierałaś to tylę laaat! Twoja kolekcja jest naprawdę cudowna, ja póki co mam tylko pudełko z koralikami i półfabrykatami, dwa opakowania modeliny (szkolnej ;<), narzędzia jubilerskie (dwie sztuki), sporo muliny i filofanów (nie wiem jak to się piszę :D) oraz wykałaczki, nożyki i różne rzeczy, które potrzebne mi są często do modeliny. :) Jak widzisz moje zapasy wogóle się nie równają z twoimi :D

    Co do tytułu posta to normalnie się wyświetla. Jest wszystko okej. Siedzi na swoim miejscu i nie wychodzi poza drewienko. :)
    Pozdrawiam cieplutko. :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko czasami, na co dzień to taki wredny grzyb :P

      Do domu się nie wstydzę, jedynie do pokoju nie zapraszam :)

      Od czegoś zawsze trzeba zacząć :) Ja na początku też korzystałam tylko ze szkolnej modeliny, a wszystkie swoje zarobki przeznaczałam na kolejne inwestycje nie zostawiając grosza dla siebie. Zobaczysz, kilka lat i sama będziesz mogła pochwalić się podobnym zbiorem :)

      Usuń
  19. u mnie tytuł nie mieści się w drewienku i przeskakuje na dwie linijki. Całkiem sporo nazbierałaś w ciągu kilku lat. Ja mam taki sam pomarańczowy organizer (taki, w którym Ty chowasz modelinowe wyroby) i wykorzystuję go do trzymania półfabrykatów :D

    OdpowiedzUsuń
  20. Masz tak niesamowicie dużo wszystkiego... Na całe życie wystarczy :D Na pewno skorzystam z tego posta, gdy będę coś kupować do "warsztatu"

    OdpowiedzUsuń
  21. Wow, tego jest naprawdę sporo:) Zazdroszczę takiego zbioru... Gdybym miała choć ociupinkę więcej czasu na tworzenie pewnie miałabym taki sam. Jednak na razie dla mnie te liquidy, silikony w tworzeniu biżuterii to czarna magia:/ Mam nadzieję, że kiedyś opanuję tą technikę:) Zawsze zastanawiałam się w jaki sposób tworzone są stempelki typu "milka" i widzę, że nie jest to skomplikowana rzecz, wystarczy zwykłe pudełeczko po czekoladkach:) Człowiek wyrzuca czasami takie rzeczy i nie pomyśli, że mogłyby się do czegoś przydać:) Super notka, czekam na więcej i oczywiście mam nadzieję, że będą też tutoriale dla początkujących:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się zastawiam 10 razy zanim coś wyrzucę a i tak po pewnym czasie stwierdzam, że jednak mogłam nie wyrzucać :)

      Jeżeli masz propozycje na treści postów lub tutoriale to pisz :)

      Usuń
  22. Wow! Ja bym prędzej zbankrutowała niż doczekała się takiej kolekcji :P U mnie cały tytuł jest w drewienku ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. U mnie drewienko ładnie dopasowało się do napisu, nic nie wystaje.
    To niesamowite, ile lat już zbierasz te wszystkie rzeczy?? To sie nazywa poświecić czemuś życie, przeciez to wielkie pieniadze, a jeszcze wiksze poświęcenie w wymyślaniu, wyszukiwaniu i wypróbywaniu tych wszystkich, klei, farb... Naprawdę, szczery podziw. Nie mam pojecia, jak to wszystko mieścisz w pokoju, ale psa to bym do niego na pewno nie wpusciła;) Zachwyciły mnie te pudełka po tic-takach... Wiesz, w pewnym sensie przypominasz mi mojego dziadka, który jest namiętnym zbieraczem gwoździ (!), trzyma je wszystkie w obciętych połówkach kartonów pop mleku... Jak człowiek chce, to potrafi.
    Ja bym chyba oszalała, gdybym miała tyle drewienek, mulinek czy koralików do zużycia. " Jak zużyć, by nie zmarnować??" Naprawdę, podziwiam zaangażowanie!
    Czołem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 4 lata, ale najwięcej inwestowałam w ostatnich 2 latach :)
      Nie spieszy mi się do zużycia tego wszystkiego. Może leżeć nawet lata i czekać na swoją kolej, wolę mieć zapas niż przy każdym zamówieniu martwić się czy wystarczy mi materiałów :)

      Usuń
  24. O kurde! Prawdziwa kolekcja:) Skąd Twój chłopak wytrzasnął takie świetne literki do odciskania? Bo ja dumam i dumam i nie mogę wymyślić od jakiegoś czasu skąd takie wziąć i się bawię z igłą... Pomyśl ile tego będziesz miała za kolejne 4 lata hihi :D:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam pojęcia :) Wątpię czy zdradzi, bo za dobrze mnie zna - od razu chciałabym znać cenę xD Zapewne gdzieś w Olsztynku (może w sklepie wielobranżowy typu "1001 drobiazgów"?), bo przez internet nigdy nie robi zakupów :)

      Mam nadzieję, że za 4 lata będę miała własną pracownię :D

      Usuń
  25. Ekstra, jestem pod ogromnym wrażeniem, masz dziewczyno niezły warsztat :)
    Tytuł u mie wychodzi poza drewno :)

    OdpowiedzUsuń
  26. :) nooo sporo tego masz :). Ja też trochę mam, ale nie aż tyle;). Maszynkę mam identyczną-nawet ta sama firma-z pewnością ułatwi Ci życie :), co do klei to też przez dłuuuugi czas używałam tylko poxipolu bezbarwnego dwuskładnikowego jak Ty, do czasu gdy wypróbowałam uchu ultrafast liquid-kosztuje grosze a jest nieporównywalnie lepszy od wszystkich kropelek itp-polecam-niepozorny super klej :).Podziwiam Cię, że masz to wszystko tak pięknie poukładane-ja nie mam nawet ćwiartki z tego co Ty a tonę w bałaganie :D i ciągle brakuje mi miejsca.
    Napis mieści się w drewienku :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest tak ładnie poukładane tylko kiedy nie używam. A jak już wpadam w wielotygodniowy wir pracy to jest bajzel, że ho ho! :P

      Usuń
  27. No, pozazdrościć takiego zapasu.
    Ja niestety przy każdym zamówieniu się martwię o zapasy, ale niedługo mam dostać bardzo dużą "wyprawkę" na wszelkie modelinowe akcesoria i zrobić zamówienie na kilka miesięcy.
    Niestety mojej biżuterii nawet nie śmiem porównywać do Twojej, lepię tylko rok, a teraz chcę więcej czasu na to poświęcić, bo wiem, że to będzie moja pasja, a nie jednorazowa chcica :)
    Ja nie orientuję się w swoim bałaganie, a jakbym miała coś takiego jak ty, to na pewno nic bym nie ogarnęła.
    Współczuję "warsztatu" pracy, ja mam do dyspozycji całe biureczko, a i tak rozkładam się po całym pokoju.

    Pozdrawiam, Jagoda
    CIASTKARNIA JAGI

    OdpowiedzUsuń
  28. Wow. Świetna kolekcja.
    Mogę podkraść pomysł z przechowywaniem wstążek? Bo moje mi się powoli mieszają :C
    Chciałabym kiedyś posiadać tak liczną kolekcję jak Ty :3

    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne! Sama ten pomysł wyhaczyłam gdzieś w internecie :)

      Usuń
  29. O mój Boże, ile ty tego masz!:D
    Świetny post, bardzo takie lubię:)

    OdpowiedzUsuń
  30. Niesamowity zbiór masz przydasi i ładnie poukładane (nawet jeśli tylko gdy nie pracujesz, bo gdy się robi to wiadomo - bajzel w około hihi :) Ja mam tylko 2 malutkie pudelka a i tak powrzucane do nich wszystko na kupe :D Z tą praską dobrze wiedzieć, że to bubel bo zastanawiałam się nad zakupem, a tak to chyba tylko w jakieś maleńkie tylki do wyciskania "kremu" z modeliny zainwestuje :) A co do foremek - to dobrze mieć ich tyle, czasami się przydają, ale fakt faktem nie ma to jak prawdziwa ręczna robota, no bo przecież nie sztuka zrobić coś z foremki, a prawdziwe rękodzieło i praca własnych rąk daje większe zadowolenie a i ludzie zaczynają to doceniać bardziej :) A pomysł na przechowywanie wstążeczek jest genialny :D

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Podpiszę się również pod wszelkie zachwyty nad pomysłem trzymania wstążek. Zawsze takie najprostsze pomysły najbardziej fascynują ;) Razem z Mamą też dużo wszystkiego już zachomikowałyśmy i póki co wszystko leży niepoukładane, w wielkim bałaganie w pokoju. Ja jeszcze mam ten "dobrobyt", że mamy osobny pokój na takie rzeczy. Ale im więcej czytam postów o pracowniach i tym podobne, to mam w sobie coraz więcej siły, żeby porządnie zagospodarować ten jeden pokój. Mama trochę powątpiewa, bo nie wie, czy to w ogóle ma sens na dłuższą skalę czasową (nieustanna niewiara w to, że to co robi jest wspaniałe), więc może zrobię jej taki bożonarodzeniowy prezent - pracownię z prawdziwego zdarzenia :)

    A tytuł wyświetla się bez problemu i wychodzenia poza krawędź :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Ale Ty tego masz! Wow!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  33. Ale długą listę zakupów mi przygotowałaś ;) Buziaki ;)

    OdpowiedzUsuń
  34. u mnie tytuł jest idealnie :) Wow co za kolekcja! super!:)

    OdpowiedzUsuń
  35. Znalazłam te szpachelki :D http://www.sklep.planetart.pl/szukaj/produkt?text=zestaw+szpachelek&x=0&y=0

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam dokładnie ten sam zestaw, tylko że jedna szpachelka mi się zapodziała ;)

      Usuń
    2. W tym sklepiku jest jeszcze ten zestaw skalpeli co masz i Twoje najtańsze i najlepsze narzędzia plastikowe ;)

      Usuń
  36. Mam pytanie gdzie kupiłaś szpule z łańcuszkiem?
    Szukam od dawna i nie mogę znaleźć...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kupowałam na allegro dwie ostatnie sztuki na wyprzedaży

      Usuń
  37. Ale cudeńka tworzysz!! I nie dziwię się, że masz tyle narzędzi :)
    Sposób na wstążki genialny!

    OdpowiedzUsuń
  38. Zazdroszczę aż tylu rzeczy do biżuterii.
    A do decoupage'u używasz tylko tego lakieru? Naprawdę? Myślałam, że trzeba mieć specjalny lakier. Może kiedyś spróbuję?

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarze! Wasze zdanie i opinie są dla mnie bardzo ważne, dzięki Wam mogę się doskonalić :) Pamiętaj, aby nie przekraczać pewnych granic. Kultura przede wszystkim! Nie wklejaj proszę linków oraz hamuj swoje frustracje - nie będę publikować takich komentarzy, aby blog nie stał się siedliskiem autoreklamy lub nienawiści.