poniedziałek, 4 lutego 2013

* Gothic Cameo * naszyjnik soutache










Długo czekałam, aż przyjdzie czas na pokazanie go Wam :)

Powstawał w pocie czoła przez trzy dni, po 6 godzin każdego dnia, techniką ręcznego haftu soutache.

Centralna część naszyjnika - Kamea - została obszyta sznurkami sutasz oraz akrylowymi koralikami. Tył wykończony cienkim, czarnym filcem.

Wymiary samej zawieszki to:
- długość: 10cm
- szerokość (w najszerszym miejscu): 7,5cm
- szerokość (w najwęższym miejscu): 5cm

Łańcuszek posrebrzany zakończony pięknym zapięciem.

Obwód naszyjnika to 42,5cm. Na ostatnim zdjęciu został przedstawiony sposób mierzenia.


A powstawał wg. rozrysowanego wcześniej wzoru:


 Naszyjnik jest już dostępny w sklepie wraz z trzema nowymi produktami, które dodałam wczoraj.
http://theresaursulasjewelry.otwarte24.pl/

Pozdrawiam :)


PS. A w tytule wkradł się błąd, już poprawiony, dziękuję za info :)

9 komentarzy:

  1. wow, jest świetny.
    nie sądziłam, że ta technika jest tak pracochłonna, ale skoro mowisz trzy dni po 6h to ja Ci wierze

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że gdybym była wprawiona to być może cały naszyjnik udałoby mi się wykonać w 6h, ale że to dopiero trzecia moja praca to i wyszło te 18h :)

      Usuń
  2. Sam naszyjnik bardzo ładny, ale jednej rzeczy nie rozumiem. Nazwy. Jeśli miała być po polsku, to gotycka kamea, jeśli po angielsku gothic cameo. Nie rozumiem idei mieszania dwóch języków. Wygląda to nieestetycznie i daje okropny efekt.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze? Nie była to żadna idea, nie zastanawiałam się nawet nad użyciem języków. Z nazwą "gothic kamea" spotkałam się wielokrotnie, zapamiętałam, podchwyciłam i po wykonaniu naszyjnika nadałam mu taką nazwę. Nie zwróciłam uwagi i myślę, że nikt - z mieszkających tutaj w Polsce i na co dzień mających do czynienia tylko z językiem polskim - również nie zwróciłby na to uwagi. Nie popadajmy w skrajności :) Ale skoro - jako znawca mieszkający wśród Brytyjczyków - twierdzisz, że razi to w oczy to zapewne masz rację. Już zmieniam i dzięki za info :)

      Usuń
  3. Jaki śliczny! : ) Widać, że dużo pracy włożyłaś w zrobienie tego naszyjnika.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)
      Szczerze to co chwilę miałam załamania nerwowe, traciłam wiarę w siebie i miałam ochotę go rzucić i już nie kończyć :) Ale to dlatego, że to dopiero moja trzecia sutaszowa praca i pierwsza, w której miałam do wszycia tyle koralików. Po prostu przeceniłam swoje możliwości :D

      Usuń
  4. Jesteś bardzo wszechstronnie utalentowaną osobą :) I modelina i soutche i decoupage, wielkie brawa i ukłony ! :)
    A ten wisior niezwykle mi się podoba, w 100% wpasowuje się w mój klimat :)

    Dołączam do grona obserwatorów, z przyjemnością będę odwiedzać tego bloga.
    Pozdrawiam cieplutko!

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie sądziłam że ta technika jest aż taka pracochłonna, ale efekty są zdecydowanie warte tych sześciu godzin. też chciałaym się tego nauczyc ale to praca dla osób cierpliwych a ja do takich nie należę ;P

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarze! Wasze zdanie i opinie są dla mnie bardzo ważne, dzięki Wam mogę się doskonalić :) Pamiętaj, aby nie przekraczać pewnych granic. Kultura przede wszystkim! Nie wklejaj proszę linków oraz hamuj swoje frustracje - nie będę publikować takich komentarzy, aby blog nie stał się siedliskiem autoreklamy lub nienawiści.