niedziela, 17 marca 2013

Pudełko ShinyBox IX - LUTY 2013

Jako, że lutowe pudełko otrzymałam dopiero w marcu (w tym tygodniu, we wtorek) planowałam, że napiszę o nim przy okazji otrzymania marcowego, które niedawno zamówiłam, ale jako, że znana jest już data wysyłki najnowszej edycji - dopiero 22 marca postanowiłam, że nie będę tyle czekać :)


Dla mnie wyczerpał się już limit darmowych pudełek. Od momentu zmiany zasad przyznawania punktów za polecenie (tylko przy kupnie abonamentu) punkty stanęły w miejscu, a ja nie znam nikogo, kto zechciałby wykupić abonament. Będę próbować umieszczając link na blogu, aczkolwiek szanse są znikome. Punkty będą się powoli nabijać za umieszczanie zdjęć i wypełnianie ankiet, ale warunkiem jest otrzymywanie tych pudełek, a mi pozostaje już tylko kupno. Ale optymizm mnie nie opuścił, bo już obliczyłam sobie, że jeżeli od przyszłego miesiąca wykupię abonament to już po pięciu pudełeczkach będę miała uzbierane punkty na jedno darmowe :)

Uzależniłam się, cholercia nooo! Zarzekałam się, że nie wydam aż 49zł (tak, to dla mnie dużo), tym bardziej w ciemno, ale w ostatnich miesiącach ShinyBox przebija samego siebie i zaskakują świetnymi kosmetykami, a wartość zawartości pudełka przekracza 100zł, więc na dobrą sprawę te 49zł jest dobrą inwestycją.

Wobec tego kupiłam 8 marca lutowe pudełko zachęcona obietnicą dodatkowego kosmetyku z okazji Dnia Kobiet i zaraz po otrzymaniu paczuszki skusiłam się jeszcze na marcowe.

No ale do rzeczy. Po otworzeniu wieczka ukazał mi się taki oto widok:

Piękna ta czerwona bibułka, taka walentynkowa :)

Po powiększeniu poniższego zdjęcia możecie dokładnie zapoznać się z ulotką opisującą zawartość:

Zawartość:


W pudełku znalazłam 4 produkty pełnowymiarowe - krem pod oczy i mleczko z Dermedic, micel z Biodermy i mój ulubiony tusz do rzęs z Rimmela (Mamusiu! Mam już 7 mascar, co ja z nimi zrobię?) =] Ponadto 3 próbki: dwie Biodermy i jeden od Anny Lotan; naklejkę Pixers oraz obiecany gratis w postaci pełnowymiarowej odżywki do paznokci. Przybliżona wartość tego pudełka to 146zł (z gratisową odżywką 166zł), więc zakupienie go za 49zł było zdecydowanie bardzo opłacalne, tym bardziej, że zawartość bardzo przypadła mi do gustu :)


A w chwili obecnej niecierpliwie oczekuję marcowego boxa. Dlaczego warto zaryzykować i go kupić? Oto co wiemy na chwilę obecną:
Zdjęcia pochodzą z facebook'a ShinyBox.

Kuszą prawda? 4 pełnowymiarowe kosmetyki, a wg. podpowiedzi w pudełku znajdzie się lakier O.P.I. oraz cienie Maybelline Color Tatoo 24h. Kurier z pudełkiem powinien zawitać do mnie 25 marca i zaraz po otrzymaniu marcowej edycji wrzucę posta na bloga :)


Zapraszam na stronę oraz zachęcam do wykupienia abonamentu. Dlaczego warto? W ostatnim czasie pudełka schodzą jak świeże bułeczki. Wybierając abonament nie musisz się martwić, że zabraknie dla Ciebie pudełka, bo z Twojej karty kredytowej lub debetowej pobierane są automatycznie raz w miesiącu opłaty cykliczne w wysokości 49zł. Nie musisz bawić się w zamawianie pojedynczych pudełek ani samodzielne opłacanie. Wystarczy raz zasubskrybować (w każdej chwili można anulować subskrypcję).
http://shinybox.pl/order/index/mode/subscription/?ref=de74f20


[Edit 18/03/13]
Kochani jest kolejna podpowiedź od Shiny :)
 

Ohh, zżera mnie ciekawość :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za komentarze! Wasze zdanie i opinie są dla mnie bardzo ważne, dzięki Wam mogę się doskonalić :) Pamiętaj, aby nie przekraczać pewnych granic. Kultura przede wszystkim! Nie wklejaj proszę linków oraz hamuj swoje frustracje - nie będę publikować takich komentarzy, aby blog nie stał się siedliskiem autoreklamy lub nienawiści.